25/06/2010

Freedom forever

Ostatnią niedzielę spędziłam na zakupach. Ostatnio coraz mnie mniej więc należało odświeżyć garderobę. Wybraliśmy się do nowego centrum handlowego. Chyba najbardziej przyjaznego w moim mieście. Sklepy jak wszędzie, ale w dwóch była cisza! Nie grała żadna muzyka! Nie chciało mi się z nich wychodzić. Nie przeszkadza mi muzyka, ale gdy jej nie ma podczas zakupów to rewelacja. Nie wiem jak to się przekłada na zyski, ale zdecydowanie wolę ciszę, bo można się bez problemu porozumieć.


Nabyłam parę rzeczy o numer mniejszy niż nosiłam dotychczas. Ale najlepsza jest koszulka, która wg P. do mnie pasuje?! Musiałam ją kupić, a swoją drogą nie myślałam, że moje poglądy są tak wyraziste ;)


freedom


Na koniec wędrówki poszliśmy do patio, a tam zagroda i dwa wielbłądy. Oczywiście jako rozrywka dla małych dzieci. Zapomniałam już, że wielbłądy są takie szare i takie smutne. Freedom! Nie można ich nawet uwolnić, bo by szybko zdechły. Ktoś jednak wydał na to zgodę.


wielbłądy


Czy ludzie muszą krzywdzić inne żyjące istoty?


Życie w niewoli, nawet przy dobrym traktowaniu zawsze będzie więzieniem. Dlatego będę często nosić mój nowy nabytek.

18/06/2010

Hula Hop

Już prawie dwa miesiące minęły, a mój kręgosłup mnie nie boli. Chyba naprawdę swyzdrowiałam. Zawsze wiedziałam, że powinno się leczyć przyczynę, a nie skutek. Wyrzuciłam krem rozgrzewający i plastry. Nie będą mi potrzebne!


Gdy ktoś w mojej obecności narzeka na kręgosłup to drukuję mu materiały, z których ja korzystałam i opowiadam ze szczegółami co ja robiłam, żeby się uleczyć. Wystarczy chcieć. Zauważyłam, że niektóre osoby wolą narzekać, użalać się nad sobą, łazić po lekarzach i łykać środki przeciwbólowe niż wziąć się do pracy z samym sobą. Utwierdzam się w przekonaniu, że każda choroba zaczyna się w psychice.


hula hop


Źródło: fotomaf.com


Skoro nic mi nie jest to postanowiłam potrenować hula hop. Wpadło mi w ręce jak szukałam czegoś za szafą. Specjalistka stwierdziła, że jest za lekkie i dlatego tak wolno się uczę. Codziennie poświęcam ok. 15 minut, ale jeszcze za wcześnie na występ w Mam talent ;)


 


 

16/06/2010

Sprawiedliwość

Musiałam dziś przed pracą odwiedzić klienta. Wyszłam z domu z zapasem. Jednak tramwaj nie przyjechał o czasie. Pomyślałam sobie, że to niesprawiedliwe żeby płacić i kasować bilet jak przyjeżdża co drugi tramwaj z rozkładu. Wyraziłam życzenie, żebym zdążyła dziś na  spotkanie i nie spóźniła się do pracy. Tramwaj w końcu przyjechał. Gdy chciałam skasowac bilet okazało się, że żaden z kasowników nie działa. Pomyślałam sobie, że istnieje sprawiedliwość na świecie ;) Przejechałam całe miasto za darmo.


Oczywiście miałam miejsce siedzące więc mogłam trochę poczytać. W pewnej chwili ktoś pociągnął mnie za włosy. Jakaś kobieta siadała za mną  i mnie zahaczyła. Nie przeprosiła. Nic to. Gdy wysiadałam to niechcący nadepnęłam kogoś. To kobieta siedząca za mną wyciągnęła nogi pod moje krzesło. Podstawiła się. Przeprosiłam, ale nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Dobry przykład: co dajesz to otrzymujesz. Widocznie moja podświadomość "nie darowała" tego pociągnięcia i "zadziałała".


Oczywiście ze wszystkim zdążyłam i dostałam kolejną wypłatę.


Kolejny udany dzień.


fontanna


 

13/06/2010

Dieta cud ;)

Ponieważ chcę dożyć 120 lat muszę bardziej dbać o to co jem. Przydałoby się też zrzucić ok. 5 kg, bo ciuchy fajniej leżą na szczupłych. Ale nie jest to moim priorytetem. Wypróbowałam prawie wszystkie diety i stwierdziłam, że nie są dobre dla zdrowia. W każdej trzeba sobie czegoś odmawiać, więc po zakończeniu diety rzucałam się na to co było zabronione.


Zaczęłam od wyrzucenia z mojego słownika słowa "dieta". Nie jestem na diecie, ale zmieniam swoje nawyki żywieniowe. Nie będę stosowała żadnej piramidy, bo one się zmieniają tak jak sponsorzy, którzy pilnują swoich interesów. Nie mogę też stosować zasady: jeść gdy jestem głodna. Bo ja nie jestem głodna prawie przez cały dzień, a to wydaje mi się niezdrowe. I jest to pierwszy krok do anoreksji. Kiedyś próbowałam głodówki 3 dniowej, ale mi się nie udała. Po 3 dniach rzuciłam się na jakiekolwiek jedzenie.


market


Postanowiłam zacząć od OCZYSZCZANIA organizmu. Jestem po oczyszczeniu jelit (lewatywa - tania metoda i skuteczna), stawów i wątroby. Po oczyszczeniu wątroby mam większą ochotę na czosnek. Dziwne, bo nigdy za nim nie przepadałam. A tu w ciągu 2 dni zjadłam 3 główki. Kilka razy dziennie kroiłam 3-4 ząbki drobniutko, kładłam na jedną kromkę chleba lub bułki, na to masło raczej grubo i na to pokrojoną drobno natkę pietruszki. Bardzo mi to smakowało.


Kolejny krok do zmiany nawyków żywieniowych to CODZIENNY POST. Bardzo łatwe. Post trwa 12 godzin, codziennie. Gdy jem ostatni posiłek o godz. 21 to następny dopiero po 9 rano. Nie stresuję się godziną 18-tą, jaką zalecają żywieniowcy, bo mój styl pracy mi na to nie pozwala. Jak długo siedzę w nocy i późno wstaję. Więc nieraz jem nawet o 22-giej. Więc śniadanie jem dopiero po 10-tej rano.


Kolejna zasada: jeden posiłek NA SUROWO. Może to być owoc lub sałatka. Odkryłam nowy smak surowych brokułów, cukinii, kalarepy itp. Taki posiłek daje kopa energii. Niektórzy propagują odżywianie się tylko na surowo, ale w naszym klimacie moim zdaniem nie służy to zdrowiu. Jesli ktoś jest chory np na cukrzycę to polecam obejrzeć filmy na YT, bo raw food leczy tę chorobę. Dla mnie tylko takie jedzenie jest nudne.


Niezbyt lubię mięso, więc go nie jem. Ale nie odmówię na rodzinnej imprezie skosztować kiełbasy, którą zrobił mój ojciec. To samo jeśli chodzi o słodycze. Ale nie przesadzam.


Ważny jest umiar w jedzeniu i piciu. Zmuszanie się do wypicia 2 l wody to moim zdaniem absurd. Nerki pracują wtedy na zwiększonych obrotach, a woda przelatuje. Piję wtedy gdy mam na to ochotę.


Takie zasady wprowadziłam na początek. Mało skomplikowane, a w efekcie po 2 tygodniach stosowania moja waga spadła o 2 kg. I czuję się lżejsza, choć zjadłam 2 pączki w tym czasie. Stosuję dalej moje zasady. Zobaczymy dokąd mnie to zaprowadzi.

31/05/2010

Przerwa w podróży

Im więcej dzieje się w życiu tym rzadziej pojawiają się moje wpisy na blogu. Ale to dobrze, bo wszystko dzieje się szybko.


Postanowiłam zatrzymać się w podróży do Źródła i zastanowić dokąd zmierzam.


żródło


Tytuł tego bloga pojawił się sam, gdy nie miałam pomysłu. Nie bardzo wiedziałam o jakie Źródło chodzi. Teraz wiem. Każda dusza w pewnym momencie swego życia chce czegoś więcej. Jedni nazywają to rozwojem duchowym, jednak dla mnie takie określenie wydaje się śmieszne. Przecież ja jestem istotą duchową żyjącą w materialnym świecie. Czy ci co nie rozwijają się duchowo są niedorozwinięci? Oczywiście, że nie. Wszyscy ludzie na Ziemi pochodzą z jednego Źródła, Domu i są ze sobą połączeni. Każdy człowiek jest indywidualnością połączoną z innymi idywidualnościami. Tak jest, czy ktoś wierzy czy nie. Tęsknota za domem dopadnie każdego, prędzej lub później. Zwykle w trudnych, przełomowych momentach życia. Gdy stajemy na rozstajnych drogach i nie wiemy w którą stronę pójść. Wtedy wystarczy się zatrzymać i coś wybrać. Jeśli wybierzemy źle, to Los, Stwórca zrobi wszystko, żeby nas zawrócić na właściwą drogę.


Droga do Źródła jest drogą pod prąd i jest to droga samotna. Czasami wystarczy zamknąć oczy i skupić się na sobie. A wtedy pojawiają się odpowiedzi na wszystkie pytania. Najłatwiej jest zapytać kogoś o drogę, ale czy wskaże ci tą właściwą? To ty wiesz najlepiej dokąd chcesz pójść.


Mogę szczerze powiedzieć, że idę właściwą drogą. Nauczyłam się dbać o siebie i swoich bliskich. Dla wielu moje metody wydają się nierealne, magiczne. Dla mnie jest to bez znaczenia, ważne, że są skuteczne i nikogo nie krzywdzą.


Zadziwiają mnie obce małe dzieci. Gdy jestem na placu zabaw, to podchodzą do mnie, rozmawiają ze mną, przestają płakać w moim pobliżu. Czy na widok złego człowieka tak by robiły? Dzieci nie można przekupić, żeby ciebie lubiły, one "czują" ludzi.  Kwiatom w moim domu nie mogę rozkazać, żeby pięknie kwitły, nie mogę dać im łapówkę.  Nie muszę nikomu udowadniać kim jestem.


Doprowadzam moje ciało do porządku. Przez to, że ja się zmieniam, zmienia się moje otoczenie, a najszybciej moja rodzina. Są to zmiany na lepsze. Najszybciej znikły choroby. Wszystko to przeze mnie. Bo to ja wybaczyłam im zło jakie kiedyś mi czynili i to ja prosiłam ich, żeby wybaczyli mnie. Kto nie wierzy niech spróbuje. To nic nie kosztuje, ale siebie nie można oszukać. Proces wybaczania jest uzdrawiający.


Trzeba kochać drugiego człowieka, a zwłaszcza tego, który krzywdzi. Ciężko mi to wychodzi , na razie. Do niektórych ludzi nie jestem w stanie tego poczuć, więc zaczynam od współczucia. Ważny jest krok w dobrym kierunku.


Wiem, że zmierzam w dobrym kierunku, pod prąd. Może ocalę swoją duszę i zostaną mi odpuszczone moje złe uczynki z przeszłości. Modlę się o to często.

09/05/2010

Oczyszczanie wątroby

Dla starożytnych Greków wątroba była siedliskiem duszy. W Europie postrzegano ją jako ośrodek emocji, a w Azji uważano, iż zadaniem wątroby jest podtrzymywanie qi, czyli wewnętrznej energii życiowej.


Wątroba jest ważnym 1,5 kg gruczołem układu pokarmowego człowieka. Zbudowana jest z płatów i ma właściwości regeneracyjne. Głównym zadaniem wątroby jest filtracja krwi, przekształcanie węglowodanów w glukozę i tłuszcze, magazynowanie żelaza i vitamin, a także produkuje ciepło.


Wątroba nie lubi alkoholu, tłuszczów zwierzęcych i słodyczy. Chora wątroba nie boli, bo nie jest unerwiona. Gdy jest otłuszczona, powiększona może pobolewać prawa strona brzucha.


Chorą wątrobę widać na twarzy. Pionowe kreski między brwiami sygnalizują kłopoty. Mówią też o agresji i gwałtownym charakterze człowieka.



 


Tuż przed świętami postanowiłam zadbać o moją wątrobę i pomóc jej w regeneracji. A także przygotować ją do wytężonej pracy z coraz większą ilością konserwantów w jedzeniu.


Kupiłam 2 opakowania soli gorzkiej (siarczan magnezu, sól Epsom), 3 czerwone grejfruty, pół szklanki oliwy z oliwek (125 g), słomkę, słoik z pokrywką (½ l). Trzeba tez mieć dwa dni w miarę wolne i przebywać w domu.


1 dzień – do godz. 14 zjeść coś bez tłuszczu i mleka i wypić ok. 1 l wody. Ja zjadłam torebkę kaszy i wypiłam herbatę zieloną, wodę przegotowaną z sokiem z cytryny. Od godz. 14 koniec jedzenia i picia. O godz. 18 do ¾ szklanki przegotowanej letniej wody wsypać płaską łyżkę soli gorzkiej i wypić. O godz. 20 znowu wypić kolejną szklankę wody z solą. O godz. 21.45 do słoika wlać pół szklanki oliwy z oliwek, wycisnąć sok z 2 grejfrutów (ok. ¾ szklanki) i przecedzony wlać do słoika, można dodać też troszkę soku z cytryny, ale niekoniecznie. Zamknąć słoik i dobrze wstrząsnąć, żeby wszystko dobrze się połączyło. Iść ostatni raz do łazienki.


O godz. 22.00 wypić przez słomkę miksturę ze słoika, najlepiej w ciągu 5-10 minut. Potem zaraz położyć się do łóżka z głową wysoko na poduszce. Nie ruszać się przez 20 minut. Ja położyłam sobie na wątrobie termofor z gorącą wodą. Po 20 minutach odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.


2 dzień – nie wcześniej niż o 6 rano należy iść do łazienki. Potem wypić kolejną szklankę z solą gorzką. Po 2 godzinach należy wypić ostatnią 4 szklankę z solą. Po kolejnych 2 godzinach wypić sok z 3 grejfruta, soku z cytryny lub pomarańczy. Po ½ godzinie zjadłam jabłko. A potem już normalne jedzenie, ale bez tłuszczu. Należy też pić więcej kwaśnego mleka, kefiru itp.


Ponieważ moja wątroba była w dobrym stanie, nie zauważyłam wydalanych kamieni, które mogą być koloru zielonego, czarnego, białego, czerwonego i wielkości pestek jabłka. Ja pozbyłam się kryształków cholesterolu w postaci piany.


Jeśli u kogoś pojawią się kamienie to powinien takie oczyszczanie robić kilka razy w roku, z przerwą minimum 2 tygodni.


Efekty: zwykle po zjedzeniu sałatki z buraków lub wypiciu soku z buraków sikałam na różowo, a teraz nic takiego nie miało miejsca. Zrobiłam sobie też badanie krwi i 4 dni po oczyszczeniu mój cholesterol całkowity wyniósł 180 mg (pół roku temu miałam 250).


Ten przepis pochodzi od P.Tombaka troszkę zmodyfikowany. Jest łatwy i działa szybciej niż np. stosowanie suszonych śliwek.


Polecam.

06/05/2010

Agonia państwa

Słuchałam dzisiaj audycji w radiu o PKP czyli o nieudolności struktur państwowych.


Koleje są państwowe więc niczyje!? Skad się wzięło takie stwierdzenie? Przez lata okradano każde przedsiębiorstwo państwowe. Osoby postawione na stanowiskach miały dobrze zarządzać majątkiem, a pozwalały na kradzieże, nieźle przy tym zarabiając. Nikt nie został  za to rozliczony! Jest w dodatku ogólne przyzwolenie dla złodziei.


Przykład PKP jest książkowy: stwórz problem a potem zgódź się go rozwiązać bez względu na cenę. Najpierw podzielono wielką firmę w sposób idiotyczny. Stworzono wiele stanowisk bardzo dobrze płatnych – i to jedyny sukces. Jakość usług pogorszyła się, bo odpowiedzialność „się” rozmyła. Nie wiadomo kto jest za co odpowiedzialny.


Ten etap już za nami – mamy problem. Więc szukamy kogoś kto to rozwiąże. Zaczyna się etap drugi. Społeczeństwo doprowadzone na skraj przepaści DOMAGA się sprywatyzowania kolei, bo jak to będzie czyjeś to ten ktoś będzie o to dbał. Wszystkie osoby telefonujące do radia stawiały na prywatyzację. Nikt nie domagał się ukarania winnych tego stanu!!! Już jest podobno nowy właściciel, niemiecki, czyli był przetarg. Doprowadzono firmę prawie do upadku, żeby ją przejąć za bezcen, bo LUDZIE O TO PROSZĄ!


Wygląda na to, że wszystko jest przesądzone. Najgorzej na tym wyjdą szeregowi pracownicy kolei, a najlepiej – nieuczciwi nierządcy. Polskie koleje będą teraz niemieckie, zyski będą wyprowadzane do sąsiadów, bo przecież jesteśmy jedną niebieską rodziną;( Czy będzie wolno mówić w pociągach po polsku? Może dla naszego dobra unia wprowadzi przymus mówienia po niemiecku, bo przecież język polski jest taki niepraktyczny, szeleszczący :(


David Icke może podawać ten przykład dla ilustracji swojej „teorii” która stała się praktyką.


Jesteśmy świadkami demontażu państwa. Wszystkie instytucje, które zostały powołane do dbania o dobre funkcjonowanie społeczeństwa trawi gangrena. Sądy wypuszczają przestępców, korupcji nie da się wyplenić, bo większość bierze, a ci co nie biorą udają, że nie widzą, że inni biorą. Nikogo nie dziwią wypasione rezydencje, autka, podróże. Czasami kogoś wystawia się na pokazowy proces, bo chyba komuś podpadł. Pouczająca strona: aferyprawa.com.


Wszystkie komisje śledcze skończyły swoją pracę!? Nic nie wykryły. Znika 120 mln euro z funduszy pomocowych i nikt się tym nie interesuje, a do sądu trafia emerytka, która oszukała państwo na 50 groszy. Dziennikarze nie zadają właściwych pytań, bo boją się o swoje stołki. Rankingi są wyssane z brudnego palca, ktoś płaci i wymaga. Można powiedzieć, że rządzi prostytucja, wszystko jest na sprzedaż, nie ma żadnych wartości. Kasa rules.


Gdy ginie prezydent oddaje się śledztwo obcemu państwu i jeszcze każe się być mu wdzięcznym i zapalić świeczkę!!! Gdyby samolot zniknął w Peru to peruwiańczycy prowadziliby śledztwo? Nikomu, oprócz rodzin, nie zależy na wyjaśnieniu śmierci blisko setki ludzi. Rząd robi wszystko, żeby nic nie wyjaśnić i bagatelizuje największą aferę XXI wieku. Bo przecież są wybory. Żenada.


Polacy Polakom zgotowali ten los. A zwykłemu człowiekowi jest smutno.


owieczki idą na rzeź

29/04/2010

Uzdrowienie

20 kwietnia 2010 roku naprawił się mój kręgosłup. Nie wiem jak to się dokonało, ale nic mnie nie boli. Wolałam poczekać kilka dni, żeby upewnić się, że nie jest to chwilowe. Co się wydarzyło? 24 września 2009 r. dostałam skierowanie do poradni rehabilitacji z rozpoznaniem: zespół bólowy kr L-5 kod M47 – zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Obdzwoniłam wszystkie poradnie rehabilitacyjne i dowiedziałam się, że nie ma miejsc, bo wszystkie środki zostały wykorzystane do końca roku! Zapraszają za 3 miesiące w nowym roku! Paranoja. Poszłam prywatnie do dobrego lekarza, który nastawił mi kręgi i poczułam. się lepiej Zalecił też 1 ćwiczenie przed snem. Przez 6 tygodni codziennie wieczorem przed snem leżałam na podłodze z nogami na taborecie. Nie wolno było mi podnosić rąk do góry, dźwigać, schylać, wykonywać skrętów itp. Chyba o tym pisałam. Nastąpiła poprawa, ale jakiś miesiąc temu znowu odezwał się mój kręgosłup. Myślałam o rehabilitacji, ale to byłoby tylko zaleczeniem, a przyczyna tych bółów pozostała nieznana. Postanowiłam dotrzeć do źródła choroby. Wg mojej ulubionej Louise L.Hay przyczyna problemu to „dostosowane do sytuacji wspieranie życia”, a nowy wzorzec myślowy to” życie udziela mi wsparcia”. Wiedziałam, że będzie trudno, bo jak nagle się zmienić. Przecież wszystko jest na mojej głowie, ja wiem jak moje życie powinno wyglądać. Często o tym myślałam i usiłowałam zmienić swoje nastawienie.


Szukałam dalej, bo nic się nie działo.


Trafiłam na poniższy rysunek i go wydrukowałam.


kręgosłup


To co dotyczyło wszystkich L jakoś do mnie nie pasowało. Czytałam głośno każde sformułowanie i zastanawiałam się, czy mogę coś z tym zrobić. Po raz kolejny dokopałam się do urazów z dzieciństwa. I po kolei wybaczałam wszystkim osobom, które wtedy mnie krzywdziły. Myślałam, że już to przerobiłam, ale głęboko tkwiły takie rzeczy, które nie są miłe i zostały zepchnięte głęboko do podświadomości.


Potem trafiłam na stronę http://www.ymaawarszawa.4me.pl/index.php?site=seminarium_16#06


W przejrzystej tabelce podano wzorce myślenia, które mają wpływ na schorzenia kręgosłupa, a które są wynikiem wieloletnich obserwacji terapeutów. Gorąco polecam zajrzeć.


Znalazłam wzorce myślowe dotyczące mojej dolegliwości. Analizowałam wszystko co dotyczy kręgów lędźwiowych, powtarzałam nowe wzorce. Zajmowałam się każdą L w każdej wolnej chwili. Już myślałam iść do lekarza, żeby przestemplował skierowanie, gdy wpadłam na pomysł skierowania energii z serca do moich pleców. Potarłam dłonie, aż zrobiły się ciepłe i lewą dłoń położyłam na sercu, a prawą na odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Wyobraziłam sobie, że to co mam w sercu płynie do moich chorych pleców. Robiłam to aż przestałam czuć ciepło w dłoniach. Po kilku razach znudziło mi się i nie robiłam nic fizycznego. Nie licząc oczyszczania wątroby tuż przed świętami. Ale to nie miało chyba znaczenia.


I nagle w ubiegły wtorek schylając się po coś nie poczułam żadnego bólu. A po kilku miesiącach już się do niego przyzwyczaiłam. Potem zrobiłam parę skłonów i znowu nic. I tak jest do dzisiaj. Szkoda, że nie zrobiłam prześwietlenia. Miałabym dowód, że zniknęły zmiany zwyrodnieniowe, które są nieuleczalne. W zasadzie to nie wiem co pomogło, dlatego opisałam wszystko co robiłam. Może ktoś skorzysta. Nie wszyscy lubią chorować, a mnie moja dolegliwość bardzo ograniczała. Cały czas śpię na poduszce "pamiętającej", bo jest wygodna.


Każdy może się pozbyć każdej choroby tylko trzeba zacząć leczyć przyczynę a nie skutek. Jak pisał Łazariew w Diagnostyce karmy "choroba jest czerwonym sygnałem, że człowiek podąża niewłaściwą drogą". W końcu zamierzam żyć 120 lat, muszę dbać o "futerał" mojej duszy.

27/04/2010

Mój 1%

Przyszła kolej aby się rozliczyć z dochodów za ubiegły rok. 1% mojego podatku przeznaczyłam na Fundację pomocy dzieciom "Jaś i Małgosia". Fundacja ta mieści się w szkole podstawowej, którą ukończyłam lata temu. Jest niedaleko mojego domu i wiem co robią. Zajmują się dziećmi z zespołem Downa, autystycznymi i z niewielkimi upośledzeniami. Jakiś tydzień temu widziałam wywrotki z ziemią, którą wysypały na boisko, bo tam będzie stworzony ogród! Przydałby się też remont, bo z zewnątrz wygląda jak ruina.


Te choroby nie powstają same z siebie lecz z winy człowieka. Leki, szczepionki, naświetlania robią swoje.  A potem rodzą się takie dzieci, którym bez pomocy i wsparcia trudno żyć.


Oczywiście podatki moich niezdecydowanych klientów, a także moich rodziców emerytów też poszły na Fundację. W tym roku jest łatwo, bo każdego mogę wysłać z mojego kompa, tylko muszę znać przychód za ubiegły rok. po 7 sekundach mam potwierdzenie. Jest łatwiej niż z podpisem elektronicznym, bo na potwierdzenie czeka się 2 godziny.


Nigdy nie dam na organizację  "ekologiczną", ani na fundacje prowadzone przez tv. Nie dam też na osoby w śpiączce, bo gdy jestem mniej uważna to "słyszę" błagania, żeby pozwolić im odejść. Dziwne, że osoby niby kochające tego nie czują. Co za egoizm. No i na raka nie dam. Gdyby jeszcze za te pieniądze osoby chore pojechały do spa, czy na łono przyrody to bym dała. Ale nie , ta kasa idzie na kolejne "leki", chemię itp. i napełnia kieszenie złym ludziom.


Wszyscy jesteśmy nienormalni.

20/04/2010

UFO nad Łodzią

Czytam, że jest "puste niebo nad Europą" i "o 6:00 przestrzeń powietrzna nad Polską została zamknięta do odwołania." Wystarczy podnieść głowę i spojrzeć na niebo. A widać zupełnie coś innego. Jest taki ruch nad moim miastem, że dawno taakiego tłoku nie widziałam. Skoro nikomu nie wolno latać to znaczy, że widzę ufo, w dodatku odrzutowe;) I jeszcze daje się sfotografować.


ufo z 18.00


ufo z 19


W drodze do i z pracy, w godz. 15-19 naliczyłam 9 odrzutowców: o godz. 15.00, 15.07, 15.17, 15.47,15.49,16.45,18.41 i 19. Mam każdy samolot na zdjęciu. To tylko próbka dla niedowiarków. Kto latał w tych samolotach? Chyba one zostawiąją pyły, bo teraz niebo jest już zachmurzone i ciężko oddychać.


Skoro na niebie jest taki ruch to dlaczego zwykli ludzie nie mogą wrócić do swoich domów z podróży? Komu wydano zgodę na przeloty, czy ktoś na tym zarabia? I po co ta szopka. Sprytne odwracanie uwagi. Tylko od czego.


Na pewno to UFO bo oni nie potrzebują niczyjej zgody i nie oglądają tv i nie widzą pyłu, ja też nie widzę pyłu, więc też jestem ufo, i wierzę w to co widzę, a nie w to co każą.

18/04/2010

Smutne refleksje

Jeśli ktoś się zastanawiał dlaczego żałoba narodowa trwała 9 dni to teraz sprawy się wyjaśniają.


Biznes.onet.pl opisuje „kuriozum w skali światowej” jakim jest oddanie Amerykanom prawa do wydobycia gazu łupkowego amerykańskim koncernom i to znacznie poniżej cen obowiązujących na świecie. Za granicą jest duży szum w tej sprawie, a w Polsce mało kto się tym interesuje. Zginęli ci, którzy byli za dywersyfikacją: Stasiak, Gęsicka, Natalii-Świat, Gągor (źródło: wyborcza.biz.) Polska ze swoich złóż szacowanych na 120 lat „dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z wydobycia gazu. Dla porównania w USA stawki te wynoszą 20 proc. Nawet przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że stawki te są bardzo niskie. W rozmowie z „The Times” jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce są wręcz najkorzystniejsze na świecie. „!!!


P.o. prezydenta już zdecydował o przedłużeniu „misji” w Afganistanie – potędze światowej w produkcji opium i haszyszu. 100 tys. zł dostaje żołnierz za półroczną „służbę” i robią to tylko dla kasy.


A ludzie wgapiają się w telewizory i wierzą co im się podaje. Oddają hołd trumnom nie mając pewności co zawierają. Media podkręcają atmosferę i żerują na uczuciach zwykłych ludzi.


Jeszcze to zamknięcie przestrzeni lotniczej nad Europą!? Z powodu chmury, której nie widać. Nie ma żadnych pomiarów toksyczności, gęstości itp, żadnych wiarygodnych zdjęć satelitarnych. Ale wszyscy w to uwierzyli!? Tak czystego nieba i doskonałego słońca nie widziałam dawno. Niektórzy latają „ryzykując życiem”?! Przypomniała mi się bajka o nagim królu.


Ludzie śpią i nic nie pomoże nawoływanie do obudzenia. Ludzie wierzą we wszystko co jest w tv. Lepiej uwierzyć w „wypadek” niż w „zamach”, bo tak jest wygodniej. Uwierzą, że ogromny samolot może się rozbić przez dwa drzewka i jeszcze obrócić kołami do góry. Nie wierzą własnym oczom oglądając film nakręcony kilka minut po katastrofie przez operatora S.Wiśniewskiego – nie ma ciał, samolot leciał pusty, cisza i leżąca sobie czarna skrzynka. I drugi film o dobijaniu rannych nakręcony chyba w innym miejscu. Ludzie potrzebują, żeby im tłumaczyć co widzą. Media kreują rzeczywistość, dlaczego? Nagrody nie będzie.


Skoro większość opozycji zginęła to kto teraz będzie patrzył na ręce trzeciego garnituru polityków zarządzających mieniem narodowym.


Od tygodnia mam wyłączony tv i wcale mi go nie brakuje!


Módlmy się. Jeszcze Polska nie zginęła!


 

17/04/2010

Tulipan Maria Kaczyńska

 


Tulipan Maria Kaczyńska


Zasłyszane:


Milenka - Babciu, a co to za śliczny tulipan?


Babcia - Nazywa się Maria Kaczyńska.


Milenka - A dlaczego kwiat ma imię i nazwisko?


Babcia - Dla upamiętnienia żony Pana Prezydenta Polski.


Milenka - Czy każda żona Prezydenta ma swojego tulipana?


Babcia - Nie.


Milenka - To ona musi być wyjątkowa, że tak ją wyróżniono.


Babcia - Była wyjątkowa. Była, bo umarła.


Milenka - Ale będziemy pamiętać o niej kupując te kwiaty.


Babcia - Będziemy. Nas już nie będzie, a kwiaty będą.


 


Teraz już wolno mówić prawdę o parze prezydenckiej. Dzięki mendiom braliśmy udział w szykanowaniu najważniejszych ludzi w państwie. Cały świat widział ich takimi jacy byli naprawdę. Ale jest już za późno. Oni tego nie wiedzą.


Ludzie z natury dobrzy nie umieją grać. Po prostu robią swoje. Nie zabiegają o popularność. Nie faszerują się botoksem, żeby wyglądać ładniej. A botoks szkodzi. Najbardziej rzuca się na mózg i serce, bo to w końcu jad. Ile to damulek chciałoby być tak uhonorowanych. Odejdą w zapomnienie.


Dobro zawsze zwycięża.


 


Państwa giną wtedy, kiedy nie umieją odróżnić ludzi złych od dobrych - Antystenes z Aten (ok. 440-366 r.p.n.e.)


14/04/2010

mediom

świeczka


 


Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego


 


Mediom


 


Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,


będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,


dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,


jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!


 


Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych


Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,


dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny


wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.


 


Bo pamięta poeta, zapamięta też naród


wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.


Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…


Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!


 


Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.


Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem


jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.


A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście.


 


Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.


Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą


Na kolana łajdaki, sypać popioł na głowe


Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!


 


Marcin Wolski


 


Znalazłam ten tekst w necie. Nie jestem pewna, czy autor jest prawdziwy, ale podpisuję się pod każdym słowem.


Wyłączyłam tv, a tvn usunęłam z listy kanałów jakie odbiera mój tv.


Szok minął, ale pozostał BÓL i ŻAL. I pytania bez odpowiedzi.


Modlę się o prawdę.

10/04/2010

Szok

rozbity samolot


Dzisiejszy dzień przejdzie do historii.


Wydarzyła się największa katastrofa lotnicza.


Zginęła głowa państwa.


Niewiarygodne, że do jednego samolotu mogło wsiąść tak wielu ludzi u szczytu władzy.


Oni już nic dobrego nie zrobią dla Polski, ani nic złego. Współczuję rodzinom osób, których już nie zobaczymy, a zwłaszcza matce Pana Prezydenta. Straszne jest dla matki chować syna.


Kolejny wypadek lotniczy, w którym giną żołnierze. Piloci wojskowi powinni być najlepsi i umieć wybrnąć z każdej trudnej sytuacji. Co się dzieje? Czy teraz jesteśmy bezbronni, bez dowódców armii?


Dziennikarze prześcigają się w wychwalaniu zmarłych. Dziś zapomniano im zło jakie niektórzy czynili za życia. O zmarłych mówi się tylko dobrze.


DDziwna katastrofa. Dziwne, że poleciał przezes NBP albo RPO (po co?).


Dlaczego ciała lecą do Moskwy, a nie do Warszawy?


Dlaczego rano mówili, że część pasażerów przeżyła?


Dlaczego nie było karetek?


Pytań jest wiele.


Zapaliłam świecę w intencji spokoju dla ich dusz.


Odeszli do innego wymiaru.



Życie toczy się dalej.

04/04/2010

30/03/2010

Pierwsza kawa od 3 tygodni

Właśnie spełniło się moje życzenie dotyczące innej osoby.  Byłam ciekawa czy mogę w jakiś sposób wspomóc jego realizację. Więc zgodnie z postanowieniem mogę się wreszcie napić kawy. 3 tygodnie trwała moja abstynencja z jednym wyjątkiem. Tydzień temu zostałam poczęstowana kawą i nie mogłam odmówić. Następnego dnia dowiedziałam, że życzenie się spełniło i sfinalizuje się za tydzień. Oczywiście osoba, której dotyczyła sprawa robiła wszystko, (trwało to pół roku) żeby spełnić swoje życzenie.


Dziwne, ale długo wyczekiwana chwila nie sprawiła mi dużej radości. Kawa owszem była dobra, ale przekonałam się, że nie jestem uzależniona. Mogę postanowić cokolwiek i na pewno wytrwam.


kawa z dodatkiem


Spełnianie życzeń jest łatwe. Trudniej jest sprecyzować czego tak naprawdę chcemy i zwerbalizować to. A później dodać trochę energii, żeby przekonać Ku, że to dla nas ważne. Dalej wystarczy w jakiś sposób "zapłacić", jak w moim przypadku - odmówić sobie jakiejś przyjemności. I czekać na rezultat. Prędzej czy później to co zaplanowane spełni się. Ja to wiem.

17/03/2010

Zielona przekąska

zielona przekąska


Tą surówkę wymyśliłam niedawno. Jest to szybka i prosta przekąska, dostarczająca witaminy. Składa się z maleńkich cząstek surowego brokuła, 2 małych ogórków kiszonych, cebulki, szczypiorku, kiełków, ziół prowansalskich i polana olejem z pestek winogron lub słonecznikowym. Robi się ją w 5 minut, troche musi się przegryźć, żeby puściły soki. Ilość dla jednej osoby na raz.


Ogórek kiszony daje sałatce słone soki, surowy brokuł dostarcza enzymy, trochę ostrości od cebulki. Jem to codziennie na 2 śniadanie.


Nie mogłabym teraz jeść brokuły gotowane lub zapiekane. Najlepszy smak mają właśnie surowe. Prawie fizycznie czuję jak wchłaniam te witaminki. Moja odporność wzrasta!


Ostatnio dodaję też coś żółtego (blisko Wielkanoc) np. łyżkę kukurydzy lu jajko ugotowane na twardo. Pycha. Polecam.


 


 

04/03/2010

Jest cudnie


Pierwszy raz w tym roku umyłam okna i już zostały zachlapane przez przelotny deszczyk. Sama jestem sobie winna. Myślałam, że nawet jak będzie padało to i tak warto je umyć. Muszę bardziej uważać co myślę, bo moje myśli mają ostatnio moc sprawczą.


Poprosiłam o słońce każdego dnia do wiosny (chyba kalendarzowej). I teraz każdego dnia choć na 5 minut wychodzi słoneczko, nawet w najbardziej pochmurny dzień. Jest tak od świąt. Zabawne, że nieraz to słoneczko świeci tylko dla mnie. Pytałam klientów jednego dnia, czy też widzieli słońce. Patrzyli na mnie jak na kogoś z innej planety. A ja mam na to zdjęcia. Być może nie patrzą w niebo tylko pod nogi. Taki jest mój świat. IKE.


sloneczkosłońce zimą


Zauważyłam, że łatwo manipulować przyrodą. Można poprosić roślinkę, żeby dobrze rosła, żeby zakwitła, żeby pięknie pachniała. Kiedyś prosiłam, żeby deszcz przestał padać jak wyjdę z pracy, bo nie miałam parasolki. I tak się stało. Proste.


Trudniejsze jest wpływanie na rzeczywistość innych ludzi. Pracuję teraz nad jednym życzeniem dla dobra innej związanej ze mną osoby. W intencji spełnienia zaprzestałam pić kawę aż życzenie się spełni. Pierwszy dzień był trudny, ale po 5 dniach już mnie tak nie ciągnie. Życzenie jest dobre dla niej i dla mnie, nikogo nie krzywdzi, więc ma szanse na spełnienie. Poza tym robię też inne rzeczy w tej intencji. Zobaczymy ile jeszcze będę czekać.


Ziemia jest miejscem, w którym warto być i cieszę się, że tu jestem. Dobrze jest też wiedzieć, że są inne istoty gdzieś daleko lub w innym wymiarze. Robi się raźniej. Myślę, że niedługo zrozumiemy ich wiadomości.


kręgi

14/02/2010

Chiński Nowy Rok

tygrys


Dziś o 17 rozpoczął się w Chinach nowy rok. Z tej okazji Chińczycy mają dwa tygodnie  wolnego, żeby spotkać się z rodziną. A my z rodziną jesteśmy tylko w święta.


Nasz nowy rok niczym się nie wyróżnia. Zaczyna się i już. W Chinach każdemu patronuje inne zwierzę. Ten rok będzie rokiem Białego Metalowego Tygrysa. Szczególnie dobry będzie dla ludzi, którzy urodzili się w latach Tygrysa, lub z żywiołem metalu


W nowy rok kończymy stare sprawy i zaczynamy nowe, pełne nadziei, bogactwa, szczęścia.


Będzie to rok miłości, ale też nagłych zmian, bo metal. Metal jest też moim ulubionym żywiołem, bo ja urodziłam się pod znakiem metalowego Psa. Uwielbiam zmiany, bo najgorzej jest spocząć na laurach.


Chiński Nowy rok zbiegł się z walentynkami, nie ma lepszej wskazówki. Tylko miłość.


Najlepsze prezenty w tym roku to srebrne ozdoby, bo przyniosą obdarowanemu szczęście. Ja już zaplanowałam takie prezenty, bo w tym roku w mojej rodzinie jest wiele rocznic i okazji do obdarowania i świętowania i okazywania uczucia.


Rok 2010 przyniesie spełnienie najbardziej oczekiwanych marzeń.


Wydaje mi się, że ludziom zaczyna brakować miłości. Miłość gdzieś się schowała, bo cały czas pochłania nas zarabianie na życie. Może nagle skończą się wojny o nic. Bedę się o to modlić każdego dnia. Przestaną ginąć młodzi ludzie, a stare pryki, którzy ich wysyłają na śmierć przestaną zarabiać na tym fortuny.


Tylko miłość daje ludziom energię do życia. Miłość powinna być motorem wszystkich działań. Wtedy świat pójdzie w dobrą stronę.

04/02/2010

Emanacja energii.


To co dajemy to dostajemy. Jeśli myślimy i czujemy, że świat wokół nas jest dobry i nam sprzyja - to tak jest.


Dwa dni temu zadzwoniła moja przyjaciółka i ostrzegła mnie przed straszną burzą śnieżną. Obejrzała trzy programy śniadaniowe, w których „autorytety” pogodowe zapowiadały prawdziwy kataklizm. Prosiła mnie, żebym nigdzie nie wychodziła, jak nie muszę. Ale ja muszę przecież iść do pracy. TV oglądam wybiórczo i nie jestem podatna na manipulację.


Wczoraj rano rzeczywiście trochę sypało, ale był to mokry śnieg, który szybko topniał. Gdy wychodziłam ok. 12 wyszło słońce, śnieg na ulicach topniał i było pięknie, wiosennie. Zdjęłam czapkę i rękawiczki, bo nie dało się wytrzymać.


A tak wyglądało niebo w południe w centrum miasta.


poczatki wiosny


Jestem przekonana, że idzie wiosna, ja to czuję każdą komórką ciała. Żadna czarna prognoza pogody nie jest w stanie tego zmienić. A dziś od rana jest piękne błękitne niebo, maleńkie chmurki, cudne słoneczko. Nie są ciekawe fotografie błękitnego nieba.


Odczuwam nieskończoną miłość do świata. Może to skutek palenia zima kominka z zapachem różanym? :-) A może napływają jakieś dobre energie z kosmosu?


Pracowałam też nad samolotami, które zostawiały smugi. Zaczęłam ich błogosławić! Gdy tylko zauważyłam przelatujący samolot to wysyłałam mu błogosławieństwo i dobre myśli, że na pewno to co rozpyla jest dobre i nikomu nie zagraża. Były dni, że równoczesnie leciały 4 samoloty na różnych wysokościch. Skutek jest taki, że nie mam czego fotografować, bo przestali latać. Od około 2 tygodni niebo jest czyste. Może nie mają kasy, żeby tak ciągle latać. Ważne, że ich nie ma!


Następny przykład z tego tygodnia. Szukałam dobrej, ale tańszej farby do włosów bez amoniaku. Próbowałam wielu, ale tylko jedna jest naprawdę dobra, ale droga. I natrafiłam na promocję i zapłaciłam 3 razy mniej niż w innych sklepach. Myślałam, że ta promocja jest w całej sieci, jednak okazało się, że tylko w sklepie koło mojego domu jest tak tanio!


Przykłady na zdrowienie wszystkich wokół mnie to jest osobny temat. Wszyscy w mojej najbliższej rodzinie przestali chorować, zapominają kupić i brać leków, bo czują się dobrze.


Jest znakomicie.


Obserwuję także kilka osób, które emanują negatywną energią. Jeden z moich klientów ma w rodzinie faceta, który czego się dotknie to zniszczy. Prowadził bar w małej miejscowości, który splajtował. Teraz przejął dobrze prosperującą restaurację w centrum miasta. Powoli wszystko się psuje: nie działa terminal, dach zaczął przeciekać na klientów, zamarzła woda w rurach i trzeba było zamknąć lokal, jedzenie inaczej smakuje. On i jego rodzinka czują się świetnie, natomiast pracownicy chcą odejść. Nie wtrącam się, bo co tu gadać. On po prostu ma coś w sobie negatywnego, że nie przyciąga dobrych energii.


Pazerność i chytrość też nie prowadzi do dobrobytu. Inny klient zwolnił wszystkich pracowników, zatrudnia ich na czasowe umowy, nie wywiązuje się z płatności za dostarczone towary. Nie płaci w terminie żadnych rachunków. Ciągle jest na zwolnieniu lekarskim, bo wtedy mniej zapłaci składek. Nie ma przyjaciół, bo nikomu nie ufa. Efekt jest taki, że ma kilka spraw sądowych (do przegrania), ciągle ktoś go napada? i okrada, ma teraz prawdziwe choroby i leczy się u kilku specjalistów.


A przecież życie jest takie piękne. Skupmy uwagę na radościach tego wspaniałego świata. Ciągle pracuję nad tym, żeby permanetnie odczuwać taki błogostan. Jest to trudne, ale możliwe. Trzeba być czujnym i zważać na każdą myśl i każde wypowiadane słowo.


IKE – świat jest taki jaki myślisz, że jest. Nie słuchaj nikogo, posłuchaj siebie i tego co czujesz.


Miłość rządzi.