26/01/2014

Anomalia pogody

Kończę eksperyment pogodowy. Gdy zaczynałam go 3 lata temu było zabawnie. Każdego dnia oglądać słońce, bez względu na pogodę. Nawet podczas śnieżyc słoneczko choć na minutę wychodziło, żeby na mnie spojrzeć ;) Potem zajęłam się rozganianiem chmur, żeby móc obserwować gwiazdy na niebie i przepędzać chemię z samolotów.


A wszystko zaczęło się od prognoz telewizyjnych. Były nietrafione i przekazywane przez produkty telewizyjne, aż się prosiło, żeby pogoda była inna niż zapowiadana w tv. Teraz patrzę na to nieco inaczej. To nie wina produktów tv, ale wahadeł. To one robią ludziom wodę z mózgu. Konkretna prace dostają nie najlepsi ludzie, ale najodpowiedniejsi, tacy sprzedajni, którymi łatwo można manipulować.


Gdy we wrześniu ub. roku zapraszano nas na wesele to zapytałam młodych jaką chcieliby pogodę w grudniu. Usłyszałam, że ma być ciepło, słonecznie i bez śniegu. I wtedy powiedziałam, że tak będzie, bo przynajmniej 3 osoby tego chcą i taką pogodę widzą właśnie tego grudniowego, wyjątkowego dnia. Praktycznie od tamtego dnia wizualizowałam taką pogodę. Nie miałam pewności, że tak będzie, więc każdego dnia o tym myślałam. I przez 3 miesiące była wymarzona przez nas pogoda. Nie miałam pojęcia, że ludziom to się nie podoba, ale przecież każdy może kształtować pogodę w swojej warstwie świata.


Odpuściłam w Nowy rok, bo juz było po weselu. I wtedy zostałam poproszona o śnieg, bo dzieci zimą tęsknią za sankami. Powiedziałam, że będzie w lutym :) Gdy zaczynam myśleć o konkretnej pogodzie to ona kształtuje się tak jak chcę od razu. Więc skupiłam się na rozwiewaniu chmur, bo samoloty wróciły. Gdy nie ma chmur to o tej porze roku jest zimno, bo nie ma co nas ochraniać. Dzisiaj usłyszałam od koleżanki utyskiwania, że jest zimno, a jak ma być zimą?! Ludzie są zawsze niezadowoleni, więc niech będzie jak chce większość.


Ogłaszam, że od 1 marca odpuszczam sterowanie pogodą i nadejdzie wiosna. Żeby się upewnić, że to nie ja jestem sprawcą, zamawiam w lutym wybuch wulkanu gdziekolwiek na świecie. Oczywiście nie będzie ofiar w ludziach, ale będzie to duża niespodzianka dla wszystkich :)


Nadal będę rozwiewać chmury chemtrals, bo skuteczny jest ten wierszyk: Wietrze wiej, chmury rozwiej. Dziwne, ale to działa ;)



 


Tę fotkę zrobiłam z okna w pracy 7 stycznia ok. 17.


 


Ten wpis to żart :) bo świat jest taki poważny.


A na balkonie zamarzło czerwone wino. Gdy je kupiłam nie było miejsca w lodówce, a teraz nie ma co pić w ten sobotni wieczór :) Można tylko popatrzeć ;)))


25/01/2014

Ja - robot

Ludzie bardzo się boją, że zastąpią ich roboty. A może ludzie są takimi robotami tylko innej generacji. Heraklit (540-480 p.n.e.) powiedział: Człowiek jest miarą wszystkiego - to cytat z książki Sekretny kod, tylko ją mam w domu o świętej geometrii.



Związek między boską proporcją i ciałem człowieka został zdefiniowany przez Marcusa Vitruviusa Pollio, zwanego Witruwiuszem – rzymskiego pisarza, architekta i inżyniera (proszę nie przekręcać jego nazwiska w necie). Napisał on dzieło w 27 r.p.n.e. O architekturze ksiąg dziesięć, w którym opisał zależności między poszczególnymi częściami ciała. Np. dł. stopy stanowi szóstą część wysokości ciała (u mnie 24 cm i 168 cm). To dzieło zainspirowało potem Leonarda da Vinci do narysowania słynnego człowieka witruwiańskiego.


Od ponad 2 tys. lat człowiek wie, że nie jest przypadkowych zbiorem kości i mięśni zamkniętych w worku ze skóry. Człowiek jest zbudowany symetrycznie. Niektóre organy ma parzyste, jak oczy, uszy, nerki. Te organy są ważne i dlatego w przypadku "awarii" jednego ma jeszcze drugi. Głowa jest najwyżej, ma mózg zamknięty w czaszce. Mózg to najlepsza na naszym świecie maszyna obliczeniowa, a zużywa niewiele energii. Mózg ciągle się zmienia, choć kiedyś naukowcy uważali inaczej. Twarz człowieka jest dobrze przemyślana. Ma brwi, żeby pot nie zalał oczu, w nosie ma włoski, żeby zatrzymały zanieczyszczenia z powietrza, a przy okazji zapachy wędrują do mózgu, żeby ocenić np. niebezpieczeństwo. Zęby człowiek ma poukładane w pary (zgodnie ze złotą proporcją), a każda para ma inne zadanie do wykonania.



Jak byłam mała to pytałam babcię o rowek między wargą a nosem, a babcia odpowiadała, że to Stwórca każdego człowieka naznaczył właśnie w tym miejscu i tchnął życie. Do tej pory nie wiem po co on jest, a wszystkie usta mają charakterystyczny kształt.



Dalej mamy szyję, która pozwala głowie kręcić się we wszystkie strony. Potem mam klatkę piersiową, która chroni płuca i serce. Klatka ma żebra, które ułatwiają oddychanie. Niżej mamy żołądek, wątrobę i dużo jelit, a dalej miednicę, która chroni organy rozrodcze. Wszystko to trzyma kręgosłup, z którym powiązany jest każdy narząd. Dłonie i stopy to szczyt techniki. I wszystko jest potrzebne.



Najciekawsze jest to, że na stopach, dłoniach, uszach, gałkach ocznych jest plan naszego ciała. Wystarczy np. pomasować opuszki palców, żeby przeszedł ból głowy (bo tam właśnie są receptory głowy). Najlepiej poznali to Chińczycy, którzy wykorzystują tę wiedzę do diagnozowania, a potem leczenia. Nie muszą kupować szpitalom skomplikowanej aparatury medycznej. Tam właśnie rozwinęła się refleksologia, którą w XX wieku poznał świat zachodni. Nawet jak się nie znasz, to rano pomasuj, pouciskaj swoje małżowiny uszne, a pobudzisz krążenie w całym organizmie.



Ja na pewno jestem robotem, bo jestem podatna na manipulacje. Tv miała kiedyś na mnie ogromny wpływ, dlatego teraz rzadko ją oglądam. Myślałam tak jak mi kazali, kupowałam to co mi kazali, jadłam i piłam to co mi kazali. Mam chyba popsuty procesor, bo po jakimś czasie przychodziła refleksja i okazywało się, że to co mi kazali nie było dla mnie dobre. Ja po prostu ulegałam hipnozie. Wybudzałam się z tego transu tym szybciej im większe były przerwy w oglądaniu tego cudu techniki. Teraz widzę rzeczy takimi jakie są, choć nieraz ulegam iluzji. Może powinnam iść do naprawy ;)


Człowiek jest zadziwiającym robotem, bo jeszcze sam się powiela (niedługo dzieci będą się rodziły gdzie indziej niż w maciny kobiety), ale też sam się niszczy. Wystarczy tylko go zaprogramować i kazać mu zabijać inne roboty w imię jakiegoś wyimaginowanego zagrożenia. Można go też tak zaprogramować przez reklamy, że będzie jadł rzeczy, które go powoli zabiją, a on nawet tego nie zauważy.
Skoro jestem urządzeniem to sama się zaprogramuję. Usilnie staram się zmienić moje DNA i wyeliminować gen agresji i strachu, a aktywować i pomnażać geny miłości. Jeśli mój procesor ktoś będzie chciał przeprogramować to mu się nie uda zmusić mnie do zabicia siebie, bo przecież wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Zmiana DNA jest możliwa, jak to udowodnili naukowcy jeszcze w XX wieku (pisałam w notce o rezonansie), choć większość ludzi jeszcze o tym nie wie.


A tu mój portret. Jestem droidem w ostatnim rzędzie po lewej i jak mnie ktoś zmusi do agresji to strzelę w kosmos ;)


 




22/01/2014

Dream Baby Dream

Poniedziałki są trudne. W weekendy wyłączam telefony i nadrabiam przerwę na łączach. Ale mejle dochodzą i mnie poganiają. W pracy rozdałam tyle energii ile mogłam, musiałam tłumaczyć że białe to białe. Ile ja się nagadam. Ale ludzie tego potrzebują. Myślałam, że szybko zasnę, a tu niespodzianka. Rzadko mi się to zdarza, ale nie chciało mi się spać. Wstałam, napiłam się wody, potem przeczytałam kilka kartek książki, potem podlałam kwiatki Pou i ciągle nie chciało mi się spać. Gdy położyłam się z nogami na poduszce i nic, to włączyłam radio, a tam usłyszałam: żegnamy się z państwem kołysanką. I zabrzmiała muzyka, która była niewiarygodna. Organy mnie powaliły, a słowa: "dream baby dream, come on and dream baby dream ..." dotarły do mojego serca i mnie uśpiły.



Pomyślałam, że po takim utworze można tylko umrzeć i zasnęłam. Wybrzmiał w idealnym czasie. Rano się obudziłam ze słuchawkami w uszach i nie umarłam ;) Cały dzień "chodził" za mną ten utwór. Bez przerwy mruczałam, podśpiewywałam i poczułam nieopisaną radość. W pracy kto wchodził do pokoju to stwierdzał: jak tu pięknie pachnie, co to za zapach? Dezodorant mam ten sam, perfumy od miesiąca te same (prezent od byłego). Było to coś nieokreślonego, bo nikt nie umiał powiedzieć nic konkretnego.



Pomyślałam, że to zapach szczęścia :) Ja po prostu weszłam w rezonans z tymi dźwiękami, a one mnie "naprawiły". Od wieków znana jest muzykoterapia. Widocznie była mi ona potrzebna. Często stosuję mruczenie, które kieruję do wnętrza, żeby dźwięki rozbiły ewentualne blokady. Dużo lepiej potem człowiek funkcjonuje. Jestem taka lekka i radosna. Czyżby na pewno było tak zimno?


Słowo DREAMMMMMM brzmi jak OM i jest bajkowo, bo znaczenie ma piękne, tak samo jak LULLABY, AMAZING czy KWINTESENCJA.


Niezbyt przepadam za coverami, ale wykonanie Bossa jest nieziemskie. Najlepsza jest prostota i energia prosto z serca.


Pierwszy wykonawca to Alan Vega z zespołu Suicide (co to za nazwa! Samobójstwo). Jak dla mnie to psychodelia. Nie ma rezonansu.



A tutaj tekst utworu http://tiny.pl/q58t4


Piękny :)

18/01/2014

Kazimierz Obuchowski

Dzisiaj w nocy usłyszałam w radiu wiadomość, że zmarł prof. Kazimierz Obuchowski (15.01.2014), autor Psychologii dążeń ludzkich. Pomyślałam, że chyba mam tę książkę i zasnęłam.


Rano sprawdziłam swoją biblioteczkę i rzeczywiście - mam wydanie IV z 1983 r. (teraz kosztuje 5zł). Dawno temu kupiłam ją w antykwariacie, bo zainteresowało mnie kilka rzeczy.



Autor skierował moją uwagę na drugiego człowieka, jego osobowość i twórczość. Bibliografia ma 188 pozycji, a książkę czyta się lekko. To książka psychologa praktyka. Napisał ją w wieku 35 lat i była to pierwsza polska książka z zakresu psychologii klinicznej. W przedmowie tego wydania autor dziękuje czytelnikom, którzy zostawili notatki na marginesie jego książek w bibliotekach :) Ja używam tylko kolorowych zakreślaczy do zaznaczenia ważnych zdań ;) Autor przedstawia pojęcia motywu zachowania i działania ludzi, ich postaw i potrzeb (opisuje różne klasyfikacje). Każdy człowiek zachowuje się w określony sposób z jakiegoś powodu. Autor opisuje m.in. potrzebę sensu życia, a także potrzebę nałogową i chorobową. I to właśnie mnie najbardziej zainteresowało, znałam już hierarchię potrzeb Maslova, a tam nie było mowy o potrzebie sensu życia, którą akurat ja odczuwam do dziś.



Sens życia to wytyczenie jasnego, praktycznego i możliwego do zaaprobowania kierunku działania na przyszłość, a bez zaspokojenia tej potrzeby człowiek nie może funkcjonować normalnie.


Nie każdy człowiek szuka sensu, niektórzy po prostu żyją i umierają nie zastanawiając się nad życiem i własnymi wyborami, godzą się na to co przyniesie im Los. Dryfują przez życie w łodzi bez steru.


Autor dowodzi, że nie można badań na zwierzętach przenosić na człowieka. Ludzie inaczej się zachowują w tych samych sytuacjach. Jedni są w stanie pokonać własny strach i np. szukać pożywienia gdy są bardzo głodni, inni będą czekać aż ktoś im pomoże. Zwierzęta uczą się przez doświadczenie, a człowiek niekoniecznie. Człowiek kieruje się świadomością, może działać niezgodnie nawet ze swoimi przekonaniami, naciskami otoczenia itp. Każdy motyw działania człowieka ma kilka znaczeń, czasem nawet drobna rzecz jest zapalnikiem jakiegoś czynu.


Czyż to nie fascynujące? Człowiek jest istotą niezwykle złożoną i zrozumieć go może tylko inny człowiek, a poznać chyba nikt, nawet on sam.


Zamiast na ekonomię chciałam zdawać na psychologię. Ale jak przeciętne dziecko zależne od rodziców musiałam iść tam gdzie mi kazali. Przez wiele lat obwiniałam ojca, że musiałam uczyć się a potem pracować w tym kierunku. Potem stwierdziłam, że przecież są książki i ode mnie zależy czym będę się zajmować po pracy. Nie musiałam zdawać egzaminów, a książki z psychologii mogłam czytać dla przyjemności. Od zawsze w każdym działaniu starałam się doszukać pozytywnych stron, nie usprawiedliwiając przy tym przemocy czy głupoty lub złośliwości. Dzięki pracy miałam środki na książki i kursy, nawet nie przyszło mi do głowy żeby iść na drugie studia, bo po co. W tej pracy poznaję setki ludzi i na bieżąco mogę weryfikować swoją wiedzę. Nie wiem czy byłabym dobrym psychologiem i czy miałabym tylu klientów co tera mam znajomych. Ludzie też inaczej rozmawiają ze znajomym czy obcym, a inaczej z lekarzem.



Profesor dawno temu dał mi prezent i zmienił tor mojego życia http://bajka107.blox.pl/2013/10/Prezenty.html


I nawet o tym nie wiedział ;) Kazimierz Obuchowski jest mniej znany niż Niemen, ale warto o nim pamiętać, a nie czcić.


Przeczytam tę książkę jeszcze raz, a Panu Profesorowi dziękuję :)

11/01/2014

Co choroba mówi o tobie – Kurt Tepperwein

Dwa razy już wspominałam o tej książce, ale nic nie napisałam o jej treści. A jest ona doskonałą inspiracją do pracy nad sobą. Często do niej zaglądam, gdy ktoś prosi mnie o pojaśnienie jakiejś choroby. Nadrabiam.



Nasze ciało daje nam wskazówki co nam służy a co nie. Słuchaj siebie. Gdy ignorujesz czerwone kontrolki w samochodzie to po jakimś czasie silnik wysiądzie. To samo dzieje się z tobą, ale ty ignorujesz znaki. A potem płacz, że nagle pojawiła się ciężka choroba. Choroba to dysharmonia. Leczenie to nie tylko usunięcie symptomów, ale usunięcie przyczyny. Musisz zrozumieć co choroba chce ci przekazać. Uporządkuj swoje myśli, uczucia, mowę i czyny. To męczące, ale to jedyna droga. Choroba to przyjaciel i pomocnik. Pokazuje nam, że idziemy złą drogą. Leczenie to znajdowanie nowej drogi.


Tej samej choroby każdy doświadcza inaczej. Kto nie potrafi pracować nad sobą, nad tym zacznie pracować los (dobre:)).


Jak powstaje choroba:




  • myślisz, że dopuściłeś sie błędu




  • nie jesteś sobą, udajesz kogoś innego




  • żyjesz w dysharmonii




  • walczysz




  • czujesz niedosyt, nie żyjesz pełnią życia




  • żyjesz w grzechu




  • nie doświadczasz miłości




  • nie czujesz się spełniony




  • żyjesz inaczej niż chciałbyś




  • nie żyjesz – ty odgrywasz role




  • czujesz się nie fair w stosunku do otoczenia – wybaczaj




  • coś cię obciąża – problemy




  • próbujesz być normalny – tańczysz jak ci zagra otoczenie




  • nie wypełniasz zadania




  • nie żyjesz w zgodzie ze sobą




  • nie jesteś wolny – ulegasz opiniom




  • nie żyjesz Tu i Teraz – przeszłość jest martwa, a przyszłości jeszcze nie ma.




Za każdą chorobą kryje się problem, a problemy ci mogą służyć.Ciało nie może rozchorować się samo z siebie. Zwracaj na sygnały nie-bycia sobą:




  • uczucie pustki i braku




  • tęsknota




  • strach i troska




  • okłamywanie samego siebie.




W drugiej części autor podaje najważniejsze symptomy chorób i jak można im zaradzić. A tu jedna strona spisu chorób.



A na koniec film o sile naszych myśli i o mocy człowieka do samoleczenia, o niewielkiej skuteczności leków i medytacji. Ostatnio najczęściej oglądany przeze mnie kanał.



Nasze zdrowie i życie jest w naszych rękach. Nie choruj i nie umieraj. Żyj w zdrowiu 120 lat i dłużej :)

08/01/2014

Prawo rezonansu – Pierre Franckh

Pierwsza przeczytana przeze mnie w tym roku książka to:

Autor pisze bestselery o pozytywnym kreowaniu życia, a w tej książce przybliża najnowsze odkrycie fizyków – prawo rezonansu. Opisuje w jaki sposób człowiek może mieć takie życie jakie chce.

Prawo rezonansu mówi, że wszystko we wszechświecie komunikuje się z sobą przez drgania i wibracje. Dlatego podobne przyciąga podobne. Negatywna energia, którą emitujemy może przyciągnąć do naszego życia nieprzyjemne doświadczenia. Brzmi znajomo? To teoria lustra z Transerfingu.

Przed chwilą odpisywałam mejlowo osobie, która na razie nie może mieć dzieci. Zajrzałam do książki Kurta Tepperweina (pisałam o niej na blogu "Co choroba mówi o Tobie"). A tam: "Prawo rezonansu chroni to, co właściwe, przed pojawieniem się w niewłaściwym momencie". Pragnienie posiadania dziecka jest zwykle w sferze rozsądku i rozumu, a nie w sferze uczuć i emocji. Dzieci zawsze rodzą się z miłości, choćby ta miłość trwała 5 minut.

Sercem możemy zmienić świat. Autor opisuje badania z 1993 r. które odkryły 2,5 metrowe pole energetyczne otaczające serce. Jest ono większe od pola mózgu. Udowodniono, że mózg nie działa samodzielnie, ale otrzymuje sygnały z serca. Zamieszcza obraz tego pola (z książki Gregga Bradena – Boska matryca), który ja zamieściłam w notce na temat https://bajka107.blogspot.com/2012/03/czowieczenstwo.html


Jeśli czegoś pragniesz to masz to czuć sercem, a wtedy się spełni, bo to serce rządzi, a nie mózg. Dlatego beznamiętne powtarzanie afirmacji, albo klepanie pacierzy nie działa, bo nie ma tam udziału pole serca. To fakty, są na to badania naukowe. Tak zwana śmierć pnia mózgu nie istnieje jak mówią znani transplantolodzy. Gdy zanika pole serca, to człowiek umiera.

To w co wierzymy z całego serca realizuje się. To fizyka, a nie magia albo cuda.

Autor opisuje też eksperymenty z DNA przeprowadzane w 1995 r. w Rosyjskiej Akademii Nauk, a potem w USA, bo wyniki były zaskakujące. Ludzkie DNA ma bezpośredni wpływ na świat fizyczny. Kiedyś us łyszałam, że DNA służy do syntezy białek, a reszta to śmieci. Czyżby nasz konstruktor był tak rozrzutny? To ludzie nie wszystko jeszcze rozumieją. Okazało się, że pusta przestrzeń nie jest pustką, tylko polem, które służy do komunikacji. To pomost między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Odległość nie ma znaczenia. DNA komunikuje się z otoczeniem.

Tylko osoby przeżywające głęboką miłość mogą zmienić swoje DNA. Jak nie masz kogoś do kochania to zacznij od pokochania siebie. Mów codziennie rano do lustra w łazience : KOCHAM CIĘ. A zobaczysz jak świat się zmienia.

To prawo rezonansu mówi TAK. ( W Transefringu – świat zawsze się z tobą zgadza). Bo energia nie pyta o moralność i nie ocenia. Energia reaguje zawsze zgodnie z wysłanym impulsem. Gdy ktoś mówi o złej energii jest palantem (to moje zdanie i przepraszam jak kogoś uraziłam).

Siłą myśli możemy wpłynąć na przyszłość. Przyszłość jest tak samo realna jak przeszłość. (Przestrzeń wariantów w Transerfingu). Nasza energia testuje mozliwości różnych rodzajów przyszłości i nawiązuje połączenie z tą, która pasuje najlepiej do naszej fali ofertowej (nasze życzenie). Nasz obecny stan świadomości ustala wszystkie możliwe zdarzenia w bliskiej przyszłości. Siłą myśli można zmienić materię.

Sprawdziłam na sobie i znajomych jakie myśli były przyczyną chorób. Jedni zdrowieją natychmiast, a inni wybrali życie w chorobie. Ciekawi mnie zawsze na co chorują znane osoby. Oni myślą, że są wyjątkowi, ale przecież to tez ludzie. Mogą być piękni i utalentowani, ale mieć "niewłaściwe" myśli. I chorują i umierają, czasem nie wiedzą dlaczego. A tak być nie musi. Wystarczy sprawdzić swoje poglądy na różne rzeczy i już mamy klucz do zdrowia.

Nie otaczaj się ludźmi, którzy cię zniechęcają i działają destrukcyjnie. Nie tkwij w złych relacjach. Powiedz dość. (Obudź się w Transerfingu. Takich wątpiących ludzi postrzegamy jako wahadła, które biorą sobie od nas energię z emocji).

Uważaj na swoje myśli – są początkiem twoich czynów.

Autor pisze jeszcze o lustrzanych neuronach (odkrycie z 1990 r.). Każdy czołowy sportowiec zna tę teorie i wykorzystuje ja w praktyce i wygrywa. Do spełniania zyczen wykorzystuje się też "obrazy zyczeń" – czyli slajdy w Transerfingu, albo znana mapa marzeń (wyklejanka – kolaż).

A wszystko to rób lekko, nie nadwerężaj się, nie stosuj wielkiej siły – w Transerfingu mówi się o nadawaniu nadmiernej ważności. Dlatego im bardziej czegoś chcesz tym mniej chcij. Paradoks? Nie Najpierw dopuść możliwość porażki i pogódź się z tym. Kiedyś miałam zapalenie płuc, to napisałam testament i zrobiłam porządek w papierach i wydałam dyspozycje odnośnie mojego pochówku. Na następny dzień byłam zdrowa. Zniknęło napięcie. Czasem mi smutno jak ktoś udaje, że nie choruje, albo walczy z chorobą. Wyzdrowieje, ale choroba zaatakuje za chwilę i już w innym miejscu. Przykład mojego ojca, który najpierw miał raka nerki a potem raka prostaty. Żyje, bo żyje z chorobą, a nie z nią walczy i stara się zmienić myślenie. Jest mu trudno.

Autor ma swoją stronę : www.pierrefranckh.de, byłam ale nie znam niemieckiego ;)

Zeland ma rację, że jest dużo książek o tym samym. Wszyscy je czytają, ale nie stosują w praktyce i ich życie wygląda nieciekawie (wg nich). Każdy autor jednak ma inną osobowość, inny punkt spojrzenia, inaczej nazywa te same rzeczy. Lubię czytać jacy mądrzy są ludzie :)

10 stycznia książka ta leci do osoby, która żeby uwierzyć musi mieć potwierdzenie naukowe. Mnie już jest niepotrzebna (mam notatki), bo ja już wiem.



07/01/2014

Dialog bez dialogu

Przez 15 dni nie miałam internetu. Wyłączyli 21 grudnia wieczorem. Niespecjalnie się przejęłam. Ale kiedy następnego dnia rano nie było połączenia, to zgłosiłam to do biura obsługi klienta. We wtorek gdy zadzwoniłam ponownie, powiedzieli, że jest naprawione. Była wigilia, więc w komputerze napisali, że jest naprawione. I to odczytano mi przez telefon. Dziwne co robią święta z ludźmi. Przestają pracować i nic nie robią. Dla mnie święto jest codziennie, bo przecież każdy dzień to cud i trzeba to docenić i świętować. Świętuję i pracuję każdego dnia. Potem miałam 3 dniową imprezę, więc dałam im czas na naprawę. A oni nic nie robili, bo znowu mieli jakieś święto. Internet jest mi potrzebny do pracy, miałam zgłosić pracowników do ubezpieczenia, a nie miałam jak. Czekałam też na e-faktury i dostałam jakieś ponaglenia. W bok ciągle mi powtarzali, że nic nie wiedzą, a ja ze smartfona wysyłałam też do nich mejle. Do zabawy internet mam w telefonie. Wiele rzeczy nie mogę załatwić już listownie i papierowo. Zaczęłam się zastanawiać co robić. W boku nie było z kim rozmawiać, bo odczytywano mi to co mieli na monitorze. Nie ma tam kierownika ani nikogo kto mógłby cokolwiek więcej powiedzieć. Naprawami zajmuje się firma zewnętrzna. Po co właściwie jest szef, jak wszystko niby jest ustawione. Tylko jak nawali jakiś element to wszystko się wali. I tu właśnie potrzebny jest człowiek, który sprawdzi jak to wszystko funkcjonuje. W bok proponuję zatrudnić roboty, albo podłączyć monitory do spikera. Gdzie tu dialog i troska o klienta.



Postanowiłam, żeby mój świat przestał się o mnie troszczyć, bo mu to nie wychodzi. Na początku było ok, ale gdy nie mam nic zaplanowanego to mój świat zaczynał mi szkodzić. Jak nazwać to, że w tym roku odeszło tylu znajomych. Fakt, że nikt z rodziny, ale straciłam kilkoro przyjaciół. Teraz przez brak internetu mogłam dostać kary za nieterminowość. System jest bezduszny. Oddawanie swego losu światu jest ryzykowne. Podziękowałam mu. Piętnastego dnia rano wzięłam sprawę w swoje ręce i powiedziałam życzenie: "mam internet" i z całego serca zapragnęłam tego, wysłałam tę wiadomość do mojego Anioła. Zastosowałam technikę spełniania modlitw z Huny, bo ona mnie nigdy nie zawiodła. Po 4 godzinach internet się pojawił, a była przecież niedziela. Może skończyli świętować i sobie o mnie przypomnieli. Byłam zdecydowana, po rozmowach z przyjaciółmi, napisać do lokalnej prasy lub do lokalnej tv. Ale po co tracić energię. Jest nauczka.


Przeciętny człowiek jest bezsilny wobec systemu. Moje słowo przeciw tekstowi na monitorze. To ja musiałam udowaniać, że nie mam internetu. Jeszcze będę domagała się rekompensaty. Jednak w umowie nie ma żadnych gwarancji i kar za niewywiązywanie się z umowy przez dostarczyciela usług. Byle do końca umowy.


Koniec monologu ;)))

06/01/2014

Sen z 1 stycznia 2014

Przed jakimś lokalem gastronomicznym spotkałam człowieka, który powiedział, że rzadko chodzi więcej niż dwa razy do tego samego lokalu.


Beijing Noodle No 9 w Las Vegas


We śnie zaczęłam go oceniać, ale miałam z tym problem. Po co tkwić w jednym miejscu, jak można poznawać codziennie coś nowego. Nie umiałam ocenić go negatywnie jako dziwaka, co to codziennie musi jeść gdzie indziej. I to już koniec snu. Dziwne, że go zapamiętałam.


Malediwy


Złapałam się na tym, że zawsze oceniam. I tu też chciałam to zrobić, czy zadawać się z tym człowiekiem. Nie wiedziałam jak zareagować i czy w ogóle prowadzić rozmowę, czy odwrócić się i odejść. Nie odeszłam, bo mnie zamurowało. Nie umiałam ocenić tej sytuacji ze snu ani na tak ani na nie. Dziwnie się poczułam, bo nigdy nie miałam z tym problemu. Zawsze pierwsze wrażenie było decydujące. Jeśli mi się ktoś nie spodobał, jeśli nic mnie w nim nie zainteresowało, to szłam inną drogą. Proste. Jednak nie tym razem. Najpierw pomyślałam, że ten człowiek jest dziwny, bo kto normalny ciągle zmienia miejsce posiłku. Ale potem uświadomiłam sobie, że przecież on jest wolny i nie musi się ograniczać, nie musi się bać i nie musi zważać na to co inni powiedzą. I go nie otrują;)


w WTC w NY - co to był za widok :) jedzenie nieważne.


Pomyślałam, że ten sen to symbol. Może to lekcja dla mnie, żeby bardziej się otworzyć na ludzi, którzy nie zawsze zachowują się konwencjonalnie. Przecież lubię takich ludzi. Każdemu w tym roku dam drugą szansę, jeśli o to poprosi.


A potem obejrzałam film dokumentalny: "Johny Cash – bez znieczulenia".



To był dopiero świetny człowiek, szedł własną drogą, błądził i się podnosił, nigdy nie szedł na kompromisy, robił co mu w duszy grało, nie uginał się przed naciskami. W życiu popełniał błędy, ale w muzyce nie szedł na żadne kompromisy, nie śpiewał byle czego, czego nie czuł. Jak trzeba być mocnym człowiekiem, żeby się nie poddawać naciskom. Ja ciągle lawiruję między tym co chcą inni, a co chcę ja. Czasem robię coś wbrew sobie, żeby innym nie było przykro. Ale potem mam kaca moralnego, bo nie byłam sobą. Jak długo można tak żyć? To takie męczące.


Ten niezwykły człowiek będzie moim wzorem na ten rok :)


Krótki sen, a tyle inspiracji :)

21/12/2013

Życzenia :)

Nastał czas życzeń. Wszyscy wszystkim składają życzenia. Szkoda, że tylko z okazji świąt są mili dla drugiego człowieka, a nie codziennie. Wczoraj klientka składała mi życzenia i powiedziała, że życzy mi żebym się nie zmieniała. A potem zaczęła wymieniać moje cechy. Dziwne, bo ja tak o sobie nie myślę. Zresztą rodzina mi na to nie pozwala obwiniając mnie za wszystko co ich spotyka. Nie spoufalam się z klientami, ale czasem nie da się uniknąć rozmowy na niebiznesowe sprawy.


Owszem mam umiejętność rozmawiania z ludźmi, zadawania właściwych pytań i naprowadzania ich na właściwą drogę. Ludzie wiedzą jak mają postąpić, ale zwykle chcą to usłyszeć od kogoś innego. Przestałam się temu dziwić. W poniedziałek na przystanku podeszła do mnie obca kobieta i zaczęła mi mówić różne rzeczy, na które musiałam jakoś odpowiadać. Odchodziłam, a ona szła za mną, aż nie przyjechał tramwaj i wsiadłam do innego wagonu. Akurat wybrała mnie, a nie kogoś innego. Nigdy nie lekceważę i nie wyśmiewam ludzi i słucham ich uważnie. Nie mówię, że jakoś to będzie, tylko myślę zadaniowo i rozwiązuję problemy. Mnie to autentycznie interesuje. Mogę przez 2 godziny rozmawiać w środku nocy przez telefon, bo ktoś liczy na moją pomoc. Pisałam już kiedyś jak to w pustym parku gdzie jest pełno ławek, akurat do mnie przysiadają się ludzie.


Zastanawiam się czy to ja tworzę moją rzeczywistość, czy to nie świat mnie tworzy. To nie ja szukam ludzi, tylko ludzie do mnie przychodzą i opowiadają mi o swoich bardzo prywatnych sprawach. Jakby wiedzieli do kogo mają iść. Nie jestem jasnowidzem, ja po prostu wyciągam wnioski z logicznego ułożenia zdarzeń. Akcja i reakcja – 3 zasada Newtona.


Klientka powiedziała, że po rozmowie ze mną zawsze ma więcej energii i umysł jej się rozjaśnia, a potem dostrzega światełko w tunelu i już wie co ma robić. Od zawsze miałam dużo energii. Mogłam robić kilka rzeczy naraz, rzadko odczuwam zmęczenie. A jak już, to wystarczy zrobić kilka świadomych oddechów i mogę znowu góry przenosić.


Każdy potrzebuje dowartościowania. Dlatego życzę Czytelnikom, żeby byli sobą i się nie zmieniali.



Człowiek Człowiekowi Człowiekiem.

19/12/2013

Księżyc w zimowej pełni

Wczoraj po raz kolejny nie udało mi się kupić sukienki na wesele. Po 3 godzinach spędzonych u fryzjerki nic mi się nie podobało. Sprzedawcy gdy chcą ci pomóc proponują małe czarne ?!!! Przecież ja idę na wesele, a nie na pogrzeb. Równie dobrze mogłabym napisać na czole: jestem suką i źle życzę nowożeńcom. Nie można też przesadzać w drugą stronę i wystąpić w odlotowej kreacji. To młodzi mają błyszczeć, a nie goście. Jutro umówiłam się z przyjaciółką, jedyna szczera osoba, która nie powie mi, że ładnie wyglądam w sukience nie na mój wiek i figurę. Po to są właśnie przyjaciele :) Albo kupię coś w ostatniej chwili.


Gdy wracałam wieczorem do domu obserwowałam Księżyc. Niebywałe, ale miał żółte promienie i otoczkę. Może rzeczywiście coś chińskiego jest na tym obiekcie. ;) Niebo bezchmurne sprzyja obserwacjom. Chyba pożyczę od siostrzenicy lunetę. Fascynacja kosmosem już jej przeszła, chyba na mnie.


Dzisiaj zamiast podłączyć skaner i skopiować ważny dokument dla kogoś ważnego, po prostu wyjęłam telefon i zrobiłam fotkę. I wtedy zauważyłam, nowe zdjęcie zrobione 19.12.2013 o godzinie 4.26. Przypomniało mi się, że w nocy zrobiłam fotkę Księżycowi. Obudziło mnie jego światło, sprawdziłam godzinę i postanowiłam zrobić fotkę. Prosto z łóżka, bez otwierania okna. Mogłam je otworzyć, ale musiałabym się tłumaczyć dlaczego wietrzę sypialnię w środku nocy;) A ja zupełnie zapomniałam, że w nocy robiłam coś takiego. Zwykle zdjęcia nocne nie wychodzą, a to akurat wyszło ciekawie.



W nocy w mieście jest bardzo cicho. Kiedyś myślałam, że w kosmosie też jest cisza, a tu niespodzianka. Planety "śpiewają".


18/12/2013

Saturn

W poniedziałek miałam dziwne sny. Było jakieś świętowanie, ale raczej byłam obserwatorem niż uczestnikiem. Zupełnie inna epoka, a raczej starożytność. Nie umiałam tego zlokalizować w czasie. Chciałam sobie przypomnieć sen i wtedy powiedziałam Saturn. Może dlatego, że ostatnio dostaję pełno wiadomości o Saturnie. Interesuje się Kosmosem, ale bez przesady. Nic nie napisałam, bo uznałam to za głupie. We wtorek miałam podobne sny. Obudziłam się o 5 rano i znowu pomyślałam o Saturnie. Chyba nie wariuję ;) Cały dzień miałam jakiś przymus, żeby o tym napisać.



źródło: uklad-sloneczy.info


Fakt, że Saturn bardzo się wyróżnia. Tylko dlaczego akurat teraz pojawia się w moich snach? Poczytałam trochę tu http://www.wiw.pl/astronomia/0608-us.asp Dowiedziałam się również, że Saturn przebywa obecnie w gwiazdozbiorze Wagi (mojej patronki) i wschodzi o 4.30. To ciekawa planeta, ale dlaczego akurat teraz zajmuje mi noce? Kosmos jest fascynujący. Naukowcy ciągle się czemuś dziwią, coś ich zaskakuje, ciała niebieskie zachowują się nie tak jak powinny itd. To ciekawsze niż film sensacyjny.


Zbliżają się święta, a ja mam dylemat czy je obchodzić. Im więcej się dowiaduję różnych rzeczy z przeszłości tym mniej mi się chce uczestniczyć w wymyślonych rytuałach. Przestałam już wierzyć w Jezusa, bo wcześniej już były opisywane podobne historie (np. Ozyrysa). Bardzo ciekawa wypowiedź z 2010 r. archeologa prof. Andrzeja Niwińskiego http://nauka.wiara.pl/doc/698734.Chrzescijanskie-swieta-a-rzymskie-saturnalia



To właściwie wszystko wyjaśnia. Saturnalia świętowano od 17 grudnia do stycznia. Stąd śniły mi się tańce i śpiewy ;) Saturn dostał też swój dzień - saturday. Można powiedzieć, że nastały teraz czasy mrocznego Saturna: przestępstwa, gwałty, dewiacje... Odchodzi kościół słońca, a rządzi kościół Saturna. Historia się powtarza.


Skoro o tym napisałam, to mogę iść spać. Nie będą mi się już śniły Saturnalia.


 

15/12/2013

Linie życia z pętelką

Dzisiaj były kolejne zmiany. Gdy przestała mnie smyrać lewa dłoń to pojawił się kolejny znak. Ze strzałki zrobiła się pętelka, która zahaczyła o łańcuszkową linię szczęścia. Na pewno wczoraj nie było tej pętelki.



I zbliżenie pod innym kątem.



A tu poprawiłam piórem.



Zupełnie nie mam pomysłu jak coś takiego interpretować. Zwłaszcza na lewej dłoni. Te znaki pojawiły się prawie na nadgarstku już po zakończeniu linii życia. A jakie ma znaczenie co mnie spotka po śmierci. Zupełnie mi to obojętne. Znaki są łagodne więc nie są to kanciate runy, które zwykle "wychodzą" z dłoni.


Ponieważ to ja kształtuję swoje życie (jak mi przypomniał dzisiaj znajomy z forum;)) wymyślę jakieś prawdopodobne znaczenie tych znaków, mówiące o szczęściu i dobrostanie. Tylko po co się to dzieje? Gdyby nie smyranie to nie zwróciłabym na to uwagi. Może kiedyś bym to zauważyła. A tak to prawie na moich oczach pojawiły się te pomyślne znaki ;)


Człowiek to zagadka. Czy jakiś naukowiec znalazł odpowiedź na pytanie: w jaki sposób powstają linie i znaki na dłoniach? Dlaczego każdy ma inne linie papilarne? A może nikt nie zadał tego pytania, więc nie ma jeszcze odpowiedzi.


Świat jest fantastyczny. W Kairze spadł śnieg, a Chińczycy mówią, że ich pojazdy wylądowały na Księżycu http://pclab.pl/news55823.html


Może w końcu powiedzą co znajduje się po ciemnej stronie.

14/12/2013

Linia życia plus ...

Dziwne sny miałam dzisiaj. A właściwie nie sny tylko jakiś niepokój z różnych powodów. Nie umiem niczego sobie przypomnieć. Obudziłam się kaszląc, jakbym się czymś dławiła. A potem cały dzień swędziała mnie lewa dłoń. Akurat miałam dzisiaj kilku klientów, więc i kasy trochę wpłynęło :) Nawet dostałam zaległy przelew. Trochę nie dawało mi to spokoju więc przyjrzałam się dłoni. Wszystkie linie znam doskonale, bo kiedyś uczyłam się ich znaczenia i obserwowałam jak niektóre się zmieniają pod wpływem zmiany przekonań. Dostrzegłam zaczerwienienie na końcu linii życia i znak V, który byłby grotem strzałki gdyby był trochę wyżej i dotykał linii. Ja wiem, że linie się zmieniają, ale na lewej dłoni rzadko, bo to jest plan na życie. Być może zmieniłam ten plan. Dłoń i to rozwidlenie ciągle mnie swędzi, tak jakby ktoś-coś w nocy mi ten znak wyrył na dłoni. Dziwne uczucie i zupełnie niespodziewane. Prawa dłoń to realizacja i trochę (bardzo) się różni od lewej. Dużo zapomniałam z chirologii, więc pora sobie to przypomnieć. Jednak nie pamiętam, żeby taki znak był omawiany.


A teraz fotki. Trudno zrobić dobre zbliżenie. Na ostatniej pomalowałam tuszem rozwidlony koniec linii życia i ten nowy znak.





Fajny ten trzynasty i piątek. W mojej rodzinie zawsze takiego dnia zdarzały się szczęśliwe rzeczy.




11/12/2013

Słowa, słowa, słowa

Wszyscy powtarzają, że na początku było słowo. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Początkiem czegokolwiek jest myśl, idea. Od tego wszystko się zaczyna. Od słów ważniejsze są czyny. Czy ojciec, który gwałci 5 letnią córeczkę, powtarza jej, że robi to z miłości, naprawdę kocha swoje dziecko? Ksiądz molestując chłopców wmawia im, że to Bóg tak chce, ma rację? Ich słowa nic nie znaczą. Słowa są puste. To człowiek obdarza je znaczeniem. Słowo "dom" lub "miłość" dla Chińczyka nie znaczy nic.


Słowa można czytać od prawej lub lewej. Co znaczą słowa God lub dog, albo live czy evil? Literki można poprzestawiać, a i tak wiadomo co jest napisane.



Słowa w reklamach też nic nie znaczą. Wyraźne ubytki komórek mózgowych ma osoba, która wierzy, że oszczędzanie to wpłacanie pieniędzy do banku.


Ponieważ uważnie oglądam wszystkie reklamy, żeby wiedzieć czego nie kupować, właśnie dzisiaj zauważyłam taką.



Każdy wie co to jest ekspres. Ale dzisiaj zobaczyłam nowe słowo na określenie urządzenia do parzenia kawy – ekpers.


W moim mieście pojawiła się też nowa ulica.



Ja naprawdę nie śpię.


Moja świadomość pracuje cały dzień. Mam wrażenie, że inni śpią i nic nie widzą, a jak widzą to im nic nie przeszkadza. Przykłady powyżej to nie fuszerka jednej osoby. Nikt naprawdę tego nie zauważył zanim te kwiatki ujrzały światło dzienne? A może nie warto się starać?

09/12/2013

Minął listopad

Ostatnie tygodnie byłam jak w letargu. Gdy niespodziewanie odchodzi ktoś znajomy to zaczynam się po raz kolejny zastanawiać nad sensem życia. Codziennie wstajesz i robisz to co ci każą, albo co musisz zrobić, rzadko robisz to co naprawdę chcesz. A życie jest krótkie. Szkoda czasu na głupoty.


Rodzisz się i umierasz. To na pewno się przydarzy każdemu. Ale to co pomiędzy, możesz wypełnić czymś niepowtarzalnym i właśnie to jest ciekawe. Warto się obudzić i być świadomym każdej chwili. Ile energii pochłania skonstruowanie iluzji prawdziwego życia. Żyjemy w matriksie. Kometa ISON nie pozwoliła mi na marazm. Bardzo ciekawe zjawisko. Lodowe ciało niebieskie w gorącym słońcu powinno się roztopić i zniknąć. A kometa nic sobie nie robi z tych prognoz. Więc albo nie jest lodowa, albo słońce nie jest gorące. Kometa leci dalej, choć mniejsza. A najbardziej rozbawiła mnie informacja, że to nie kometa, a statek baza. Nie wiadomo czyja, może tych wybranych, którzy wyparują do światła. Ciekawe dlaczego co chwila pojawia się jakaś teoria o rozpadzie naszego świata, katastrofach itp.


Przez te doświadczenia zapomniałam o pogodzie. Eksperyment zupełnie nieudany. Nie miałam przekonania, że mgliste dni to coś dobrego. Rodzice jechali na działkę, więc chcieli słonecznej pogody w jeden z weekendów. Pewnego dnia poczułam zapach stęchlizny, bo całe niebo było zasnute chmurami. Mgły o jaką mi chodziło było tylko kilka dni. Więc po 20 zaczęłam prosić o wiatr. Lubię wiatr, bo niebo jest wtedy takie niebieskie


Ustalanie pogody na odległość też mi nie wyszło. Co prawda było więcej dni bezchmurnych, ale w Anglii pogoda zmienia się kilka razy w ciągu dnia. Ciągle w umyśle trzeba utrzymywać obraz bezchmurnego nieba. Jest to możliwe na odległość, ale trzeba nic innego nie robić. I po co?


Bradford 25.11.2013


Warto się skupić na przyjemnych rzeczach, np. na muzyce. I brać przykład od najlepszych. Oto występ 64 latka i 71 latka – szczęśliwych i pełnych energii. :)


28/11/2013

Sen o pająkach

Byłam sama w mieszkaniu, w którym mieszkałam zaraz po wyprowadzce z domu rodzinnego. Teraz mieszkam w 4 mieszkaniu, więc tamto słabo pamiętam. Stałam w części kuchennej i zobaczyłam robaki na podłodze. Wzięłam odkurzacz i zaczęłam wciągać te robaki. Gdy przyjrzałam się bliżej zobaczyłam, że to były pająki.



Jak poczuły, że je wciągam do rury, to zapadały się pod podłogę. Na ścianie pomalowanej na biało zobaczyłam kolejny otwór, z którego wychodziły pająki. Gdy jedne pająki wciągałam do odkurzacza, to inne uciekały. Taka zabawa. Kiedyś bardzo się bałam pająków. Teraz są mi obojętne. We śnie zupełnie się ich nie bałam. Chciałam tylko, żeby sobie poszły. Odkurzacz miał je tylko wystraszyć, bo przecież one nadal żyły w worku na kurz.


W południe dostałam informację, że moja znajoma umarła. W piątek wieczorem 22.11. dostała udaru mózgu i była nieprzytomna. A wczoraj wieczorem odeszła. Mieszkaliśmy kiedyś w jednej kamienicy i właśnie tamto mieszkanie mi się przyśniło. Znałyśmy się wiele lat. Smutno mi. Od teraz pająki będą mi się kojarzyły ze śmiercią.



24/11/2013

Wybaczanie

Dzisiaj byłam na spotkaniu i jeden z klientów mówił, że od 20 lat kłóci się i walczy z byłym wspólnikiem.  Gdy mu powiedziałam, czy nie szkoda czasu na to, to on powiedział, że żeby coś zbudować trzeba coś zniszczyć. Może i tak. Żeby zbudować dom to nieraz trzeba wyciąć las. Tylko zamiast walczyć mógłby robić coś innego. Ale on wygląda świetnie i bardzo dobrze mu się powodzi. Widocznie wybaczanie nie jest dla wszystkich.


Najmądrzejszy Hindus powiedział:


The weak can never forgive. Forgiveness is the attribute of the strong.


czyli:


Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą (atrybutem) silnych.


To Mahatma Gandhi. Właściwie wszystko co mówił było ważne. Na całym świecie cytuje się jego myśli.


Czyli ten mój klient należy do słabych. Nie chce wybaczyć, bo to jakby stracił siebie i swoje przekonania. Jeszcze dopiszę, że klient nie uważa tej "gry" za ważną, czyli nie ma tu nadmiernych potencjałów i nic mu nie grozi, bo nie włączą się siły równoważące. On po prostu został oszukany i dąży do wymierzenia kary. Ta sprawa nie pochłania go całkowicie, bo wiadomo jak sądy pracują. Ale on doprowadzi sprawę do końca.


Gdy dziewczynę rzuca chłopak z dnia na dzień, bez żadnych wcześniejszych oznak to dziewczyna wpada w dół i sama się czuje winna, że coś źle zrobiła. Dla niej jedynym ratunkiem jest właśnie wybaczenie kolesiowi. Wtedy dojdzie szybko do równowagi. Znam taką i jest teraz dobrze.


Wniosek taki, że nie wybaczajmy każdemu co nas skrzywdzi na prawo i lewo. Najpierw trzeba się zastanowić co można zrobić i zrobić to. Bo następnym razem może być powtórka.





22/11/2013

Bolero

Dokładnie 85 lat temu w Paryżu został wygwizdany najczęściej odtwarzany obecnie utwór na świecie, czyli Bolero francuskiego kompozytora Josepha-Maurice Ravela. To była porażka, bo utwór był prosty i monotonny. Ravel miał wyjątkowy talent, a zaczął komponować w wieku 12 lat. Startował w konkursach, ale nie wygrywał. Te skandale spowodowały, że stał się sławny. Porażka zamieniona w sukces ;)

Bolero też było porażką, a teraz utwór ten jest wykonywany gdzieś na świecie co 15 minut. Ravel zmarł gdy miał 62 lata, ale nie wiadomo na co.

W listopadzie jest to najczęściej słuchany u mnie w domu utwór i nikt nie protestuje :)

Konstrukcja tego dzieła jest fascynująca. Początek spokojny, rytmiczny werbel, a potem akcja się rozwija i dołączają kolejne instrumenty, które wykonują solówki, a potem dołączają do akompaniamentu. W sumie to 26 instrumentów: flety, piccolo, klarnet E-flat, klarnety B-flat, klarnet basowy, fagoty, kontrafagot, rogi, trąbka piccolo in D, oboje, rożek angielski, trąbki, puzony, tuba, saksofony (1 sopranino, 1 sopranowy, 1 tenorowy), kotły, bębny małe, cymbały, gong tam-tam, celesta, harfa i kwintet smyczkowy: (skrzypce, altówki, wiolonczele, kontrabasy).

Gdy słucham Bolera to za każdym razem wyobrażam sobie inną scenę, np.:

  • jestem dziewczyną, która idzie przez las i zbiera szyszki, żołędzie, liście, jagody i co tylko tam znajdzie. W kulminacyjnym momencie dziewczyna ma tak ciężki koszyk, że wszystko się wysypuje i nie ma nic.

  • idę ulicą i zaglądam do sklepów z jedzeniem i zjadam coś za każdym razem gdy dochodzi nowy instrument. Po 26 posiłkach w kulminacji pękam i znowu jestem normalna. Czasem wymiotuję ;)

  • jestem przywódcą rebeliantów i zbieram popleczników. A potem jest rewolucja i wszyscy giną.

  • znowu idę ulicą i dostaję co chwila ulotki, które na koniec wyrzucam w powietrze ;)
  • albo idę po plaży i co chwila dołączają do mnie różni ludzie, jak w Mamma mia. I gdy jest już nas dużo to na koniec wszyscy się rozbiegają i zostaję sama...

Za każdym razem jest inna fabuła. Spróbuj i Ty się pobawić.

 

https://www.youtube.com/watch?v=E9PiL5icwic

Na YT są różne wykonania Bolera, ale to jest moim zdaniem najlepsze ze względu na osobę dyrygenta. Kiedyś myślałam, że nie sztuka być dyrygentem i pomachać batutą., że ważny jest utwór. Ale jak zobaczyłam w akcji Gustavo Dudamela, wenezuelskiego skrzypka i dyrygenta, to mi szczęka opadła. To mag. Niezwykle utalentowany Artysta, dostrzeżony i nagradzany. Sprawia, że każdy utwór muzyczny dociera nawet do największego sceptyka. Realizuje program rządowy umuzykalniania dzieci i młodzieży (można poczytać na jego stronie i w necie).

Bolero to utwór magiczny, hipnotyczny. Wszystkim się podoba i wszyscy go znają.

Polecam na listopadowe (i nie tylko) wieczory :)

18/11/2013

Pluszaki

Dzisiaj w nocy byłam w jakiejś starej pustej fabryce, a wszędzie leżały pluszowe zabawki. Nie było gdzie postawić stopy. Wchodziłam na schody, takie metalowe ażurowe, a tam też pluszaki. Wszędzie w zasięgu wzroku leżały pluszaki. Jakby specjalnie, żeby nie można było przejść. Starałam się tak stawiać stopy, żeby nie nadepnąć na jakiegoś małego stworka. A przecież to tylko zabawki ;) Ktoś stał w cieniu i patrzył jak sobie radzę, ale nie widziałam go. We śnie to jest zabawne, że nagle jesteś w środku czegoś i nawet nie wiesz jak się tam znalazłeś. Nie ma tego co było przedtem i jak się to zakończyło. Nastrój mam zabawowy ;) Dobrze jest zacząć tydzień w dobrym nastroju. Sny dają mi jakiś rodzaj energii, bo czuję się wyspana i silna.





Jutro wrzucę moje pluszaki do pralki, bo może są brudne i nie chcą się pokazywać w takim stanie ;)))



16/11/2013

Sen o butach - kolejny

Ktoś mnie oprowadzał po prywatnej wystawie, na której pokazywano buty. Były one odjazdowe, zupełnie inne niż można spotkać w sklepach. Były tam różne fasony butów na każdą pogodę i okazję i niesamowicie kolorowe. Były tam zebrane wszystkie pomysły jakie mogą przyjść ludziom do głowy. Odebrałam to jako „przedpokój” tego co będzie, jest albo było. Ktoś o tym decyduje, ale nie wiem kto. Czułam się zaszczycona, że mi to pokazano. To jakby przestrzeń wariantów butów. Wszystkie możliwe buty zgromadzone w jednym miejscu. Gdybym była szewcem lub projektantem to chciałabym tam przebywać każdej nocy, a na jawie produkować „wyśnione” buty. Fasony butów „przychodzą” do projektantów, ale one już gdzieś są. Oni tylko je „biorą” z tej przestrzeni, jak ze sklepu.


Obudziłam się w doskonałym nastroju 😎


Nie jestem maniaczką butów i w żaden sposób nie jestem związana z tym biznesem. Ciekawe dlaczego mam takie sny?

Oczywiście nie ma na świecie fotki sklepu, który zwiedzałam we śnie. To tylko ładna namiastka.



źródło: http://www.feeltheyarn.it/blog/level-shoe-district