Wczoraj tuż przed snem wybierałam nagranie do medytacji. Za ścianą sąsiad ma włączone radio 24/7. W nocy budzą mnie dżingle i monotonny głos, a potem nie mogę zasnąć. Czy ludzie nie mają słuchawek? Ja mam i używam 😎
Więc wybrałam medytację Nevilla Goddarda, bo trwała tylko 20 minut. Dawno go nie czytałam. Przemknęło mi tylko, że jest twórcą techniki drabiny. Nie wczytałam się, bo chciałam tylko spać. Czas galopuje 😎
Więc włączyłam medytację i w ramach relaksu wyobraziłam sobie drabinę i zaczęłam po niej wchodzić. Drabina sięgała chmur, nie była o nic oparta. Trochę się przeraziłam, że pójdę do nieba 😎 Więc zeskoczyłam z niej i skupiłam się na temacie medytacji. Zasnęłam, jak przewidziałam 😎
Gdy w nocy się obudziłam włączyłam sobie dźwięki binauralne, bo za ścianą trajkotał głos programowania mózgu. Stron na YT jest dużo, ja zwykle puszczam coś z Frequency Tuning lub Reidos Sonic Healing, albo Hemi-Sync, czasem ZenMusicChant. Wybór jest duży. Mam słuchawki w uszach i nikomu nie przeszkadzam. Mózg odpoczywa, ciało też, a duch lata gdzie chce.
Dzisiaj miałam w planie sprzątanie, pisanie, czytanie itp. Ale zabrakło mi żółtego sera, więc wyszłam na zakupy. I zrobić trochę kroków. Gdy doszłam do skrzyżowania, zatrzymało mnie czerwone światło. Więc wyjęłam smartfon i poszukałam jak jest drabina po angielsku. Ladder 😎 z niczym mi się nie kojarzy. Drabina po polsku to chociaż są to drobne kroczki. Ruszyłam, bo światło zwykle mam zielone i mój wzrok padł na bilboard.
12:06
Nie wierzyłam co widzę Pana na drabinie. Miałam smartfon w ręku więc szybko zrobiłam fotkę. 12:06. Przeszłam kilka kroków i znowu spojrzałam, a tam druga drabina. Zrobiłam fotkę. Wymazałam ludzi, ale samochodu nie dało rady moje SI odszukać na zdjęciu. Więc użyłam funkcji bokeh, rozmycie tego co jest nieistotne.
SI nadal nie widzi obiektów do usunięcia. Zresztą używanie SI zmienia światło. Oryginalne zdjęcie jest jaśniejsze.
Gdy wróciłam na skrzyżowanie o 12:12 już nikogo tam nie było. Śmiałam się do siebie, ale uważałam, żeby na nikogo nie patrzeć. Ludzie są różni.
To zwykła synchroniczność. Czas tuż przed snem jest magiczny. Możesz wyczarować co zechcesz. Ciało już jest zmęczone, więc łatwo je wyłączyć. Podświadomość chętna do zabawy, przynajmniej moja. Ostatnio trochę ją zaniedbałam, ale gdy szukałam w poniedziałek koperty z kasą dla mojej mamy, moja podświadomość poprowadziła moje ręce do właściwego miejsca. Wcześniej szukałam pół godziny i byłam wykończona nerwowo.
Technika drabiny jest bardziej skomplikowana. Trwa 3 dni i robisz różne rzeczy. Sprawdzasz w ten sposób manifestowanie swoich myśli. Nie będę tego opisywać, bo to tak jak bym się cofała w rozwoju. Można to łatwo znaleźć. Ja ten etap już mam za sobą. Bo co pomyślę to mam. To transerfing.
Vadim Zeland jest bardzo aktywny na Telegramie, opisuje nowe techniki i jest super. Ciągle się rozwija. Goddard był kiedyś interesujący, ale inni poszli do przodu. Zresztą był alkoholikiem, czyli nieszczęśliwym człowiekiem, użalającym się nad sobą. Zmarł w wieku 67 lat, nie umiał się uzdrowić.
Jaka była szansa, że zobaczę dzisiaj drabinę, a nawet dwie? W tych czasach drabinę widziałam w zeszłym tygodniu na mojej klatce, bo trwał remont. Ale na ulicy? W dodatku w niewielkim oknie czasowym.
To nie magia. Moje myśli mają wpływ na moją rzeczywistość. Świat mi się kłania.
Tak samo jest ze słońcem. Przez ostatnie dni wymieniałam się energią z istotami na Słońcu. Aktywność od tygodnia jest niespotykana. Ciągle dostaję powiadomienia z apki SpaceWeatherLive o nowych rozbłyskach słonecznych, o przerwach radiowych, o koronalnych wyrzutach masy. Co chwila od kilku dni, od wymiany 😎
Taka aktywność jest niespotykana.
Czy im potrzebna jest moja energia? Jestem dzieckiem Słońca. Lubię je i jego mieszkańców, codziennie chcę się z nimi zobaczyć, upewnić się, że kula ognia jest i nic jej nie przesłoni.
Muszę przestać, bo to nie zabawa.
A może 😎



































