26/02/2014

Wytrącona z równowagi

Wiadomość o czyjejś śmierci wytrąca mnie z równowagi. To takie dziwne uczucie gdy tydzień wcześniej z kimś rozmawiasz, a dzisiaj już go nie ma.

Zmarł facet, z którym przynajmniej raz w miesiącu rozmawiałam. Nic nie wskazywało na to, że tak szybko odejdzie z tego świata. Ponieważ jestem ciekawska to dowiedziałam się wszystkich szczegółów. W walentynki się przeziębił, potem miał gorączkę, która mu przeszła. Potem w poniedziałek znowu gorzej się poczuł, poszedł do lekarza i dostał skierowanie do szpitala. Ale nie chciał karetki tylko poszedł do szpitala następnego dnia. A w nocy o 0.12 zmarł. Teraz robią sekcję, bo nie wiedzą co mu było, a coś muszą wpisać w kartę.

Wiadomo z czego składa się człowiek materialny czyli ciało. Każdym organem umie zająć się jakiś lekarz. Ale żeby człowiek żył, wszystkie te organy muszą wspólnie współpracować.

Rudolf Steiner w Teozofii pisał, że „Dusza stanowi ogniwo łączące ducha człowieka z jego ciałem.” „Duch stanowi centralny punkt człowieka, ciało jest pośrednikiem, poprzez którego duch bada i poznaje świat fizyczny oraz w świecie tym działa. Dusza zaś pośredniczy pomiędzy nimi oboma.” Można w to wierzyć lub nie, ale faktem jest, że coś/ktoś naszym ciałem zarządza. Ciało może być w doskonałym stanie, ale dusza postanawia je opuścić z jakiegoś sobie znanego powodu i opuszcza ciało fizyczne. Mam sąsiadkę, która ma ponad 90 lat, a ciało zniszczone przez alkohol, codziennie prosi Boga o to, żeby ją zabrał, a jej Dusza tego nie robi z jakichś sobie znanych względów. Nie ma żadnej prawidłowości, przynajmniej ja jej jeszcze nie widzę.

Mówi się, że człowiek ”wydał ostatnie tchnienie” albo, że „wyzionął ducha”. To ciało „puszcza” duszę. Można człowieka podpiąć do respiratora, ale tam już nikogo nie ma. Ale zdarzają się przypadki, że dusza postanawia jednak wrócić (błąd systemu?) i człowiek się budzi.

Studiuję teraz Upaniszady (część Wed, które powstały 13 wieków przed narodzeniem Jezusa). Tematyka Wed jest rozległa i dotyka wielu dziedzin. W przypadku śmierci to oddech jest kluczem. Przytoczę tu sugestywny cytat ze strony http://bosmar.fm.interia.pl/upaniszady.htm

 „Kiedy dusza słabnie i umysł się mąci,

Tchnienia się wokół zbierają,

Ona ogarnia te, których miarą jest światło

I do serca je wprowadza”

...”Wtedy rozpala się punkt w jego sercu,

Dzięki temu dusza wychodzi

Przez oko, przez głowę, czy przez inną część ciała,

Za duszą wychodzącą uchodzi oddech życiodajny,

A za oddechem wszystkie tchnienia,

A on staje się poznaniem,

To, co staje się poznaniem, za duszą wychodzi,

A nie opuszczają jej wiedza, uczynki i poprzednie doświadczenia.”

Alex Grey tak to sobie wyobraża

Człowiek może postanowić umrzeć, ale jeśli dusza tego nie chce to nic się nie uda. Tak było ze mną gdy odkręciłam gaz i chciałam umrzeć. Dusza rządzi. Nieważne czy o siebie dbasz, czy się dobrze odżywiasz. Nieraz jest splotem dziwnych zdarzeń jak tu przeznaczenie albo tu cud 2 latka

Wydaje się, że śmierć jest niespodziewana, ale człowiek musi coś czuć. Gdy człowiek ulega wypadkowi to „wyskakuje” z butów. Widziałam kilka wypadków i buty leżące na jezdni, obojętnie czy człowiek żył czy już nie. Buty leżały.

W przypadku tego faceta wszystkie zdarzenia prowadziły go do śmierci: lekceważenie gorączki, lekarka, która nie wezwała karetki, pielęgniarki, które nic nie podały pacjentowi w szpitalu. Zupełnie tak jakby to musiało się stać, bo ktoś/coś o tym zdecydowało.

Gdy wracałam z pracy to gonił mnie bezdomny, wsiadłam do niewłaściwego autobusu, zepsuł się tramwaj, musiałam iść na piechotę kilka przystanków. Aż wszystko wróciło do normy.

Ktoś umarł, ktoś się urodził. Życie toczy się dalej.

 

25/02/2014

Wulkany - stop

Plan dotyczący aktywności wulkanów wykonany. Pisałam o tym w notce pogoda


5 lutego wystąpiła erupcja wulkanu Tungurahua w Ekwadorze.




7 lutego uaktywnił się wulkan Ubinas w Peru.


9 lutego wzrosło ciśnienie wewnątrz wulkan Fudżi w Japonii


14 lutego aktywacja wulkan Kelud który spał od 6 lat


16 lutego ciągle trwa erupcja wulkanu Sinabung (Sumatra) niusy wulkaniczne


17 lutego nastąpiła aktywacja wulkan Anak Krakatau


20 lutego wzrosła aktywność wulkanu El Popo w Meksyku.


Budzi się również wulkan Siwelucz na Kamczatce.


Czy to moja zasługa? Nie, ja tylko kojarzę fakty. Ogromnie dużo ludzi (opisują to na stronach rozwoju duchowego i ezo) wysyła potężne strumienie światła do matki Ziemi, niby jej pomagając. Myślą, że robią dobrze, a wprowadzają chaos. To raczej ludzie upośledzeni duchowo. Zupełnie nic nie czują i nic nie widzą, skoro to robią. A ziemia drży.


Świat jest gęsto zamieszkany przez niezliczone formy życia. A człowiek zachowuje się jakby sam był na świecie i powoduje swym zachowaniem zjawiska, nad którymi nie panuje, bo nie może i nie umie. Można powiedzieć, że człowiek jest największym szkodnikiem ziemi.


Skutek takiego zachowania można obserwować w codziennych komunikatach o katastrofach i anomaliach pogodowych. A ogromne dziury w ziemi to skąd się biorą? To nie dzieje się samo.


Dlatego też od 22 lutego robię wszystko, żeby zatrzymać ten nadmiar energii niszczący ziemię. W bardzo prosty sposób – wystarczy stanąć na ziemi (jaka ona miękka i ciepła) i wyobrazić sobie strumień energii, która rozlewa się od moich stóp dookoła i zalewa całą planetę. Wskutek tej ochrony strumienie światła wrócą do ludzi, którzy bezmyślnie chcą zniszczyć płaszcz ochronny Ziemi. Nie mam litości. Konieczna jest ochrona istot żyjących pod ziemią w krainie zwanej Agharta. Nie bez powodu wojsko pilnuje biegunów. Wiedza jest dostępna dla każdego.




 


 Jak na górze, tak na dole.


Miałam nic nie robić z pogodą, ale to jest silniejsze ode mnie.


Przez najbliższy miesiąc nie wybuchnie żaden wulkan, a trzęsienia ziemi będą znikome. Ziemia się uspokoi. Może ludzie zmądrzeją.


Skoro to ja tworzę swój świat to tak będzie.


 

23/02/2014

Przyroda czuje wiosnę

Minął kolejny słoneczny dzień.


Pojawił się już pierwszy świeży mech i pierwsze pączki. A jeszcze nie ma tłustego czwartku ;)




Zima odeszła i idzie wiosna. Przynajmniej w moim parku. Od razu weselej na świecie.


 

22/02/2014

SEQUOIA

Ciekawe filmy pojawiają się w tv.


Sequoia to był superkomputer (98304 procesorów mających w sumie ponad 1,5 mln rdzeni), superszybki (posiadał 1,6 petabajta pamięci operacyjnej, a całkowita moc obliczeniowa to 16,32 petaFLOPSów) i superoszczędny (zużywa 7890 kW). Zamontowany w laboratoriach Departamentu Energii USA Miał być używany między innymi do symulowania efektywności broni nuklearnej. Takie były założenia w 2012 roku. Gdy w listopadzie 2012 przestał być super zaczęto go wykorzystywać do rejestrowania myśli. Wykorzystuje to, że gdy człowiek myśli to pojawiają się połączenia określonych miejsc w mózgu, powstają fale elektromagnetyczne i to właśnie rejestruje komputer. Taki komputer jest odpowiedni do tego celu, bo szczególnie dobrze nadaje się do obsługi dużych, rozproszonych baz danych, więcej tu sequoia



Przez 2 lata wiele się dokonało, ale kto by się tym zajmował. Na świecie ciągle powstają superkomputery jak np. emerald, które pracują nad nanotechnologią. W filmie powiedziano, że dzieciom tuż po urodzeniu wszczepia się takie miniroboty, ale nie podano w jakim celu. Do przymusowych szczepionek można wsadzić wszystko.


Ludzie przejmują się, że są podsłuchiwani, że się ich kontroluje. Wszystkie rządy podsłuchują siebie nawzajem i swoich obywateli w celu: aby były pod ręką, kiedy rząd zdecyduje się zaaresztować pewną kategorię ludności.” Smutno się robi jak się czyta co Obama miał na myśli, gdyby powiedział prawdę.


Teraz rządy znają już myśli obywateli i wykorzystując nanotechnologię będą mogli wyłączyć niesfornego obywatela. To się już dzieje i to na naszych oczach. Ale kto by patrzył w tamtą stronę. Każdy myśli, że jest wolnym człowiekiem. Do czasu. Wypłacane są teraz odszkodowania za program MKULTRA, o którym się nie informowało ludzi, bo on oficjalnie nie istniał.


Dzieją się rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli. To ktoś ma kontrolę nad nami. Jeśli myślisz inaczej to obudź się i rozejrzyj dookoła, patrz co się dzieje na trzecim planie.


Niedawno rozmawiałam długo przez telefon z przyjaciółką na różne tematy. Potem pojawiły się w mojej głowie słowa: dobrze kombinujesz. Na pewno nie były to moje słowa lub myśli. Usłyszałam czyjeś myśli, albo ktoś mi te słowa włożył do głowy. Stary (2011) ale aktualny art wiem o czym myslisz


Może kiedyś napiszę o czym rozmawiałyśmy. Właściwie kwestionowałam wszystko co do tej pory myślałam, że jest prawdą


Jeśli to nie podsłuch to co to było? Strach się bać ;)


 


 


 

16/02/2014

Z miłości

Umarła mama mojej dawnej koleżanki. Z miłości do siebie porzuciła męża i córkę – maturzystkę i wyjechała na Florydę. Przez kilka lat się nie odzywała. A potem odwiedzała ich raz na rok, albo dwa. Do dziś nie wiem co ją skłoniło do wyjazdu, bo nawet się nie rozwiodła. Spotkałam ją chyba ze dwa razy. Opowiadała o innym świecie, czyli Ameryce. I wtedy dowiedziałam się o Coral Castle. Dziwne miejsce, w którym każdy zwiedzający czuje się co najmniej dziwnie. Ona czuła się młodziej i miała chęć do życia. Opowiadała, że są tam jakieś dziwne budowle, kamienne bujane fotele, zegar słoneczny.



Budowniczym tego miejsca był łotysz Edvards Liedskalniņš. Był kamieniarzem. Zakochał się w 10 lat młodszej Agnes, ale ona porzuciła go na dzień przed ślubem, albo zmarła, różnie podają źródła. Wtedy Ed wyemigrował do Kanady, a potem trafił na Florydę. Ponieważ chorował na gruźlicę to słoneczne miejsce dobrze mu robiło (wiadomo: słońce leczy). Kupił niewielki kawałek ziemi za 12 dolarów i zaczął sam budować nocami to niezwykłe miejsce. Ciekawskim mówił, że posiadł tajemnicę kierowania antygrawitacją, ale nie pozwalał się przyglądać. Podglądały go dzieci, bo dzieci jak wiadomo są ciekawskie. Opowiadały potem, że Ed śpiewał i głazy unosiły się w powietrzu. Już po 3 latach od rozpoczęcia budowy udostępniał to miejsce zwiedzającym, którzy płacili 10 centów. Jego celem nie było zarabiać, ale pokazywać to miejsce ludziom. Wg niego jest 20 miejsc na ziemi gdzie jest koncentracja energii i rzeczy można przemieszczać w czasie i przestrzeni. Okolice Coral Castle to jeden z punktów Trójkąta Bermudzkiego. Miejsce jest naprawdę magiczne, jak mówiła mama koleżanki. Przeżyła w zdrowiu prawie 90 lat, a może to tylko ten klimat ;) Do tej pory naukowcy głowią się jak jeden człowiek mógł wydobyć, obrobić i ustawić nawet 35 tonowe bloki koralowca. Więcej pytań niż odpowiedzi. To samo dotyczy wszystkich budowli megalitycznych na ziemi z piramidami na czele. Już chyba nikt nie wierzy, że zbudowali je niewolnicy. Ciekawe rzeczy są na naszej ziemi.


Ed swoje dzieło zadedykował kobiecie swojego życia, Agnes. W broszurach, które pozostawił nazywa ją “słodką szesnastolatką”.


Dziwne rzeczy robi człowiek z miłości, nawet tej niespełnionej.


 

15/02/2014

Rodzice i dzieci

Byłam dzisiaj na poczcie. Kolejka. Już miałam wyjąć komórkę, żeby sobie pograć i zagadnęła mnie kobieta stojąca przede mną. Zaczęła mi opowiadać, że rano wyciągnęła kartę do lekarza dla swojego syna. Ma 40 stopni gorączki i chciał iść do pracy. Zmusiła go, żeby wziął urlop i poszedł do lekarza. Zastanawiałam się dlaczego mi opowiada o sobie, a ona zaczęła mnie przepraszać. I po chwili znowu mi opowiada o swoim życiu, o synach, jacy są różni, jeden jej słucha, drugi nie. Trochę jej doradziłam jak ma leczyć syna, co ma pić itd. Zwykłe rzeczy, o których ona wie, ale zapomniała. Zależało jej na synu, bo przecież dobro dzieci dla rodziców jest ważne. Znowu mnie przeprasza, a po chwili odwraca się i opowiada o swoim życiu.


Nikt nie uczy rodziców rodzicielstwa. Dziecko wie jakim nie chciałoby być rodzicem, a potem robi to samo swoim dzieciom. Nie ma szkół, ale są książki i psycholodzy. Dzieciństwo rzutuje na dorosłym życiu. Dzieci chcą być samodzielne, ale otoczenie temu nie sprzyja. Inaczej się teraz żyje. Większość czasu pochłania walka o byt, na inne rzeczy młodzi nie mają czasu. A tu jeszcze rodzice wtrącają się do ich życia.


Był taki news o Jackie Chanie.  chan  Dziwny człowiek.



Chce oddać wszystkie swoje miliony zarobione na filmach akcji na cele charytatywne. Chce wydziedziczyć 32 letniego syna, bo on sobie nie radzi w życiu. A czyja to jest wina? Nie było ojca jak syn dorastał, nie przytulał go i nie chodził na mecze i inne ważne momenty w życiu. Zamiast tego dzieci dostawały wszystko czego zapragnęły. Łatwo było spełnić zachcianki, a samemu zarabiać coraz więcej. Nie dziwi mnie, że syn sobie nie radzi w dorosłym życiu. Ojciec powinien wszystko oddać dzieciom, bo po to chyba zarabiał pieniądze. Można powiedzieć, że Chan zmarnował swoje życie. Przegapił dorastanie dzieci i dziwi się, że nie doceniają jego dorobku. Bogate dzieci są nieszczęśliwe. Mają wszystko co jest do kupienia, ale nie mają obecności i miłości rodziców. A na tym im najbardziej zależy. Dlatego robią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę, ćpają, piją, jeżdżą za szybko. Nigdy nie jest za późno, żeby zmienić relacje w rodzinie. Wystarczy tylko chcieć. Dzieci to nie nasi następcy. To odrębne byty i trzeba to uszanować. W końcu podobno sami wybieramy sobie rodziców.



Następnym razem jak ktoś obcy będzie mi opowiadał o sobie to zapytam dlaczego robi to właśnie mnie. Może jakoś prowokuję ludzi, a nie zdaję sobie z tego sprawy. A może ja po prostu lubię ludzi, ciekawią mnie ich losy, a oni to wyczuwają. Na pewno się tego dowiem. Kiedyś. Wkrótce.


p.s. uwielbiam demotywatory, a one ilustrują dzisiejszy wpis. Młodzież patrzy na świat inaczej niż dorośli, lubię się od nich uczyć.


p.s. nie będzie życzeń, bo to święto mam gdzieś, nie obchodzę.

13/02/2014

Miłość platoniczna

Miłość platoniczna to w potocznym rozumieniu miłość niespełniona. Obiekt uczuć nawet nie wie, że ktoś go kocha.


Opowiedziałam mojej przyjaciółce historię rodzinną. Zastanawiałam się dlaczego mój ojciec nie okazuje uczuć. Myślałam, że dlatego, że urodził się przed wojną i nikt nie myślał wtedy o potrzebach dzieci. Potem dowiedziałam się, że mama mojego taty całe życie kochała jakiegoś faceta, bez przerwy mówiła, że z tym kimś byłaby szczęśliwa. Cała rodzina o tym wiedziała. Gdy dziadek wrócił z wojny musiał wysłuchiwać żali mojej babki. Umarł na serce (jakżeby inaczej) gdy mój ojciec miała 22 lata. Co taki chłopak mógł myśleć o kobietach skoro jego matka tęskniła za obcym facetem, który o niczym nie wiedział. Potem umarł, a moja babcia ciągle o nim mówiła. Nie kochała mojego dziadka, ale miała z nim 4 synów. Najstarszy był alkoholikiem i umarł (zapił smutki, że nikt go nie kocha). Najmłodszy umarł w wieku kilku miesięcy. Mój wujek rozwiódł się dla młodszej o 30 lat kobiety – nie wiem czy czuje się kochany, bo zerwał z nami kontakty. Mój ojciec ma problem z wyrażaniem uczuć. Moja mama się przyzwyczaiła, ale jest jej nieraz przykro jak się do niej odezwie jak do służącej. Nie umie się zmienić. W pewnym sensie został zakodowany negatywnie. Całe życie krytykował innych (pracował na kierowniczych stanowiskach, więc mógł) i był zawsze niezadowolony. Dlatego zachorował na raka nerki. Nie zmienił się, a potem zachorował na raka prostaty i dalej pomiata kobietami, może myśli, że tak zachowują się prawdziwi macho. Łatwo znaleźć źródło choroby, ale trudno zmienić swoje myślenie. To, że ojciec jest właśnie taki, nie jest jego winą, a niespełnionej miłości jego matki. Gdyby miał szczęśliwe dzieciństwo to teraz byłby zdrowy. A więc jest to negatywna strona platonicznej miłości. Miłość platoniczna rujnuje rodzinę.


Okazało się, że moja przyjaciółka też była zakochana w jakimś chłopaku. Nawet go śledziła, chodziła za nim, żeby wszystko o nim wiedzieć. A nie miała śmiałości, żeby do niego zagadać. Był starszy i taki nieosiągalny. Idealny do wzdychania ;) W chwilach zwątpienia czasem go teraz wspomina, ale nigdy potem go nie widziała i nie wie co się z nim stało. Można powiedzieć, że to co przeżyła w młodości daje jej siłę obecnie. Czyli miłość platoniczna ją ratuje :)


Nie kochałam nigdy platonicznie, nie w moim stylu. Do nikogo nie wzdychałam. Miałam zdjęcie R. Daltreya z The Who (muzyka do serialu CSI). Nawet nie wiedziałam kim on jest, bo już nie byli popularni. Mama mówiła, jak mogę wieszać na ścianie zdjęcie takiego brzydkiego człowieka. A ja jej na złość właśnie udawałam, że do niego wzdycham.


Miłość platoniczna to w zasadzie nie miłość, to samotność w chmurach marzeń. To chyba strach przed spełnieniem i ewentualnym rozczarowaniem. Po co się oszukiwać i wyobrażać sobie wyimaginowany związek.



 


Jestem za normalną, zwykłą miłością. Nikt nikogo nie oszukuje, nie marzy, ale dzięki drugiej osobie może polecieć w Kosmos i osiągnąć wszystko.

05/02/2014

Droga Życia

Robiłam porządki w poczcie outlook i znalazłam taki mejl.



Z krzesła nie spadłam, bo niby dlaczego. Liczby nie kłamią. Jeśli znasz kogoś kto też się urodził tego dnia to sprawdź czy się zgadza. Krótko i treściwie, bez wodolejstwa.


Wszystko podporządkowane jest liczbom. Liczby odzwierciedlają zasady, według których został stworzony świat. Liczby emitują energię, a ta energia ma wpływ na wszystko co istnieje. Wiedza o numerologii istnieje od niepamiętnych czasów. Pitagoras, pierwszy matematyk, postrzegał liczbę jako zasadę istnienia Wszechświata. „Uważał obcowanie z symbolami matematycznymi za sposób doskonalenia duszy i zestrojenia jej z prawami Kosmosu.” (H.Rekus) Dla niektórych numerologia może być tylko rozrywką. Ale zajmowali się nią i zajmują bardzo mądrzy ludzie.


Samowybrańcy zrobili wszystko, żeby ludzkość była głupia. Spalono Bibliotekę Aleksandryjską - źródło wszelkiej wiedzy ludzkości. Papież Grzegorz spalił bibliotekę w Palestynie, założoną przez Cesarza Augustusa i zniszczył większą część pism Liwiusza. Krzyżowcy zniszczyli bibliotekę w Trypolisie. Ferdynand i Izabela spalili wszystkie książki żydów i muzułmanów, jakie tylko znaleźli w Hiszpanii. Teraz najlepszą bibliotekę ma Watykan, ale nic nie udostępnia owieczkom.


Teraz powtarza się dzieciom, że matematyka jest trudna i po co się uczyć. Ciągle fałszują historię. Wiadomo głupkami łatwo się manipuluje, ale przecież to nie średniowiecze tylko XXI wiek.


Rok 391 można przyjąć za początek zahamowania rozwoju ludzkości. Przez następne przeszło 1000 lat ludzkość doświadczy wypraw krzyżowych, inkwizycji, polowań na czarownice, tortur i prześladowań. Wszystko wskazuje na to, że teraz ludzie są głupsi niż 2,5 tys. lat temu. A wiedzę mają w zasięgu ręki, tylko się jej boją.


Teraz łatwiej manipulować ludźmi. Wystarczy postraszyć czarami i magią. Gdy jakiś niedobitek zacznie jednak czytać i studiować pisma, to okazuje się, że o wiele łatwiej się żyje znając pewne prawa. A numerologia jest bardzo praktyczna i łatwa.


Data urodzenia to nasz ziemski kod, nasza Droga Życia. Proszę zsumować wszystkie cyfry w swojej dacie urodzenia i sprowadzić, dodając po drodze, do jednej cyfry. Już wiesz jaka liczba cię prowadzi przez życie. Mając tego świadomość popełniasz mniej błędów i nie porywasz się na dzieła, z którymi sobie nie poradzisz. Liczby określają charakter i osobowość, dobre i gorsze okresy w życiu, jak dobierać partnerów. Wielu ludzi i artystów jest zmuszanych do różnych rzeczy, niezgodnych z ich Duszą, i nie umieją sobie z tym poradzić. Na wyciągnięcie ręki są narkotyki, alkohol i inne używki zamulające mózg. Ale degradacja człowieka bardzo pasuje samowybrańcom. Oni wiedzę mają i zrobią wszystko, żeby tak pozostało. Wiedza dla wybranych ;)


W tv nadają coraz głupsze filmy. Jeśli to zauważasz to zajmij się lepiej ciekawszymi rzeczami, a zacznij od zabawy liczbami. Fotka z książki Sekretny kod.



Gdy naście lat temu dowiedziałam się, że mój ojciec ma raka, to moja mama powiedziała: zobacz tam czy przeżyje chorobę. Spojrzałam tylko na datę urodzenia i powiedziałam, że odejdzie z tego świata jeśli tak zdecyduje. Niektórzy tak mają, dlatego muszą uważać kiedy mówią, że mają wszystkiego dosyć. Tak jak osoba, której napisałam krótką charakterystykę na pierwszej fotce. Mój ojciec oczywiście się o tym dowiedział i powiedział, że nigdzie się nie wybiera i będzie żył jak długo zechce.


 


Kler precz z Afryki !


 


 

Aurikuloterapia

Minął kolejny doskonały dzień :)


Musiałam do południa rozruszać rodziców, bo byli trochę smętni. Mama mówi, że jak ja wchodzę to jakby wpadło tornado. Coś w tym jest, energia kroczy za mną ;) Gdy świeci słoneczko to koniecznie trzeba pootwierać okna, żeby weszła żywa energia i wygoniła smutki i choroby.


Zastanawiałam się dlaczego mój ojciec często miętosi swoje uszy. Gdy siedzi przy stole, coś czyta, pisze, rozwiązuje krzyżówki lub zapisuje wyniki lotto, to wolną ręką zawsze masuje swoje uszy. Sprawdziłam w necie, że jest to aurikuloterapia, czyli stymulacja receptorów znajdujących się na małżowinie usznej. Można nakłuwać te punkty, stosować świece (moksa), masować. Chińczycy od kilku wieków znają tę metodę, a w świecie zachodnim ta metoda została uznana przez WHO, dzięki przede wszystkim Francuzom, Niemcom i Austriakom.



Dziwne, bo przeciwwskazaniem są choroby nowotworowe, a mój ojciec ciągle to stosuje i żyje. Nie robi masażu profesjonalnie, bo tłamsi ucho tam gdzie czuje, naciska, roluje, rozciera, często nie zdaje sobie sprawy z tego co robi.


Intuicja. Mój ojciec jest numerologiczną dziewiątką i wie co jest dobre dla niego a co nie. Słucha innych, ale postępuje zgodnie z własnym wyczuciem. Gdy powiedziałam, że nieświadomie tata stosuje chiński masaż, to wszystkim zrobiło się wesoło. Uśmialiśmy się :)




Na uchu spotykają się kanały energetyczne. Jeśli jest w ciele jakaś blokada, to ma to odzwierciedlenie na małżowinie usznej. Można sprawdzić na sobie i pomasować własne uszy z każdej strony. Jak poczujesz gdzieś ból to sprawdź jakiemu organowi to odpowiada. Z każdej strony. Dlatego ważne jest, w którym miejscu robimy nakłucie, żeby włożyć kolczyki. Trzeba znać wolne miejsca, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Moja koleżanka w liceum mówiła, że odkąd zrobiła sobie dziury to boli ją nieustannie głowa. Wtedy jej nie wierzyłam, myślałam, że zmyśla.


Trudno kwestionować tysiącletnie doświadczenie Chińczyków. Zadziwia mnie ciągle, że lekarze tak zwalczają medycynę naturalną stosowaną na Wschodzie. Czyżby nie chcieli, żeby ludzie wyzdrowieli?


Gdy człowiek dowie się, że ma raka, to gdy minie strach, zaczyna myśleć i stosuje wszystko co może, żeby wyzdrowieć. Wszystko.


Gdy byłam w pracy przyszła matka znajomej, która ma galopującego raka płuc. Powiedziała, że jej córka źle się czuje i lekarze nie dają jej szans na przeżycie. Dziwną chemię stosują, bo jest cała napuchnięta, twarz ma jak balon. Jest promyczek nadziei, bo odmówiła ostatniej chemii. Skoro ma umrzeć to chociaż świadomie. Ta matka ma prawie 80 lat i powiedziała, że przeczytała dużo książek, ale córka nie chce jej słuchać. Bardzo lubi rosół i mięso i nie można jej przetłumaczyć, że to nie wspomaga organizmu. Powiedziałam, żeby kupiła granaty i wyciskała sok, to organizm się wzmocni. Niech je to mięso jak tak bardzo lubi, ale niech je też siemię lniane, albo olej lniany. Ma przyjść za dwa tygodnie. Straszne jak matka patrzy jak jej dziecko umiera i nie może jej pomóc. Ciągle mnie dziwi, że ludzie opowiadają mi sami o swoich chorobach. Nie mogę się do tego jeszcze przyzwyczaić. Ludzie po rozmowie czują się lepiej, właściwie nikt nie chce rozmawiać z rodzinami, udają, że to nie rak, dają złudzenia. A wystarczy być szczerym i to pomaga.


W autobusie gdy wracałam wieczorem do domu było dużo osób czytających książki. Chociaż więcej było grających na smartfonach. To takie optymistyczne.


I kolejna niespodzianka. Zakwitły narcyze, które dostałam tydzień temu. Pomyślałam, że dziwny prezent, mało kolorowy, a dziś już są pierwsze kwiatki.




04/02/2014

Zagubieni

W sobotę byłyśmy na sankach. Pogoda piękna, słoneczko świeciło i był jeszcze śnieg. Tylko dzieci mało, choć to przecież ferie.



Potem przyszedł sąsiad z córką i mówi, że to ostatni dzień śniegu, bo będzie padał deszcz. Zapytałam go skąd wie. A on na to, że z telewizji. Mówię do niego, że deszczu nie będzie, raczej idzie odwilż, wystarczy popatrzeć w niebo, na chmury. Z nich to deszczu nie będzie. Facet spojrzał na mnie jak na wariatkę. Minęła niedziela i poniedziałek, a deszczu nie ma. Nie sądzę, że sąsiad przestanie się gapić w tv i powtarzać głupoty.


Ludzie stracili własny rozum. Wierzą tylko w to co pokazuje tv. To jakiś obłęd. Przecież to nie jest prawdziwe życie.


Koleżanka zadzwoniła i powiedziała, że jej córka jest na nią zła, bo nie dostała kasy na brafiterkę. Koleżanki córki szły kupić biustonosz, ale nie same tylko z zawodową osobą do wybierania staników. Za pieniądze, niemałe. Potrzebowały obcej kobiety, żeby im powiedziała jaki biustonosz będzie dla nich dobry. Ja po pierwszy biustonosz poszłam z mamą, a potem chodziłam z koleżankami. Wystarczy przymierzyć i spojrzeć do lustra. Takie brafiterki powinny brać jeszcze więcej kasy, bo głupota jest w cenie.


Nie powinno się teraz chodzić na zakupy z koleżankami, tylko z osobistym stylistą. To on ci zrobi zakupy i powie w czym ci do twarzy. Jakbyś nie miała lustra lub przyjaciółki. Mąż nie zawsze się sprawdza, bo często mówi: bierz jak ci się podoba ;) W tv oglądałam program: Jak się nie ubierać. To jakiś koszmar. Rodzina ?! typuje osobę do przemiany, bo uważa, że źle się ubiera. Taka osoba jest upokarzana, bo kamerują ją z ukrycia i pokazują jaka jest nieładna. A potem dokonują cudu, pakują osobę w nowe ciuchy, malują, zmieniają fryzurę. Najgorsze jest to, że każą wszystkim chodzić w szpilkach. Bo każdego dnia od rana muszą być sexi. Gdy pokazali nogi prowadzącej ten program to na jednej stopie miała ogromnego haluksa, raczej do operacji, bo już stopa była bardzo zdeformowana. Jest jakiś przymus bycia sexi. TV zaczyna tę propagandę od najmłodszych dzieci, bo w USA organizują konkursy piękności dla dzieci. Już tego nie oglądam, bo płakać się chce.


Ludzie nie wiedzą co mają jeść, co jest dla nich dobre. Czekają jak im ktoś to powie w tv. W każdym programie porannym jest ktoś kto gotuje. Dobrze, że ja długo śpię, to rzadko mam nieprzyjemność oglądania tych programów. Oglądają je moi rodzice, bo nie mają nic innego do roboty. Więc jestem na bieżąco. W prasie i w necie to samo. Czy to jakaś zakaźna choroba? Mądrzejsi ludzie udzielają porad tym głupszym ile razy i co powinni jeść, czy pić mają przed, w trakcie czy po jedzeniu. Aż mam ochotę zapytać kiedy mam myć włosy i kiedy wietrzyć mieszkanie, albo jak często mam zmieniać swoją bieliznę. Przecież ludzie są różni i nie ma jednego szablonu zachowania. Wszyscy wszystkich pouczają i nauczają. A może się mylę. Może unifikacja jest celem ludzkości.


Co się stało z ludźmi? Dlaczego dobrowolnie idą na smyczy produktów telewizyjnych i gazetowych, robią co im się każe. Nikt ich do niczego nie zmusza. Bezmyślni jak zwierzęta, zaprogramowani jak roboty, a może zagubieni. Proponuję mniej aspartamu, to mózg się uaktywni.


A wystarczy się obudzić. Możesz to zrobić w każdej chwili, nigdy nie jest za późno.


Jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie pogoda to patrz w niebo, jakie są chmury, jak zachodzi słońce, skąd wiatr wieje. Zawsze możesz sam zamówić pogodę w swojej warstwie świata. Jak ja :)


 


 

31/01/2014

Odwiedziny

Obudziłam się rano. Spojrzałam na zegarek. Była 5.55. Zamknęłam oczy i zasnęłam.


Byłam w mieszkaniu moich rodziców. W okno zapukał mężczyzna, a to było IV piętro. Spojrzałam na niego, a on przeniknął do pokoju. Czegoś ode mnie chciał, chwilę rozmawialiśmy, a potem on poszedł do innego pokoju. Gdy tam poszłam za nim to zobaczyłam, że rozkręca lampę, jakby chciał coś z niej zabrać. Wygoniłam go. Potem byłam w innym mieszkaniu i zaczęli przychodzić różni ludzie. Bo ja im miałam coś powiedzieć, doradzić, objaśnić. Cały czas mówiłam do nich, ale pojedynczo. Nawet nie umiem opisać tych osób, bo było ich bardzo dużo. One nawet nie przychodziły, a wnikały do pokoju, jak jedna odeszła to wpływała inna. Czułam, że mi to pomaga. Nie mam pewności czy wszystkie te osoby były żywe. Na jawie też wiem jak rozmawiać z ludźmi, jakie zadawać pytania, żeby dowiedzieć się co im leży na sercu lub wątrobie ;)




Potem znalazłam się w lesie. Na ziemi nie było krzaków tylko kawałki kory brązowej, drzewa były bardzo wysokie, nie było widać koron, więc nie wiem jaki to las. Było dość widno. Ze wszystkich stron zaczęli przychodzić do mnie różni ludzie w różnym wieku. Raczej było ciepło. Pomyślałam, że nie dam rady z nimi rozmawiać równocześnie. Zobaczyłam domek drewniany. Więc wzięłam za rękę małą dziewczynkę i zaczęłyśmy biec. Gdy wpadłyśmy do domku, usiadłyśmy na podłodze w kuchni. Ci ludzie zaczęli strzelać do drzwi, a wcześniej nie widziałam u nich broni. Drzwi zaczęły prześwitywać od dziur po kulach, a ja zaczęłam myśleć jak rozwiązać ten problem. Może do nich wyjdę sama, bez dziewczynki. I wtedy się obudziłam. Była 7.12.


A oto dzisiejsze słoneczko o godz. 11.



Dzisiaj o 17.00 zaczyna się Rok Drewnianego Konia – Jia Wu – Magiczny Koń – Koń w Chmurach.




Koń symbolizuje zwycięstwo, siłę, szlachetność, radość, piękno i przede wszystkim Wolność. To będzie dobry dla mnie i dla ciebie rok. Proszę założyć coś czerwonego na szczęście i oczekiwać najlepszego. Koniecznie wyjdź z domu, chyba, że chcesz siedzieć cały rok w stajni. W tych dniach 100 mln Chińczyków odwiedza swoje rodziny. Jeśli ktoś ci zaproponuje interes życia, to uważaj, żeby cię koń nie poniósł na manowce. Będzie się działo. A Ty myśl samodzielnie.



30/01/2014

Rak bez słońca

Kocham słońce i ono kocha mnie. Nie ma dnia, żeby się do mnie nie wychyliło zza chmur. Dzisiaj gdy szłyśmy na sanki wyglądało tak:





Ktoś powie, że dzisiaj było zachmurzone niebo. Nic podobnego, nie dla mnie.


Poszłyśmy potem do moich rodziców. Ojciec poszedł na spacer, a mama pracowała nad nowymi połączeniami neuronów w mózgu, czyli rozwiązywała krzyżówki.


Ponad 12 lat temu lekarka zdiagnozowała u ojca wrzody żołądka. Ojciec pił hektolitry wód mineralnych, Jana i Zubera. Śmierdząca ohyda, ale czego się nie robi, żeby wyzdrowieć. Patrzyłyśmy z mamą jak całymi dniami leżał na leżaku i spał, nie miał na nic siły. Po prostu gasł w oczach. On intuicyjnie wystawiał się na słońce. Na działce leśnej słońce cudownie świeci, nie poparzy a uzdrowi. I nagle wszyscy doznaliśmy oświecenia. Ojciec postanowił zmienić lekarza i zapisał się do mojej przychodni. Lekarka wysłała go na podstawowe badania krwi i moczu i gdy dostała wyniki natychmiast wypisała skierowanie do szpitala. Po miesiącu ojciec już nie miał nerki z rakiem. I wykryto go na podstawie zwykłych badań, a potwierdzono na usg i in. prześwietleniach. Od tamtego czasu mamy ograniczone zaufanie do lekarzy. Ale ojciec żyje. Codziennie wychodzi na dwór, a jak jest kiepska pogoda to wychodzi co drugi dzień. Od zawsze.


Można powiedzieć, że żyje dzięki nie poddaniu się chemii i dzięki słońcu. Słońce w odpowiednim momencie go oświeciło :) Ma to uzasadnienie w badaniach prowadzonych przez lekarzy-pasjonatów. Gdy się zastanawiałam co mojego ojca "wypycha" z domu to trafiłam na tę stronę mit o sloncu i mit o filtrach . O filtrach i szkodliwości nanocząsteczek kiedyś tu pisałam. I to nie było kłamstwo. Wielu ludzi zdaje sobie sprawę z tych kłamstw, którymi nas karmią.


I wszystko jasne. Trzecia przyczyna śmiertelności ludzi to lekarze, a właściwie ich błędy. Bardzo często dostaję info z bardzo dobrej strony http://www.mercola.com Czasem można trafić na tłumaczenia wielu artykułów z jego strony. Jest tam dużo filmów o szczepionkach. Pouczający wywiad o medycynie lub masowym morderstwie.


Niestety słońce nie uchroniło mojego ojca od raka prostaty. Ale może dzięki niemu żyje jeszcze, choć chirurg, który mu wycinał nerkę już nie żyje. Nie pomogły łapówki. Najpierw trzeba zmienić myślenie i wybaczyć wszystkim. Jedzenie i zdrowy tryb życia to tylko dodatki, które pomogą ci wyjść z choroby, albo cię pogrążą.


Przestałam od tamtej pory postrzegać te codzienne spacery ojca jak dziwactwo.


Każdy człowiek jest inny. Na mojego ojca najlepiej podziałał sok z granatów. Teraz znowu rodzice go piją, bo granaty są tanie. Ten sok powoduje, że organizm sam się regeneruje, komórki rakowe idą precz. Żywe powietrze i słoneczko wspiera zdrowienie.


Często zaglądam na strony, na których są obserwacje słońca. Gdy na słońcu pojawiają się burze magnetyczne, rozbłyski i wzrasta aktywność to ludzie panikują i oczekują najgorszego. A tu niespodzianka. Nic się nie dzieje. Może pora, żeby popatrzeć na słońce jak na dobroczyńcę i oddać mu szacunek jak robili to nasi przodkowie. I przestać się bać promieni UV.



Efekt uboczny

Ciekawe wiadomości nadeszły z Egiptu i Libii.


http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/532090,1082742-PGNiG-wycofuje-sie-z-poszukiwan-ropy-w-Egipcie.html



Polacy wracają do kraju, choć spółka wydała 420 mln zł.


http://gazownictwo.wnp.pl/pgnig-wycofuje-pracownikow-z-libii,216476_1_0_0.html


Znakomita wiadomość.


Bardzo się cieszę :)


Pożegnanie z Afryką.

29/01/2014

Motyw działania

Motywem (łac. Mowere – poruszać, popychać) określamy te czynniki, które spowodowały czyjeś działanie. Cytat z książki Psychologia dążeń ludzkich.


Wracałam z pracy zatłoczonym autobusem. Na przystanku wsiadła zmarznięta staruszka. Stałam obok faceta, który lubił alkohol, miał nawet otwartą puszkę piwa w kieszeni kurtki. Nagle wstał i stanął w drzwiach jakby chciał wysiąść. Ale nie wysiadł. Domyśliłam się, że on ustąpił miejsca tej staruszce, ale w taki dziwny sposób. Położyłam torebkę na siedzeniu i powiedziałam staruszce, że tu jest wolne miejsce. Jakoś się przecisnęła, podziękowała MI i usiadła. Zabawne. Dziękowała nie temu komu powinna. Obserwowałam. A ten amator piwa stał w drzwiach i bez przerwy ktoś go popychał, trącał, aż wylało mu się to piwo na ubranie. Nie był pijany, ale lekko wstawiony. Na każdym przystanku ktoś go trącał, a on pod nosem pouczał tych ludzi, że się nie trzymają uchwytów, że są do niczego, że on im pokaże itp. Po 6 przystankach wysiadł.



A ja bez przerwy się uśmiechałam, bo zrobiło mi się miło na duszy.


Facet ewidentnie nieszczęśliwy, poprawia sobie humor piciem. A to nie ma sensu, bo działa tylko chwilę. Potem trzeba się zmagać z życiem.


Gdyby inaczej się zachował, ustąpił tej pani miejsce i powiedział jej, że to dla niej. To on dostałby podziękowania a nie ja. Byłoby mu miło i nie psioczyłby na innych. A tak wysiadł zdenerwowany i miał powód do picia.


Jaki miał motyw takiego postępowania? Bo w środku, głęboko każdy jest dobry, tylko nie chce tego pokazać. To co w człowieku siedzi głęboko to robi odruchowo, nie zastanawia się, nie kalkuluje. I to jest przyczyną jego działania. To Boska cząstka.


Mam nadzieję, że odkryję ją w sobie. I nawet w odmiennym stanie świadomości będę robiła tylko dobre rzeczy.



autor: tiffrmc720 ze strony deviantart.com


 Piękny koniec pięknego dnia :)


 


 

27/01/2014

Precz z Afryki

Wczoraj obudziłam się z uczuciem przeraźliwej krzywdy, cierpienia, bólu, bezsilności itp. I pomyślałam o Afryce. Ktoś tam cierpi i woła o pomoc. Przecież wszystko jest ze sobą połączone. Nastąpił rezonans między mną, a kimś w Afryce. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie odczuwam. Może tak zostało wdrukowane do mojego komputera zw. mózgiem. Miałam nawet wczoraj napisać coś na blogu, ale ograniczyłam się tylko do przesłania w myślach zdania: Broń precz z Afryki, biali przecz z Afryki, wojsko precz z Afryki. Poszło dużo energii. Pomyślałam, że broń nie będzie działać, albo się zatnie i czyjeś życie zostanie uratowane. Temat zamknięty.


Dzisiaj znowu od rana to uczucie cierpienia, prawie fizyczne. Przeczytałam o dziwnym ataku w Somalii. USA wykonało atak rakietowy na obce państwo, bo domniemują, że jest tam zagrożenie. Skoro rok temu uznali rząd tego kraju, to po co teraz atakują ten kraj? Somalia Nie podano jaki był skutek tego nalotu, ale myślę, że im się nie udało. Amerykanie wydali już 500 mln dolarów, żeby podporządkować sobie ten kraj i to na oczach całego świata. Każda wojna jest durna. Somalię zabija wojna, głód i eksperymenty medyczne.



Co ich przyciąga do tego rogu Afryki?


Są tam Organizacje międzynarodowe: Liga Państw Arabskich, Międzynarodowa Organizacja Pracy, Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Organizacja Konferencji Islamskiej, Organizacja Narodów Zjednoczonych, Unia Afrykańska


Co robią w biednym państwie islamskim? Organizują pracę czy drukują pieniądze?


W Somalii występują liczne surowce miner.: rudy uranu, żelaza, manganu, cyny, złoto, srebro, gips (wielkie złoża k. Berbery), ropa naft.; eksploatację złóż uniemożliwia brak funduszy, dróg, wody, a także walki wewn.; na północy kraju niewielkie wydobycie opali i granatów; źródło Gosp. Somalii


W tym kraju byli już Włosi, Anglicy, Francuzi w Somalii Teraz są tam Amerykanie, a w kolejce może czekają Chińczycy albo Polacy. Jakie szanse ma biedna ludność, gdy ponad ich głowami dzieją się rzeczy, o których nie mają pojęcia, a żyje im się beznadziejnie. Mogą wołać tylko o pomoc w swoich modlitwach, które ktoś na świecie odbierze. Jaką mają szansę z najeźdźcami. Somalia 1993


Kołakowski mówił: “Szacunek dla wszelkiego życia” jest hasłem absurdalnym, oznacza bowiem, że mamy szanować prątki gruźlicy i wirusy ospy.


Nie jestem filozofem, jestem tylko człowiekiem i czuję więź z drugim człowiekiem. Gdy cierpi to ja też cierpię. Mogę ich wesprzec tylko mentalnie i prosić: dajcie spokój tym ludziom, oni sami wiedzą co mają robić, nie posyłajcie im broni i spleśniałej, przeterminowanej żywności, nie róbcie eksperymentów na tych ludziach. Prawo rezonansu zadziała. Dostaniecie to na co zasługujecie. To kwestia czasu. Im więcej ludzi będzie się domagało wyjaśnień tym krócej będzie trwała gehenna ludzi Afryki. Bo eksterminacja ludzi dzieje się na naszych oczach.


Kenia była kiedyś spokojnym krajem, aż zjawili się Brytyjczycy. Uznali, że jest tam pięknie i teraz oni tam będą rządzić. Gdy miejscowa ludność zaczęła walczyć o swoją wolność to trafili do obozów koncentracyjnych, byli torturowani, gwałceni, kastrowani i przypalani prądem. I to 60 lat temu, wcale nie tak dawno. W 2005 r. dwoje autorów ujawniło te przestępstwa. A ofiary z tamtych lat dostaną teraz odszkodowania. Teraz na safari i seksturystykę jeżdżą tam biali.


Są odważni ludzie, którzy informują o zbrodniach. Pokazują cierpienie, jak fotograf Krzysztof Miller.



Kochany Czytelniku. Może pomyślisz, a co mnie to obchodzi? Układ jest zamknięty. Jeśli pozwalasz na ludobójstwo, to nie dziw się, że na Ukrainie też poluje się na ludzi, żeby ich zabić. Ja się nie zgadzam na to. I będę ich wspierać duchowo i będę o tym mówić, pisać.


Posłuchaj jak widzi świat następne pokolenie. Pesymizm i brak wiary w lepszą przyszłość.



A świat się bawi.

26/01/2014

Anomalia pogody

Kończę eksperyment pogodowy. Gdy zaczynałam go 3 lata temu było zabawnie. Każdego dnia oglądać słońce, bez względu na pogodę. Nawet podczas śnieżyc słoneczko choć na minutę wychodziło, żeby na mnie spojrzeć ;) Potem zajęłam się rozganianiem chmur, żeby móc obserwować gwiazdy na niebie i przepędzać chemię z samolotów.


A wszystko zaczęło się od prognoz telewizyjnych. Były nietrafione i przekazywane przez produkty telewizyjne, aż się prosiło, żeby pogoda była inna niż zapowiadana w tv. Teraz patrzę na to nieco inaczej. To nie wina produktów tv, ale wahadeł. To one robią ludziom wodę z mózgu. Konkretna prace dostają nie najlepsi ludzie, ale najodpowiedniejsi, tacy sprzedajni, którymi łatwo można manipulować.


Gdy we wrześniu ub. roku zapraszano nas na wesele to zapytałam młodych jaką chcieliby pogodę w grudniu. Usłyszałam, że ma być ciepło, słonecznie i bez śniegu. I wtedy powiedziałam, że tak będzie, bo przynajmniej 3 osoby tego chcą i taką pogodę widzą właśnie tego grudniowego, wyjątkowego dnia. Praktycznie od tamtego dnia wizualizowałam taką pogodę. Nie miałam pewności, że tak będzie, więc każdego dnia o tym myślałam. I przez 3 miesiące była wymarzona przez nas pogoda. Nie miałam pojęcia, że ludziom to się nie podoba, ale przecież każdy może kształtować pogodę w swojej warstwie świata.


Odpuściłam w Nowy rok, bo juz było po weselu. I wtedy zostałam poproszona o śnieg, bo dzieci zimą tęsknią za sankami. Powiedziałam, że będzie w lutym :) Gdy zaczynam myśleć o konkretnej pogodzie to ona kształtuje się tak jak chcę od razu. Więc skupiłam się na rozwiewaniu chmur, bo samoloty wróciły. Gdy nie ma chmur to o tej porze roku jest zimno, bo nie ma co nas ochraniać. Dzisiaj usłyszałam od koleżanki utyskiwania, że jest zimno, a jak ma być zimą?! Ludzie są zawsze niezadowoleni, więc niech będzie jak chce większość.


Ogłaszam, że od 1 marca odpuszczam sterowanie pogodą i nadejdzie wiosna. Żeby się upewnić, że to nie ja jestem sprawcą, zamawiam w lutym wybuch wulkanu gdziekolwiek na świecie. Oczywiście nie będzie ofiar w ludziach, ale będzie to duża niespodzianka dla wszystkich :)


Nadal będę rozwiewać chmury chemtrals, bo skuteczny jest ten wierszyk: Wietrze wiej, chmury rozwiej. Dziwne, ale to działa ;)



 


Tę fotkę zrobiłam z okna w pracy 7 stycznia ok. 17.


 


Ten wpis to żart :) bo świat jest taki poważny.


A na balkonie zamarzło czerwone wino. Gdy je kupiłam nie było miejsca w lodówce, a teraz nie ma co pić w ten sobotni wieczór :) Można tylko popatrzeć ;)))


25/01/2014

Ja - robot

Ludzie bardzo się boją, że zastąpią ich roboty. A może ludzie są takimi robotami tylko innej generacji. Heraklit (540-480 p.n.e.) powiedział: Człowiek jest miarą wszystkiego - to cytat z książki Sekretny kod, tylko ją mam w domu o świętej geometrii.



Związek między boską proporcją i ciałem człowieka został zdefiniowany przez Marcusa Vitruviusa Pollio, zwanego Witruwiuszem – rzymskiego pisarza, architekta i inżyniera (proszę nie przekręcać jego nazwiska w necie). Napisał on dzieło w 27 r.p.n.e. O architekturze ksiąg dziesięć, w którym opisał zależności między poszczególnymi częściami ciała. Np. dł. stopy stanowi szóstą część wysokości ciała (u mnie 24 cm i 168 cm). To dzieło zainspirowało potem Leonarda da Vinci do narysowania słynnego człowieka witruwiańskiego.


Od ponad 2 tys. lat człowiek wie, że nie jest przypadkowych zbiorem kości i mięśni zamkniętych w worku ze skóry. Człowiek jest zbudowany symetrycznie. Niektóre organy ma parzyste, jak oczy, uszy, nerki. Te organy są ważne i dlatego w przypadku "awarii" jednego ma jeszcze drugi. Głowa jest najwyżej, ma mózg zamknięty w czaszce. Mózg to najlepsza na naszym świecie maszyna obliczeniowa, a zużywa niewiele energii. Mózg ciągle się zmienia, choć kiedyś naukowcy uważali inaczej. Twarz człowieka jest dobrze przemyślana. Ma brwi, żeby pot nie zalał oczu, w nosie ma włoski, żeby zatrzymały zanieczyszczenia z powietrza, a przy okazji zapachy wędrują do mózgu, żeby ocenić np. niebezpieczeństwo. Zęby człowiek ma poukładane w pary (zgodnie ze złotą proporcją), a każda para ma inne zadanie do wykonania.



Jak byłam mała to pytałam babcię o rowek między wargą a nosem, a babcia odpowiadała, że to Stwórca każdego człowieka naznaczył właśnie w tym miejscu i tchnął życie. Do tej pory nie wiem po co on jest, a wszystkie usta mają charakterystyczny kształt.



Dalej mamy szyję, która pozwala głowie kręcić się we wszystkie strony. Potem mam klatkę piersiową, która chroni płuca i serce. Klatka ma żebra, które ułatwiają oddychanie. Niżej mamy żołądek, wątrobę i dużo jelit, a dalej miednicę, która chroni organy rozrodcze. Wszystko to trzyma kręgosłup, z którym powiązany jest każdy narząd. Dłonie i stopy to szczyt techniki. I wszystko jest potrzebne.



Najciekawsze jest to, że na stopach, dłoniach, uszach, gałkach ocznych jest plan naszego ciała. Wystarczy np. pomasować opuszki palców, żeby przeszedł ból głowy (bo tam właśnie są receptory głowy). Najlepiej poznali to Chińczycy, którzy wykorzystują tę wiedzę do diagnozowania, a potem leczenia. Nie muszą kupować szpitalom skomplikowanej aparatury medycznej. Tam właśnie rozwinęła się refleksologia, którą w XX wieku poznał świat zachodni. Nawet jak się nie znasz, to rano pomasuj, pouciskaj swoje małżowiny uszne, a pobudzisz krążenie w całym organizmie.



Ja na pewno jestem robotem, bo jestem podatna na manipulacje. Tv miała kiedyś na mnie ogromny wpływ, dlatego teraz rzadko ją oglądam. Myślałam tak jak mi kazali, kupowałam to co mi kazali, jadłam i piłam to co mi kazali. Mam chyba popsuty procesor, bo po jakimś czasie przychodziła refleksja i okazywało się, że to co mi kazali nie było dla mnie dobre. Ja po prostu ulegałam hipnozie. Wybudzałam się z tego transu tym szybciej im większe były przerwy w oglądaniu tego cudu techniki. Teraz widzę rzeczy takimi jakie są, choć nieraz ulegam iluzji. Może powinnam iść do naprawy ;)


Człowiek jest zadziwiającym robotem, bo jeszcze sam się powiela (niedługo dzieci będą się rodziły gdzie indziej niż w maciny kobiety), ale też sam się niszczy. Wystarczy tylko go zaprogramować i kazać mu zabijać inne roboty w imię jakiegoś wyimaginowanego zagrożenia. Można go też tak zaprogramować przez reklamy, że będzie jadł rzeczy, które go powoli zabiją, a on nawet tego nie zauważy.
Skoro jestem urządzeniem to sama się zaprogramuję. Usilnie staram się zmienić moje DNA i wyeliminować gen agresji i strachu, a aktywować i pomnażać geny miłości. Jeśli mój procesor ktoś będzie chciał przeprogramować to mu się nie uda zmusić mnie do zabicia siebie, bo przecież wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Zmiana DNA jest możliwa, jak to udowodnili naukowcy jeszcze w XX wieku (pisałam w notce o rezonansie), choć większość ludzi jeszcze o tym nie wie.


A tu mój portret. Jestem droidem w ostatnim rzędzie po lewej i jak mnie ktoś zmusi do agresji to strzelę w kosmos ;)


 




22/01/2014

Dream Baby Dream

Poniedziałki są trudne. W weekendy wyłączam telefony i nadrabiam przerwę na łączach. Ale mejle dochodzą i mnie poganiają. W pracy rozdałam tyle energii ile mogłam, musiałam tłumaczyć że białe to białe. Ile ja się nagadam. Ale ludzie tego potrzebują. Myślałam, że szybko zasnę, a tu niespodzianka. Rzadko mi się to zdarza, ale nie chciało mi się spać. Wstałam, napiłam się wody, potem przeczytałam kilka kartek książki, potem podlałam kwiatki Pou i ciągle nie chciało mi się spać. Gdy położyłam się z nogami na poduszce i nic, to włączyłam radio, a tam usłyszałam: żegnamy się z państwem kołysanką. I zabrzmiała muzyka, która była niewiarygodna. Organy mnie powaliły, a słowa: "dream baby dream, come on and dream baby dream ..." dotarły do mojego serca i mnie uśpiły.



Pomyślałam, że po takim utworze można tylko umrzeć i zasnęłam. Wybrzmiał w idealnym czasie. Rano się obudziłam ze słuchawkami w uszach i nie umarłam ;) Cały dzień "chodził" za mną ten utwór. Bez przerwy mruczałam, podśpiewywałam i poczułam nieopisaną radość. W pracy kto wchodził do pokoju to stwierdzał: jak tu pięknie pachnie, co to za zapach? Dezodorant mam ten sam, perfumy od miesiąca te same (prezent od byłego). Było to coś nieokreślonego, bo nikt nie umiał powiedzieć nic konkretnego.



Pomyślałam, że to zapach szczęścia :) Ja po prostu weszłam w rezonans z tymi dźwiękami, a one mnie "naprawiły". Od wieków znana jest muzykoterapia. Widocznie była mi ona potrzebna. Często stosuję mruczenie, które kieruję do wnętrza, żeby dźwięki rozbiły ewentualne blokady. Dużo lepiej potem człowiek funkcjonuje. Jestem taka lekka i radosna. Czyżby na pewno było tak zimno?


Słowo DREAMMMMMM brzmi jak OM i jest bajkowo, bo znaczenie ma piękne, tak samo jak LULLABY, AMAZING czy KWINTESENCJA.


Niezbyt przepadam za coverami, ale wykonanie Bossa jest nieziemskie. Najlepsza jest prostota i energia prosto z serca.


Pierwszy wykonawca to Alan Vega z zespołu Suicide (co to za nazwa! Samobójstwo). Jak dla mnie to psychodelia. Nie ma rezonansu.



A tutaj tekst utworu http://tiny.pl/q58t4


Piękny :)

18/01/2014

Kazimierz Obuchowski

Dzisiaj w nocy usłyszałam w radiu wiadomość, że zmarł prof. Kazimierz Obuchowski (15.01.2014), autor Psychologii dążeń ludzkich. Pomyślałam, że chyba mam tę książkę i zasnęłam.


Rano sprawdziłam swoją biblioteczkę i rzeczywiście - mam wydanie IV z 1983 r. (teraz kosztuje 5zł). Dawno temu kupiłam ją w antykwariacie, bo zainteresowało mnie kilka rzeczy.



Autor skierował moją uwagę na drugiego człowieka, jego osobowość i twórczość. Bibliografia ma 188 pozycji, a książkę czyta się lekko. To książka psychologa praktyka. Napisał ją w wieku 35 lat i była to pierwsza polska książka z zakresu psychologii klinicznej. W przedmowie tego wydania autor dziękuje czytelnikom, którzy zostawili notatki na marginesie jego książek w bibliotekach :) Ja używam tylko kolorowych zakreślaczy do zaznaczenia ważnych zdań ;) Autor przedstawia pojęcia motywu zachowania i działania ludzi, ich postaw i potrzeb (opisuje różne klasyfikacje). Każdy człowiek zachowuje się w określony sposób z jakiegoś powodu. Autor opisuje m.in. potrzebę sensu życia, a także potrzebę nałogową i chorobową. I to właśnie mnie najbardziej zainteresowało, znałam już hierarchię potrzeb Maslova, a tam nie było mowy o potrzebie sensu życia, którą akurat ja odczuwam do dziś.



Sens życia to wytyczenie jasnego, praktycznego i możliwego do zaaprobowania kierunku działania na przyszłość, a bez zaspokojenia tej potrzeby człowiek nie może funkcjonować normalnie.


Nie każdy człowiek szuka sensu, niektórzy po prostu żyją i umierają nie zastanawiając się nad życiem i własnymi wyborami, godzą się na to co przyniesie im Los. Dryfują przez życie w łodzi bez steru.


Autor dowodzi, że nie można badań na zwierzętach przenosić na człowieka. Ludzie inaczej się zachowują w tych samych sytuacjach. Jedni są w stanie pokonać własny strach i np. szukać pożywienia gdy są bardzo głodni, inni będą czekać aż ktoś im pomoże. Zwierzęta uczą się przez doświadczenie, a człowiek niekoniecznie. Człowiek kieruje się świadomością, może działać niezgodnie nawet ze swoimi przekonaniami, naciskami otoczenia itp. Każdy motyw działania człowieka ma kilka znaczeń, czasem nawet drobna rzecz jest zapalnikiem jakiegoś czynu.


Czyż to nie fascynujące? Człowiek jest istotą niezwykle złożoną i zrozumieć go może tylko inny człowiek, a poznać chyba nikt, nawet on sam.


Zamiast na ekonomię chciałam zdawać na psychologię. Ale jak przeciętne dziecko zależne od rodziców musiałam iść tam gdzie mi kazali. Przez wiele lat obwiniałam ojca, że musiałam uczyć się a potem pracować w tym kierunku. Potem stwierdziłam, że przecież są książki i ode mnie zależy czym będę się zajmować po pracy. Nie musiałam zdawać egzaminów, a książki z psychologii mogłam czytać dla przyjemności. Od zawsze w każdym działaniu starałam się doszukać pozytywnych stron, nie usprawiedliwiając przy tym przemocy czy głupoty lub złośliwości. Dzięki pracy miałam środki na książki i kursy, nawet nie przyszło mi do głowy żeby iść na drugie studia, bo po co. W tej pracy poznaję setki ludzi i na bieżąco mogę weryfikować swoją wiedzę. Nie wiem czy byłabym dobrym psychologiem i czy miałabym tylu klientów co tera mam znajomych. Ludzie też inaczej rozmawiają ze znajomym czy obcym, a inaczej z lekarzem.



Profesor dawno temu dał mi prezent i zmienił tor mojego życia http://bajka107.blox.pl/2013/10/Prezenty.html


I nawet o tym nie wiedział ;) Kazimierz Obuchowski jest mniej znany niż Niemen, ale warto o nim pamiętać, a nie czcić.


Przeczytam tę książkę jeszcze raz, a Panu Profesorowi dziękuję :)

11/01/2014

Co choroba mówi o tobie – Kurt Tepperwein

Dwa razy już wspominałam o tej książce, ale nic nie napisałam o jej treści. A jest ona doskonałą inspiracją do pracy nad sobą. Często do niej zaglądam, gdy ktoś prosi mnie o pojaśnienie jakiejś choroby. Nadrabiam.



Nasze ciało daje nam wskazówki co nam służy a co nie. Słuchaj siebie. Gdy ignorujesz czerwone kontrolki w samochodzie to po jakimś czasie silnik wysiądzie. To samo dzieje się z tobą, ale ty ignorujesz znaki. A potem płacz, że nagle pojawiła się ciężka choroba. Choroba to dysharmonia. Leczenie to nie tylko usunięcie symptomów, ale usunięcie przyczyny. Musisz zrozumieć co choroba chce ci przekazać. Uporządkuj swoje myśli, uczucia, mowę i czyny. To męczące, ale to jedyna droga. Choroba to przyjaciel i pomocnik. Pokazuje nam, że idziemy złą drogą. Leczenie to znajdowanie nowej drogi.


Tej samej choroby każdy doświadcza inaczej. Kto nie potrafi pracować nad sobą, nad tym zacznie pracować los (dobre:)).


Jak powstaje choroba:




  • myślisz, że dopuściłeś sie błędu




  • nie jesteś sobą, udajesz kogoś innego




  • żyjesz w dysharmonii




  • walczysz




  • czujesz niedosyt, nie żyjesz pełnią życia




  • żyjesz w grzechu




  • nie doświadczasz miłości




  • nie czujesz się spełniony




  • żyjesz inaczej niż chciałbyś




  • nie żyjesz – ty odgrywasz role




  • czujesz się nie fair w stosunku do otoczenia – wybaczaj




  • coś cię obciąża – problemy




  • próbujesz być normalny – tańczysz jak ci zagra otoczenie




  • nie wypełniasz zadania




  • nie żyjesz w zgodzie ze sobą




  • nie jesteś wolny – ulegasz opiniom




  • nie żyjesz Tu i Teraz – przeszłość jest martwa, a przyszłości jeszcze nie ma.




Za każdą chorobą kryje się problem, a problemy ci mogą służyć.Ciało nie może rozchorować się samo z siebie. Zwracaj na sygnały nie-bycia sobą:




  • uczucie pustki i braku




  • tęsknota




  • strach i troska




  • okłamywanie samego siebie.




W drugiej części autor podaje najważniejsze symptomy chorób i jak można im zaradzić. A tu jedna strona spisu chorób.



A na koniec film o sile naszych myśli i o mocy człowieka do samoleczenia, o niewielkiej skuteczności leków i medytacji. Ostatnio najczęściej oglądany przeze mnie kanał.



Nasze zdrowie i życie jest w naszych rękach. Nie choruj i nie umieraj. Żyj w zdrowiu 120 lat i dłużej :)