06/01/2014

Sen z 1 stycznia 2014

Przed jakimś lokalem gastronomicznym spotkałam człowieka, który powiedział, że rzadko chodzi więcej niż dwa razy do tego samego lokalu.


Beijing Noodle No 9 w Las Vegas


We śnie zaczęłam go oceniać, ale miałam z tym problem. Po co tkwić w jednym miejscu, jak można poznawać codziennie coś nowego. Nie umiałam ocenić go negatywnie jako dziwaka, co to codziennie musi jeść gdzie indziej. I to już koniec snu. Dziwne, że go zapamiętałam.


Malediwy


Złapałam się na tym, że zawsze oceniam. I tu też chciałam to zrobić, czy zadawać się z tym człowiekiem. Nie wiedziałam jak zareagować i czy w ogóle prowadzić rozmowę, czy odwrócić się i odejść. Nie odeszłam, bo mnie zamurowało. Nie umiałam ocenić tej sytuacji ze snu ani na tak ani na nie. Dziwnie się poczułam, bo nigdy nie miałam z tym problemu. Zawsze pierwsze wrażenie było decydujące. Jeśli mi się ktoś nie spodobał, jeśli nic mnie w nim nie zainteresowało, to szłam inną drogą. Proste. Jednak nie tym razem. Najpierw pomyślałam, że ten człowiek jest dziwny, bo kto normalny ciągle zmienia miejsce posiłku. Ale potem uświadomiłam sobie, że przecież on jest wolny i nie musi się ograniczać, nie musi się bać i nie musi zważać na to co inni powiedzą. I go nie otrują;)


w WTC w NY - co to był za widok :) jedzenie nieważne.


Pomyślałam, że ten sen to symbol. Może to lekcja dla mnie, żeby bardziej się otworzyć na ludzi, którzy nie zawsze zachowują się konwencjonalnie. Przecież lubię takich ludzi. Każdemu w tym roku dam drugą szansę, jeśli o to poprosi.


A potem obejrzałam film dokumentalny: "Johny Cash – bez znieczulenia".



To był dopiero świetny człowiek, szedł własną drogą, błądził i się podnosił, nigdy nie szedł na kompromisy, robił co mu w duszy grało, nie uginał się przed naciskami. W życiu popełniał błędy, ale w muzyce nie szedł na żadne kompromisy, nie śpiewał byle czego, czego nie czuł. Jak trzeba być mocnym człowiekiem, żeby się nie poddawać naciskom. Ja ciągle lawiruję między tym co chcą inni, a co chcę ja. Czasem robię coś wbrew sobie, żeby innym nie było przykro. Ale potem mam kaca moralnego, bo nie byłam sobą. Jak długo można tak żyć? To takie męczące.


Ten niezwykły człowiek będzie moim wzorem na ten rok :)


Krótki sen, a tyle inspiracji :)

21/12/2013

Życzenia :)

Nastał czas życzeń. Wszyscy wszystkim składają życzenia. Szkoda, że tylko z okazji świąt są mili dla drugiego człowieka, a nie codziennie. Wczoraj klientka składała mi życzenia i powiedziała, że życzy mi żebym się nie zmieniała. A potem zaczęła wymieniać moje cechy. Dziwne, bo ja tak o sobie nie myślę. Zresztą rodzina mi na to nie pozwala obwiniając mnie za wszystko co ich spotyka. Nie spoufalam się z klientami, ale czasem nie da się uniknąć rozmowy na niebiznesowe sprawy.


Owszem mam umiejętność rozmawiania z ludźmi, zadawania właściwych pytań i naprowadzania ich na właściwą drogę. Ludzie wiedzą jak mają postąpić, ale zwykle chcą to usłyszeć od kogoś innego. Przestałam się temu dziwić. W poniedziałek na przystanku podeszła do mnie obca kobieta i zaczęła mi mówić różne rzeczy, na które musiałam jakoś odpowiadać. Odchodziłam, a ona szła za mną, aż nie przyjechał tramwaj i wsiadłam do innego wagonu. Akurat wybrała mnie, a nie kogoś innego. Nigdy nie lekceważę i nie wyśmiewam ludzi i słucham ich uważnie. Nie mówię, że jakoś to będzie, tylko myślę zadaniowo i rozwiązuję problemy. Mnie to autentycznie interesuje. Mogę przez 2 godziny rozmawiać w środku nocy przez telefon, bo ktoś liczy na moją pomoc. Pisałam już kiedyś jak to w pustym parku gdzie jest pełno ławek, akurat do mnie przysiadają się ludzie.


Zastanawiam się czy to ja tworzę moją rzeczywistość, czy to nie świat mnie tworzy. To nie ja szukam ludzi, tylko ludzie do mnie przychodzą i opowiadają mi o swoich bardzo prywatnych sprawach. Jakby wiedzieli do kogo mają iść. Nie jestem jasnowidzem, ja po prostu wyciągam wnioski z logicznego ułożenia zdarzeń. Akcja i reakcja – 3 zasada Newtona.


Klientka powiedziała, że po rozmowie ze mną zawsze ma więcej energii i umysł jej się rozjaśnia, a potem dostrzega światełko w tunelu i już wie co ma robić. Od zawsze miałam dużo energii. Mogłam robić kilka rzeczy naraz, rzadko odczuwam zmęczenie. A jak już, to wystarczy zrobić kilka świadomych oddechów i mogę znowu góry przenosić.


Każdy potrzebuje dowartościowania. Dlatego życzę Czytelnikom, żeby byli sobą i się nie zmieniali.



Człowiek Człowiekowi Człowiekiem.

19/12/2013

Księżyc w zimowej pełni

Wczoraj po raz kolejny nie udało mi się kupić sukienki na wesele. Po 3 godzinach spędzonych u fryzjerki nic mi się nie podobało. Sprzedawcy gdy chcą ci pomóc proponują małe czarne ?!!! Przecież ja idę na wesele, a nie na pogrzeb. Równie dobrze mogłabym napisać na czole: jestem suką i źle życzę nowożeńcom. Nie można też przesadzać w drugą stronę i wystąpić w odlotowej kreacji. To młodzi mają błyszczeć, a nie goście. Jutro umówiłam się z przyjaciółką, jedyna szczera osoba, która nie powie mi, że ładnie wyglądam w sukience nie na mój wiek i figurę. Po to są właśnie przyjaciele :) Albo kupię coś w ostatniej chwili.


Gdy wracałam wieczorem do domu obserwowałam Księżyc. Niebywałe, ale miał żółte promienie i otoczkę. Może rzeczywiście coś chińskiego jest na tym obiekcie. ;) Niebo bezchmurne sprzyja obserwacjom. Chyba pożyczę od siostrzenicy lunetę. Fascynacja kosmosem już jej przeszła, chyba na mnie.


Dzisiaj zamiast podłączyć skaner i skopiować ważny dokument dla kogoś ważnego, po prostu wyjęłam telefon i zrobiłam fotkę. I wtedy zauważyłam, nowe zdjęcie zrobione 19.12.2013 o godzinie 4.26. Przypomniało mi się, że w nocy zrobiłam fotkę Księżycowi. Obudziło mnie jego światło, sprawdziłam godzinę i postanowiłam zrobić fotkę. Prosto z łóżka, bez otwierania okna. Mogłam je otworzyć, ale musiałabym się tłumaczyć dlaczego wietrzę sypialnię w środku nocy;) A ja zupełnie zapomniałam, że w nocy robiłam coś takiego. Zwykle zdjęcia nocne nie wychodzą, a to akurat wyszło ciekawie.



W nocy w mieście jest bardzo cicho. Kiedyś myślałam, że w kosmosie też jest cisza, a tu niespodzianka. Planety "śpiewają".


18/12/2013

Saturn

W poniedziałek miałam dziwne sny. Było jakieś świętowanie, ale raczej byłam obserwatorem niż uczestnikiem. Zupełnie inna epoka, a raczej starożytność. Nie umiałam tego zlokalizować w czasie. Chciałam sobie przypomnieć sen i wtedy powiedziałam Saturn. Może dlatego, że ostatnio dostaję pełno wiadomości o Saturnie. Interesuje się Kosmosem, ale bez przesady. Nic nie napisałam, bo uznałam to za głupie. We wtorek miałam podobne sny. Obudziłam się o 5 rano i znowu pomyślałam o Saturnie. Chyba nie wariuję ;) Cały dzień miałam jakiś przymus, żeby o tym napisać.



źródło: uklad-sloneczy.info


Fakt, że Saturn bardzo się wyróżnia. Tylko dlaczego akurat teraz pojawia się w moich snach? Poczytałam trochę tu http://www.wiw.pl/astronomia/0608-us.asp Dowiedziałam się również, że Saturn przebywa obecnie w gwiazdozbiorze Wagi (mojej patronki) i wschodzi o 4.30. To ciekawa planeta, ale dlaczego akurat teraz zajmuje mi noce? Kosmos jest fascynujący. Naukowcy ciągle się czemuś dziwią, coś ich zaskakuje, ciała niebieskie zachowują się nie tak jak powinny itd. To ciekawsze niż film sensacyjny.


Zbliżają się święta, a ja mam dylemat czy je obchodzić. Im więcej się dowiaduję różnych rzeczy z przeszłości tym mniej mi się chce uczestniczyć w wymyślonych rytuałach. Przestałam już wierzyć w Jezusa, bo wcześniej już były opisywane podobne historie (np. Ozyrysa). Bardzo ciekawa wypowiedź z 2010 r. archeologa prof. Andrzeja Niwińskiego http://nauka.wiara.pl/doc/698734.Chrzescijanskie-swieta-a-rzymskie-saturnalia



To właściwie wszystko wyjaśnia. Saturnalia świętowano od 17 grudnia do stycznia. Stąd śniły mi się tańce i śpiewy ;) Saturn dostał też swój dzień - saturday. Można powiedzieć, że nastały teraz czasy mrocznego Saturna: przestępstwa, gwałty, dewiacje... Odchodzi kościół słońca, a rządzi kościół Saturna. Historia się powtarza.


Skoro o tym napisałam, to mogę iść spać. Nie będą mi się już śniły Saturnalia.


 

15/12/2013

Linie życia z pętelką

Dzisiaj były kolejne zmiany. Gdy przestała mnie smyrać lewa dłoń to pojawił się kolejny znak. Ze strzałki zrobiła się pętelka, która zahaczyła o łańcuszkową linię szczęścia. Na pewno wczoraj nie było tej pętelki.



I zbliżenie pod innym kątem.



A tu poprawiłam piórem.



Zupełnie nie mam pomysłu jak coś takiego interpretować. Zwłaszcza na lewej dłoni. Te znaki pojawiły się prawie na nadgarstku już po zakończeniu linii życia. A jakie ma znaczenie co mnie spotka po śmierci. Zupełnie mi to obojętne. Znaki są łagodne więc nie są to kanciate runy, które zwykle "wychodzą" z dłoni.


Ponieważ to ja kształtuję swoje życie (jak mi przypomniał dzisiaj znajomy z forum;)) wymyślę jakieś prawdopodobne znaczenie tych znaków, mówiące o szczęściu i dobrostanie. Tylko po co się to dzieje? Gdyby nie smyranie to nie zwróciłabym na to uwagi. Może kiedyś bym to zauważyła. A tak to prawie na moich oczach pojawiły się te pomyślne znaki ;)


Człowiek to zagadka. Czy jakiś naukowiec znalazł odpowiedź na pytanie: w jaki sposób powstają linie i znaki na dłoniach? Dlaczego każdy ma inne linie papilarne? A może nikt nie zadał tego pytania, więc nie ma jeszcze odpowiedzi.


Świat jest fantastyczny. W Kairze spadł śnieg, a Chińczycy mówią, że ich pojazdy wylądowały na Księżycu http://pclab.pl/news55823.html


Może w końcu powiedzą co znajduje się po ciemnej stronie.

14/12/2013

Linia życia plus ...

Dziwne sny miałam dzisiaj. A właściwie nie sny tylko jakiś niepokój z różnych powodów. Nie umiem niczego sobie przypomnieć. Obudziłam się kaszląc, jakbym się czymś dławiła. A potem cały dzień swędziała mnie lewa dłoń. Akurat miałam dzisiaj kilku klientów, więc i kasy trochę wpłynęło :) Nawet dostałam zaległy przelew. Trochę nie dawało mi to spokoju więc przyjrzałam się dłoni. Wszystkie linie znam doskonale, bo kiedyś uczyłam się ich znaczenia i obserwowałam jak niektóre się zmieniają pod wpływem zmiany przekonań. Dostrzegłam zaczerwienienie na końcu linii życia i znak V, który byłby grotem strzałki gdyby był trochę wyżej i dotykał linii. Ja wiem, że linie się zmieniają, ale na lewej dłoni rzadko, bo to jest plan na życie. Być może zmieniłam ten plan. Dłoń i to rozwidlenie ciągle mnie swędzi, tak jakby ktoś-coś w nocy mi ten znak wyrył na dłoni. Dziwne uczucie i zupełnie niespodziewane. Prawa dłoń to realizacja i trochę (bardzo) się różni od lewej. Dużo zapomniałam z chirologii, więc pora sobie to przypomnieć. Jednak nie pamiętam, żeby taki znak był omawiany.


A teraz fotki. Trudno zrobić dobre zbliżenie. Na ostatniej pomalowałam tuszem rozwidlony koniec linii życia i ten nowy znak.





Fajny ten trzynasty i piątek. W mojej rodzinie zawsze takiego dnia zdarzały się szczęśliwe rzeczy.




11/12/2013

Słowa, słowa, słowa

Wszyscy powtarzają, że na początku było słowo. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Początkiem czegokolwiek jest myśl, idea. Od tego wszystko się zaczyna. Od słów ważniejsze są czyny. Czy ojciec, który gwałci 5 letnią córeczkę, powtarza jej, że robi to z miłości, naprawdę kocha swoje dziecko? Ksiądz molestując chłopców wmawia im, że to Bóg tak chce, ma rację? Ich słowa nic nie znaczą. Słowa są puste. To człowiek obdarza je znaczeniem. Słowo "dom" lub "miłość" dla Chińczyka nie znaczy nic.


Słowa można czytać od prawej lub lewej. Co znaczą słowa God lub dog, albo live czy evil? Literki można poprzestawiać, a i tak wiadomo co jest napisane.



Słowa w reklamach też nic nie znaczą. Wyraźne ubytki komórek mózgowych ma osoba, która wierzy, że oszczędzanie to wpłacanie pieniędzy do banku.


Ponieważ uważnie oglądam wszystkie reklamy, żeby wiedzieć czego nie kupować, właśnie dzisiaj zauważyłam taką.



Każdy wie co to jest ekspres. Ale dzisiaj zobaczyłam nowe słowo na określenie urządzenia do parzenia kawy – ekpers.


W moim mieście pojawiła się też nowa ulica.



Ja naprawdę nie śpię.


Moja świadomość pracuje cały dzień. Mam wrażenie, że inni śpią i nic nie widzą, a jak widzą to im nic nie przeszkadza. Przykłady powyżej to nie fuszerka jednej osoby. Nikt naprawdę tego nie zauważył zanim te kwiatki ujrzały światło dzienne? A może nie warto się starać?

09/12/2013

Minął listopad

Ostatnie tygodnie byłam jak w letargu. Gdy niespodziewanie odchodzi ktoś znajomy to zaczynam się po raz kolejny zastanawiać nad sensem życia. Codziennie wstajesz i robisz to co ci każą, albo co musisz zrobić, rzadko robisz to co naprawdę chcesz. A życie jest krótkie. Szkoda czasu na głupoty.


Rodzisz się i umierasz. To na pewno się przydarzy każdemu. Ale to co pomiędzy, możesz wypełnić czymś niepowtarzalnym i właśnie to jest ciekawe. Warto się obudzić i być świadomym każdej chwili. Ile energii pochłania skonstruowanie iluzji prawdziwego życia. Żyjemy w matriksie. Kometa ISON nie pozwoliła mi na marazm. Bardzo ciekawe zjawisko. Lodowe ciało niebieskie w gorącym słońcu powinno się roztopić i zniknąć. A kometa nic sobie nie robi z tych prognoz. Więc albo nie jest lodowa, albo słońce nie jest gorące. Kometa leci dalej, choć mniejsza. A najbardziej rozbawiła mnie informacja, że to nie kometa, a statek baza. Nie wiadomo czyja, może tych wybranych, którzy wyparują do światła. Ciekawe dlaczego co chwila pojawia się jakaś teoria o rozpadzie naszego świata, katastrofach itp.


Przez te doświadczenia zapomniałam o pogodzie. Eksperyment zupełnie nieudany. Nie miałam przekonania, że mgliste dni to coś dobrego. Rodzice jechali na działkę, więc chcieli słonecznej pogody w jeden z weekendów. Pewnego dnia poczułam zapach stęchlizny, bo całe niebo było zasnute chmurami. Mgły o jaką mi chodziło było tylko kilka dni. Więc po 20 zaczęłam prosić o wiatr. Lubię wiatr, bo niebo jest wtedy takie niebieskie


Ustalanie pogody na odległość też mi nie wyszło. Co prawda było więcej dni bezchmurnych, ale w Anglii pogoda zmienia się kilka razy w ciągu dnia. Ciągle w umyśle trzeba utrzymywać obraz bezchmurnego nieba. Jest to możliwe na odległość, ale trzeba nic innego nie robić. I po co?


Bradford 25.11.2013


Warto się skupić na przyjemnych rzeczach, np. na muzyce. I brać przykład od najlepszych. Oto występ 64 latka i 71 latka – szczęśliwych i pełnych energii. :)


28/11/2013

Sen o pająkach

Byłam sama w mieszkaniu, w którym mieszkałam zaraz po wyprowadzce z domu rodzinnego. Teraz mieszkam w 4 mieszkaniu, więc tamto słabo pamiętam. Stałam w części kuchennej i zobaczyłam robaki na podłodze. Wzięłam odkurzacz i zaczęłam wciągać te robaki. Gdy przyjrzałam się bliżej zobaczyłam, że to były pająki.



Jak poczuły, że je wciągam do rury, to zapadały się pod podłogę. Na ścianie pomalowanej na biało zobaczyłam kolejny otwór, z którego wychodziły pająki. Gdy jedne pająki wciągałam do odkurzacza, to inne uciekały. Taka zabawa. Kiedyś bardzo się bałam pająków. Teraz są mi obojętne. We śnie zupełnie się ich nie bałam. Chciałam tylko, żeby sobie poszły. Odkurzacz miał je tylko wystraszyć, bo przecież one nadal żyły w worku na kurz.


W południe dostałam informację, że moja znajoma umarła. W piątek wieczorem 22.11. dostała udaru mózgu i była nieprzytomna. A wczoraj wieczorem odeszła. Mieszkaliśmy kiedyś w jednej kamienicy i właśnie tamto mieszkanie mi się przyśniło. Znałyśmy się wiele lat. Smutno mi. Od teraz pająki będą mi się kojarzyły ze śmiercią.



24/11/2013

Wybaczanie

Dzisiaj byłam na spotkaniu i jeden z klientów mówił, że od 20 lat kłóci się i walczy z byłym wspólnikiem.  Gdy mu powiedziałam, czy nie szkoda czasu na to, to on powiedział, że żeby coś zbudować trzeba coś zniszczyć. Może i tak. Żeby zbudować dom to nieraz trzeba wyciąć las. Tylko zamiast walczyć mógłby robić coś innego. Ale on wygląda świetnie i bardzo dobrze mu się powodzi. Widocznie wybaczanie nie jest dla wszystkich.


Najmądrzejszy Hindus powiedział:


The weak can never forgive. Forgiveness is the attribute of the strong.


czyli:


Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą (atrybutem) silnych.


To Mahatma Gandhi. Właściwie wszystko co mówił było ważne. Na całym świecie cytuje się jego myśli.


Czyli ten mój klient należy do słabych. Nie chce wybaczyć, bo to jakby stracił siebie i swoje przekonania. Jeszcze dopiszę, że klient nie uważa tej "gry" za ważną, czyli nie ma tu nadmiernych potencjałów i nic mu nie grozi, bo nie włączą się siły równoważące. On po prostu został oszukany i dąży do wymierzenia kary. Ta sprawa nie pochłania go całkowicie, bo wiadomo jak sądy pracują. Ale on doprowadzi sprawę do końca.


Gdy dziewczynę rzuca chłopak z dnia na dzień, bez żadnych wcześniejszych oznak to dziewczyna wpada w dół i sama się czuje winna, że coś źle zrobiła. Dla niej jedynym ratunkiem jest właśnie wybaczenie kolesiowi. Wtedy dojdzie szybko do równowagi. Znam taką i jest teraz dobrze.


Wniosek taki, że nie wybaczajmy każdemu co nas skrzywdzi na prawo i lewo. Najpierw trzeba się zastanowić co można zrobić i zrobić to. Bo następnym razem może być powtórka.





22/11/2013

Bolero

Dokładnie 85 lat temu w Paryżu został wygwizdany najczęściej odtwarzany obecnie utwór na świecie, czyli Bolero francuskiego kompozytora Josepha-Maurice Ravela. To była porażka, bo utwór był prosty i monotonny. Ravel miał wyjątkowy talent, a zaczął komponować w wieku 12 lat. Startował w konkursach, ale nie wygrywał. Te skandale spowodowały, że stał się sławny. Porażka zamieniona w sukces ;)

Bolero też było porażką, a teraz utwór ten jest wykonywany gdzieś na świecie co 15 minut. Ravel zmarł gdy miał 62 lata, ale nie wiadomo na co.

W listopadzie jest to najczęściej słuchany u mnie w domu utwór i nikt nie protestuje :)

Konstrukcja tego dzieła jest fascynująca. Początek spokojny, rytmiczny werbel, a potem akcja się rozwija i dołączają kolejne instrumenty, które wykonują solówki, a potem dołączają do akompaniamentu. W sumie to 26 instrumentów: flety, piccolo, klarnet E-flat, klarnety B-flat, klarnet basowy, fagoty, kontrafagot, rogi, trąbka piccolo in D, oboje, rożek angielski, trąbki, puzony, tuba, saksofony (1 sopranino, 1 sopranowy, 1 tenorowy), kotły, bębny małe, cymbały, gong tam-tam, celesta, harfa i kwintet smyczkowy: (skrzypce, altówki, wiolonczele, kontrabasy).

Gdy słucham Bolera to za każdym razem wyobrażam sobie inną scenę, np.:

  • jestem dziewczyną, która idzie przez las i zbiera szyszki, żołędzie, liście, jagody i co tylko tam znajdzie. W kulminacyjnym momencie dziewczyna ma tak ciężki koszyk, że wszystko się wysypuje i nie ma nic.

  • idę ulicą i zaglądam do sklepów z jedzeniem i zjadam coś za każdym razem gdy dochodzi nowy instrument. Po 26 posiłkach w kulminacji pękam i znowu jestem normalna. Czasem wymiotuję ;)

  • jestem przywódcą rebeliantów i zbieram popleczników. A potem jest rewolucja i wszyscy giną.

  • znowu idę ulicą i dostaję co chwila ulotki, które na koniec wyrzucam w powietrze ;)
  • albo idę po plaży i co chwila dołączają do mnie różni ludzie, jak w Mamma mia. I gdy jest już nas dużo to na koniec wszyscy się rozbiegają i zostaję sama...

Za każdym razem jest inna fabuła. Spróbuj i Ty się pobawić.

 

https://www.youtube.com/watch?v=E9PiL5icwic

Na YT są różne wykonania Bolera, ale to jest moim zdaniem najlepsze ze względu na osobę dyrygenta. Kiedyś myślałam, że nie sztuka być dyrygentem i pomachać batutą., że ważny jest utwór. Ale jak zobaczyłam w akcji Gustavo Dudamela, wenezuelskiego skrzypka i dyrygenta, to mi szczęka opadła. To mag. Niezwykle utalentowany Artysta, dostrzeżony i nagradzany. Sprawia, że każdy utwór muzyczny dociera nawet do największego sceptyka. Realizuje program rządowy umuzykalniania dzieci i młodzieży (można poczytać na jego stronie i w necie).

Bolero to utwór magiczny, hipnotyczny. Wszystkim się podoba i wszyscy go znają.

Polecam na listopadowe (i nie tylko) wieczory :)

18/11/2013

Pluszaki

Dzisiaj w nocy byłam w jakiejś starej pustej fabryce, a wszędzie leżały pluszowe zabawki. Nie było gdzie postawić stopy. Wchodziłam na schody, takie metalowe ażurowe, a tam też pluszaki. Wszędzie w zasięgu wzroku leżały pluszaki. Jakby specjalnie, żeby nie można było przejść. Starałam się tak stawiać stopy, żeby nie nadepnąć na jakiegoś małego stworka. A przecież to tylko zabawki ;) Ktoś stał w cieniu i patrzył jak sobie radzę, ale nie widziałam go. We śnie to jest zabawne, że nagle jesteś w środku czegoś i nawet nie wiesz jak się tam znalazłeś. Nie ma tego co było przedtem i jak się to zakończyło. Nastrój mam zabawowy ;) Dobrze jest zacząć tydzień w dobrym nastroju. Sny dają mi jakiś rodzaj energii, bo czuję się wyspana i silna.





Jutro wrzucę moje pluszaki do pralki, bo może są brudne i nie chcą się pokazywać w takim stanie ;)))



16/11/2013

Sen o butach - kolejny

Ktoś mnie oprowadzał po prywatnej wystawie, na której pokazywano buty. Były one odjazdowe, zupełnie inne niż można spotkać w sklepach. Były tam różne fasony butów na każdą pogodę i okazję i niesamowicie kolorowe. Były tam zebrane wszystkie pomysły jakie mogą przyjść ludziom do głowy. Odebrałam to jako „przedpokój” tego co będzie, jest albo było. Ktoś o tym decyduje, ale nie wiem kto. Czułam się zaszczycona, że mi to pokazano. To jakby przestrzeń wariantów butów. Wszystkie możliwe buty zgromadzone w jednym miejscu. Gdybym była szewcem lub projektantem to chciałabym tam przebywać każdej nocy, a na jawie produkować „wyśnione” buty. Fasony butów „przychodzą” do projektantów, ale one już gdzieś są. Oni tylko je „biorą” z tej przestrzeni, jak ze sklepu.


Obudziłam się w doskonałym nastroju 😎


Nie jestem maniaczką butów i w żaden sposób nie jestem związana z tym biznesem. Ciekawe dlaczego mam takie sny?

Oczywiście nie ma na świecie fotki sklepu, który zwiedzałam we śnie. To tylko ładna namiastka.



źródło: http://www.feeltheyarn.it/blog/level-shoe-district



13/11/2013

STS czy STO

Po raz pierwszy z tym określeniem spotkałam się na stronie http://quantumfuture.net/pl/


STS skrót Service to Self czyli służba sobie, a


STO skrót Service to Others czyli służba innym.


Na tej stronie czytałam relacje z kontaktów z Kasjopeanami za pomocą tabliczki. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że owszem kontakty są, ale ludzie są manipulowani. Zresztą sami "goście" mówią o tym, ale odbiorcy są urzeczeni tymi kontaktami i nie widzą manipulacji. Przykład na lustro – proście, a będzie wam dane – prosili o kontakty i je mieli, lustro działa niezawodnie.


Kasjopeańskie informacje sugerują, że podążanie drogą STS jest podobne do stawania się swego rodzaju "czarną dziurą" i że istoty, które osiągnęły bardzo wysoki stan STS, wybrawszy urzeczywistnienie "myśli o nieistnieniu", mogą dosłownie "implodować" w siebie samych, powracając do pierwotnej materii, która jest połową Wszystkiego, co istnieje, w stanie uśpienia”. „Istota, która służy innym, robi to tylko wtedy, kiedy jest o to poproszona, a nie manipulowana.” „Służba Innym jest równowagą. Służba Sobie jest brakiem równowagi.”


Często słyszę jak ludzie chcą, żeby na świecie ludzie byli szczęśliwi. Tylko zapominają, że każdy pojmuje szczęście zupełnie inaczej. Prawda jest taka, że w twoim życiu najważniejszy jesteś Ty. Jeśli Ty jesteś szczęśliwy to wokół ciebie robi się jaśniej i ludzie zlatują się do ciebie jak pszczoły do miodu, żeby ogrzać się w tym szczęściu. Szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci.


Na ulicy raz mnie proszono o datki, stara kobieta trzymała mnie za rękę i żądała drobnych. Dałam, ale przez dwa dni źle się czułam, jakby zabrała mi nie tylko pieniądze. Potem kilka razy usiłowałam kogoś uszczęśliwić na siłę, bo mnie się wydawało, że ktoś potrzebuje pomocy (pisałam o tym). Okazało się, że się myliłam i moja pomoc była niepotrzebna. Często ludzie wcale nie potrzebują pomocy tylko uwagi.


20 lat temu miły pan wpadł na pomysł, że będzie uszczęśliwiać ludzi zbierając pieniądze i kupując różne urządzenia medyczne. Przez 6 lat byłam zahipnotyzowana i dawałam co miałam. Az w podziemiach pewnego szpitala zobaczyłam ślicznie opakowany sprzęt, zupełnie nieużywany. I zrozumiałam, że nie będę brała udziału w uszczęśliwianiu producentów drogich urządzeń. Zupełnie mnie rusza brak etykietki, którą ludzie sami sobie przyklejają, dobrze, że nie na czole. Bardzo miły pan rozdaje szczęście, ale nieraz nie jest zadowolony, zabiera i daje komu innemu to szczęście. Dobrze, że ja już w redystrybucji szczęścia nie biorę udziału. Nie widzę też celowości wszystkich akcji charytatywnych, bali i imprez ku czci. Śmieszne jest rozbieranie się i tłumaczenie tego wyższym celem. Komu to służy i kto o to prosi?


W każdej książce o samorealizacji podkreśla się, że początkiem sukcesu jest akceptacja siebie, pokochaj siebie to inni też cię pokochają. Politycy chcą nas uszczęśliwiać, ale nie pytają nas o zdanie. A jak spytają to nie respektują, za to świetnie zagarniają do siebie ile się da i są bardzo szczęśliwi. To pokazuje co tak naprawdę powinniśmy robić, żeby być szczęśliwymi ludźmi. Powinniśmy dbać o siebie nie krzywdząc innych. Od 2000 roku nastawiłam się na słuchanie ludzi i o dziwo kogo nie spotkam to opowiada mi o swoich problemach i chorobach. Bardzo mnie to interesuje. Wysłuchuję ich, czasem coś doradzę i zawsze staram się uruchomić ich własne myślenie. Ja ludziom daję takie właśnie prezenty. Daję im swój czas i wiedzę i jest mi z tym dobrze, a robię to dla siebie. Mało mnie obchodzi co oni zrobią, czy skorzystają czy nie, dla niektórych samo pogadanie jest terapią.


Jestem STS i jest mi z tym dobrze.



Jestem Królową mojego świata.

03/11/2013

O śmierci i myśleniu

Ostatnio czytałam bardzo ciekawy artykuł Korotkov o eksperymentach na temat zmian zachodzących po śmierci człowieka. Korotkov uważa, że energia życiowa człowieka wygasa ok. 6 dni po śmierci. Ustalił też, że rodzaj śmierci ma wpływ na zjawiska biochemiczne zachodzące w ciele człowieka zmarłego. To co chciał to udowodnił. Znając te badania łatwo zrozumieć prof. Talara, który ujawnił, że lekarze transplantolodzy pobierają organy od żywych ludzi i nie starają się ratować ludzi do końca. Wątpliwa jest też śmierć pnia mózgu, bo taka nie istnieje wg niego, lekarza. To w końcu kiedy świadomość człowieka opuszcza ciało na zawsze?


Korotkovo pracował technikę GDV (Wizualizacja Wydzielania Gazu) i skonstruował urządzenie, które umożliwia wizualizację ludzkich pól energetycznych. Jego badania potwierdzają, że stan każdego organu ludzkiego ciała ma swe precyzyjne odzwierciedlenie w aurze. Odczytując aurę mieszczącą się wokół palców dłoni można określić zakłócenia występujące w funkcjonowaniu wszystkich narządów na długo przed tym, zanim zaczną pojawiać się symptomy choroby. Ponieważ to urządzenie jest oficjalnie stosowane w szpitalach w wielu krajach, badacze idą dalej w wyjaśnieniu układu ciało-umysł.


I tu najciekawsze. Udowodniono, że myśli i uczucia wywierają konkretny wpływ na aurę, a być może też na zdrowie. Prościej: jeśli myślisz, że masz raka to go będziesz miał, a jeśli rzeczywiście masz raka, a zmienisz swoje myślenie i uwierzysz, że rak znikł, to tak będzie.


Możliwa jest kontrola zdrowia za pomocą własnych myśli. On udowodnił to, co ja testuję od kilku lat na sobie, rodzinie i znajomych. Czasem wystarczy jedna rozmowa, by zasiać ziarenko wątpliwości, czy rzeczywiście ktoś ma nieuleczalną chorobę. Dalej to już z górki, chory sam się leczy i zdrowieje, a potem lekarze ogłaszają cud. Jakie to piękne: nasze zdrowie w naszych myślach. I prawdziwe.


A tu zdjęcie aury sprzed roku. Myślenie o ogniu spowodowało taki kolor aury. Natomiast urządzenie Korotkova nie daje możliwości takiej manipulacji.



Robię czasami eksperymenty z przyrządem do mierzenia ciśnienia krwi. Siadam i chwilę ustalam jakie ma być ciśnienie i takie jest. Najłatwiej jest ustalać np. niższe od poprzedniego, lub wyższe od poprzedniego. Zawsze wychodzi, tylko trzeba się skupić. Polecam sprawdzić.


Już mi lekarz nie wmówi, że mam nadciśnienie i konieczne są leki do końca życia. Wiadomo, że ludzie umierają od leków, a nie od chorób.


Naukowcy usilnie chcą udowodnić to co niektóre kultury wiedzą od tysięcy lat.

01/11/2013

Podsumowanie eksperymentu

Ostatni dzień mojego eksperymentu pt. Ja sama ustalam pogodę w warstwie mojego świata.


Mogę powiedzieć, że wbrew prognozom z końca września (deszcze i przymrozki) w moim świecie codziennie świeciło słońce.


Wyjątki (plan B):


16 października była mgła, chodniki były mokre, ale nie padało


18 października padało do 9.30, gdy wychodziłam z domu było sucho, a potem było słońce


25 października deszcz padał do 10.00, potem słoneczko.


Myślę, że wiele osób się dołączyło do eksperymentu, bo słoneczna pogoda była w całym kraju, a nie tylko w moim mieście. Wysoka temperatura to raczej efekt uboczny i nie było to moim zamiarem. Ale nie chorowałam i to się liczy dla mnie najbardziej. Ludzie byli weseli, bez depresji jesiennej.


Jestem wdzięczna wojsku za chemtrals. Gdyby nie oni nie patrzyłabym tak często w niebo. Zobaczyłam, że słońce świeci dla wszystkich jednakowo, złych i dobrych, białych i czarnych, młodych i starych. Kocham słońce i widzę, że ono kocha też mnie. Często zachowuje się jak istota rozumna i chroni ziemię od złego. Zupełnie mnie nie martwią doniesienia o rozbłyskach czy burzach magnetycznych. W końcu żyjemy w układzie słonecznym, więc mamy układ ze Słońcem ;)


Na listopad wybieram większość dni mglistych, a deszcze raczej nocami. Nie zależy mi tak bardzo w listopadzie na pogodzie, ale jak są mgły to kierowcy jeżdżą ostrożniej i będzie mniej wypadków. Oczywiście wybieram taką pogodę tylko dla mojego miasta. Coś jak ta w Dubaju.



źródło: http://all-that-is-interesting.com/dubai-skyline-fog-photograph


Spróbuję wybrać również pogodę dla innego rejonu – czyli działam na odległość. W hrabstwie West Yorkshire w północnej Anglii większość dni będzie słonecznych, powtórka z października u nas. Są kamery internetowe, więc łatwo będę mogła kontrolować realizację mojego wyboru. Będzie trudno, bo mnie tam nie ma, ale są tam bliskie mi osoby.


I bardziej mi zależy na pogodzie w Anglii niż w moim mieście. Ciekawe czy mój wybór może dotyczyć odległego ode mnie miejsca. Sprawdzę :)

30/10/2013

The Rumble In The Jungle

Gdy jesteś z kimś, to patrzycie w tę samą stronę. Dlatego też kiedyś oglądałam walki bokserskie i bardzo mi się to podobało. Mężczyźni mają w sobie trochę agresji i dobrze, że wyładowują ją na ringu, a nie w domu na żonie i dzieciach.


Dziś mija 39 lat od pojedynku Muhammada Ali z George'm Foremanem.


W 1974 r. 30 października w Kinszasie pod gołym niebem Muhammad Ali zdobył tytuł mistrza świata wagi ciężkiej w boksie. Ten ważny pojedynek nazwano dudnienie w dżungli. Ali nie był faworytem, ale rozegrał tę walkę taktycznie i wygrał w 8 rundzie przez nokaut. Miał ciekawy styl, tańczył na ringu a o swoim stylu mówił, że: "Lata jak motyl, żądli jak osa”. Przyjemnie się to ogląda jeszcze dziś. Po walce zostali przyjaciółmi.


 


Pisałam już o prezentach, które zmieniają życie. A w jego przypadku pewne zdarzenie wpłynęło na wybór ścieżki losu. W wieku 12 lat dostał rower wyścigowy, ale ktoś mu go ukradł. Z wściekłości i z chęci sprania złodzieja roweru, zaczął trenować boks. I był w tym dobry. Mówił jak transerfer: Aby być wielkim mistrzem, musisz uwierzyć, że jesteś najlepszy. Jeżeli nie jesteś, udawaj, że jesteś.


W jego lustrze on był mistrzem i to się stało w rzeczywistości. Czy może być lepszy przykład na skuteczność transerfingu?


Ali powtarzał, że jest za ładny, żeby mu ktoś zrobił krzywdę. Był wzorem dla czarnych. To pierwsza znana osoba, która sprzeciwiła się wojnie w Wietnamie. Dostał wyrok w zawieszeniu, zabrano mu paszport i zakazano walk. Wtedy powiedział, że Macie zamiar wysłać mnie do więzienia? Dobrze. Śmiało. Ale nie przejadę 10,000 mil...żeby pomóc w mordowaniu i zabijaniu biednych ludzi. Jeśli będę chciał umrzeć, umrę właśnie tutaj teraz, walcząc. Wy jesteście moimi wrogami. Nie Chińczyk, Wietnamczyk, czy Japończyk. Wy jesteście moimi oponentami, kiedy chcę wolności, wy jesteście moimi przeciwnikami, kiedy chcę sprawiedliwości, wy jesteście moją przeszkodą, kiedy chcę równości. Chcecie żebym pojechał gdzieś walczyć za was?. Wy nie wspieracie mnie nawet tutaj w Ameryce...w walce o moje prawa i moje wierzenia, wy nie wspieracie mnie nawet tutaj w domu". Było mu ciężko przez 3 lata, ale nie pojechał zabijać.


W necie można znaleźć dużo jego wypowiedzi. Bo to niezwykły człowiek, a boksował prawie do 40 tki. Miał 4 żony i 11 dzieci.


Gdy dowiedział się, że ma Parkinsona, powiedział: Bóg dał mi chorobę, by przypomnieć mi, że nie jestem numerem jeden. On jest.


Dostał też wiele nagród, m.in. za działalność charytatywną. W 2001 roku powstał film o nim z Willem Smithem.


To naprawdę bokser wszechczasów i wielki człowiek. Już jest historią.



Sojusznicy – lekcja 77

Bardzo ciekawa lekcja z IX tomu Transerfingu.


Każdy przedmiot może być twoim sojusznikiem i ci pomagać. Absolutnie wszystko może stać się twoim talizmanem, czyli przedmiotem, który będzie ci przynosił szczęście. (Od ochrony są amulety). A to dlatego, że Ty tak postanowisz. Wystarczy od czasu do czasu się upewnić, że przedmioty troszczą się o ciebie. Każdy tego doświadcza, tylko nie każdy się do tego przyznaje. Jeśli miło myślisz o swoim samochodzie, to ominą cię wypadki. Jak auto nie chce odpalić to poproś je. Pomoże.


Też mam kilka takich przedmiotów.



Mam różne bransoletki i zakładam je na różne okazje. Jak czuję się gorzej to zakładam chińską niebieską (przeciw chorobom) i do tego brązową na szczęście. Mam też specjalne kolczyki, które zakładam na ważne rozmowy. Zawsze pomagają. A właściwie dodają mi pewności siebie.


W torebce mam też żelazny zestaw: latarkę, scyzoryk, zapalniczkę i generator szczęścia.


 


WD-40 jest bardzo przydatny. Gdy w toalecie w restauracji drzwi skrzypią to popsikam i już jest dobrze. Wszystkie drzwi, przez które przechodzę nie mogą piskać. Każdy wie, że drzwi nie mogą skrzypieć. Bo to oznacza, że ludziom w tym pomieszczeniu jest źle, nic się nie chce, wszyscy warczą na siebie, skrzeczą. A wystarczy taki generator i wszyscy są zadowoleni.


O takie przedmioty – sojuszników trzeba dbać. A zanim się je wyrzuci to trzeba im podziękować i zapomnieć.


Dzięki tej lekcji wiem dlaczego to działa - bo ja tak zdecydowałam. I życie jest ciekawe :)

28/10/2013

Tortowo

Pyszny tort jadłam wczoraj. Marzyłam o torcie z ciemnym ciastem i taki był. Dodatkowo bita śmietana i wiśnie. Pycha. Mówisz i masz.



Nikt nie próbował gasić świeczek ;)



Czas na rowerek ;)

26/10/2013

Nina Simone - Mam życie

Zalew tandety i wulgarności działa na mnie przygnębiająco. Dlatego też szukam ludzi, którym nie jest obojętna prawdziwa wolność.



Taką osobą jest Nina Simone. To nie piosenkarka, to pieśniarka. Ona w każdy śpiewany utwór wkładała swoją duszę. Jako Murzynka przeciwstawiała się rasizmowi. Ona miała wewnętrzną wolność i o tym śpiewała. Piękna osobowość :)



Ten utwór Niny Simone był pierwszym, którego słuchałam. Z powodu filmu HAIR Milosa Formana. Płakałam jak Berger zamiast Bukowskiego wsiadał do samolotu. I ta finałowa pieśń: "wpuśćcie słońce, pozwólcie świecić słońcu". Warto obejrzeć ten film co jakiś czas. Od tego czasu nie zadaję się z żołnierzami, bo wokół nich jest zapach śmierci. 


Nina zmarła 10 lat temu. Ciekawe co by powiedziała, na obecnego prezydenta, który jest człowiekiem wszczynającym wojny. Dostał nawet za to nagrodę. Ręka rękę myje.


Tekst tego utworu wyraźnie wskazuje na aspekt wolności, która powinna być ważna dla każdej żywej istoty.


Tylko jednostki doświadczają wewnętrzną wolność. "Dzieje się tak, kiedy człowiek dysponuje pełnią wewnętrzną, samowystarczalnością i żyje w zgodzie ze swoim credo. Jeśli ludzie nie znajdują oparcia w sobie, starają się znaleźć je w otoczeniu" cytat s. 180 IV tomu TR.


Naszą wolność oddajemy dobrowolnie, po kawałeczku. Nie ma już żarówek (mam zapas na 20 lat), a za rok nie będzie odkurzaczy 2000W. Zabierają nam wolność dla naszego dobra. Nie możesz decydować nawet o własnych dzieciach, bo one niedługo zaraz po urodzeniu trafią do systemu.


Pracujesz dla kogoś, a jak zachorujesz to pracujesz dalej. Nie szanujesz siebie, więc jak ma cię szanować szef.


A można dokonać wyboru i z wyboru być wolnym człowiekiem. Nie słuchać co ci inni mówią, a słuchać siebie.


Będzie dobrze.😎 Tylko wybierz.