Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysli. Pokaż wszystkie posty

23/07/2023

Nigdy

Dziś jest 111 dzień po

24 dni po usunęliśmy część kwiatów z grobu, bo wyglądał jak śmietnik. Przecież nie o to chodzi.

26 dni po umyłam wodą z solą wszystkie lustra w domu, wyrzuciłam wszystkie kosmetyki i resztę tabletek

31 dnia po usunęłyśmy resztę wieńców z pogrzebu

64 dnia po pojawiła się roślinka w piasku

Część płyty została usunięta, bo pękła. W 1/3 widoczny jest piasek. I w tym miejscu, bez ziemi i wody wyrosło coś zielonego. Nie sadzisz, a masz.

Śmierć to koniec i początek – banał. Człowiek nigdy nie wraca.

Żałoba dotyka nas na różne sposoby i powoduje, że się zmieniamy.

Gdy umiera człowiek to zostaje dziura, brak energii. Oczywiście nie każdy to czuje. Są tacy, którzy śmierć bliskiego człowieka nie odczuwają. Żyją dalej z uśmiechem na ustach. Widziałam ostatnio foty z pogrzebu zmarłego nagle nastolatka. Wszyscy byli w zabawowym nastroju, a najbardziej jego ojciec. No cóż, zostało mu jeszcze 3 synów.

Ukochani, którzy odeszli nigdy nie opuszczają naszego serca

Słowa nigdy nie używałam, bo przecież nie wiadomo jak się życie ułoży. Śmierć jest definitywna, nigdy już się nie zobaczymy, ani nie porozmawiamy. Przynajmniej w naszym materialnym świecie.

Przeczytałam Tybetańską Księgę Umarłych, ale nie wiem czy coś mu pomogło. Może faktycznie zmarli mają swoich przewodników po drugiej stronie. Mamie puściłam audiobooka Michaela Newtona – Wędrówka dusz. Wysłuchała 2 godziny. Nie wierzę specjalnie w coś takiego, ale poprawia humor, chroni przed załamaniem. Tłumaczyłam, że nie możemy płakać i rozpaczać, bo to jemu nie pomoże. Wrócił do domu, do przyjaciół, a my nie powinniśmy go odciągać od retrospekcji życia. Mama niby to zrozumiała. Zapalała co wieczór świecę i się modliła. Po takich rozmowach pojawiały się sny, w których np. mówił komuś, żeby słuchali mamę w jakiejś sprawie, bo ona ma rację. W realu tata zawsze był niezadowolony, nigdy jej czegoś takiego nie powiedział. Potem czytałam Przeznaczenie dusz, gdzie autor opisuje jak zmarli szukają kontaktu z nami poprzez sny, znaki, sytuacje, spotkania. I to się działo u nas.

Platon pisał o śmierci: „Bo wszystko, co jest sprzeczne z naturą rzeczy, sprawia jej ból, a wszystko, co jest zgodne z jej naturą, jest przyjemne. Tak więc na tej samej zasadzie śmierć spowodowana chorobą i ranami jest bolesna i nienaturalna, a nie ma śmierci mniej kłopotliwej niż ta, która towarzyszy starości w jej drodze do naturalnego końca. Taka śmierć wiąże się z większą przyjemnością niż zmartwieniem”.

Steiner pisał - „Ważne jest, aby podczas ziemskiej egzystencji wyrobić sobie pojęcie o warunkach życia po śmierci. Musimy sobie wyobrazić, że wszystko, co postrzegamy tutaj w świecie fizycznym, do którego należymy, nie może być naszym światem po śmierci, ponieważ brakuje nam organów fizyczno-zmysłowych. Intelekt, który jest związany z mózgiem, również przestaje funkcjonować po śmierci. Możemy jedynie próbnie starać się przedstawić obraz życia, które tak bardzo różni się od naszego istnienia tutaj na ziemi.” 

Znany poeta Dylan_Thomas , po śmierci swojego ojca napisał ten wiersz, klasyka

Do Not Go Gentle Into That Good Night

(Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy)


Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,

Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;

Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.



Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy -

Bo nie rozszczepią słowami błyskawic -

Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.



Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy

Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,

Niech się buntują, gdy światło się mroczy.



Szaleni słońce chwytający w locie,

Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;

Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.



Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,

Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;

Niech się buntują, gdy światło się mroczy.



Błogosławieństwem i klątwą niech broczy

Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.

Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy

wiersz po polsku pochodzi z tej strony dylan-thomas

Ten poeta inspiruje do dziś, a miał 39 lat gdy zmarł. 

Robert Allen Zimmerman, współczesny poeta, znany piosenkarz i kompozytor, pożyczył sobie imię tego poety. Z szacunku czy zachwytu. Czy z takim nazwiskiem otrzymałby nagrodę nobla w 2016 roku? Teraz nazywa się Bob Dylan i jego dzieci też.

Słowa Boba Dylana tchną nadzieją:

Kiedy miasta płoną płonącymi ciałami ludzi

Tylko pamiętaj, że śmierć to nie koniec

I na próżno szukasz choć jednego przestrzegającego prawa obywatela

Tylko pamiętaj, że śmierć to nie koniec.

Jung mówił o archetypie śmierci/odrodzenia. Jak w wielu różnych kulturach zawsze istniały wierzenia w jakieś odrodzenie związane ze śmiercią. Śmierć jako metafora spowodowania zmian zgodnych z Wolą ostatecznie dała miejsce do pracy. Praktyczna metoda transformacji. Umrzyj dla starego siebie, potraktuj odrodzenie jako coś nowego, aby to znacznie uprościć. Sekretem sukcesu jest nauczenie się poruszania się po „krainie umarłych” lub „bardo”, jak to się również nazywa. Ogólnym skutkiem rytualnego i transformacyjnego użycia śmierci jest o wiele większe docenienie życia. Trening radzenia sobie ze śmiercią przywraca witalność i siłę do życia. Za każdym razem, gdy muzyk naprawdę łączy się z muzyką lub ktokolwiek z powodzeniem medytuje, przechodzi „śmierć” swojej codziennej osobowości.

Między śmiercią a odrodzeniem (Bardo), zmarły dokonuje retrospekcji swojego życia. Człowiek za dobre uczynki za życia dostaje białe kamyki, a czarne za złe. Sprawdzamy ile ich mamy. Ważne jest prowadzić takie życie, by białych mieć jak najwięcej. Każdego dnia mamy szansę naprawiać swoje błędy (które często w naszej ocenie są błędami). Wtedy czarne kamyki stają się białe.

Pokaż mi swoje kamyki, a powiem ci kim jesteś. 😎

Życie to dar.

Doceniam i szukam sposobu na życie po.

Śmierć zawsze znajduje tego, komu jest pisana. 

Nikt nigdy jej nie ucieknie.



04/03/2022

Brygady frajerów

W dziwnych czasach żyjemy.

Rzadko kopiuję cudze teksty, ale ten jest bardzo dobry i warto go przekazać dalej. Wklejam tu tekst ze strony:

https://thelethaltext.me/2021/11/04/7172/

Tłumaczenie jest automatyczne i niektóre słowa są niezrozumiałe. Polecam oryginał bo formatowanie i podkreślenia są moje.
Miałam wkleić wyłącznie cytaty, ale tekst w całości jest lepszy. 😎
Skala oszustwa jest ogromna.
To temat nie dla każdego. Jak nie zrozumiesz pierwszej strony to odejdź.

Zadziwiała mnie skala prania mózgów. Moi wykształceni znajomi mówią teraz dziwnym językiem. Jak wytresowane małpki. 
Więc odpowiedź nadeszła.



"Jesteśmy teraz imperium, a kiedy działamy,
tworzymy własną rzeczywistość”.

Te słowa pochodzą z krótkiej, ale pamiętnej rozmowy, jaką dziennikarz Ron Suskind przeprowadził z Karlem Rove, głównym doradcą politycznym i makiawelicznym „nauczycielem sztuczek” dynastii Bushów. Rove był starszym doradcą i zastępcą szefa sztabu w administracji George'a W. Busha, a także kierował Biurami Spraw Politycznych, Łączności Publicznej i Inicjatyw Strategicznych. Publiczność znała go żartobliwie jako „Mózg Busha”.

Rove miał umiejętność posługiwania się słowami, a te konkretnie były wypowiadane na uboczu, niezupełnie nieostrożnym, ale takim, który potwierdza — w starannie dobranych słowach — to, co obie strony wiedzą.

Doradca powiedział, że faceci tacy jak ja byli „w tym, co nazywamy społecznością opartą na rzeczywistości”, którą zdefiniował jako ludzi, którzy „wierzą, że rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości”.

Kiwnąłem głową i wymamrotałem coś o zasadach oświecenia i empiryzmie.

Odciął mi. „Świat już tak nie działa”. Kontynuował: „Jesteśmy teraz imperium, a kiedy działamy, tworzymy naszą własną rzeczywistość. I podczas gdy ty studiujesz tę rzeczywistość – rozsądnie, jak chcesz – znowu będziemy działać, tworząc inne nowe rzeczywistości, które też możesz studiować i tak wszystko się ułoży. Jesteśmy aktorami historii… a wy wszyscy będziecie pozostawieni tylko studiować to, co robimy. (Wiara, pewność i prezydentura George'a W. Busha , The New York Times Magazine)

Suskind opublikował swój artykuł w 2004 roku, pozostawiając mówcę bez imienia i nazwiska w oryginalnym artykule, ale później identyfikując go jako Rove. To odkrywcza krótka rozmowa i jesteśmy wdzięczni Suskindowi za przekazanie jej dalej. Imperium, które zaczyna wierzyć, że tworzy rzeczywistość brzmi dla mnie jak pycha z Ozymandii, ale może to branie Rove'a zbyt dosłownie. „Tworzenie rzeczywistości” w sensie politycznym to oczywiście symulowanie jej, w taki sposób, aby większość ludzi akceptowała swoje pierwsze wrażenia jako rzeczywiste. Straszliwa większość może być następnie wykorzystana do prześladowania i oczerniania wątpiących, a ostatecznie do wymuszenia przyzwolenia na oszustwo, zastraszenia ich do uwierzenia lub udawania, że ​​wierzą, lub do milczenia. Jest to „inżynieria” lub „wytwarzanie zgody”, jak nazwał to Edward Bernays – jego definicja roli mediów masowych we współczesnej „demokracji”.

Kiedy działamy, tworzymy własną rzeczywistość.

Albo, jak powiedziałby Baudrillard: Symulakrum jest prawdziwe.

Co jest zarówno postmodernistycznym paradoksem, jak i ostatecznym przykładem orwellowskiego „dwójmyślenia” . Moc kreowania rzeczywistości opiera się na uwarunkowaniu masy, by opierać się „przestępstwom myślowym” i niezdolności populacji do postrzegania sprzeczności w warunkach strachu.

Jeśli chodzi o jego określenie „oparte na rzeczywistości”, jest ono pełne szacunku – co najmniej odświeżająca zmiana z bycia nazywanym „teoretykiem spiskowym”, „prawdą”, „negującym” „antyszczepionkowcem” czy cokolwiek innego. Szacunek także w porównaniu z tym, jak ludzie tacy jak my są postrzegani przez nasze rodziny, kolegów i ogół społeczeństwa.

A jednak, jak dotąd relacja między mapą a terytorium zmierzała już w kierunku „śmierci rzeczywistości”, jest to jednocześnie lekceważenie. We współczesnych warunkach ci, którzy opierają swoje przekonania na zasadzie rzeczywistości, są zupełnie nieistotni, nie rozumiejąc prawdziwego zasięgu władzy. Nie masz urojeń, a jedynie jesteś „oparty na rzeczywistości”.
Ale nie to powiedzą światu. 

„I nigdy nie tolerujmy oburzających teorii spiskowych
 dotyczących wydarzeń z 11 września…”
George Bush w ONZ, Nowy Jork 10.11.01

Ludzi takich jak my, którzy teraz coraz liczniej padali ofiarą „fałszywego pragnienia” wiedzy Baudrillarda, przewidywano i modelowano, a ustalenia zostały dokonane z dużym wyprzedzeniem. „Społeczność oparta na rzeczywistości” nie stanowi zagrożenia dla Imperium. Wiara, że ​„rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości” jest śmiechu warta w straussowsko-platońskim świecie szlachetnego, imperialnego kłamstwa. Termin „oparty na rzeczywistości” staje się zatem terminem łagodnej pogardy.

Rove uważał, że tych wrogów kłamstwa nie trzeba się bać, ponieważ kłamstwa są tak wielowarstwowe i rozległe, że tworzą pułapkę. Teoretycy spiskowi są tak zafascynowani uważnym rozeznaniem rzeczywistości, że ich to obezwładnia. Ich wnioski są akademickie; nie robią różnicy w świecie stworzonym przez kłamstwo. Zahipnotyzowani wizjami otchłani, są zdumieni, jak można przełożyć wiedzę na władzę polityczną. Ciężar nowej rzeczywistości wystarczy, by wywołać defetystyczny paraliż, a wpatrujący się w otchłań izolują się w społeczeństwie, na które nie mają wpływu. Bez względu na to, jak mocno opiera się ich wiedza, problemy komunikacyjne, zaostrzone przez medialne podstępy i teatr polityczny, praktycznie uniemożliwiają dotarcie do mieszkańców zaczarowanej krainy.

Dla Rove'a, podobnie jak dla Baudrillarda, pojęcie „rzeczywistości” jest przestarzałe; jest to gorzkie trzymanie się terytorium, które już nie przetrwało na mapie, a nawet już ją nie poprzedzało.
Odtąd to mapa tworzy terytorium i […] terytorium, którego strzępy powoli gniją na mapie. To prawdziwa, a nie mapa, której ślady istnieją tu i tam, na pustyniach nie należących już do Imperium, ale do naszych własnych. Pustynia samego prawdziwego.
Jean Baudrillard, Symulakry i symulacje, 1981

Powinieneś zrozumieć, że jest to pustynia, po której będziesz wędrować na zawsze, jeśli ulegniesz fałszywemu pragnieniu poznania.

„Nasz problem polega na tym, że oszustwo stało się zorganizowane i silne; gdzie prawda jest zatruta u źródła; taki, w którym zręczność najsprytniejszych umysłów poświęcona jest zwodzeniu zdezorientowanych ludzi”. [Walter Lippmann, Przedmowa do polityki, 1913]

A co z opinią publiczną, która odrzuca i wyszydza tych, którzy „wierzą, że rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości”? Ostatnio nasiliły się dyskusje wśród wspomnianej społeczności na temat odpowiednich terminów, których należałoby używać dla bezrozumnych mas. Mamy tendencję do nazywania ich „normami”, „owcami” lub „owieczkami” — tych łatwych do prowadzenia, naturalnych zwolenników, zbyt nieśmiałych, by przełamywać szeregi i zbyt ogłupiałych, by móc wypowiedzieć pytanie lub zauważyć sprzeczność. Lub „NPC” — postacie niegrywalne — tj. postacie, które nie są awatarami graczy, ale zaprogramowanymi artefaktami samej symulacji. Niektórzy uważają, że taka nomenklatura jest nieprzydatna, nie odzwierciedla właściwej postawy wychowawcy, jaką powinniśmy być. Nawet antyteza „przebudzony/śpiący” jest przez niektórych odczuwana jako lekceważąca, a nawet arogancka.

Politycy będą oczywiście schlebiać publicznie masom jako „wielkim Amerykanom” czy kimkolwiek, ale za zamkniętymi drzwiami? Słyszałem, że Rove ukuł własne zdanie: Brygady frajerów.

Społeczeństwo, ludzie, robotnicy, elektorat, którzy myślą, że to oni dają władzę rządom – „brygady frajerów”.

To dowcipna zniewaga, z pewną poetycką ekonomią. Jesteśmy frajerami; jedno z nas rodzi się co minutę i nigdy, przenigdy nie wolno nam dać równej przerwy. Bo tak jest napisane.

Ale dlaczego „brygady”? Wydaje się to sprzeczne z intuicją, ponieważ zbyt zorganizowane, zbyt aktywne… Trudno wyobrazić sobie pasywną, bezkierunkową populację przepychającą się w sztywnych szeregach: „Zdezorientowane stado” Waltera Lippmanna może wydawać się bardziej trafne. Ale ta oksymoroniczna jakość sprawia, że ​jest to tak dowcipne zdanie. W dwóch słowach doskonale oddaje rzeczywistość: łatwość, z jaką frajerów można nakłonić do wyrażenia zgody na okrucieństwo, wzbudzić w nim nienawiść, pomaszerować, by zabijać i umrzeć — albo po prostu, jak teraz, umrzeć.

Tworząc to zdanie, Rove nie mówił nic nowego, po prostu przełożył stary pomysł na nową, mocną formę. Już sto lat temu widać było, że nowe środki masowego przekazu będą świadomie wykorzystywane do zarządzania percepcją, kształtowania postaw i fundamentalnej zmiany natury demokracji. Naukowe badanie ludzkiego umysłu byłoby kluczem do ich skutecznego zastosowania. Edward Bernays, powszechnie uznawany za protoplastę nowoczesnej branży public relations, był siostrzeńcem Zygmunta Freuda, a teoria i praktyka nowoczesnego public relations, reklamy i propagandy opierały się na psychologii Freuda.

Bernays argumentował, że naukowa manipulacja opinią publiczną była konieczna, aby przezwyciężyć chaos i konflikty w społeczeństwie. W czasach, gdy środki masowego przekazu składały się jedynie z radia, gazet, drukowanych plakatów i niemych filmów, już wyobrażał sobie – i dalej udowadniał – że tych narzędzi można użyć do „stereotypowania umysłu publicznego”.
„Jeśli zrozumiemy mechanizm i motywy grupowego umysłu, możliwe jest teraz kontrolowanie i kontrolowanie mas zgodnie z naszą wolą bez ich wiedzy”.
EDWARD Bernays, Propaganda (1928)

Narodowy Socjalizm przyjął te idee i techniki entuzjastycznie i ze skutkiem zmieniającym świat. Choć może być przenośnią stwierdzenie, że Goebbels projektował swoje kampanie propagandowe z otwartą książką Bernaysa na biurku, nie jest to przesadą: naziści byli pod głębokim wrażeniem amerykańskiej propagandy, która ich zdaniem wygrała Wielką Wojnę.

Temat ten był nie mniej gorliwie podejmowany przez postępowych uczonych i teoretyków w USA. Dziennikarz i guru mediów Walter Lippmann zbadał teorie percepcji, aby pokazać, w jaki sposób system medialny może być używany do standaryzacji, kontrolowania i kontrolowania grupowego umysłu. Lippmann był doradcą ds. public relations rządu i kolegą Bernaysa z Komisji Creel, która generowała propagandę mobilizującą amerykańską opinię publiczną do przystąpienia do I wojny światowej, udowadniając, że wojna może być sprzedawana w taki sam sposób, jak Coca Cola czy Lucky. Uderzenia. Przekonywał, że w prawidłowo funkcjonującej demokracji wyspecjalizowana klasa musi kierować sprawami, analizując i wykonując, podejmując decyzje i sprawując kontrolę poprzez systemy polityczne, ekonomiczne i ideologiczne. Specjaliści zajmują się myśleniem i planowaniem oraz „zgodą na produkcję” (fraza Bernays, nie Chomsky'ego) za ich plany poprzez środki masowego przekazu. W swojej bardzo czytelnej książce z 1922 r. Opinia publiczna Lippmann rozwija wyrafinowaną teorię stereotypów jako podstawy – i środka kontroli – ludzkiej percepcji.

I tak XX wiek stał się wiekiem propagandy. Guru ruchu neokonserwatywnego, profesor Leo Strauss z Uniwersytetu w Chicago, przekonywał, że zwykli ludzie nie są wystarczająco silni, by spojrzeć w otchłań, i dlatego muszą być chronieni przed rzeczywistością poprzez konstrukcję „systemu złudzeń”. W tym właśnie argumentował z Platonem: w jego wizji większość populacji ogranicza się do nowoczesnej wersji Jaskini , gdzie środki masowego przekazu projektują mur platońskich „szlachetnych kłamstw”.
„Strauss […] uważał, że zwykłych ludzi nie należy wystawiać na rozum. Polegać na rozsądku to patrzeć w otchłań, ponieważ rozum nie dostarcza żadnych pocieszających absolutów, by chronić przed pustym niebem. Strauss sprzeciwiał się nie samemu rozumowi, ale rozumowi pozbawionemu tajemnicy. Powód jest dla nielicznych, a nie dla wielu. Oświecenie, demaskowanie rozumu, było początkiem katastrofy”.
„ Killing Democracy The Straussian Way”, Michael Doliner

W takim systemie ci, którzy są wystarczająco silni, aby zajrzeć w otchłań, muszą zostać odrzuceni przez masę i uważnie monitorowani przez system. Muszą być zinfiltrowane, zidentyfikowane i wymienione; ostatecznie, gdy jest to konieczne, należy je zaokrąglić i zniknąć. A jednak, jak odzwierciedla charakterystyczna terminologia Rove'a, nawet wtedy będą bardziej godni szacunku niż głupie bydło, które ustawia się w uporządkowane kolejki przed (j)rzeźnią i maszeruje posłusznie z urwiska w samą otchłań, której istnieniem są nauczony zaprzeczać.

Δ

Lippmann, nieco bardziej uprzejmie niż Rove, nazywa naiwną publiczność „zdezorientowanym stadem”. Rolą stada w demokracji jest bycie widzami, nieuczestniczącymi, z wyjątkiem sytuacji, gdy okresowo zezwala się im na głosowanie na jednego lub innego członka wyspecjalizowanej lub rządzącej klasy w wyborach. Klasa rządząca i jej wyspecjalizowana biurokracja muszą wykorzystywać środki masowego przekazu do kontrolowania opinii publicznej, „aby każdy z nas mógł żyć bez deptania i ryku oszołomionego stada”. ( Opinia publiczna, 1922)

To znaczy, dopóki nie zostanie postanowione, że odrobina szaleństwa i deptania służy interesom klasy rządzącej. Kiedy potrzebna jest moc stada do niszczenia, odwracania uwagi i eskalowania podziału, zostanie wykorzystana. Jeśli „naukowa manipulacja opinią publiczną” może przezwyciężyć chaos i konflikty w społeczeństwie, wynika z tego, że w razie potrzeby można jej użyć do uwolnienia tego samego. Siłą napędową oligarchii jest przecież heglowska dialektyka tworzenia konfliktów i zarządzania nimi.

Lippmann kpi z naiwności publiczności, która wyznaje absurdalne przekonanie, że dokładny obraz świata można uzyskać pasywnie i bez najmniejszego wysiłku. 

„Za dolara możesz nie dostać nawet naręcza cukierków, ale za dolara lub mniej ludzie oczekują, że rzeczywistość lub przedstawienie prawdy spadnie im na kolana”.
Walter Lippmann

To, co mamy zamiast tego, można bez przesady nazwać straussowskim „systemem złudzeń”. Istnieją ogromne gałęzie przemysłu, które manipulują opinią publiczną. Rządy zatrudniają firmy PR do tworzenia fałszywych raportów „wiadomościowych”, które są emitowane przez organizacje informacyjne bez przypisywania ich autorom, zamiast autentycznego dziennikarstwa. Pentagon i NASA mają własne studia filmowe. W 2012 roku prezydent Obama podpisał ustawę o autoryzacji obrony narodowej (NDAA) znoszącą prawne zakazy zabraniające agencjom wywiadowczym używania tych samych technik propagandowych we własnych granicach, co za granicą. System medialny na Zachodzie należy właściwie postrzegać jako ramię kompleksu wywiadowczego. Infiltracja przez CIA zarówno mediów informacyjnych, jak i fabularnych od lat 60. nosiła kryptonim MOCKINGBIRD, a w 1981 r. dyrektor CIA William Casey przechwalał się Ronaldowi Reaganowi: „Będziemy wiedzieć, że nasza kampania dezinformacyjna dobiegła końca, gdy wszystko, w co wierzy amerykańska opinia publiczna, jest fałszywe”. Jeśli ktoś wątpi w zmowę między agencjami wywiadowczymi a agentami mediów w celu kontrolowania narracji, powinien wziąć pod uwagę spotkanie, które odbyło się w hotelu Clinta Murchisona 21 listopada 1963 r. – wieczór przed zabójstwem Kennedy’ego – w którym uczestniczyli dziennikarze, a także przyszli prezydenci, mafiosi i oficerowie CIA (jak ujawniła kochanka LBJ, Madeleine Duncan Brown ).

Świadomość tego poziomu infiltracji i kontroli mediów narasta już od dłuższego czasu. We wpływowym eseju z 1996 roku autor Alex Constantine napisał:

„Zaczyna świtać rosnąca liczba fotelowych rzeczników praw obywatelskich, że publiczna prasa donosi o wiadomościach z równoległego wszechświata – takiego, który nigdy nie słyszał o zabójstwach motywowanych politycznie, kradzieżach bankowych CIA i mafii, kontroli umysłu, szwadronach śmierci, a nawet agencjach federalnych z tajnymi budżetami utuczonymi przez sprzedaż kokainy – miejsce opanowane przez samotnych bandytów, gdzie CIA i mafia zwykle zachowują się jak najlepiej. W tej idyllicznej krainie najpoważniejszym wykroczeniem, jakie może popełnić urzędnik, jest zatrudnienie służącej bez (drżenie) bez statusu rezydenta.

Ta nieprawdopodobna kraina zaklęć jest dziełem MOCKINGBIRD ”.

Ten poziom oszustwa i tworzenia rzeczywistości obejmuje nie tylko relacje narracyjne i starannie dobrane obrazy, ale także wydarzenia odgrywane na scenie rzeczywistości, łączące w różnych proporcjach fikcję i rzeczywistość, aby zrealizować koncepcję teatru globalnego Marshala McLuhana w erze technologii satelitarnej. McLuhan przewidywał, że satelity komunikacyjne zamykają Ziemię w środowisku stworzonym przez człowieka – lub „pseudo-środowiskiem”, by użyć określenia Lippmanna – w którym rzeczywistość może być teraz kształtowana zgodnie z wolą technokratów. W jego wizji satelita komunikacyjny „kończy „Naturę” i zamienia kulę ziemską w teatr repertuarowy do zaprogramowania”. (Od kliszy do archetypu , s. 9)

Otrzeźwiająca jest refleksja, że ​​technologie masowego oszustwa ewoluowały w takim samym tempie, jak technologie masowego rażenia. Wdrożona przez kompleks informacyjno-rozrywkowy, w którym rząd, korporacje i agencje wywiadowcze mogą odgrywać swoje szlachetne kłamstwa w dynamicznych, trójwymiarowych dramatach na żywo, technologia znacznie rozszerzyła możliwości wydarzeń teatralnych, aby przejąć kontrolę nad dyskursem publicznym. Gdy panoramiczny zasięg sieci oszustwa, udawania i symulacji staje się jasny, obserwator musi zacząć dostrzegać coś bardzo podobnego do „precesji symulakrów” Jeana Baudrillarda; stajemy teraz w obliczu swoistej Osobliwości symulacji, wywołanej (i przywołanej) przez Baudrillardowski paradoks „śmierci rzeczywistości”.

Projekcja przednia ustąpiła miejsca zielonemu ekranowi… zdalnie sterowane samoloty ustąpiły miejsca CGI … rozprzestrzenili się aktorzy kryzysowi… Internet umożliwił zupełnie nowy zakres psychologicznych operacji i eksperymentów: opinię publiczną można było podzielić za pomocą samonapędzających się baniek w mediach społecznościowych, psychologia społeczna i cybernetyka badane w ramach propagowania kampanii Kony 2012, granice łatwowierności testowane przez intensywną promocję teorii Płaskiej Ziemi, pamięć zbiorowa kwestionowana przez „Efekt Mandeli”… Prawda może zostać zagłuszona przez dezinformację, setki dzikich teorii spiskowych rozpowszechniały się, by spienić wodę za każdym razem, gdy umykała jakaś prawda. Z biegiem czasu przeciążony umysł publiczny można było uzależnić od wiary, że sama prawda jest przestarzała.

Wraz z pojawieniem się oprogramowania Facial Re-enactment nastąpił znaczący postęp w technologiach symulacji, umożliwienie „przechwytywania i rekonstrukcji twarzy w czasie rzeczywistym”. W połączeniu z technologią klonowania głosu i wyrafinowanym mapowaniem twarzy, wizerunek prawdziwej osoby może sprawiać wrażenie przemawiającego w niezwykle naturalistycznej formie zaawansowanego technicznie brzuchomówstwa. Technika ta zapewnia całkowicie realistyczną i kontrolowaną symulację mowy i mimiki twarzy. Teledyski Bin Ladena, które były publikowane sporadycznie przez lata po 11 września, aż do jego słabo symulowanej „śmierci” w 2011 roku, były przezroczystymi fałszerstwami, wykorzystującymi różne głosy i dialekty oraz bardzo kiepskie „podobieństwa”. W ostatnich miesiącach administracji Obamy okazało się, że Pentagon zapłacił Bell Pottinger, brytyjskiej firmie PR, za nakręcenie „terrorystycznych” filmów – z których żaden nie był zbyt przekonujący. W przyszłości, wraz ze wzrostem wykorzystania nowych technologii symulacji,
Potencjał tworzenia rzeczywistości za pomocą oprogramowania do odtwarzania twarzy w przyszłości jest ogromny, od sabotażu głosów dysydentów po tworzenie całkowicie fikcyjnych mózgów terrorystów lub przywódców politycznych. „Dżentelmeni” Straussa, wyszkoleni, by wyglądać jak przywódcy, ale nie robiący i nie mówiący nic, czego nie napisali „Filozofowie” – stały lub rząd cieni – właśnie zostali zdigitalizowani.

Historia „szlachetnego” czy propagandowego kłamstwa jest tak długa, jak historia literatury czy filozofii; widzieliśmy, jak ewoluował przez fazy formy narracyjnej, od narracji autorskiej do polifonii i odgrywania, od poezji epickiej do zaawansowanego technologicznie multimedialnego teatru globalnego. Nic więc dziwnego, że stado jest zdezorientowane. Sto lat zarządzania percepcją i psychologicznego uwarunkowania stworzyło populację, która przypomina, mówiąc intelektualnie, tasujących pracowników Metropolis Fritza Langa.

Byłem jednym z nich, dopóki nie opuściłem swojej ojczyzny w 2001 roku i zaledwie miesiąc później oglądałem w telewizji na żywo dwie ogromne wieże, chociaż minęło kolejnych sześć, zanim miałem jakiekolwiek pojęcie o sprzecznościach związanych z tym wydarzeniem. Przez chwilę tam też maszerowałem. Może nadal jestem. Jaskinia Platona, we współczesnej postaci, składa się z jaskiń w jaskiniach, zagnieżdżonych razem jak rosyjskie lalki.

Od czasu do czasu wydawane są nowe amulety słowne – „fałszywe wiadomości”, „rosyjskie hakowanie”, „zaprzeczanie klimatowi”; „antyszczepionkowca” – nowe dzwonki zawieszone na szyjach bydła. Zdezorientowani i zdezorientowani, zapominają o kropkach, zanim zdążą je połączyć.

Swoim moralnym tchórzostwem stado usprawiedliwia pogardę kryminalnej elity dla mas i usprawiedliwia pokrętną etykę drapieżników. Zgodnie z logiką, świadomie niewidomi nie są lepsi od drapieżników, którzy się nimi żywią; zasługują na to, co ich czeka, moralni tchórze świadomie ignorują holokaust niewinnych; przez swoje wygięcia, aby uniknąć prawdy, robią z siebie potwory.

Żyjemy teraz w przeciwstawnych moralnych wszechświatach, które stają się sobie coraz bardziej obce. Mówiąc z własnego doświadczenia, prawie niemożliwe stało się przekazanie czegokolwiek ważnego przez ten podział, ponieważ jeden obóz obsesyjnie poszukuje dostrzegalnej rzeczywistości, a drugi ucieka od niej w stanie histerycznego zaprzeczania, kurczowo trzymając się wymyślonych mitów. Stoję na innym kontynencie; trudno jest prowadzić jakąkolwiek sensowną rozmowę o świecie po drugiej stronie tej ziejącej przepaści. Dla nich, bez względu na to, czy powiedzą mi to w twarz, czy nie, jestem wariatem, „teoretykiem spiskowym”. Coś we mnie umarło. Żyję w alternatywnej rzeczywistości.

Podczas gdy oni, dla mnie, maszerują — maszerują i salutują — w Brygadach Suckerów. 


Podobnie jak Truman Burbank, żyją w wyobrażonej przeszłości, statycznej chwili, w której wszystko jest takie, na jakie wygląda. Podczas gdy postmodernistów można uwieść sprytnym gadaniem o liminalizmie i postprawdzie, al Dajjal, Antychryst, jest już tutaj, na każdym ekranie, w każdej kieszeni, tkając wokół nas Matrix. Bez zdyscyplinowanego krytycznego myślenia, wzajemnej krytyki i debaty, nikt nie będzie obdarzony przywilejem lub przekleństwem ucieczki przed sztuczną rzeczywistością.

Jedno jest jasne: jeśli nie jesteś teoretykiem spiskowym, maszerujesz w brygadach frajerów.

Słyszałem, że okultyści nazywają resztę z nas „niezaczętymi” lub po prostu „umarłymi”. Mówią, że co minutę rodzi się kolejny frajer. Ty, albo moje dwudziestowieczne ja, możesz sprzeciwić się, że ciężej cię oszukać. Mówisz, że nie urodziłeś się wczoraj.

To prawda, nie byłeś. Urodziłeś się dzisiaj. Bez logiki, pamięci i historii, które mogłyby cię bronić, dryfujesz w morzu zdekontekstualizowanych wydarzeń, urodziłeś się przed minutą.




Uwagi moje.
Przypominam, że termin „teorie spiskowe” został wymyślony przez pismaków w 1964 roku po zabójstwie JFK. Było wielu naocznych świadków, którzy nie zgadzali się z narracją rządową. Zostali uciszeni na zawsze. A dokumenty zostały zniszczone.

Nie mam pojęcia dlaczego nie uległam ogólnemu „zauroczeniu”. Mam własne zdanie. Chyba jestem z warstwy frajerów od Mandeli.

Wszystkie media używają takich samych określeń w podawaniu jedynych słusznych pseudoinformacji, wyciągają z ludzi ich mroczne strony, podjudzają, rzucają oszczerstwa, napuszczają, zachęcają do nagonki. Ten zły jest dobry, a dobry jest zły. Wszyscy w to wierzą bezwarunkowo. Wrogowie udają przyjaciół.

Skala nieprawdy jest ogromna. Jednak ludzie niczego nie kwestionują i idą grzecznie na rzeź. Jeśli kiedyś się obudzą będzie płacz i zgrzytanie zębów. Raczej do tego nie dojdzie.

Stare struktury odchodzą, ale z hukiem, przy okazji zabierając ze sobą co się da. To fakt. W takich ważnych momentach historycznych cierpią zwykli ludzie. 
Już są przygotowana nowa broń biologiczna na ludzi i nowe zastrzyki.

Nikt z duszą nie może krzywdzić drugiego człowieka.

A może tu chodzi o nasze dusze.

Ponad 100 lat temu Rudolf Steiner (ciągle go czytam i nie mogę rozgryźć) pisał:

”W przyszłości wyeliminujemy duszę za pomocą medycyny. Pod pretekstem „zdrowego punktu widzenia” pojawi się szczepionka, dzięki której organizm ludzki zostanie potraktowany jak najszybciej bezpośrednio po urodzeniu, aby człowiek nie mógł rozwinąć myśli o istnieniu duszy i Ducha.

Materialistycznym lekarzom zostanie powierzone zadanie usunięcia duszy ludzkości. Tak jak dzisiaj ludzie są szczepieni przeciwko tej chorobie lub chorobie, tak w przyszłości dzieci będą szczepione substancją, którą można wyprodukować właśnie w taki sposób, aby ludzie dzięki temu szczepieniu byli uodpornieni na poddanie się „szaleństwo” życia duchowego. Byłby niezwykle mądry, ale nie rozwinąłby sumienia, a to jest prawdziwy cel niektórych kręgów materialistycznych.

Dzięki takiej szczepionce możesz łatwo uwolnić ciało eteryczne w ciele fizycznym. Gdy ciało eteryczne zostanie oddzielone, związek między wszechświatem a ciałem eterycznym stałby się niezwykle niestabilny, a człowiek stałby się automatem, ponieważ fizyczne ciało człowieka musi być wypolerowane na tej Ziemi wolą duchową. Tak więc szczepionka staje się rodzajem arymanicznej siły; człowiek nie może już pozbyć się danego materialistycznego uczucia. Staje się materialistą konstytucji i nie może już wznieść się do duchowości”.


On mówił o dzieciach, bo one zawsze są głównym celem. A teraz mamy dorosłych zachowujących się jak zombi. To są ludzie bez-duszni, nie mający własnego zdania, idący za stadem. To iluzja, że w stadzie nie ma odpowiedzialności jednostkowej. Smutne jest to, że ten proces jest nieodwracalny.

Są na świecie ludzie, którzy protestują i walczą o wolność. W Kanadzie i USA, w Australii i Nowej Zelandii, w Paryżu, Berlinie i Wiedniu. Oni walczą w imieniu wszystkich frajerów. Jestem im wdzięczna i modlę się za nich.

Nie angażuj się w wojnę nocy z ciemnością. Tam nie ma dobrych. Ludzie nie chcą wojny, to elitom jest ona potrzebna do kreowania swojej rzeczywistości.

Może pora by to frajerzy zaczęli tworzyć przyjazną nam rzeczywistość, bo „elyty” to też ludzie. Nie czytajmy ich informacji, wyłączmy telewizory.

Wiedza to potęga. Ludzie w strachu nie mają czasu szukać prawdy.
 

A dzisiaj przeczytałam, jak co dzień, myśl dnia ze strony sathyasai.org.pl
Lubię taką synchroniczność. 

4.03.2022 r.

'So-ham' (ja jestem Nim) głosi tożsamość człowieka i Boga (ja jestem Nim). Człowiek nie zrozumie tej tożsamości, dopóki będzie tkwił w szponach świata materialnego. Taka jest prawda o Bogu. Jeśli ktoś zapyta: "Gdzie jest Bóg", odpowiedź znajduje się w XVIII rozdziale, 61. strofie Bhagawadgity. Kriszna oznajmił: "Iśwara sarwa bhutanam hriddese (Pan mieszka w obszarze serca wszystkich istot)". Studiujemy Gitę, otaczamy ją czcią, recytujemy każdego dnia, lecz nie stosujemy jej w praktyce w codziennym życiu. Ten, kto uświadomi sobie swoją tożsamość z Bogiem, nie wyrządzi nikomu krzywdy. Służba dla społeczeństwa jest prawdziwym oddawaniem czci Bogu. Boska moc przenika wszystko. Nasza podróż odbywa się od indywidualnego do Uniwersalnego, od 'swam' (moje) do 'So-ham' (jedności z Bogiem), od 'ja' do 'my'. - Dyskurs z 11.02.1983 r.



Żyję w alternatywnej rzeczywistości. Jak niewielu.

Kto ma Boga w sercu przetrwa. A właściwie przetrwa jego dusza.


31/12/2021

Myśli na Sylwestra

Kosmiczny nowy rok

"W sylwestra zawsze warto pamiętać, jak przeszłość i przyszłość łączą się ze sobą w życiu i w istnieniu świata, jak przeszłość i przyszłość łączą się w całym życiu Kosmosu, którego częścią jest człowiek, jak przeszłość i przyszłość przyszłość jest związana z każdym ułamkiem tego życia, z którym łączy się nasza własna indywidualna egzystencja, przeplata się ze wszystkim, co byliśmy w stanie zrobić i pomyśleć w ciągu ostatniego roku, i we wszystkim, co jesteśmy w stanie zaplanować na nadchodzący rok."
To początek wykładu Rudolfa Steinera z 31 grudnia 1919 roku.

Więcej tu

https://wn.rsarchive.org/Lectures/Dates/19191231a01.html

To dobry czas, żeby podsumować mijający rok. Przypomnieć sobie co się udało zrobić, a co nie. Jakich ludzi spotkaliśmy i co nam przekazali, czy czego nas nauczyli.

W ostatnim roku nieznajomi ciągle przypinali mi łatki. Gdy coś powiedziałam to już była klasyfikacja, gdy coś zrobiłam albo nie - też. Może było tak zawsze, ale w ostatnim roku to zauważyłam i zapamiętałam.

We wtorek po świętach poszłam po przyprawy. Dużo zjadam, więc to był dobry dzień. Ludzi na ulicach mało, w sklepach pustki. Weszłam do sklepu i pan zaczął mi ważyć cynamon. I wtedy weszła para młodych ludzi. Nie wiem skąd się wzięli, bo nikogo wcześniej nie było wokół. Nawet powiedziałam do sprzedawcy, że ja tak zawsze mam. Gdy wchodzę do pustego sklepu to za mną pojawiają się ludzie znikąd. A Pan mówi, że mam szczęście. Owszem mam, odpowiedziałam, ale to się wydarza poza mną. Chcę spokojnie zrobić zakupy, zastanowić się, porozmawiać ze sprzedawcą itp. A on na to, że to ja to powoduję. Zamurowało mnie. Wg mnie to jest nieświadome, a wg niego świadome, bo się materializuje. Muszę się nad sobą zastanowić, jak postępować by mieć więcej wolnej przestrzeni, by inni nie zakłócali moich relacji.

Każde spotkanie coś wnosi, czy jest dobre czy negatywne. To wszystko nas kształtuję i kształtuje naszą osobowość. Dowiadujemy się na co nas stać i jak reagujemy na różne sytuacje.

Proszę Cię - nie pij trucizny mówiąc za zdrowie. Każdy alkohol to trucizna więc zdrowia Ci nie przyniesie, raczej je zabierze.

Nie bez powodu alkohol jest tani i łatwo dostępny. Już dzieci uczą się pić i zatruwać pijąc szampana bezalkoholowego. To programowanie predykcyjne. To działa.

Kocham fajerwerki i czekam co puszczą z dymem moi sąsiedzi. 

Teraz pada deszcz i jest bardzo ciemno. Cóż to dni Hekate.

Fajerwerki są dobre, bo z hukiem odlatuje wszystko co złe w mijającym roku. Tak straszy się złe duchy. A sio!

Śpieszmy się utrwalać pokazy fajerwerków, bo nawet tego nam zakażą.

Czy można burzy zakazać piorunów?

Nieznany artysta - Widok na Nowy Jork i Most Brookliński, pokaz fajerwerków podczas nocy otwarcia

Noc otwarcia tego Mostu to 24 maja 1883 roku o godz. 2:oo.

Tak wygląda most dzisiaj w kamerze Brooklynbridge

A tak wygląda fajerwerk w przekroju.


Człowiek to pomysłowa istota.


Proszę Cię - nie pij trucizny mówiąc za zdrowie. Każdy alkohol to trucizna więc zdrowia Ci nie przyniesie, raczej je zabierze.

Nie bez powodu alkohol jest tani i łatwo dostępny. Już dzieci uczą się pić i zatruwać pijąc szampana bezalkoholowego. To programowanie predykcyjne. To działa.


Składanie życzeń jest trudne, nawet jak kogoś znasz.

Najprościej jest powiedzieć do zobaczenia, do usłyszenia, w kontakcie – bo wtedy życzymy życia, a to jest najważniejsze, bo to wszystko co mamy.

Bądźmy w kontakcie przez cały 20222 rok

😀😎 😀

 

30/12/2021

Jedna podstawowa prawda

Rzeczywistość jaką znamy rozpada się na naszych oczach. Ja to widzę, a Ty?

Dzisiaj rano znowu coś robiłam, a potem wynik tego działania został ukryty, jakby nic się nie wydarzyło. Może nakładają się dwie rzeczywistości, a może ta rzeczywistość jest fałszywa. Nie wiem. Ale coś się dzieje. Nie chcę opowiadać szczegółów, żeby nic nie sugerować. Czuję się jakbym była obserwatorem tego życia. To wyczerpujące. A może to kolejna manipulacja.

Na pewno zbliża się apokalipsa, czyli uchylenie zasłony, żeby zobaczyć co ten świat jest wart. Niektórzy już to widzą, inni żyją swoimi sprawami.


Akurat trafiłam na wiersz Delamera Duverusa, adekwatny do sytuacji.


Tłumaczenie automatyczne.

„Jedna podstawowa prawda”

Jedna
podstawowa
prawda może
być użyta jako
podstawa dla
góry kłamstw,
a jeśli zagłębimy się
wystarczająco głęboko w górę kłamstwa
i wydobędziemy tę prawdę, położymy ją
na szczycie góry kłamstw; cała
góra kłamstw rozpadnie się pod ciężarem
tej jednej prawdy i nie ma nic bardziej niszczącego dla
struktury kłamstwa niż objawienie prawdy, na której
zbudowano strukturę kłamstwa, ponieważ fale uderzeniowe
objawienia prawdy rozbrzmiewają i nadal
rozbrzmiewają na Ziemi przez kolejne pokolenia,
budząc nawet tych
ludzi, którzy nie
pragnęli być
obudzeni
do
prawdy.


Podziwiam ludzi, którzy umieją w kilku słowach przekazać kwintesencję jakiegoś zagadnienia. Ja muszę się nagadać, żeby powiedzieć o co mi chodzi. Często też mówię i myślę skrótami.

Wyostrzają mi się zmysły, chyba jako efekt braku bodźców ze śmieciomediów. Szanuję swój czas.


Bez tego dźgania człowiek widzi i czuje więcej. Choć do prawdy jeszcze daleko.

Od lat mówię, że na świecie nie ma walki dobra ze złem, tylko walka między prawdą a kłamstwem. Prawda to tajemnica, głęboko ukryta. I nadchodzą takie energie, że trudno tę zasłonę utrzymać. Czy chcesz czy nie, zostaniemy wszyscy obudzeni. Po to przyszliśmy na świat w tym wieku.

Prawda jest czysta jak ten kryształ.

 
artysta Wenzel August Hablik - Kryształowy zamek na morzu
 
 

11/02/2020

Myślenie

Myślenie jest główną czynnością człowieka. Umysł w ciągu czuwania zawsze ma zajęcie. Myślimy bez przerwy o różnych rzeczach. W wyobraźni tworzymy niestworzone historie, zwłaszcza jak nic się nie dzieje, albo o czymś nie wiemy.
Ostatnio zdałam sobie sprawę, że moje myśli nie są moje. To zbiór cudzych myśli, które ja sobie przyswoiłam i stały się moimi.

Pisał o tym już Krishnamurti U. G. w książce
Umysł jest mitem. Niepokojące rozmowy z człowiekiem zwanym U.G.”

Każda przeczytana książka zostawiła ślad w moim umyśle. Każda myśl filozofów, czy starożytnych myślicieli stała się moją. Oczywiście tylko te myśli, z którymi się zgadzam. To stworzyło moją osobowość. Przynajmniej ja tak funkcjonuję.

Jiddu Krishnamurti podsumowując swoje poglądy mówił:

Myśl jest czasem. Myśl rodzi się z doświadczeń i wiedzy, których nie da się oddzielić od czasu i przeszłości. Czas jest psychologicznym wrogiem człowieka. Nasze działania oparte są na wiedzy, a zatem na czasie, tak więc człowiek jest zawsze niewolnikiem przeszłości. Myśl jest zawsze ograniczona, żyjemy zatem w stałym konflikcie i walce. Nie istnieje psychologiczna ewolucja.
Gdy człowiek pocznie uświadamiać sobie ruch własnych myśli, to ujrzy podział na myślącego i myśl, obserwującego i to, co obserwowane, na doświadczającego i doświadczenie. Odkryje, że ten podział jest iluzją. Tylko wtedy następuje czysta obserwacja będąca wglądem bez cienia przeszłości bądź czasu. Ten bezczasowy wgląd wywołuje dogłębną, radykalną przemianę umysłu.
Pełna negacja jest istotą tego, co pozytywne. Jedynie gdy neguje się te wszystkie rzeczy stworzone psychologicznie przez myśl, pojawia się miłość będąca współczuciem i zrozumieniem[r].

Codziennie rano po przebudzenie wyrażam swoją wdzięczność, za to, że żyję, nie umarłam w nocy, za dobry dzień, który mnie czeka itp.
A to przecież nie mój pomysł czy wymysł.

To powiedział już dawno temu Marek Aureliusz, kolejny mój nauczyciel.
Żeby zaadaptować cudze poglądy jako swoje trzeba też zgadzać się z osobowością człowieka. Marek Aureliusz był bardzo mądrym filozofem, jednym z najmądrzejszych cesarzy Rzymu. Miał cechy, które sa mi bliskie. Brzydził się kłamstwem, a ja nie umiem kłamać, bo zabiera mi to bardzo dużo energii. Miał też "wstręt do błahostek", mi też szkoda czasu na bzdety. Szanował swoich nauczycieli, pamiętał o nich i czcił ich pamięć. Dziękował nieśmiertelnym bogom, że nie wszedł na złą drogę.
Kiedyś napisałam notkę o zakonnikach, którzy mówili co mamy jeść, żeby mieć zdrowe serce, a sami zmarli właśnie na zawały serca. Co są warte ich książki i przepisy? Żadne "zdrowe jedzenie" nie dało nikomu zdrowia.


Marek Aureliusz przypominał: "Hipokrates, który wiele chorób wyleczył, sam zachorował i umarł. Heraklit, który tyle nafilozofował o zniszczeniu świata przez ogień, dostał puchliny wodnej i gnojem okryty umarł. Demokryta zjadły wszy, inne wszy zaś Sokratesa."

Mamy podobne myślenie ;) Nikt nie powinien się wywyższać.

"Musisz używać myśli, aby uzyskać to, czego pragniesz na tym świecie. Lecz kiedy chcesz zdobyć to, czego nie ma - Boga, błogość, miłość itd. używając myśli, wówczas udaje ci się jedynie przeciwstawić jedną myśl drugiej, stwarzając cierpienie dla siebie, dla świata." U.G.

Używanie myśli do zdobywania czegoś na tym świecie nie jest trudne, wystarczy tylko spróbować.
Gdy mam dużo spraw do załatwienia jednego dnia, to przed wyjściem z domu myślę o nich i widzę, że wszystko jest pomyślnie załatwione. Robię tak już zawsze i stało się to moim nawykiem.


W piątek miałam tylko trzy spotkania. Jechałam tramwajem, czytałam o Bardo i w pewnej chwili wysiadłam. Czytam w każdej wolnej chwili. Zorientowałam się, że wysiadłam za wcześnie. Nic to, ufam sobie. Musiałam na pieszo iść na spotkanie, ale na skróty wyszło OK. Załatwiłam wszystko dość szybko i niespodziewanie jechałam już do domu. Dużo przed planowanym powrotem. Wyraziłam wdzięczność Opatrzności za tak szybkie załatwienie sprawy. W domu przeczytałam, że tramwaj, którym jechałam miał wypadek, bo najechał na niego inny. Nikomu nic się nie stało. Potem była kolejna przerwa w ruchu, bo coś się tam zepsuło. A ja idealnie się wpakowałam w lukę. Sama bym tego nie wymyśliła. Gdy zdajemy się na prowadzenie dla naszego dobra, to wszystko się "samo" układa. Takie zdarzenia przytrafiają mi się ciągle i często już ich nie dostrzegam.
Tak więc skoro myślimy bez przerwy to warto nadać myślom kierunek, niech pracują na naszą korzyść. Będzie się nam żyło lepiej. 🚋🚊🚋🚊🚋


31/07/2019

Jak znaleźć swój cel

O czym można pisać w czarną noc, tuż przed nowiem?
O czymś mądrym ;)
Mądrym ludziom przypisuje się różne powiedzenia, zdarzenia czy opowieści. Nie mamy żadnej możliwości, żeby to sprawdzić. Ludzie powtarzają przez lata.
Więc i ja powtarzam przypowieść, którą przypisuje się Buddzie.

Ćwiczenie "Jak znaleźć swój cel"


Raz po kazaniu Budda został otoczony przez dużą liczbę ludzi. Kazanie dotyczyło sztuki podążania za Dharmą i sprawiło, że ludzie byli zakłopotani. Pytali jak znaleźć swoje powołanie, jak wiedzieć, że idzie się własną drogą?
Budda zasugerował, żeby wykonali pewne ćwiczenie.

"Wyobraź sobie, że masz wszystko" – powiedział Nauczyciel – "pieniądze, mieszkanie, przyjaciół, sławę, władzę – wszystko, co wydaje się konieczne. Jesteś mądry i piękny, twoje ciało jest zdrowe. Masz wszystko, czego potrzebujesz. A więc budzisz się rano, wstajesz, zaczyna się nowy dzień.
Co robisz?"

Początkowo bardzo trudno było ludziom sobie to wyobrazić. Przychodziły myśli wątpiące w ten dobrobyt, powracały myśli dotyczące zaspokojenia zwykłych codziennych potrzeb. Za którąś próbą ćwiczenie zaczęło przynosić rezultaty.
Ktoś zaczął mówić o wychowywaniu dzieci.
Inny widział siebie badającego ruchy gwiazd.
Trzeci chciał budować miasta, które byłyby wygodne do życia.
A ktoś powiedział, że jeśli ma wszystko, to pójdzie podzielić się z potrzebującymi.
"Właśnie powiedziałeś mi o swoim celu" – podsumował Budda. "Pozostaje, nie tracąc czasu, zacząć go wykonywać. Pospiesz się."

Tylu młodych ludzi nie wie, co ze sobą począć, czym się zająć. Zupełnie zgubili siebie. Pora sobie przypomnieć co w duszy gra i za tym iść.

A co Tobie przychodzi na myśl po takim ćwiczeniu?

19/08/2018

Nadzieja i dyszka

W czwartek minęło 10 lat od kiedy piszę w tym miejscu bloga. Jak ten czas zleciał.


Jestem w tym miejscu, ale nie czuję się jak kamień, który obrósł mchem. Bo wszyscy wiedzą, że tylko toczące się kamienie nie obrastają. Te sentencje mnie dobijają. Milion razy powtarzane, nie zostaną prawdą.


A prawda jest taka, że czuję się szczęśliwa, spełniona, na swoim miejscu. Nie mam pojęcia dlaczego i jak to zrobiłam, ale tak jest. Odpowiedź jest być może na tym blogu, ale nie jestem pewna. W końcu nie piszę tu wszystkiego. Dobry nastrój też pojawił się znikąd.


Szczęście to kwestia wyboru. Chcesz to masz. Wejdź do sklepu i weź sobie z półki to co ci się podoba.


Ostatnio zdałam sobie sprawę, że od podstawówki robię właściwie to samo.


Już w 6 klasie pisałam pamiętnik. Wydawało mi się, że mam ciekawe życie, codziennie było coś nowego co warto było zapisać. Ale żyłam w strachu, że ktoś go może przeczytać. Bo tam umieszczałam moje osądy ludzi (dzieci), których spotykałam. A nie chciałabym, żeby ktoś się dowiedział co tak naprawdę o nim myślę. W końcu go wyrzuciłam, chyba go spaliłam.


W podstawówce ukształtował się główny zarys mojego charakteru. Potem to już było temperowanie, doświadczanie i wyciąganie wniosków.


W szkole wkurzałam się tematami typu: co poeta miał na myśli. Zwykle gdy wywoływano mnie do odpowiedzi to wymyślałam niestworzone historie, zupełnie nie pasujące do kanonu. Nauczyciele dali mi spokój, bo ile razy można odpowiadać na pytanie: a może myślał co innego. Skąd oni wiedzieli co poeta miał na myśli. Potem wiele razy przekonałam się, że odbiór każdego dzieła jest indywidualny. Artysta mógł myśleć o chmurach na niebie, a odbiorca o depresji. Np.


W podstawówce zaczęliśmy pisać wypracowania. Ja zawsze wybierałam tematy dowolne, ale nie mogłam się nigdy rozpisać. Często było tak, że nauczycielka ogłaszała 3 osoby, które napisały najlepsze wypracowania. Zwykle wyczytywała moje nazwisko, co mnie zawsze dziwiło. Ale najgorsze było to, że pani potem czytała na głos to co napisałam. To było straszne. Nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam. Mogłam oczywiście pisać gorzej, ale miałabym złe oceny. Wybierałam tematy dowolne, bo wtedy można było polatać po różnych tematach, osobach, wydarzeniach, aby udowodnić jakąś tezę. Na maturze pisałam o bohaterze romantycznym. Napisałam chyba z 12 stron, albo więcej. Bo tych bohaterów trochę było. I właściwie dalej się zajmuję opisywaniem ludzkich zachowań, czy to ludzi sławnych czy zwykłych. Nic się nie zmieniło. Myślałam o psychologii, a poszłam na ekonomię.


Naprawdę możesz robić coś zupełnie innego od swoich zainteresowań i być szczęśliwym. Wybierz co chcesz.


Tylko nie żyj nadzieją. Działaj.



Tyle wymyślono sentencji na ten temat.


Najbardziej znana jest chyba ta z Piekła Dantego, z Pieśni III. To lektura, więc każdy czytał. Podobno nad wejściem do piekła jest napis:


Wchodzący we mnie, zostawcie nadzieję!


W tych słowach napis na bramie czernieje.


A w oryginale: „Lasciate ogne speranza, voi ch'intrate”. Ale melodyka ;)


To lektura dla dzieci. Czy nie za wcześnie? Potem zapominamy. A tam jest dokładny opis co robić w życiu, żeby nie trafić do piekła, czyli spędzić życie na tym co do nas należy. Wszyscy o tym zapomnieli i szukają w życiu czegoś co nie wynika z ich duszy. Marnują czas goniąc za mrzonkami, mając nadzieję na coś co się nie wydarzy.


Ci nieszczęśliwi, co żyjąc, nie żyli


Nie musisz kupować książek, wystarczy internet: boska-komedia-pieklo Przypomnij sobie o tym.


Nadzieja matką głupich.


Mój ojciec od 40 lat gra w gry lotto. Ma nadzieję na wygraną. Kiedyś mu wyliczyłam, że gdyby wrzucał tą kasę do pudełka, to miałby już przynajmniej 2 razy główną wygraną. Czasem ja mu kupie jakiś kupon w prezencie, ale to raczej dla zabawy. Ojciec miałby więcej gdyby nie grał. On mówi, że kiedyś wydawał pieniądze na papierosy, teraz na gry. Jego wybór.


Parę lat temu moja znajoma zachorowała na raka. Oczywiście sprawdziłam w książkach jaka to mogła być przyczyna. Idealnie pasowało do niej, ale jak jej to powiedzieć. Próbowałam ją nakierować, co ma robić, jak się zmienić, ale był duży opór. Ona pisała na forach o sobie, a inni jej pisali, żeby nie traciła nadziei, że wszystko będzie dobrze. Cofamy się i wracamy do średniowiecza. Choroba nie pojawia się znikąd, nie każdy choruje na to samo, inni w ogóle nie chorują. Jej życie i relacje rodzinne doprowadziły ją do tej choroby. Ona nie wierzyła lekarzom, rodzice przykładali ręce i mówili, że będzie dobrze. I umarła, nie miała jeszcze 40 lat. W chorobie trzeba działać, a nie mieć nadzieję.


I po raz trzeci na tym blogu (Sentencje i tu Nietzsche) przytoczę zdanie, które przypisuje się Nietzche.


Nadzieja jest najgorszym złem, bo przedłuża ludzką udrękę.


I miał rację. Gdy zwariował nie miał już nadziei na zdrowie. Tak mu było źle, że oszalał. Umierał 11 lat i nie był świadomy wegetacji.


Człowiek nie może tracić życia mając nadzieję, że będzie lepiej. Będzie lepiej gdy zacznie działać. Tak jest na każdym polu. Porzuć wszelką nadzieję już na tym świecie i wybieraj mądrze, w zgodzie ze sobą. Żeby to robić musisz najpierw poznać siebie, kim jesteś, jakie masz słabe i mocne strony, co lubisz a czego nie, z czego możesz zrezygnować i na czym ci zależy.


Wszyscy powtarzają „żyj z nadzieją na lepsze jutro”, od papieża, po guru i kołczów. Możesz być kim chcesz, miej nadzieję, że tak się stanie. Nieprawda, tak się nie stanie.


Definicja: Nadzieja - życzenie zaistnienia określonego stanu rzeczy i niepewność, że tak się stanie.


Kluczowe jest tu słowo „niepewność”. Niby chcesz, a nie jesteś godzien. Gdybyś naprawdę chciał i wiedział, że ci się to należy, to byś to osiągnął. Pewność uzyskujemy, kiedy wiemy, ze to jest dla nas dobre.


W sieci trafiłam na to:



Zwykle przypisuje się te słowa Einsteinowi, który nic nie robił tylko wygłaszał sentencje.


Życie to nie jazda na rowerze. Niby każdy umie jeździć, a tylu nieszczęśników zapełniających czeluście piekła.


Gdy tak będziesz postępował, to ci życie minie jak mgnienie oka.


Są w życiu takie chwile, kiedy trzeba się zatrzymać i pomyśleć, rozejrzeć się wokół, trafić na znaki lub przyjazne osoby. A co robią chorzy artyści? Żyją nadzieją, że będzie dobrze i dalej pracują, nie dociekają przyczyn choroby, szukają lekarstw na zewnątrz. Źle robiłeś, weźmiesz tabletkę i będzie dobrze. Tak się nie stanie, prędzej taki ktoś umrze. Nie pomoże dieta, bieganie i rzyganie. Trzeba naprawić relacje z bliskimi, zmienić swoje myślenie na różne sprawy. Przynajmniej trzeba stanąć i się zastanowić. Na pewno nie wolno robić to co do tej pory, zapomnieć o pracy, zająć się sobą i swoim domem i rodziną. Wybaczyć wszystkim i sobie. Wtedy nastąpi poprawa. Ominiemy piekło.


To co się wydarza w dzieciństwie, dobre czy złe, rzutuje na całe nasze dorosłe życie.


Czy masz kogoś kto już nie żyje, z którym chciałbyś się spotkać i porozmawiać? Obcym, bo cię interesuje.


Ja chciałabym spotkać się z Platonem. Od podstawówki, czyli odkąd usłyszałam o nim po raz pierwszy. Pamiętam, że się z nim nie zgadzałam w czymś, myślałam, że on taki mądry a takie głupoty gada. No i wierzył w nieśmiertelność duszy, czyli był optymistą. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Nie pojawił się nikt mądrzejszy lub wart spotkania. Platon był uczniem Sokratesa, uważanego za najmądrzejszego człowieka i nauczycielem Arystotelesa. Sokrates zginął, bo trzymał się kurczowo swoich zasad. Czyli nie był zbyt mądry. Przecież życie jest najważniejsze. Do ostatnich swoich chwil możesz coś zmienić, coś naprawić. Nigdy nie jest za późno. Tylko na tym świecie jesteśmy kimś, mamy jakiś plan na życie. Gdy odchodzimy z tego świata tracimy wszystko, jesteśmy kroplą w oceanie. Dlatego wielu boi się umierać, zbyt są przywiązani do materii.


Sen się skończy, gdy poznamy swoją rolę – tak powiedział Doctor Who w 5 serii. Gdy wiesz kim jesteś, nic nie jest w stanie cię powstrzymać od realizacji celów, nie błądzisz. Będziesz robił to co do ciebie należy, po co przyszedłeś na ten świat. Zatrzymaj się. Zejdź z roweru.