25/01/2009

Diana Spencer

Minęła kolejna świąteczna sobota. Ciężko jest się tak przestawić, jak wszystkie sklepy są czynne. Odpoczynek był mi bardzo potrzebny, bo tydzień był naprawdę pracowity. Musiałam wyłączyć telefony komórkowe, bo nie mogłam się skupić. W ramach miłości do wszystkich przypomniałam sobie dziś o tragicznej śmierci księżnej Diany. Nie przepadałam za nią jak żyła. Uważałam, że wszystko robi na pokaz. Teraz po 12 latach widzę to inaczej. Mam też większą wiedzę na temat rodziny królewskiej.

A więc dzisiaj pomodliłam się za duszę Diany i jej nienarodzonego dziecka - w ramach trenowania miłości do ludzi i uświęcenia soboty. Zadziwiające, że czułam tylko ciarki na całym ciele, a nie było żadnego kontaktu, jak nigdy. Może trochę jej pomogłam, a może tylko sobie.

Zastanawiająca jest ta długowieczność koronowanych głów. Czy oni nie chorują, czy oni są niezwykli, a może są z innego świata. A giną tylko ci dobrzy. Świat nie jest taki jaki pokazują w TV.

20/01/2009

Dla kogo "blue monday"?

Przez cały dzień czułam się wspaniale i często sobie podśpiewywałam. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że świeciło słonko, mróz zelżał i ogólnie było pięknie. Nie miałam czasu na internet ani TV i nie wiedziałam, że moje samopoczucie jest niewłaściwe i nie powinnam się tak czuć. Pocieszałam tylko paru klientów, którzy z małych rzeczy robią duże problemy. Niewiarygodne czym się ludzie przejmują. Przecież z byle powodu świat się nie skończy.

I tak było do wieczora. Przeczytałam wtedy, że ten mój wspaniały dzień to "blue monday", czyli najgorszy dzień w roku. I są na to naukowe, czy raczej pseudonaukowe teorie i wzory matematyczne. Postanowień noworocznych nie robię więc jeden nieszczęśliwy powód odpada. Wszyscy są zdrowi wokoło, bo nie oglądamy reklam, że zbliża się grypa. Pieniędzy zawsze jest za mało więc nie ma się czym przejmować. Słonko świeci, więc gdzie te powody do zmartwienia? Chyba w usa, bo tylko oni mają takie pomysły.

Wniosek: nie oglądać tv i nie czytać głupich artykułów, nawet jak mają "naukowe" źródło. Wtedy człowiek będzie zdrowszy i szczęśliwy.

A ten świat jest taki piękny:-)

19/01/2009

Pierwszy dzień nowych zasad

Minął pierwszy dzień pracy. Był bardzo radosny. A jak mówią: jaki pierwszy dzień tygodnia taki cały tydzień. Wszystko co zaplanowałam na dzisiaj wykonałam, właściwie z nawiązką. Zrobiłam nawet sprawozdanie, które jest na 22 stycznia.

Pierwszy raz w tym roku na obiad zrobiłam kluski śląskie, które nad wyraz się udały. Co chwila tylko słyszałam pochwały. A jak miały się nie udać, gdy wrzucając je do gotującej się wody mówiłam: pierwsza kochana kluska, druga kochana ...

Zrobiłam jeszcze pranie pościeli, posprzątałam łazienkę, umyłabym jeszcze okna gdyby było cieplej. Energia rozpierała nie tylko mnie. Wszyscy domownicy byli jacyś tacy weseli, zadowoleni, ciagle coś mieli do zrobienia.

Dobrze zrobiłam, że odpuściłam sobie pracę w sobotę. Nie mam wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie. Tak jest dla mnie lepiej, dobrze się wszystko układa. A jak jest dobrze to po co zmieniać

18/01/2009

Sobota - dzień bez pracy

Wczorajsza sobota była pierwszym dniem, w którym świadomie nie pracowałam. Nie znaczy to, że nie mam nic do zrobienia, wręcz przeciwnie. Gdy mam pracę do wykonania na termin to pracuję całe dnie i czasami noce, aż skończę. Potem mam kilka dni nicnierobienia. Od kilku lat obserwuję, że w sobotę coś mi się nie klei. Chodzę koło komputera, robię różne rzeczy, ale nie mogę się zebrać do pracy. W efekcie dzień mija na lenistwie. Dopiero w niedzielę robota rusza.

Postanowiłam zamienić te dni i świętować w sobotę. "Dziwnym trafem" przejrzałam parę stron w internecie klikając na różne linki i oto znalazłam usprawiedliwienie dla swojej decyzji. Niewiarygodne, że moja znajomość Biblii jest taka powierzchowna. Otóż znalazłam zdania mówiące, że Bóg postanowił siódmego dnia nie pracować, a świętować. Adam i Ewa święcili sobotę, podobnie Abraham, Mojżesz, Dawid, Jan Chrzciciel, Józef i Maria, Piotr i Paweł. W tym dniu Jezus nie pracował, lecz był w kościele (Łk.4:16). Bo to był siódmy dzień. Nigdzie nie ma, żeby święcić pierwszy dzień czyli niedzielę. To kościół zmienił prawa boskie i postawił się ponad nimi, manipulował również przy przykazaniach. Do kościoła nie chodzę od dawna, bo zawsze mdlałam, ale uświęciłam ten dzień brakiem pracy.  Upiekłam też szarlotkę, żeby ten dzień był wyjątkowy, bo rzadko ostatnio piekę.

Jak to życie się dziwnie toczy. Czasami robisz coś i nie wiesz dlaczego. Jeśli zawierzysz swej intuicji to okaże się, że dobrze czynisz.



13/01/2009

IKE - świat jest taki jaki myślisz, że jest

Ike to pierwsza zasada Huny. Udało mi się ją wielokrotnie przetestować i wiem, że działa. Dziś kolejny przykład.


Omyłkowo wysłałam deklarację do US, a nie powinnam, bo spółka pierwszy rok działalności ma dłuższy niż kalendarzowy. Poszłam wyjaśnić sprawę, a potem napisałam pismo o niestosowanie sankcji. I dziś dostałam odpowiedź pozytywną dla mnie. Uważałam i uważam, że urzędniczek nie trzeba się bać, bo dużo się zmieniło. One starają się pomóc, bo w końcu liczy się człowiek, a nie przepisy. Owszem przepisy są ważne, ale ustanowił je człowiek i inny człowiek co roku je zmienia. Więc lepiej być w porządku do ludzi niż w stosunku do przepisów. I ja trafiam na takie właśnie urzędniczki już od kilku lat, więc mój świat urzędów jest właśnie taki.


Nie wiem jak daleko można kreować świat, bo niektórzy chcą go widzieć po swojemu, a świat nie chce się dostosować. Może nie znają Huny. Przykład z ubiegłego tygodnia. Całe dnie siedzę przy kompie więc czasem słucham radia. I oto słyszę na 3, że w Olsztynie (lub Suwałkach, nie pamiętam dokładnie) temperatura wynosi -14 stopni C. I dzwoni pani z tego Olsztyna i mówi, że na jej termometrze jest -23 st.C. A "dziennikarz" na to, że niech sobie kupi inny termometr! Na to dzwoni inny pan z Olsztyna i pyta: czy on też ma sobie kupić inny termometr, bo u niego też jest inna temperatura od tej podanej w radiu. A "elokwentny" dziennikarz na to, że miejscowo może być niższa temperatura niż on ma napisane na kartce.


Akurat jemu nie udało się wykreować swojego świata, ja z naturą nie walczę, ja ją akceptuję.


A swoją drogą zamiast utrzymywać drogie instytuty meteorologiczne i panienki w wieczorowych kreacjach, można obdzwonić różne miejscowości i zapytać jaka jest temperatura i taką rzeczywistą podać. Od tygodnia zapowiadają ocieplenie i co? I nic. Najlepiej pogodę przewiduje jasnowidz pan Jackowski.


Ta sytuacja zmusiła mnie do zastanowienia się nad kreowaniem rzeczywistości przez media. Ludzie wierzą tylko w to co zobaczyli w TV. A co jeśli czegoś nie pokażą to to nie istnieje? Na pewno NIE.



A tak wygląda mój wykreowany świat. Jak już jest zimno to niech chociaż prószy śnieg, jak to zimą kiedyś bywało...

10/01/2009

Brzydcy ludzie

W czwartek na kanale Planete oglądałam program pt. Historia szatana. Niezbyt ciekawy. Dziwna była wypowiedź ustępujacego prezydenta upadającego kraju, że szatan istnieje. Nie wiem co miał na myśli, może własne kontakty. Ale zwróciłam uwagę na jego nieciekawą twarz. Ma małe świdrujące blisko osadzone oczka, wąskie usteczka i ogólnie jest brzydki. W twarzy ma coś odpychającego, obleśnego. Co to jest, że ludzie, którzy robią złe uczynki brzydną? Naprawdę. Znam osobiście ze dwie takie osoby, ale się z nimi nie zadaję. Politycy, gdy zrobić im zdjęcie z zaskoczenia są chyba najbrzydsi ze wszystkich ludzi, dorzuciłabym jeszcze dziennikarzy, bo oni teraz nie relacjonują rzeczywistość tylko ją tworzą i wciskają kit biednym ludziom. A mają takie dobre mniemanie o sobie. Trochę im współczuję, ale nie za bardzo.

Pracujemy na swój wygląd i nawet chirurg niewiele pomoże.

Taka smutna refleksja w przerwie pracy.

08/01/2009

Prawdziwa zima, hej :)

Przecudna była dzisiaj pogoda. Owszem był mróz, ale słonko ślicznie świeciło. Dodawało to otuchy i optymizmu. Życie od razu wydaje się lepsze i ładniejsze. Problemy komunikacyjne schodzą na dalszy plan. Prognozy się nie sprawdzają i nikt nie robi z tego problemu.

Jak zwykle styczeń będzie dla mnie pracowity, w dodatku mam nowego klienta. Spełniają się życzenia - więcej pieniędzy to więcej klientów. Nie widać specjalnie ogłaszanego kryzysu, ale jest takie wyczekiwanie. Wstrzymane inwestycje, każdy gromadzi kasę, nie wydaje jej. Z początkiem roku zwolniłam tylko 3 osoby, za to inni klienci zatrudnili 2 osoby. Normalka.

Co prawda nie budzę się już w środku nocy, ale mam kilka snów jednej nocy. Są dziwne. Ktoś biega, nie wie co robić, taki marazm i beznadzieja. Mam nadzieję, że to nie wizja przyszłości tylko oczyszczanie mojej podświadomości. Albo nic nie znaczą. Okaże się za jakiś czas.

Żyć w tak ciekawych czasach to wyróżnienie i jestem za to wdzięczna Losowi lub sobie ;-)

02/01/2009

Miłość wszechogarniająca

Na ten rok zaplanowałam dla siebie rozwinięcie w sobie uczucia miłości. W poprzednich latach koncentrowałam się na eliminacji negatywnych uczuć. Ostatnio zniknęło uczucie nienawiści do "złych ludzi". Oczywiście nie dokonało się to samo, trzeba było nad tym popracować.

Nie znaczy to, że obecnie nikogo nie kocham. Owszem jest wiele osób, o których myślę dobrze i je kocham. Chodzi mi jednak o otwarcie swojego serca i odczuwanie miłości bezinteresownej, bezwarunkowej do każdej istoty na ziemi, nawet tej niewartej miłości. Taka odmiana miłości matczynej. Kto jest matką to wie, że miłość matczyna jest czysta i pełna poświęcenia. Kochamy dzieci bo są, a nie za coś.

Od jakiegoś czasu moje ciało już się chyba do tego przygotowuje. Częste bóle w okolicy serca miały mi przypomnieć, że taki organ mam. Pogoń za spełnianiem swych materialnych zachcianek, a potem ich materializacja, owszem uszczęśliwiają, ale tylko na chwilę. A potem następne cele, marzenia do spełnienia. Takie chwile szczęśliwości są coraz krótsze. Może dlatego, że dzięki Hunie łatwiej i szybciej się spełniają.

Ile warte są dobra materialne można zobaczyć w TV jak ktoś traci "dorobek" życia w wyniku powodzi, pożaru i innych klęsk żywiołowych.

A więc pora na rozpalenie ogniska w swoim sercu i rozprzestrzeniać miłość, miłość, miłość.

01/01/2009

Jest nas już 6 mld 751 mln

Rozpoczął się już nowy rok.

Wszyscy czujemy, że coś ważnego się dzieje, natura daje o sobie znać, straszą nas spiskami, epidemiami, katastrofami. Ludzie boją się o tym mówić z lęku przed wyśmianiem, wielu czuje, że są okłamywani, że rzeczywistość jest zupełnie inna niż przedstawiana w głupawych programach w TV. Ziemia przygotowuje się na coś. Ale na co? Odpowiedzi jest wiele, bo wielu otrzymuje przekazy od istot z innych wymiarów. Trudno się do tego odnieść, trudno zaakceptować, gdy przez lata karmiono nas kłamstwami. Dobrym wyjściem jest obserwacja tego co się będzie działo i akceptacja rzeczy takimi jakie są. Trzeba będzie odrzucić strach i wszelkie negatywne emocje.

Media będą nas pouczać, mówić nam co mamy robić. Historia się powtarza. W starożytnym Rzymie za pomocą "chleba i igrzysk" utrzymywano ludzi w nieświadomości i posłuszeństwie. Wszelkie naturalne zjawiska będą nam "tłumaczone" tak abyśmy jak najmniej zrozumieli. Prania mózgów ciąg dalszy.

Ten, kto jednak zaszedł już daleko na duchowej ścieżce, rozpozna celowość takich działań i nie da się zmylić ani odwieść od celu, którym jest szerzenie Światła. Wkrótce znikną ziemskie prawa moralne, które zostaną zastąpione Prawami Harmonii, Prawami Kosmicznymi czy Boskimi. Nadrzędną wartością będzie człowiek, zawsze i wszędzie i w każdej sytuacji. Nie będzie można zabić lub skrzywdzić drugiego człowieka, bo "takie są przepisy prawa ustalonego przez innego człowieka". Żołnierz, który będzie zabijał na rozkaz zostanie osądzony i nie może zasłaniać się wykonaniem rozkazu. To już nie działa i nie rozgrzesza.

Wchodzimy w czas, w którym będzie jak w niebie tak i na ziemi, co na górze to i na dole.

Każdy będzie pracował na swoje konto. Każdy będzie swoim własnym sędzią. Kieruj się bezwarunkową miłością a dostąpisz Królestwa na ziemi. Masz przecież wolną wolę, możesz wybrać co zechcesz. Wypełni się to o czym czytaliśmy w Biblii, pismach sumeryjskich, czy u dawnych myślicieli. Żyjemy w czasach ostatecznych starej ziemi. I zmiana dokona się na naszych oczach. A zacznie się już w tym roku.

Jeśli tzw. teorie spiskowe okażą się prawdą to pomyślmy, że nas, ludzi świetlistych istot jest więcej. Przynajmniej 6 mld.

I wiadomo kto wygra tę walkę.


31/12/2008

Dziś praca a jutro zabawa

Kto wymyślił pracę w przerwie między świętami? Albo kto wymyślił tyle świąt naraz?

Ja pracowałam, ale się nie przemęczałam. Nic nie można załatwić, choć wczoraj zadzwoniła pani z zus-u, żeby o sobie przypomnieć ;) Ci co zostali w mieście chodzą jak roboty, łażą po sklepach, kupują. Komunikacja jak zwykle niepunktualna. Nikt nie myśli o pracy tylko o jutrzejszej zabawie. Trzeba było gdzieś wyjechać.

Sylwester i Nowy Rok odbieram jakoś dziwnie. Dla mnie nie ma on nic magicznego. Może dlatego, że taki kalendarz ustalił człowiek, jakiś papież, a wszyscy muszą go stosować. Prawdziwie ważne daty: to nasze urodziny, rocznice, dni przesileń jak ostatnio 21 grudnia - dzień światła. Ważne dni mają coś wspólnego z numerologią (8.08.2008 początek olimpiady w Chinach został wybrany nieprzypadkowo) albo ze świętami tzw."pogańskimi". Wtedy dzieją się naprawdę ważne rzeczy. A Nowy Rok jest datą sztuczną związaną np. z rozliczeniami podatkowymi ;)

Dlatego postanowienia poprawy i szczególnych osiągnięć się nie dokonują. Obietnice są puste i nie mają szans się spełnić. Brakuje magii.

Ale jest kolejna okazja do zabawy!

 A szampan już się mrozi. W tym roku będzie biały.

27/12/2008

Światło dla tych co nagle odeszli

I już po świętach. W wigilię byliśmy u rodziców, a wczoraj u rodziny siostry. Nareszcie mogliśmy spokojnie pogadać i pojeść. Oczywiście bez TV, bo szkoda na to czasu. Przytyłam 2 kg. Ale co tam. W tym roku obmyśliłam dla każdego specjalne życzenie. Nie było to życzenie zdrowia, szczęścia, pieniędzy, ble ble... tylko jedno życzenie i specjalne i indywidualne. Na pewno się spełni, bo moje modlitwy się spełniają, bo przecież świadomość kreuje rzeczywistość.

25-go usłyszałam, że wiele osób nie dojechało na Wigilię, i dla nich zapaliłam świecę, żeby trafili do Domu. Taka nagła śmierć powoduje, że energia człowieka jest zagubiona i należy się za nią pomodlić i zapalić światło. Ostatnio często to robię za obcych mi ludzi. Tak z potrzeby serca. Podnoszą się wtedy wibracje na ziemi.

A potem przeczytałam o śmierci Macieja Kuronia. Odszedł nagle dla niego i dla nas. Za szybko dla nas. Dlaczego nikt nie mówi, że otyłość jest śmiertelna? Pan Maciej nie odszedł daleko, przeszedł już do piątej gęstości, do której wszyscy zmierzamy. Siedzi teraz na trybunach i oczekuje na zmiany na Ziemi, które szybko nadchodzą.

Od kilku lat fascynuje mnie zjawisko rozświetlania ciemności. Za każdym razem gdy w ciemnym pokoju zapalimy świecę, to ciemność się rozprasza. Nawet jeśli jest to maleńki ogienek. Nigdy odwrotnie. Ciemność nie może zdominować światła. Z każdej sytuacji jest wyjście. Tylko znajdź to światełko, a wszystko się dobrze ułoży. Wniosek jest jeden. Nie należy się bać ciemności, zła, głupoty, bo światłość, dobro, prawda i mądrość zwycięży. ZAWSZE i WSZĘDZIE. I to jest budujące.

24/12/2008

Życzenia dla czytających blogi i blogowiczów

 

 

 Każdy gwiazdki wypatruje,

Najpiękniejsze święta czuje,

Małą gwiazdkę przed świętami
Przyjmij proszę z życzeniami
Może spełni się marzenie
Białe Boże Narodzenie
Lub, gdy przyjdzie Ci ochota
Niech to będzie gwiazdka złota
Bo, gdy spada taka z nieba
Wtedy zawsze marzyc trzeba
No, a jeśli tak się zdarzy,
Że srebrzysta ci się marzy
Możesz także taką zdobyć
I choinkę nią ozdobić
Gwiazda, gwiazdce zamrugała
I choinka lśni już cała
Naszych marzeń jest spełnieniem
Bo jest piękna jak marzenie
A pomarzyć czasem trzeba
Każdy pragnie gwiazdki z nieba. 

 

22/12/2008

Ostatnie prezenty

 
Skończyłam już pracę w tym miesiącu. Nareszcie można się zająć sobą i swoim domkiem. Na większe porządki nie mam już czasu, choć codziennie wyrzucam, wyrzucam, wyrzucam. Nie mam z tym problemu. Myślę sobie: jeśli bym musiała mieć tylko potrzebne rzeczy, które przydadzą się też domownikom, to zostawiam, a co nie używam już ponad 3 lata - wyrzucam.
Prezenty w tym roku zaczęłam kupować już 2 tygodnie temu. W tym czasie też obmyślałam co komu kupić. Jutro przed pracą kupię pozostałe prezenty i wolne. We wtorek popakuję. W środę i w piątek będę się gościć i jeść pyszności.
 
W tym roku nie mam specjalnych oczekiwań, co dostanę to dobrze. W związku z tym nie będę rozczarowana.
Szkoda tylko, że nie ma śniegu. Ta atmosfera świąteczna jest chyba trochę na wyrost. Gdy jest biało to świat wydaje się czystszy.
 

13/12/2008

Zły stan wojenny

Zadziwiające są opinie Polaków o stanie wojennym. Sprawdza się zasada, "że kłamstwo powtarzane tysiące razy staje się prawdą". Przecież nikt nie ma wątpliwości, że każda wojna czy stan wojny, jak było u nas, są złe. I po co była ta wojna? Komu miała służyć? Bo na pewno nie Polakom. Człowiekowi można wmówić wszystko, w końcu umrą ci, którzy to przeżyli. Wtedy fałszować będzie łatwiej. Nie dajmy sobą manipulować i usprawiedliwiać zło. To nie wróci zdrowia lub życia poszkodowanym lub zabitym. Powinniśmy zrobić wszystko, aby źli ludzie w końcu zapłacili za to co zrobili. Przestańmy ich usprawiedliwiać. Trochę mi szkoda autorów wojen, bo lepiej teraz zapłacić za zło, niż gdy będą to musieli zrobić ich córki, synowie czy wnuki. Zapłata zawsze jest.

Jestem jednak optymistką, bo uważam, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, prędzej czy później. A dzieje się tak w każdej dziedzinie życia. Pora ujawnić wszystko co zakryte, wszystkie manipulacje. Ludzie mają oczy i uszy, a niektórzy także rozum. Nie da się oszukać wszystkich, a zwłaszcza tych z sercem.

Prawdy nie trzeba uzasadniać, ona sama się obroni.

Życzę oprawcom spokojnych snów. I serca. Jak go nie mogą znaleźć to im daję w prezencie.

12/12/2008

Pełnia Księżyca

Dziś jest odpowiedni dzień na zwolnienie tempa życia.

Pełnia Księżyca - o godz. 17.38 - skłania do zastanowienia nad swoim życiem. Dokąd tak pędzę, dlaczego ciągle dużo pracuję, po co to wszystko?

Idealny czas na medytację.

Wysiadałam z autobusu, a na kasowniku była data i godzina: 2008-12-12 12:12. Ciagle przydarzają mi się takie zatrzymania, to zwraca moją uwagę, czy Ktoś, Coś chce zwrócić uwagę, ale na co, co robić? Czy jesteśmy sterowani?

Czasem mam wrażenie, że to życie to sen, jak pisał starożytny filozof. To życie nie dzieje się naprawdę, tylko jest wytworem mojej i innych ludzi wyobraźni. A więc po co się szarpać, pracować ponad siły dla zdobycia coraz większej ilości pieniędzy?

Warto się zastanowić nad sobą i pobyć chwilę we własnym wnętrzu.

11/12/2008

Nadrabianie zaległości

Czas przyjemności się skończył, pora na pracę.

Rano przeczytałam, że jest kwadratura Słońca do Urana i będzie niespokojny dzień. Jak zwykle wychodząc z domu "zaprogramowałam" sobie pomoc i wsparcie mojego Anioła Stróża. Lepiej się zabezpieczyć skoro ma być nieciekawie.

Zadziałało fenomenalnie. W ciągu 2 godzin obsłużyłam 6 klientów i wszyscy mi zapłacili z góry, jak nigdy. Zostało mi 2 godziny wolnego, bo na załatwianie spraw zaplanowałam 4 godziny. Jak człowiek dobrze się zorganizuje to czas nie biegnie tak szybko. A astrologia chyba nie działa do przodu. Zwykle gdy czytam o jakiś złowróżbnych aspektach, to nic się nie dzieje. W zeszłym roku na jednym portalu, dwie panie prognozowały udane podróże w jednym tygodniu. A wtedy rozbiły się chyba ze trzy samoloty i było kilkadziesiąt wypadków samochodowych i autobusowych. Zginęło wtedy sporo osób. Napisałam do nich, a one napisały, że dla jednych 70 trupów do dużo, a dla innych mało!!! Staram się tam nie zaglądać, ale czasami coś przeczytam pomiędzy reklamami. Nie lubię czarnowidztwa i niekompetencji.

Dowiedziałam się o śmierci jednej lokatorki. W ciągu 2 tygodni zachorowała i umarła. Zniknęła bardzo szybko. Dziwne to uczucie, nie jest to moja rodzina, ale z każdym lokatorem widuję się raz w miesiącu i to kilka lat, czasem sobie z nimi pogawędzę, bo jest to im potrzebne, zwłaszcza jak nie za bardzo żyją z rodziną. Nie jest to przyjaźń, ale głupio się czuję, jakbym straciła kogoś bliskiego. Zapaliłam świecę dla niej, tylko to mogę zrobić.

Nowy tel. komórkowy jest świetny, ale brak mi czasu na dokładne rozszyfrowanie wszystkich funkcji. Niewielu klintów ma nowy numer, a i tak czasami muszę rozmawiać z dwóch komórek jednocześnie. W styczniu skończy się umowa i jeden numer zniknie. Nareszcie przestanę dostawać sms-y, że coś wygrałam lub, że "stoi przy mnie upadły anioł, zadzwoń koniecznie". Z nowym numerem będę bardziej uważać.

09/12/2008

Czy przeciętni ludzie to idioci?

Od tygodnia nie oglądałam TV, ani nie czytałam gazet. Dziś nadrabiałam zaległości i oglądałam co się dzieje na świecie. Wiadomość, którą przeczytałam o ludziach uwięzionych i posądzonych o zburzenie WTC 9.11 powaliła mnie. Aż dziw, że jeszcze ich nie zabili zanim cokolwiek powiedzieli. Po torturach, jak za czasów inkwizycji każdy przyzna się do czegokolwiek. "News" jest tak zmanipulowany, nie ma za grosz rzetelnego komunikatu, tylko insynuacje. Nic dziwnego skoro wypuściło tę pseudoinformację BBC, gdzie pracują najmniej rzetelni dziennikarze.

Czy ludzie naprawdę tego nie widzą? Nie oglądają filmów autentycznych z tamtych wydarzeń. Przecież już 65% Amerykanów nie wierzy, że to zrobili Irakijczycy. Gdy już prawda wyszła na jaw, to znowu rzuca się takiego "newsa", żeby wzbudzić w ludziach strach, a strach to zła emocja i z niej rodzi się wszelkie zło na tym świecie.

Dlaczego większość dziennikarzy tworzy fakty?, nigdy nie podają co się naprawdę wydarzyło, tylko ubarwiają, sami oceniają, a ty widzu masz we wszystko wierzyć, nie zadawać pytań, bo kim ty jesteś? Nie jesteś gwiazdą TV, nie zarabiasz setek tysięcy zł, euro, dolars, nie piszą o tobie w brukowcach. Naprawdę jak na to spojrzeć z boku, neutralnie, to faktycznie bliski jest koniec człowieka na tej ziemi. I jeszcze bzdurna konferencja klimatyczna, przeciętny uczeń geografii powie, że to nie ma sensu. Ty człowieku masz tylko naciskać klawisze w pilocie, czytać głupie gazety i wysyłać sms-y na fundacje. To ty przeciętny człowieku masz płacić na dzieci, ubogich, chorych, choć z twoich podatków utworzono instytucje, które są zobowiązane do pomagania. Czy bogaci ludzie oglądają TV? słuchają reklam, notują nr kont? Nie. Ty masz mało, a będziesz miał jeszcze mniej, a oni mają dużo i będą mieć jeszcze więcej. Poznałam ten mechanizm i jest mi z tym źle, bo nie wiem jak temu zaradzić.

A przecież KAŻDY człowiek ma WOLNĄ WOLĘ i może sam decydować o sobie, co będzie kupował, co będzie oglądał, co będzie czytał. Nikt nie może mu tego zabronić. I trzeba zadawać pytania, a nie udawać, że nic się nie dzieje złego.

I ostatnia wiadomość: Czy ktoś chce wymordować ludzi zatruwając mięso i proszek do pieczenia? Kiedy zatrują wodę? A w znanej TV satanista propaguje swoją "twórczość".

Zostało mało czasu. Przejrzyjcie na oczy i obudźcie się!

07/12/2008

Po przyjęciu

Właśnie się obudziłam.

Od kilku dni planowałam przyjęcie, które wczoraj się odbyło. Najfajniejsze było gotowanie, wymyślanie potraw, nakrycie stołu, prezentacja potraw. A potem uznanie w oczach gości, komplementy, odpowiadanie na pytania o składniki. Wszystko było znakomite. Nie mogło być inaczej, pobnieważ od lat stosuję błogosławienie wszystkiego co podaję na stół, obojętnie czy na co dzień, czy od święta.

Najmniej ciekawe to porządki i sprzątanie, wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy, robienie miejsca na nowości. Co to jest, że im więcej się wyrzuca tym więcej przybywa? Niekoniecznie tego samego. Wyrzuciłam tyle starych czasopism i znowu dostałam następne "koniecznie do przeczytania". Nawet ich nie czytam, tylko przeglądam.

Dzisiejszy dzień to relaks.

A od jutra kupowanie prezentów na Gwiazdkę. Mam już kilka upatrzonych, poza tym wczoraj zrobiłam wywiad, wcale nie dyskretny. Przechwyciłam kilka listów do Mikołaja. Może to nieładne, ale skuteczne.

02/12/2008

Szczęśliwy numer telefonu

Miałam już dość nachalnych sms-ów, że wygrałam w jakimś konkursie, lub, że ktoś rozłożył dla mnie karty, żeby przepowiedzieć mi przyszłość. Na pewno jest też moja wina, bo na pewno kiedyś musiałam w coś zagrać i stąd mój numer telefonu znalazł się w ich bazie. Najgorsze jest to, że nie ma się na to wpływu, nie można nie zgodzić się na takie sms-y. Od dzisiaj mam nowy numer w nowej sieci. W starej musiałam wypowiedzieć, ale okres wypowiedzenia trwa ponad 1 okres rozliczeniowy. Tak więc do połowy stycznia będę miała 2 telefony, a wszystkich 4.

Wybierając numer kierowałam się poniższą listą, ponieważ w moim przypadku zgadza się opisane znaczenie numerów. Numer telefonu należy zsumować i cyfra, która wyjdzie ma poniższe znaczenie:
1 : sprzyja rozpoczynaniu spraw zawodowych i osobistych
2 : częste kontakty, często zajęta linia
3 : dobre wibracje, doskonały dla tych co zajmują się handlem, reklamą, dziennikarstwem
4 : niekorzystne wibracje - numer nie sprzyja kontaktom
5 : wymarzony numer na nawiązywanie intymnych kontaktów osobistych
6 : ten numer może ci oddać wielkie usługi, jest doskonały na pojednanie, skuteczny w rozwiązywaniu delikatnych problemów, bardzo pomocny w miłości
7 : nie sprzyja dobrym kontaktom, ale jest to liczba pełna niespodzianek, nie
wykluczone, że i tym razem Cię zaskoczy
8 : dobre wibracje dla handlowców, ludzi interesów i tych, którzy uprawiają konkretne zawody
9 : szerokie kontakty, często międzynarodowe, ale wysokie rachunki

Można wierzyć lub nie, albo traktować to jak zabawę.

Mój poprzedni i nowy numer to 9. Większość moich klientów to obcokrajowcy i to oni do mnie dzwonią, tak więc nie muszę martwić się o rachunki.

 

01/12/2008

Sen o śmierci byłego

Wczoraj miałam sen o śmierci mojego byłego. Wszyscy chcieli, żebym to ja zajęła się wszystkim, zdała mieszkanie i zabrała rzeczy. Od tylu lat nie jesteśmy razem, a to ja mam to zrobić. Dobrze, że się obudziłam. W sennikach nie znalazłam sensownego wytłumaczenia. Natomiast zadzwonił z Anglii mój były. Oczywiście opowiedziałam ten sen, trochę się zmartwił, ale powiedział coś ciekawego. Otóż on i znajomi Polacy dostali ofertę na badania lekarskie. Badanie ma być bezpłatne, ale całościowe: od badania krwi, USG, po badanie DNA, genetyczne i wszystkie możliwe. Haczyk to to, że wyniki nie będa mu ujawnione, prócz prostych wyników krwi. Odmówił.

I już mam wyjaśnienie snu. To ostrzeżenie. Jaką ma pewność, że przy okazji pobierania próbek nie zostanie zarażony jakimś świństwem? Jeśli można to lekarzy należy unikać jak ognia. Często nie pomagają, a często szkodzą, choć czasem nieumyślnie z niedouczenia lub gapiostwa.

Ostatnio często mam sny. Jedne pamiętam ze szczegółami nawet bez zapisywania, a inne umykają.

Te ważne pamiętam.