10/07/2011

Kolejka do Nieba

Miałam dziwny sen.


Najpierw myślałam, że umarłam. Gdzieś w przestrzeni było dużo ludzi stojących w kolejce. Piszę o przestrzeni, bo nie było ziemi i żadnego podłoża, nie było nieba, słońca itp. co znamy z tego świata. Były tylko chmury, jak opary wokół wszystkich ludzi. Nie było zimno, ani ciepło, ani widno, ani ciemno. Tylko biało szaro wokół. Dlatego pomyślałam we śnie, że to jest po mojej śmierci. Pojawiłam się w tych chmurach i zobaczyłam kolejkę ludzi. Stanęłam na końcu. Pomyślałam, że będę tam stała całą wieczność, bo nie było widać początku tej kolejki. Dla mnie to dobrze, bo muszę się zastanowić co powiem Bogu, dlaczego nie zdążyłam zrobić wszystkiego co chciałam. Przede mną tyle pracy, a ja tu stoję i czekam. Przecież nie miałam szans wejść do nieba więc po co ja tu jestem. Tyle złych uczynków z przeszłości jeszcze nie naprawiłam, złamałam prawie wszystkie przykazania, więc byłam gotowa przepuścić kogoś kto by stanął za mną.


niebo


Okazało się, że kolejka idzie szybko. Widziałam całe grupy ludzi, które odchodziły. Nie byli specjalnie zmartwieni, że nie dostali się do nieba. Oni grzecznie schodzili niżej i chyba wracali na naszą Ziemię. Gdy zdziwiłam się, że tak dużo ludzi nie idzie do nieba, choć byli lepsi, bardziej uduchowieni ode mnie, to usłyszałam w swojej głowie, że oni woleli czcić rybę niż wierzyć w prawdziwego Boga. Nie bardzo zajarzyłam o co chodzi. Ale pojęłam, że moje przemowy nic nie dadzą, bo przecież Boga, który zna nasze myśli i uczynki nie da się oszukać. Nagle zostałam przeniesiona jakby niżej i zobaczyłam gromadki ludzi. Gdy podeszłam bliżej jednej takiej gromadki usłyszałam, jak kobieta w środku opowiadała innym, jak to ona pracowała w ZUS-ie i jak nie łamiąc praw ludzkich pomagała ludziom, którzy do niej przychodzili, informowała ich co mają robić, żeby uzyskać pomoc finansową itd. Wszyscy słuchali tej kobiety z otwartymi ustami i zdecydowali też iść na ziemię, żeby pracować w jakichś urzędach. Wydało mi się to tak komiczne, takie nierealne i takie nieduchowe. Po chwili ta kobieta zaczęła jaśnieć coraz bardziej, aż została pociągnięta do góry, a ludzie co stali wokół niej zeszli na ziemię. Śniło mi się już coś podobnego kiedyś. Ale widocznie nie zrozumiałam wtedy co ten sen chciał mi powiedzieć.


A potem rozpłynęłam się w tej mgle i obudziłam się.


Mam szczęście, że nie muszę jeszcze umierać i mogę naprawiać swoje błędy. Cały ten rozwój duchowy to odwracanie uwagi od naszej pracy na ziemi i powodu naszego życia.


Wiadomo, że na poziomie duchowym wszyscy jesteśmy połączeni. Im więcej będzie dobrych ludzi tym my jako masa, jako ludzkość będziemy lepsi.  Potencjał ludzkości będzie lepszy, bo będzie się składał w większości z dobrych ludzi. I nikt nie jest w stanie nam pomóc, tylko praca własna pojedynczych ludzi sie liczy.


Po to jesteśmy na materialnej ziemi, żebyśmy ćwiczyli charaktery. Mamy dobrze traktować innych ludzi i z całych sił im pomagać. Pamiętając, że najważniejszy jest nasz Stwórca i tylko jemu można oddawać cześć i szacunek. Dowiedziałam się o co chodziło z tą rybą, bo we śnie wydało mi się śmieszne, że ktoś może oddawać pokłon rybie. Aż zobaczyłam na jakimś samochodzie znak ryby i wtedy mnie olśniło. Budowanie posągów Jezusa i klękanie przed nimi jest uwłaczające dla Boga, bo On może w dowolny sposób je zniszczyć. 


Nie stawiać pomników, ale dobrze traktować ludzi.


Ponieważ jest dobra synchronizacja myśli i czynów, usłyszałam w tv wypowiedź jakiejś urzędniczki, że taka jest ustawa, takie są przepisy i ona nic na to nie poradzi. A chodziło o ewidentne szykanowanie jakiejś staruszki, bo coś jej się należało. I tak się teraz dzieje. Zamyka się w więzieniu ludzi, którzy "oszukali" państwo na 20 gr, biedni ludzie musieli zapłacić za gałęzie, które zbierali w lesie na opał, zamyka się nastolatka, który namalował obraźliwy napis, a potem to zamalował. Jest wiele takich sytuacji. Nie strzela się z armaty do mrówki. Ci urzędnicy mogą chodzić do kościoła, ale do nieba nie pójdą. Prawa boskie są wieczne i nie można ich zmienić, natomiast prawa ludzkie ciągle się zmieniają. Czasem ktoś musi oddać swoje życie, żeby te prawa się zmieniły.


Główny cel - drugi człowiek, i tego będę się trzymać.


Naprawdę mam szczęście. Byłam u bram nieba i pozwolono mi wrócić z pamięcią całego mojego życia i cennych wskazówek od Boga.


faith


Będę teraz żyć tak, żeby nikogo nie skrzywdzić -


mową, myślą, uczynkiem bądź zaniedbaniem.

06/07/2011

Oddaję i więcej dostaję

Ostatnio okazało się, że mój odtwarzacz dvd jest popsuty. Nikt nie umie tego naprawić i czy warto. W niedzielę nadarzyła się okazja, żeby pozbyć się tego złomu. W Porcie za oddanie elektrośmieci dawano roślinkę, więc wysłałam P. żeby się tym zajął. Przywiózł 12 doniczek z roślinkami. Trochę dużo. A ja się wcześniej zastanawiałam czym wypełnić skrzynki na balkonie.


kwiatki


Tak jest ze wszystkim. Jak coś oddajesz to jeszcze więcej dostajesz i nie zawsze są to rzeczy materialne. Gdy czekamy na coś nowego to dobrze jest zrobić na to miejsce. Zepsutych rzeczy należy się pozbyć, bo hamują dobrobyt.

02/07/2011

Reklamy precz z mego domu.

Skuteczność reklam jest porażająca. W moim domu pojawiają się reklamowane produkty, które po jednym użyciu trafiają do śmieci. Dotyczy to najczęściej kosmetyków. Doszłam do wniosku, że reklamowane są tylko badziewne produkty. Skończyła się reklama informacyjna, z której można było dowiedzieć się o nowych produktach, a zaczęła się nachalna reklama śmieci. I nic nie można na to poradzić. Można zmienić kanał, ale w tym samym czasie reklamy idą wszędzie i to często te same. Czy to jakaś ZMOWA?! Próbowałam wyłączać głos i nie zwracać na nie uwagi. To nie działa, bo w sklepie i tak sięgam po reklamowane produkty. Nikt nawet nie sprawdzi czy nie stosowane są treści podprogowe, bo wszystkie tv są w prywatnych rękach. W ich interesie jest jak najwięcej reklam, bo to dużo kasy.


Teraz bardzo uważnie oglądam reklamy i kupuję to czego w nich nie ma. Gdy polecają szczoteczki colgate, ja kupuję jordan. Nie kupuję reklamowanych kremów, balsamów, żeli. Ostatnio najwięcej jest reklam banków, są one nawet w radiu. Działając w wwym sposób w czwartek poszłam do pko i zakmnęłam konto. Pani przez 10 minut klikała, potem dała mi do podpisania kilka druków, wypłacili mi resztę środków i jestem wolna. Zostało mi tylko 1 konto, w całości internetowe i tanie. Nie wiem co zrobię, jak i ten bank zacznie się reklamować.


Osobnym tematem są osoby znane, które w reklamach występują. To jakaś plaga. Nie ma już w nich normalnych ludzi, tylko aktorzy, piosenkarze i inne twarze telewizyjne. Nie kupuję płyty, nie oglądam filmu, gdzie występuje osoba z reklamy. Nie mogę na nią patrzeć, bo na jej czole widzę wypisaną cenę, za którą gotowa była się sprzedać reklamując wątpliwej jakości produkt. Taka osoba straciła w moich oczach wiarygodność. Mam wrażenie, że aktor zamiast kwestii z filmu wypowie jakiś reklamowy slogan. Brrr.


Taka uważność działa, bo reklamy są wszędzie, na bilbordach, a nawet na drugim planie w filmie fabularnym. Trzeba być uważnym i z premedytacją nie kupować reklamowanych produktów. To jedyny sposób, żeby coś zmienić. Gdy okaże się, że reklamy nie przynoszą dochodu, to będą musieli wymyślić coś innego. Jest za dużo produktów, które różnią się tylko opakowaniem i ceną, w środku jest to samo. Chociaż wymyślają coraz to nowe nazwy ingrediencji, działanie jest ciągle takie same, czyli żadne. Te reklamy kremów bardziej śmieszą niż skłaniają do zakupów.


Ta metoda jest najlepsza, bo kupujemy teraz mniej rzeczy. Musimy się zastanowić czy produkt był w reklamie i często przechodzi nam ochota na zakup.

15/06/2011

Kocham NWO

Nowy Wspaniały Obywatel


W tym zwariowanym świecie, gdzie wielu boi się wszystkiego, postanowiłam powołać do życia Nowego Wspaniałego Obywatela. Zainspirował mnie zimą pewien Pan - Wspaniały Obywatel. Gdy P. swoim służbowym samochodem utknął w zaspie na osiedlu domków jednorodzinnych, wyszedł NWO i swoim samochodem wyciągnął auto na drogę. Gdy P. spytał ile mu zapłacić to NWO powiedział, żeby też kiedyś komuś pomógł bezinteresownie, za darmo.


Teraz ja różnym przygodnym ludziom pomagam za darmo, choć mogłabym wziąć za to wynagrodzenie. Zaręczam, że poszło to w świat i ludzi dobrej woli jest coraz więcej jak śpiewał Artysta.


Niemen Człowiek


To zwykły człowiek gardzi innym człowiekiem. Ja dawno temu raniłam innych słowem jak nożem, a nawet mogłam kogoś zabić, jak mówił mój były. Wtedy mnie to nie obchodziło. 


Nadeszła pora, żeby nienawiść odeszła w niebyt, a na świecie zapanowała miłość i bezinteresowność. Doszło do tego, że wszystko jest na sprzedaż, łącznie z godnością. A więc już czas na Nowego Wspaniałego Obywatela.


Kiedyś gdy stawiałam ludziom karty, pewna pani spytała jak się pozbyć naprawdę wrednej teściowej. A ja jej odpowiedziałam, żeby zalała ją miłością, żeby na jej każde złe słowo odpowiadała uśmiechem. Żeby pokazywała jej, że ją kocha bez względu na wszystko. Zła teściowa po 2 latach umarła, bo nie była zasilana nienawiścią, nie umiała reagować na miłość, bo tylko ze zła czerpała siłę.


Jestem przekonana, że ludzie nie są z gruntu źli, tylko sytuacja ich do tego zmusza. Czasami spowodowane jest to biedą, wojną, złym wychowaniem itp. Gdy pracowałam nad relacjami z moim ojcem, starałam się wybaczyć mu jego sposób wychowywania mnie i siostry. Jej było łatwiej, bo prawie na wszystko się zgadzała. Natomiast ja byłam często bita, wyzywana, żeby złamać mój hardy charakter. Tłumaczyłam ojca, że nie nauczono go kochać, bo była wojna, babcia pracowała, dziadek był na wojnie, a więc nie starczało czasu na przytulanie. Jak się myliłam. Rok temu dowiedziałam się, że babcia całe życie była zakochana w swojej pierwszej miłości i dawała to odczuć swojemu mężowi i synom. Wszyscy o tym wiedzieli, bo babcia zawsze o tym mówiła. Dziadek gdy wrócił z wojny to zmarł na atak serca (czyli nie czuł sie kochany), a synów wychowywała ulica. Zdałam sobie sprawę jak wielką rolę w kształtowaniu charakteru dzieci mają ich rodzice.


Nie uznaję wojny dobra ze złem. Bo wojna to zawsze wojna, nie ma wygranych, przegrywają wszyscy. Zło można pokonać zalewając je miłością, kochać mimo wszystko, tak jak kocha Bóg. Uczę się tego i dobrze mi to wychodzi. Nie oceniam znane wszystkim nwo, bo ja ich kocham. Każdą komórką mojego ciała odczuwam miłość do każdego człowieka, bo przecież wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni na poziomie duchowym. Jak mogę się wkurzać na mały palec u nogi ;) Teraz śmieszą mnie nawoływania do obalenia złej władzy i wyjścia na ulicę (jak dzisiaj w Grecji). Nie tędy droga. Bądźmy dobrzy. Władcy świata tego boją się najbardziej. Dlatego kombinują nad tym jak podpuścić człowieka na drugiego człowieka. Nie dam się i wiem, że inni też się nie dadzą.


Ponieważ "Świat jest taki jak myślisz" (zasada huny  IKE) dla mnie nadchodzi Nowy Wspaniały Obywatel, który niedługo stanie się normą. Banki upadną i w cenie będą umiejętności zwykłych ludzi, będziemy sobie nawzajem pomagać i to za darmo, i świat będzie lepszy. Zło zniknie, samo, bo przeważy DOBRO.


Strach i zło niszczy wszystko, a przecież w życiu to miłość jest najważniejsza.


Ten świat nie zginie, bo ludzi dobrej woli jest więcej.


Mocno wierzę w to.


UWAGA


nadchodzi 


Nowy Wspaniały Obywatel


NWO

11/06/2011

Dobrzy ludzie chorują

Chorują i umierają. Dlaczego?


Wielu blogerów ostatnio choruje, a niektórzy umierają. Dziwne uczucie, że już ktoś już nic nie napisze, bo nie żyje. Od lat interesuję się przyczynami chorób. Kiedyś dziwiło mnie to, że dobrzy ludzie chorują i umierają. Ludzie źli i podli mają się świetnie i dożywają podeszłego wieku. Gdzie tkwi przyczyna? Teraz nie dziwię się, bo wiem, że choroba pojawia się wtedy, gdy coś źle robimy czy myślimy. Choroba jest głęboko uzasadniona i ma uratować naszą duszę. Ciało to tylko pojazd potrzebny do życia na ziemi.


Gdy pojawia się choroba to najpierw szukamy winnych. Może to być lekarz, który źle zdiagnozował chorobę, ktoś rzucił na nas klątwę, źle nam życzy. To błąd. Przyczyna każdej choroby tkwi w nas samych. To my coś źle robimy, a choroba ma nas przed tym powstrzymać.


Jeśli zależy ci na własnym życiu to zacznij o nie walczyć. Oddanie własnego zdrowia w ręce lekarza na pewno nie jest walką. Lekarze nas nie wyleczą, oni mają za zadanie ulżyć nam w chorobie, zagłuszyć ją. A choroba nic sobie z tego nie robi i "ucieka". Nam się wydaje, że jesteśmy uleczeni, a po jakimś czasie chorujemy na coś innego. Bo przyczyna choroby ciągle jest nam nie znana. Do bioenergoterapeuty też się nie wybieraj. Oni pracują na energiach i mogą zmienić twój los, albo dołożyć ci swoje choroby. Na początku wydaje się, że nam pomagają, a po jakimś czasie jest gorzej, więc do nich wracasz i kółko się zamyka. Pomóc na krótko może tylko osoba etyczna i moralna.


Choroba to znak: zatrzymaj się i pomyśl. Jeśli weźmiesz tabletkę, to odsuniesz w czasie moment konfrontacji z samym sobą. To będzie nieuchronne, inaczej umrzesz.


Kilka lat temu założyłam konto na YT i oglądałam filmy związane z tzw. teoriami spiskowymi. Wniosek był taki, że to nie teorie, ale realne spiski. Po obejrzeniu kilku takich filmów pod rząd ogarniał mnie smutek i ogólnie źle się czułam. Dziwiło mnie to, bo przecież ujawniały one prawdę. Owszem, ale też wzbudzały strach, bo przecież władcy świata chcą mnie zabić przez: zatrutą żywność (GMO, bakterie), zatrute powietrze (chemtrals), szczepionki, biochipy itp. Ludzie sobie żyją nieświadomi zagrożenia. A bystrzaki nawołują do obudzenia?! Spójrzcie w niebo, co oni z nas robią, włącz tv - ciągle jakieś zagrożenia, trzeba się bać.


Na mnie to wszystko wpłynęło w inny sposób. Przestałam się bać. Nie jestem w stanie wpłynąć w jakikolwiek sposób na "elity". Ja mogę tylko wpłynąć na własne życie. Do życia potrzebne jest jedzenie. W mieście zdana jestem na to co mam w sklepach. Ostatnio usłyszałam na rynku gdy kupowałam ogórki, że jestem odważna. Skojarzyłam, że ludzie boją się bakterii. Na mnie to już nie działa. Zawsze myję w gorącej wodzie wszystkie owoce i warzywa. I co się okazało? To były zwykłe pomówienia. Trzeba szukać drugiej strony tej afery. Coraz więcej ludzi odżywia się surowymi owocami i warzywami. W USA są ośrodki, które w ten sposób leczą cukrzycę (w 30 dni), która wg lekarzy jest nieuleczalna. Raw food stało się modne też w Europie, a więc trzeba było ludzi zniechęcić puszczając plotkę. Jeszcze raz okazało się, że wystarczy pomówić, a potem odwołać. Ludzie naprawdę wszystko kupią. Gdyby nie oglądali tv nie wiedzieliby o wydumanym zagrożeniu. Myślę, że będzie tego coraz więcej. Po aferze szczepionkowej ludzie są bardziej czujni, więc będzie trudniej.


Dlaczego ludzie tak się boją chorób czy spisków? Wszystko jest w rękach Stwórcy. Można być młodym, pieknym i bogatym, a wypadek wszystko przekreśla (Kubica). Trzeba żyć tu i teraz, a nie martwić się tym co będzie. Bo to wie tylko Bóg, to On robi plany i pokazuje nam kto tu rządzi.


Wracając do chorych blogerów. Rzadko teraz komentuję ich wpisy, bo oni nie chcą pomocy. Każdą sugestię odbierają jako atak. Jak śmierć zagląda w oczy to wtedy przychodzi mądrość, jak Bóg Stwórca zechce dać nam jeszcze jedną szansę. A daje tych szans nieskończenie wiele stawiając na naszej drodze właściwe osoby.


Blogerzy tropiący światowe spiski za bardzo przyjmują wszystko do siebie, w ich sercach jest strach: co to teraz będzie? A co ma być. Najwyżej umrzemy. Każą nam się zaczipować to się zaczipuję, każą nam jeść badziewie to zjem jak już nie będzie niczego innego do jedzenia. Nie zaszczepię się chyba, że mnie uśpią.To wszystko prawda. To robią tacy sami ludzie jak my, bo myślą, że robią to dla naszego dobra. I dlatego są zdrowi, choć oddychają tym samym powietrzem i piją tą samą wodę. Ocenianie i wyzywanie tych złych niszczy nas, nie ich.


Niedawno zmarł twórca strony o chanellingach. Tak się kończy "zabawa" z nieznanymi energiami. Po przeczytaniu kilku przekazów od "oświeconych" zapaliło mi się czerwone światełko. Jak te nieziemskie istoty nas bardzo kochają i jak nam chcą pomóc. Musimy tylko przesłać im energię miłości. Co w tym złego? Jak tylko raz otworzymy kanał to nikt nie uczy jak go zamknąć. A energia, prana, chi, mana, siła życiowa uchodzi baaardzo wolno. Dlaczego dobre, oświecone i mądrzejsze od nas istoty czegoś potrzebują od prymitywnych ziemian? Planeta, na której żyjemy doskonale sama umie o siebie zadbać. My nie powinniśmy jej przeszkadzać, a już na pewno nic nie wysyłać. Jesteśmy za mali, żeby wtrącać się w dzieło Stwórcy. Gratuluję wyobraźni astralnym istotom, bo ostatnio wymyśliły fioletowy płomień, który ma nas oczyszczać. Najpierw trzeba się ubrudzić, żeby się oczyścić. Trzeba być czujnym, żeby nie dać się zwieść.


Można robić różne rzeczy, ale zawsze należy dbać o czystość naszej duszy. Bo przecież ona jest najważniejsza, ta maleńka cząstka, która łączy nas ze Źródłem. W moim sercu jest teraz ufność i wiara. Nad pokorą jeszcze pracuję, bo trudno jest mi godzić się na wszystko. Daleko mi jeszcze do Matki Teresy. Co ma być to będzie. Żyjmy najlepiej jak umiemy, nie krzywdząc żadnej istoty.


Przecież świat jest taki piękny. IKE - Świat jest taki jaki myślisz, że jest.


Senegal Baobab


 

03/06/2011

Ćma

Jest tak ciepło, że okna otwarte są całą noc.Zostawiłam wczoraj zapaloną świecę na parapecie otwartego okna i poszłam spać. Rano na szybie zauważyłam śpiącą ćmę. Nie przeszkadzała mi więc nic jej nie robiłam. O 20.30 obudziła się i zaczęła fruwać po szybie. Nie mogła znaleźć wyjścia choć okno jest otwarte. Miła niespodzianka, bo myślałam, że może ta ćma umarła i z czasem wyschnie. To była ona.


rolnica aksamitka


źródło: fotogaleria.tm.pl


Wzięłam kartkę i chciałam wygonić ją na dwór. Nic to nie dało. Więc wzięłam wykałaczkę i usiłowałam ją na nią wsadzić. Potem zaczęłam do niej przemawiać, że ja nie chcę jej nic zrobić, ale boję się dotknąć jej skrzydeł, bo mogę ją urazić i nigdzie nie poleci. Żeby weszła na wykałaczkę to wypuszczę ją na wolność. Po kilku próbach gdy ćma wzbiła się w powietrze "wsadziłam" ją na wykałaczkę i wypuściłam. Niewiarygodne, ona zachowywała się jakby rozumiała co do niej mówię i że nie mam złych zamiarów.


Kiedyś postąpiłabym inaczej. po prostu wzięłabym gazetę, albo poczekałabym aż umrze. Teraz zależy mi na każdym żywym stworzeniu, czy to człowiek, zwierzę, owad czy roślina. Po co zabijać jakiekolwiek Boże stworzenie. Każdego dnia można zrobić choć jeden dobry uczynek i choć pomyśleć o kimś dobrze.

01/06/2011

Bolesne rozstania

Jestem bardzo podatna na reklamy. Ograniczam ich oglądanie, ale one są wszędzie. Gdy zobaczyłam na bilbordzie, że jeden z moich banków to zero i ma to być dowcipne, to postanowiłam się z nim pożegnać. Najpierw musiałam wypowiedzieć umowę odnowienia kredytu. Akurat kończy mi się 6 czerwca. Napisałam wypowiedzenie i miałam wysłać, ale wiedziona przeczuciem (kocham moją podświadomość KU) poszłam do banku osobiście. Gdy moje podanie zobaczyła kobieta z obsługi to stwierdziła, że nie mogę tego zrobić?! No bo muszę to zrobić 2 tygodnie przed terminem. Akurat tyle było. Swoją drogą corocznie bank informował mnie na piśmie, że mogę to zrobić na 3 dni przed upływem terminu i pokazałam to tej kompetentnej pani. Ale ona się poddawała. W moim podaniu nie było daty kiedy uzupełnię debet na koncie. Napisałam jej, że 1 czerwca. Na to ona, że jest specjalny druk, więc wzięłam i bez problemu wypełniłam. Pani się poddała i wzięła ode mnie rezygnację. Ale stwierdziła, że już po miesiącu mogę znowu robić debet, ale ja jej oznajmiłam, że do końca czerwca zamknę to konto. Dziwne, że pracownica banku obsługiwała mnie w ten sposób, przecież to nie jej bank i na pewno płacą jej nie za dużo. Mnie nie da się zniechęcić. Jak już coś postanowię to to zrobię. Jeśli się okaże, ze moje podanie w cudowny sposób zniknęło i jednak odnowią mi ten kredyt i wezmą sobie prowizję, to i tak u nich nie zostanę. Z przechowywania moich pieniędzy nie robi się jaj. Robię miejsce dla młodych, zarabiających 2800 brutto. Mam drugie konto i tam dostałam linię kredytową w 24 godziny, przelewy mam bezpłatne i konto kosztuje mnie tylko 1,50 ubezpieczenia.


Szkoda, że już nie ma takich banków ;)


old bank


Jakieś 3 lata temu też miałam podobną sytuację. Chciałam kupić nowy telefon, ale w Orange nie mieli fajnych, więc wypowiedziałam im umowę na 3 miesiące przed wybraną przeze mnie datą. Wysłałam to listem poleconym, faxem i emailem. Minął termin, a numer był ciągle aktywny. Podobno nie dostali mojego wypowiedzenia, ha ha. Po wymianie korespondencji, w końcu oddali mi pieniądze za 3 miesiące abonamentu, bo ja przezornie nie korzystałam z tego telefonu. Dobrze zrobiłam, że nie przeniosłam numeru, bo czekałabym na to jeszcze dłużej.


Wskazane jest od czasu do czasu coś zmienić. Zmiana numeru telefonu jest dobra, bo odpadają ludzie, z ktorymi już nie utrzymuję kontaktu. Nowy numer podałam tylko tym aktualnym klientom i znajomym. I to jest dobre. Lepiej zmiany robić samemu, a nie czekać na zmiany Losu.

14/05/2011

Ostatnia wola

3 tygodnie zastanawiała się żona i rodzina mojego umarłego klienta, jak go pochować. Wg słów żony on chciał być skremowany i zakopany w ogródku. Natomiast jego religia zakazuje palenie ciała. Podczas 20 letniego pobytu w Polsce pokazał, że religia nie jest dla niego ważna i nie przestrzegał jej praw. Przyleciał jego brat i zabrał go 2400 km stąd. Nie było tu żadnego pogrzebu.


Po raz kolejny wraca pytanie: czy ostatnia wola umierającego jest wiążąca dla żyjących?


W tym przypadku, gdyby żona chciała wypełnić ostatnią wolę męża to nie miałaby życia, a rodzina męża byłaby przez wiele pokoleń szykanowana. Uznała, że nie warto i zgodziła się na warunki rodziny. Z moich obserwacji wynika, że nie trzeba wykonywać ostatniej woli umierającego, bo oprócz wyrzutów sumienia nic za to nie grozi.


Np. testament Papieża Polaka nie został wypełniony. Prosił on, żeby po jego śmierci spalić jego prywatne notatki, zapiski, pochować go w ziemi, bez sarkofagu. Woli nie wypełnił jego niby przyjaciel, bo przecież prawdziwy przyjaciel uszanowałby wolę bliskiego człowieka. Tego nie zrobiono, a więcej, zachowano jego krew i inne członki ciała, że były relikwiami i zeby wystawiać to na pokaz dla zarobku. Wiele osób twierdzi, że pochowano go w ziemi, ale ja nie widziałam w podziemiach gdzie pierwotnie był pochowany ani grama ziemi. Sarkofag też miał. Teraz też nie dano mu spokoju i wyciągnięto go z grobu. Gdzie tu wieczne odpoczywanie?


Ostatnia wola księdza Jana Twardowskiego (autora słów: śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą) też nie została wykonana. Chciał być pochowany na Powązkach, ale kardynał Glemp pochował go w Świątyni Opatrzności Bożej. Za niewykonanie ostatniej woli nic nie grozi, bo już teraz Glemp powinien zapaść na ciężką chorobę lub umrzeć, a to się nie stało. Bo przecież zrobił zły uczynek. Nie działa prawo karmy.


Najważniejszy jest czas tu na Ziemi, ważny jest każdy dzień i każdy uczynek. Gdy umieramy to już nic nie możemy naprawić, nic zmienić, nie mamy żadnego wpływu na żyjących, którzy nie wykonują naszej woli.


Od 11 lat moja rodzina zna moją ostatnią wolę i szczegóły mojego pochówku. Byłoby mi przykro gdyby nie zastosowali sie do mojego życzenia, ale mogą zrobić po swojemu, bo przecież mi będzie wszystko jedno. Ostatnio namawiam ich na radowanie się na moim pogrzebie, śpiewy i tańce, ale chyba przesadzam. Wszyscy wolą płakać i użalać się nad sobą. Dopiero gdy kogoś zabraknie na tym świecie to żałujemy, że za mało poświęcaliśmy mu czasu i uwagi.


Śpieszmy się kochać ludzi ...


światlo

07/05/2011

Farsy ciąg dalszy

Nie mogę się powstrzymac przed pokazaniem kolejnego fotomontażu.


fotomontaż


Jak to jest, że dziennikarzy nie interesuje prawda. Oni uwierzyli, że można kreować rzeczywistość i to robią.


Świat obiegło zdjęcie jakoby prezydent oglądał zabójstwo Usamy w tv. W sieci oczywiście wszystko jest możliwe, dlatego rozbawiła mnie ta fotka. Nie liczy się teraz fotografia, a podpis pod nią. Bo przecież widzieliśmy grupę wpływowych osób gapiących się w jeden punkt. Nie wiadomo, czy oni rzeczywiście w jednym czasie byli w jednym pokoju. Podpis był jednoznaczny. Technika poszła tak daleko, że oczom nie można wierzyć.


Faktem jest, że laureat pokojowej nagrody Nobla, muzułmanin, wysłał do innego kraju grupę morderców, żeby zabili człowieka też muzułmanina. Oczywiście nikt w tym kraju o niczym nie wiedział. Teraz można wkroczyć do innego kraju zabić kogoś lub uprowadzić i nic. Farsa. Nie ma pewności, że faktycznie zabili domniemanego terrorystę, bo przecież szybko po sobie posprzątali. Jednak na świecie są jeszcze ludzie myślący, którzy sprzeciwiają się przemocy i chwaleniu się tym przez rządzących. Do władzy dorwał się ostatni sort - ludzie małostkowi, przekupni, z odchyleniami od normy - marionetki.


Przypomnę jeszcze, że można również zmanipulować obraz, jak już nam to pokazano 14 lat temu w filmie Forrest Gump.


Forrest i Kennedy


Nie wierzę w nic co pokazują w tv.


Wierzę w Boga, który stworzył mnie i Obamę i Osamę.

03/05/2011

Coraz smutniej

Robi się coraz smutniej. Gdzie się podziali ludzie? Tacy zwykli, moralni, szanujący drugiego człowieka. Tacy, których nie cieszy śmierć drugiego człowieka.


Prezydent najpotężniejszego kraju cieszy się, ża zabito człowieka. Domniemanego terrorystę. I to po raz kolejny. Ile żyć ma Osama  Bin Laden? Niezależni specjaliści wykazali, że dwie wieże w NJ zostały wyburzone, tak jak bud. nr 7, w który nie uderzył żaden samolot. Kłamstwo powtarzane setki razy wielu uważa za prawdę. Media upajają się tą wiadomością. Jednak zauważyły, że zdjęcie zabitego człowieka jest fotomontażem.


Osama


źródło photoblog900


Nie był to człowiek święty, ale był człowiekiem i odebrano mu prawo do obrony. Tak kończą przyjaciele Ameryki. Najpierw go wyszkolili, potem wykorzystali, by na koniec zabić kilkakrotnie. A może on żyje? Bo przecież nie ma jego ciała. Że też się chciało Amerykanom lecieć  setki km nad morze, żeby wyrzucić tam ciało. Niezła ściema.


Jest mi smutno, bo cały świat nie reaguje na bezprawie. Amerykanie mordują miliony ludzi dla kasy i nikt im nie jest w stanie przeszkodzić. Mają świetną propagandę. Najpierw wymyślają problem, a potem udają, że go rozwiązują.


Nie ma przypadków. To wszystko jest po coś. Czas przyśpiesza i nie ma dnia, żeby się coś nie wydarzyło. Ta dzisiejsza akcja ma nas przygotować na kolejną zbrodnię.


Zastanawiałam się dlaczego Francuzi tak zaangażowali się w Libii. I wtedy wpadła mi w ręce karta INWO, która jeszcze nie została zagrana.


Francja


Trzeba coś stracić, żeby coś zyskać. Może to tylko bajki.

02/05/2011

Świętowanie

Dzisiaj nie świętowałam. Nie było powodu. Pierwszy dzień tygodnia.


Od kilku lat nie świętuję 1 maja, bo to nie święto pracy, a rocznica utworzenia zakonu Illuminatów czyli oświeconych (1 maja 1776 r.). Nigdy nie lubiłam tego święta, a na pochody chodziłam z przymusu.


Uroczystości w Watykanie też dla mnie nie są powodem do świętowania. Po 6 latach wykopano z grobu trumnę papieża i wystawiono ją na widok publiczny. Horror. Dlaczego nie szanuje się szczątków ludzkich? Ja wiem, że jego ducha już tu nie ma, ale szacunek się należy. Dowiedziałam się, że upuszczono papieżowi krew zanim umarł i teraz zrobiono z tego dziwne naczynie ze szkła i złota na wzór monstrancji - słońca. Ciekawe czy zaczną rozczłonkowywać to co zostało z tego człowieka, żeby mieć relikwie.


Nazywanie papieża ojcem świętym to jakieś nieporozumienie. Żaden człowiek nie powinien być tak nazywany. W Ewangelii św. Mateusza jest napisane 23:9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden jest bowiem ojciec wasz, ten w niebie 10. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.


Chyba ci co byli w Rzymie czytają inne książki. Ja czytam Biblię.


Bóg jest jeden i do niego trzeba się modlić, bez pośredników.


"Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą." Ex. 20:3-5.


To Bóg decyduje o czyimś życiu i śmierci, a nie "święci" ustaleni przez człowieka. Dziś są świętymi, a jutro nie. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła się modlić do wujka lub ciotki. Niektórzy ida dalej i chcą powołać Jezusa na Króla Polski. Jezus nigdy by nie chciał być królem jakiegoś narodu. On był posłańcem, był człowiekiem i żył na ziemi, żeby pokazać nam, że można żyć bez grzechu i wypełniać wszystkie boskie prawa. To co się teraz dzieje to jakieś szaleństwo.


Jutro znowu święto flagi. Hołd będzie oddawany kawałkowi materiału. Czyżbym nie była patriotką, że nie czuję potrzeby kłaniania się?


Miałam dziś dużo czasu na przemyślenia. Cisza w domu, dużo wolnego czasu, więc wsadziłam do skrzynki szałwię czerwoną, jak co roku. I dziękowałam Bogu za tak wspaniałe dzieło, które stworzył. A tak wygląda szałwia na moim balkonie.


szałwia czerwona


 

30/04/2011

Ślub roku

ju5t wed


Jak większość ludzi na świecie oglądałam ślub Kate i Williama. Tylko fragmenty. Ciekawa byłam sukni panny młodej, jak każda kobieta. Była śliczna, choć opinie były różne. W porównaniu z suknią Diany (straszne falbanki). Suknia księżnej Cambridge była doskonała i elegancka. Bardzo podobna do sukni Grace Kelly. Panna młoda prezentuje się bez zarzutu, ma klasę choć w jej żyłach nie płynie błękitna krew. Łysawy pan młody nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Moim zdaniem jest dziwny. Dał  narzeczonej pierścionek swojej nieszczęśliwej matki, a sam nie będzie nosił obrączki. Data ślubu też jest dziwna. 66 lat temu w tym dniu Hitler poślubił Ewę Braun. Następnego dnia już nie żyli, podobno. Nie ma co, ładne wzorce. Ciekawe dlaczego jej siostra była ubrana na biało, czyżby Pippa była zazdrosna?


Bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie Królowa. Była świetnie ubrana, wyglądała znakomicie i chyba świetnie się bawiła. Wszyscy ważni na świecie klękają przed nią. Bez wątpienia jest najważniejsza i chyba rządzi naszym światem.


Nie wszyscy goście dostosowali się do protokołu. Chodzi mi o nakrycia głowy. Był taki wymóg, więc jak ktoś przyszedł to powinien się dostosować. Żona Camerona wyglądała beznadziejnie z gołą głową i z jakąś szmatą w ręku. Zero klasy.


Przekaz telewizyjny był poniżej krytyki. Oglądałam częściowo tvp info i tvn24, bo tvp1 w ogóle nie dało się oglądać. Nikt się dobrze nie przygotował, nie wiedzieli jak Kate będzie się nazywać po ślubie, nie podawali nazwisk wchodzących gości itp. Prowadzący te programy i ich goście to ludzie przypadkowi, nic nie wnieśli do przekazu. Dobrze, że obronił się sam obraz bez komentarza.


Zazdroszczę Brytyjczykom monarchii. Mają Królową i cały ten dwór, pałace. Ważne są korzenie, a Anglicy je mają i są z tego dumni. Są znani na całym świecie. Szkoda, że u nas nie ma króla. Taki dwór jest tańszy niż nasze "elity". Fajnie by było, bo pałace już mamy.

21/04/2011

Śmierć z zaskoczenia

3 godziny temu dowiedziałam się, że jeden z moich klientów nie żyje. Nie wiem co i jak, ale wiadomość jest pewna. W ciągu 48 godzin musi zostać pochowany w ziemi.


Zapaliłam świeczkę za spokój jego duszy.


świeca


Śmierć jest zawsze zaskoczeniem, nawet jak jest wynikiem długiej choroby. Bo przecież zawsze mamy nadzieję, że to jeszcze nie teraz. W obliczu śmierci wszystko tu na ziemi jest nieważne, liczy się tylko miłość. Do Boga, do rodziny, do przyjaciół i do wrogów.


Staram się żyć chilą obecną, ale robię też plany. Jednak nic się nie stanie gdy coś się nie spełni. Nie robię z tego problemu. Zawsze spotyka nas to co jest dla nas najlepsze. Moja rodzina wie dokładnie co ma robić z moim ciałem po mojej śmierci. Jak nie spełnią mojej woli to przyjdę ich straszyć, żartuję;)


To Bóg Stwórca powołał nas do życia i to On decyduje kiedy nas zabrać z tego świata, bo jest Bogiem. To On zna dzień i godzinę.


Wszyscy zostaliśmy stworzeni do życia na ziemi i wszyscy umrzemy, wrócimy do Źródła, z którego pochodzimy.


 

11/04/2011

Minął rok

Minął rok od tragicznej śmierci 96 Polaków i nikt nie umie wytłumaczyć jak mogło do tego dojść. Pokazują w tv kupkę złomu i wszyscy wierzą, że to wrak tamtego samolotu. Media dają pokaz cenzury, gdyby nie internet to człowiek żyłby w nieświadomości.


W 1940 roku miało miejsce ludobójstwo polskich oficerów. W ubiegłym roku, oficjalnie mówi się o katastrofie. Zmarłym w ten sposób nie ma potrzeby oddawania hołdu, bo nie zginęli śmiercią męczeńską. Jeśli to był zamach to co innego. Pierwsze relacje z miejsca katastrofy były dziwne. Dziennikarze mówili o śmierci wszystkich pasażerów, choć nie znaleziono jeszcze ciał. Komorowski po godzinie objął urząd prezydenta i podpisywał dokumenty, jakoś dziwnie szybko. Premier ogłosił naszą miłość do ruskich. Z tamtych relacji wynika, że nie mógł się nikt uratować, bo w świat poszły już informacje, ze wszyscy zginęli. A co by było gdyby okazało się, że jednak ktoś przeżył?


Po raz kolejny podzielono Polaków. Każdy musi się opowiedzieć po której jest stronie. A dla mnie PIS, PO to żadna różnica. Wszyscy już rządzili, a jest coraz gorzej. Im wyżej u władzy tym mniej moralnosci.


Tv umiejętnie pokazuje to co chce władza, a ja mam wrażenie, że ważne rzeczy nie ujrzą światła dziennego. Jednak wierzę, że kiedyś spadnie zasłona dymna i okaże się kto jest kim.


W moim mieście ulicami przeszedł marsz milczenia. Było ok. 1 tys. osób, w większości młodych, co mnie zdziwiło. Moja uwagę zwrócił transparent:


"Wszyscy lecimy Tu-154 tylko nie wszyscy o tym jeszcze wiemy".


 

03/04/2011

Spisowi paranoicy

Na blogach „niezależnych” mediów pojawiło się wiele wpisów namawiających do bojkotu spisu powszechnego. Spisujemy się od zawsze co jakiś czas, a tu bojkot??? Postanowiłam to sprawdzić.


Wczoraj weszłam na stronę stat., zalogowałam się i odpowiedziałam na kilka pytań. Były to pytania, na które odpowiedź zna urząd skarbowy, bo wypełniałam kiedyś NIP-3, żeby uzyskać nr nip. Jedyne nowe pytanie to pytanie o narodowość i ewentualnie drugą narodowość jeśli taką czuję. Pytanie o obywatelstwo było już w nipie. Całe wypełnianie trwało ok. 2,5 minut. I tyle. Więcej informacji można się dowiedzieć z nk lub facebooka, albo rejestrując się w jakimś sklepie po kartę rabatową. Czy te informacje są drażliwe? Więcej pytań będą miały wybrane losowo osoby, ale przecież nie muszą na wszystkie odpowiadać.


Inwigilowani jesteśmy na każdym kroku. Najbardziej w internecie. Wystarczy zainteresować się reklamami jakie pojawiają się gdy zaglądam na pocztę mailową. Wszystkie reklamy są związane z moim miastem, z tematami stron, na które zaglądam, z otwieranymi artykułami itd. Każde kliknięcie jest gdzieś zapisane.


Paranoicy


Szukanie spisków tam gdzie ich nie ma ma na celu ośmieszenie wszystkich szukających prawdy. Gdy tacy niezależni raz dostaną łatkę paranoików, to już nikt im nie uwierzy, nawet gdy będą mieli rację.


I o to chodzi szanowni agenci?


 

02/04/2011

Bóg istnieje

To jest uzupełnienie do wczorajszego wpisu.


To, że Bóg jest - to fakt. Można to naukowo udowodnić, ale ja nie jestem naukowcem. Wystarczy poznać podstawy świętej geometrii, żeby wiedzieć, że stworzenie człowieka i świata nie było przypadkiem, ale przemyślanym działaniem.


Boga – Stwórcę nie można zobaczyć, bo jest on duchowością, nie mogę powiedzieć, że jest duchem, bo to nie to samo. Kiedyś interesowałam się buddyzmem i zapamiętałam z tych nauk jedno zdanie nauczyciela. „Jeśli wołasz do Boga a on odpowie, to masz pewność, że to nie Bóg”. Nie zostałam buddystką, bo męczyło mnie wielogodzinne siedzenie i śpiewanie czegoś w niezrozumianym przeze mnie języku. Tak więc stary dziadunio to nie obraz Boga.


Bóg daje nam znaki i podsuwa różne sytuacje i ludzi. Jak w przypowieści o człowieku, który podczas powodzi nie chciał się ewakuować, bo twierdził, że uratuje go Bóg. Bóg chciał go uratować i wysyłał do człowieka pomoc, ale ten nie widział w tym ręki Boga. Można sprawdzić tę tezę. Gdy czegoś bardzo chciałam, a nie było to dla mnie dobre, to wszystko szło opornie. Tak jakby ktoś kładł mi kłody pod nogi. Tak było z jedną pracą, z małżeństwem, z mieszkaniem. Robiłam wszystko, żeby to dostać nie zważając na znaki. Szłam po trupach do celu. I po jakimś czasie okazywało się, że nie było to dla mnie dobre, ale czegoś mnie nauczyło. Wyciągnęłam wnioski. Gdy coś jest dla ciebie dobre to sprzyja ci cały wszechświat, przeszkody same się usuwają i wszystko się jakby samo działo, jest to niebywałe uczucie.


Bóg – Stwórca jest zazdrosny. To oczywiste, bo jeśli stworzył człowieka, a on czci jakichś ludzi lub rzeczy, oddaje im hołd to nie jest to dobre. Wszyscy ludzie są błogosławieni, więc nie ma potrzeby wielbić wybranych, czy chodzi o papieża czy celebrytkę. Bóg daje znak, że coś robimy źle i daje nam np. chorobę, żebyśmy stanęli i zaczęli się zastanawiać dlaczego to nas spotkało. Choroba jest dla nas pierwszym sygnałem, atakuje nasze ciało, żeby uratować duszę. Jeśli nic nie zrozumiesz to umiera twoje ciało, a dusza czeka na nową powłokę.


To co najbardziej kochasz to Bóg ci zabierze.


Bo kochasz to bardziej niż jego. Bóg jest wieczny, a ładny dom, żona, dzieci, praca są przejściowe na ten czas życia na ziemi. We wszystkim co robisz powinno się najpierw widzieć dzieło Boże, a potem ludzkie. Bóg wie o wszystkim, bo jest częścią nas, a my częścią Jego, nic się przed nim nie ukryje, nie można mu dać łapówki. Ja tak robię od kilku lat i dobrze na tym wychodzę.


Ludzie nie wierzą w Boga – Stwórcę, bo mają wzrok utkwiony w ziemię, rozwinięte 2 dolne czakry, myślą tylko o seksie, botoksie i zdobywaniu kasy. Jeśli tylko na chwilę oderwą wzrok i spojrzą w głąb swojej duszy, to dostrzegą Boski plan i będą mogli robić to co do tej pory, ale chwaląc Boga przed wszystkim. To co na ziemi gromadzimy to przejściowe, nie zabieramy tego ze sobą w inny wymiar, więc po co się zabijać dla zdobycia rzeczy.


Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Skoro jest duchowością, to my też jesteśmy istotami duchowymi. I o tym należy pamiętać zawsze, zwłaszcza w zagrożeniu.


wrozka


Kiedyś śmieszyły mnie osoby, które mówiły o Bogu, a teraz sama to robię. Nie uwierzyłabym w to wcześniej. Wiem, że przyznawać się do wiary jest passe, ale nie umiem już udawać.


Zdaj się na wolę Boga, a życie będzie się toczyło świetnie. Bóg wie co robi. Zaufaj mu. Bo tylko On może cię wybawić z najgorszej sytuacji.


 

Wierzę w Boga

Wierzę, a właściwie kocham najbardziej na świecie właśnie Boga, Stwórcę mnie i całego świata i wszechświata. Bóg, w którego wierzę jest niewidzialny, jest wszędzie w każdej istocie i każda istota jest w nim. Jest niewiarygodnie dobry i kocha mnie w niewyobrażalny sposób miłością czystą i bezwarunkową. Ja wiem, że Bóg istnieje i jest mi z tym dobrze, osiągnęłam spokój, strach gdzieś się ulotnił. Wszystko dzieje się tak jak ma być, jak to Bóg zaplanował. Cokolwiek mnie spotyka jest w tym palec Boży. Każdy dzień zaczynam od podziękowania za kolejny piękny poranek mojego istnienia na ziemi. To jest niebywałe uczucie, trudne do opisania słowami.


Może to dzięki temu, że codziennie kontaktuję się z moją Duszą, z Jam Jest, ze Źródłem, z Bogiem. Uwagę kieruję do wewnątrz i skupiam się na wzmacnianiu kontaktu z Bogiem. Tego nie dała mi żadna wyuczona medytacja.


Kiedyś tak nie było. Jeszcze kilka lat temu nie uwierzyłabym, ze będę miała taki stosunek do Boga. Do kościoła chodziłam dla rozrywki, a właściwie nie wchodziłam nawet do środka, bo kilka razy zemdlałam. Wiara i religia to dla mnie było to samo. Nie mogłam zrozumieć dlaczego mam się spowiadać obcemu człowiekowi w sukience, który dziwnie sapie i robi się czerwony na twarzy. Przecież Bóg wie wszystko, o czym myślę, co robię itd. Wiele rzeczy, które robiłam były złe, ale ja nie uważałam tego za grzechy, z których miałabym się spowiadać. Mam klękać przed ludźmi i nawet całować ich w rękę, wydawało mi się to dziwne. A już ta gromada ludzi, których inni ludzie uznali za świętych z różnych powodów (jest ich ok. 25 tysięcy) wydawała mi się nie boska. To dopiero jest bluźnierstwo. Bóg jawił mi się jak w jednej modlitwie, że ja nie jestem jego godna aby przyszedł do mnie. Zostałam osobą niewierzącą.


Aż w ostatnich latach moją uwagę zwróciła nagonka na KK. Wychodziło na jaw wiele zła, które czynili księża, nie rozumiałam dlaczego papież nic nie robi a nawet nagradza tych przestępców. Taką mam umowę z moim Ku, że zapala mi się czerwona lampka, gdy na coś mam zwrócić swoją uwagę i wtedy zaczęłam czytać Biblię. Na komputerze codziennie pojawia mi się tekst manny, czytam różne interpretacje. Niektóre pisane są tak niezrozumiale, że czasami myślę, że to nie jest Słowo Boże. Bo przecież prawdziwy Bóg mówi językiem zrozumiałym dla każdego nawet niewykształconego człowieka. Nie trzeba znać na wyrywki całej Biblii, żeby być dobrym człowiekiem. Nie oczekuję zbawienia w tym życiu, bo mam wiele na sumieniu, ale nie zależy mi na tym. Wszystko ma swój czas. Nie pcham się do nieba, bo jeszcze muszę popracować nad swoją duszą.


anioł


Miłość do Boga dodaje skrzydeł. Człowiek zamyka oczy i jego dusza ma ochotę lecieć do nieba, do Boga. Potem otwieram oczy i czuję, że jestem na ziemi i tu jest moje miejsce. W świecie materialnym mam szlifować swój charakter i doświadczać wszystkiego co jest mi dane od Boga.


Ludzie, którzy nie wierzą są jak aniołowie bez skrzydeł z ciężarami u nóg. Taki człowiek nie poleci, bo jest za bardzo połączony z ziemią. I to jest smutne, bo nie wiedzą co tracą. Są uziemieni, gonią za przyjemnościami nie widząc, że bez woli naszego Stwórcy nie dzieje się nic.


Na każdego przychodzi czas. Jest takie powiedzenie: Jak trwoga to do Boga. I to jest prawda. Bóg upomni się o każdego, a jak nie, teraz to przecież są kolejne życia.


 

22/03/2011

Dziwne zdarzenie

Od soboty czuję tak wielką wewnętrzną radość, że wychodzi mi to uszami. Może to przez super księżyc, a może przez tą przepiękną słoneczną pogodę. Jak człowiek posiedzi 15 minut w ciemnym pokoju to świat wydaje się pcudny. Całą noc widać było czerwonawy ogromny Księżyc, a w dzień bezchmurne niebo. W niedzielę rano powiedziałam do P., że jest śliczny dzień, a on na to, że nie chwali się dnia przed zachodem słońca. Po 2 godzinach sam powiedział, że jest piękny dzień, a ja na to, że chwalić dzień przed i po zachodzie słońca. Jest cudownie.


Super Księżyc


fot. Paco Bellido


Gdy jechałam dzisiaj do pracy to przeżyłam dziwne zdarzenie. Wsiadłam do pustego wagonu tramwaju. Usiadłam na ostatnim krzesełku po prawej stronie. Na następnym przystanku wsiadły dwie osoby i usiadły jedna przede mną, a druga po lewej stronie na końcu. Na następnym przystanku wsiadły 3 osoby i usiadły – 1 przed osobą przede mną, a  dwie po drugiej stronie. Na następnym przystanku wsiadły kolejne osoby i zajmowały miejsca siedzące jak najbliżej końca wagonu. Po 8 przystankach były ze 3 miejsca siedzące w przodzie wagonu, a obok mnie tłum. Wszyscy byli na końcu, choć z przodu były wolne miejsca siedzące. Zrobiło mi się duszno i ciasno, bo ludzie stanęli obok mnie i nade mną. Po 12 przystankach wysiadłam przeciskając się przez tłum. Na przystanku poczułam się dziwnie, jakbym brała udział w jakimś doświadczeniu. Może pod moim krzesełkiem umieszczono jakiś magnes, że wszyscy pasażerowie tłoczyli się koło mnie? Albo z przodu wagonu np. coś śmierdziało (nie czułam), albo było coś innego odpychającego. Na pewno to jakiś eksperyment.


Czasami mam wrażenie, że na świecie tylko ja jestem prawdziwa, a reszta świata  jest wymyślona i ma odwrócić moją uwagę od czegoś  Jestem tylko ja i Bóg, reszta jest nieważna.


 

19/03/2011

Koniec z medytacją

Oczywiście to prowokacja, ale nie do końca.


be


Wiele było badań nad pozytywnymi skutkami medytacji. Były badania w więzieniach i w szpitalach psychiatrycznych. Okazało się, że pod wpływem medytacji ludzie się zmieniają. Przestępcy się nawracają, ludzie chorzy psychicznie łagodnieją itp. Tylko czy na pewno? Czy oni są sobą czy to grzeczne zombie.


Medytacja tylko z prostym kręgosłupem nie jest dla mnie. Dlaczego kręgosłup ma być nienaturalnie prosty, kto to wymyślił? Małe dzieci długo nie wytrzymują gdy każe im się siedzieć prosto. Gdy usiłuję siedzieć prosto to moja uwaga cały czas jest skierowana na trzymanie pionu, jestem cały czas spięta. Poza tym nie jest to naturalna pozycja siedząca. Ja siedzę na fotelu z oparciem pod głową, albo leżę.


W medytacji nie krzyżuje się rąk i nóg. Dlaczego krzyżuje się nogi siedząc na podłodze, a na krześle nie? W kwiecie lotosu zawsze drętwiały mi nogi. Czy to było dla mojego dobra?


Medytacji z mantrą, kadzidłem, skupianiem się na oddechu mówię zdecydowanie NIE. Powtarzając mantry, czyli niezrozumiałe słowa w obcym języku, popadamy w dziwny stan, nie mamy kontroli nad niczym, oddajemy duszę nie wiem czemu. Po co mam śpiewać dziwne słowa (czy ktoś je dobrze przetłumaczył?), w czym ma mi to pomóc. Zapach kadzideł też odwraca moją uwagę. Gdy skupiam się na oddechu, śledzę go, liczę itp. to jest dobrze dopóki nie odpłynę. Bo wtedy mam wizje, słyszę głosy, widzę przyszłość (lub tak mi się wydaje). Nie mam pewności skąd te wizje pochodzą i po co mi one. To bardzo mnie pociągało, bo urastała we mnie duma, że mam władzę nad losem, wiem co się wydarzy, jestem lepsza od innych. Pojawiła się pycha. Zupełnie tego zaprzestałam jak pojawiły się w medytacji postaci. Oczywiście mówiły, że mnie kochają, że jestem wyjątkowa, a oni pochodzą ze światła. Światło jest fajne, bo rozprasza mrok (a nigdy odwrotnie), ale żeby przysyłało do mnie jakieś istoty. Niosącym światło jest Lucyfer, więc te postaci pochodzą od upadłego, nieważne jak się nazywają.


Medytacja rano albo wieczorem, 20 minut. Medytuję kiedy mam czas. Raz jest to 10, 5, a czasem 1,5 minuty całkowitego wycofania z życia, a raz wcale. Ustalone pory dnia na medytację to rytuał i obowiązek, a ja chce mieć z tego przyjemność i robię to z potrzeby serca.


Miejsce ciche, wszystko wyłączone. Znowu jakaś nienormalna sytuacja. Nie jestem w klasztorze. Zauważyłam, że naprawdę cicho jest o 2 w nocy i to nie zawsze. Wyciszam się teraz sama. Gdy zamykam oczy to wchodzę w inny świat i nie przeszkadza mi, że pies szczeka, albo ktoś rozmawia pod balkonem. Jak zadzwoni telefon tzn. że ktoś coś ode mnie potrzebuje i wtedy przerywam medytację.


Medytacja zbiorowa.


Moje Ku zawsze organizowało mi jakieś przeszkody, żebym nie brała w tym udziału. Mogłabym o tym napisać grubą książkę. Od jakiegoś czasu na wielu stronach w internecie nawołują do modlitw, medytacji, deeksh, wysyłania pozytywnej energii Matce Ziemi. Ziemia nie jest moją matką, dla mnie to hotel w długiej podróży i staram się ją traktować dobrze. Uważam, że Natura świetnie sobie radzi z działalnością człowieka i my nie musimy jej w tym pomagać. Więc gdzie idzie ta energia? Pod ziemię. A po co? Czy ktoś tam mieszka – reptilianie? A skąd te trzęsienia ziemi, czy to zasługa tych modlących się i wysyłających swoją energię do Matki. Gdyby to była prawda, to nie byliby zadowoleni. Odkąd zaczęły się te zbiorówki na świecie jest gorzej - wojny, choroby, katastrofy.


Każdy powinien pilnować swojej energii, a nie przesyłać  ją gdziekolwiek. Energia, chi, prana, mana to potężna siła i dlatego tak na niej zależy  obcym, innym, wampirom, duchom astralnym itp. badziewiakom. Szanujmy się.


Tak więc nie medytuję. Ja po prostu na chwilę, nawet w największym hałasie, wycofuję się z życia i mam kontakt z samą sobą, z własną duszą, z Jam Jest, z tą prawdziwą Ja. Czas zatrzymuje się, nie istnieje, jestem tylko ja. I jest dobrze.


Podaruj sobie chwilę zapomnienia...


odpoczynek


Odpoczynek Vincent van Gogh


Dziś pełnia i początek III wojny???

18/03/2011

Pomogłam umrzeć człowiekowi?

W jednej z kamienic, w której jestem administratorem, mieszka rodzina: małżeństwo z synem i jego rodziną (6 osób). Głowa rodziny nadużywa alkoholu. Wypije i idzie spać. Nie jest agresywny, nie awanturuje się, jest raczej nieszkodliwy dla otoczenia, ale dla rodziny tak. Wygląda, że wstydzą się za męża i ojca. Jego żona 2 tygodnie temu przyszła do mnie z drukami na dodatek mieszkaniowy. Duża rodzina, a tylko 2 osoby pracują więc dodatek się należy. I zaczęła się tłumaczyć, że mąż pijak i nie starcza im na czynsz, że ma go już dość. Ja nie mogłam się powstrzymać przed udzielaniem rad, a właściwie chciałam ją pocieszyć. I mówię jej, żeby mu odpuściła, że przecież kiedyś go kochała, więc niech sobie przypomni za co, co ją w nim ujęło, że za niego wyszła. I niech na niego nie gada, bo on pije, bo jest nieszczęśliwy, uważa, że go nikt nie kocha, brakuje mu miłości itp. Miałam w rodzinie 2 ciotki alkoholiczki więc wiem jak to jest. Chyba kamień spadł jej z serca, bo myślała, że będę ją oceniać czy pogardzać lub wyśmiewać Jak wychodziła to nawet się uśmiechała. Po tygodniu spotkałam tego faceta na podwórku i poprosiłam go, żeby dwa stare metalowe brzydkie szyldy odkręcił i sobie sprzedał. Wiedziałam, że za to kupi wódkę, ale chociaż nie będzie brał od żony. Nie mam pojęcia ile za to dostał, ale wystarczyło, żeby się upił. Poszedł spać i już się nie obudził. Rodzina zauważyła koło południa, że nie wstaje z łóżka i jest zimny. Oczywiście dodatku nie zdążyli załatwić, ale żonie chyba ulżyło. Może mu odpuściła i wybaczyła, zrozumiała. Odszedł bez cierpienia, po cichu. Może gdybym mu nie dała zarobić to by jeszcze żył?


wódka


źródło: digart.pl


Zapaliłam mu w domu świeczkę za spokój jego duszy i naszła mnie myśl, że to nie od nas zależy ile trwać będzie nasze życie. Jego czas się skończył, odszedł. I już. Nie było niczyjej winy.