Podróż do Zródła
Życie to wszystko co mam
29/03/2025
UAP
Wczorajszej nocy na niebie było widać dużo planet i gwiazd. Sypialnię mam na zachodzie i z okna piękny widok przed snem. Można było obserwować Jowisza, Marsa, wszystkie gwiazdy Oriona i wiele innych.
Nic nie widać 😎
Zrzuty pochodzą z apki Stellarium. Prawdziwa mapa nieba. Tylko to działa i ma znaczenie.
28/03/2025
Kłamstwa
Jechałam na wykład. I zauważyłam taki napis na jednym z bloków mieszkalnych na moim osiedlu.
Rozbawił mnie. Czyżby internet już nie wystarczał? Nie miałam sprayu, bo bym odpisała: NATYCHMIAST.
Ciekawe czy napisało to dziecko czy rodzic.
Jak podobno powiedział Tołstoj: kłamstwo jest najgorszym grzechem. Nie znam się na grzechach. Ale nie znoszę kłamczuchów i złodziei. Nigdy nie daję drugiej szansy komuś kto mnie okłamał. Taka osoba zawsze znajdzie okazję do oszustwa. A przecież zamiast kłamać wystarczy nic nie mówić. Wtedy z ust nie wydobędzie się ani kłamstwo, ani niewygodna prawda.
Nigdy nie kłamię, bo to wymaga bardzo dużo energii. Wolę nadmiar energii wykorzystać na twórcze działania, a nie na utrzymywanie kłamstw. Żeby kłamstwo nie wyszło na jaw, kłamca musi pamiętać co mówił i ciągle wysila się, żeby prawda nie ujrzała światła dziennego. To naprawdę nie ma sensu.
Kłamstw uczymy się w domu, od rodziców. Nikt nie uczy rodziców bycia dobrymi rodzicami. A potem kłamiemy w szkole, w pracy, w związkach. I tak to się kręci z pokolenia na pokolenie.
Jeśli kłamiesz to przestań, natychmiast.
Świat będzie lepszy. 😎
23/03/2025
Znikające skarpetki
Skarpetki to ważny temat. 😎
Przeżyłam już walające się po podłodze męskie skarpetki. Gdy sprzątałam, to nic się nie zmieniało. Więc udawałam, że ich nie widzę. Wtedy naprawdę skarpetki trafiały do kosza na pranie. Nie znikały. Ważna nauka.
Od 24 lat giną mi skarpetki, tj. odkąd mieszkam w obecnym mieszkaniu.
To tylko część moich skarpetek, reszta jest w koszu. Tylko 4 skarpetki nie mają pary (teraz).
Każda para brudnych skarpetek trafia do siateczkowego worka (mam ich 3). Potem je piorę, suszę i układam w szufladzie na bieliznę. Skarpetki nigdy nie znikają w pralce. A znikają z szuflady. Musiałam kupować wielopaki tych samych skarpetek, żeby mieć skarpetki do pary. Mam ich ponad 30, bo zmieniam je codziennie. Nikt ze znajomych, ani z rodziny nie miał takiego problemu.
Siostrze pokazywałam kiedyś skarpetki w cienkie paski. Były biało-różowo-granatowe. Trochę się różniły grubością i kolorami. Podobne, ale inne. Jakby ktoś zabrał mi jedną i podrzucił inną podobną. Nie pamiętałam, którą kupiłam, a która była obca. Po kilku latach, gdy nie było pary, to skarpetki trafiały do kosza. Te 4, albo więcej, tez trafi na śmietnik.
Niedawno trafiłam na ten filmik Tibees
https://www.youtube.com/shorts/VwofJ3wkzn8
Nareszcie sprawa została wyjaśniona. To istoty między wymiarowe się nudzą i zabierają sobie co chcą. Czasem mogę je zobaczyć kątem oka. Zna to chyba każdy. Widzimy coś, ale gdy skierujemy wzrok centralnie to niczego nie ma.
Istoty te chcą się porozumieć, chcą, żebym wiedziała co mi robią. 😎Zaznaczają swoją obecność.
https://www.youtube.com/shorts/YDJsFim2rP8
Skarpetki to nie problem. Ale znikający ludzie już tak.
Od 7 lat obserwuję zmniejszającą się populację ludzi w moim mieście, osiedlu, ulicy, bloku. Oni nie umarli, bo na cmentarzach nie ma dużo świeżych mogił. Malo ludzi jest na bazarkach z warzywami i owocami, mało ludzi jest w galeriach handlowych, coraz mniej ludzi jest w lokalnych sklepach. W okolicznych blokach na 60 mieszkań, 15 stoi pustych. Od lat. Nie pomógł import bardzo opalonych ludzi.
Mam kilka teorii na ten temat. Np. taka, że część ludzi nie była prawdziwa, tylko NPC, jak w grach. Cześć ludzi może być przesuwana do innego wymiaru, bo ten świat się zapada.
Od dawna nie wierzę, że na ziemi żyje 8 miliardów ludzi, wg wikipedii w 2022 roku. Mieszkam w mieście, ale dawno nie widziałam tłumów nigdzie. Mimo, że miasto zwęża ulice, wprowadza chaos przez remonty wszędzie. Skoro ludzie migrują ze wsi do miast, to chyba do innych, a nie do mojego miasta.
A tu ciekawy filmik z Chin:
https://www.youtube.com/watch?v=o1x-W3i3k0Q
Wnioski jakie ten pan wyciąga są inne niż moje 😎
Na całym świecie niektórzy ludzie to widzą. Podobno tylko 20% ludzkości myśli samodzielnie. Reszta goni za własną codziennością i pragnieniami.
Zobaczymy, w którą stronę to pójdzie.
Mam nadzieję, że nieźle się ubawiłeś 😎 tak jak ja 😎
16/03/2025
Zachwyt
Zaczęłam ćwiczenia na basenie. Z UTW. Kupiłam sobie nowy kostium, klapki i bidon. Ja to mam szczęście, że w moim mieście jest polska firma, która szyje piękne kostiumy. Zmierzyłam się, wybrałam 3 na stronie internetowej i pojechałam. Przymierzyłam pierwszy i był idealny. Przymierzyłam jeszcze jeden, ale pierwszy wybór był najlepszy. Bardzo mi do twarzy i do duszy. Dusza śpiewa. A może to nie ja wybrałam kostium, ale on mnie 😎
Pewnie, że można kupić z wysyłką, ale na ciele wszystko wygląda inaczej. Ekspedientka jest fachowcem. Podałam jej 3 numery kostiumów, a ona wybrała jeden i to w innym kolorze niż chciałam. I był idealny. To się nazywa profesjonalizm. Ona wiedziała, w którym będzie mi dobrze i się nie myliła. Dobrze wykonała swoją pracę.
Woda w basenie wspaniała (Zatoka Sportu), instruktorka również, ale najlepsze były koleżanki i koledzy. Starsi ode mnie, ale zachwycający. Imponują mi. Zamiast siedzieć przed tv i oglądać seriale, oni idą ćwiczyć z innymi w swoim wieku. Nikt nie robił fotek. Nikt nikogo nie oceniał. To była dobra zabawa. Moja nowa codzienność.
Zakup bidona był genialny. Zanim zaczęłam się ubierać zdążyłam wypić pół litra wody. Skąd takie pragnienie. Może kupie większą butelkę 😎
Podziwiam starszych ludzi. Ale tylko tych co sami o siebie dbają. Mimo wieku chcą więcej wiedzieć i być sprawnymi do śmierci. Unikają lekarzy, którzy im wytykają pesel. Przebywanie w takim towarzystwie do magia. Zastrzyk dobrej energii. Ci ludzie budzą we mnie zachwyt.
Podobne przyciąga podobne.
Gdy wracałam z zajęć, w autobusie pewna starsza pani spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Prawdziwym uśmiechem, od oczu do ust. Odwzajemniłam ten uśmiech. Ogarnęła mnie dobra energia. Poszłyśmy w innym kierunku. Gdy się obejrzałam jej nie było. Musiała szybko gdzieś skręcić. Każdego dnia w minionym tygodniu spotykałam takich pozytywnych ludzi, uśmiechających się do mnie, bezinteresownie. Napełnili mnie radością i zachwytem. Świat jest lepszy.
Ludzie mówią, że starość nie udała się Panu Bogu. Nic bardziej fałszywego. Starość to kolejny etap w życiu człowieka.
To DAR. to słowo przyszło mi na myśl, bo teraz po 17 latach czytam ponownie książkę Debry Lynne Katz Masz Dar.😎 O darze, który ma każdy, ale o tym nie wie.
To DAR dla wybranych, bo nie każdy będzie mógł żyć długo. Nie
jest to żadna kara czy nagroda. Tyle razy byłam „ratowana” w
krytycznych dla życia sytuacji. Więc żyję. Dziękuję za ten dar.
Jestem wdzięczna. To pierwsze uczucie, które rozpoczyna każdy mój dzień.
To był tydzień zachwytu. Nad ludźmi wokół mnie i nad moją rzeczywistością.
Jestem kolekcjonerką fajnych uczuć, które napełniają mnie i uzdrawiają moja duszę. 😎
08/03/2025
Dusza śpiewa
Obudziłam się dzisiaj rano i usłyszałam jak moja dusza śpiewa. To bardzo piękne uczucie. Lepsze niż poczucie szczęścia, które chyba mi spowszedniało. Jest ze mną już tak długo, że prawie stało się kolejną cechą mojej osobowości.
Wydaje mi się, że nic takiego nie zrobiłam, żeby moja dusza śpiewała. Ciągle tkwię w bałaganie, usiłuję sprzątać i pozbywać się niepotrzebnych rzeczy. Ale do końca jest jeszcze daleko. A może jestem na właściwej drodze skoro moja dusza śpiewa. 😎
Ten rok zaczął się znakomicie. Energia dobra jest wokół mnie i ze mnie wypływa.
Moje motto na ten rok to:
O cokolwiek mnie ktoś poprosi to nie odmawiam. Chyba, że ktoś zechciałby bym zaczęła oglądać tv, czy zajmować się polityką, czyli złymi ludźmi. Zło wokół mnie usuwa się w mrok. Z niczym nie walczę. Po prostu idę swoją drogą. Jest mi trudniej, bo moi wrogowie to moja najbliższa rodzina. Nic to. Kontakty ograniczyłam do minimum.
Dobrze, że mam wspaniałego syna. To jedyna osoba, z którą mogę rozmawiać o wszystkim. Nasze zainteresowania i poglądy są zbieżne. Co jest warta astrologia chińska? Ja jestem psem, a on jest smokiem, czyli jesteśmy przeciwnikami.
Na papierze. Kiedyś żartowałam, że urodziłam sobie wroga. Okazało się to głupotą. Ile warta jest „starożytna” wiedza? Co ma wspólnego z rzeczywistością? Widujemy się co 3 miesiące, jak przyleci. Jesteśmy dorośli, więc każdy żyje swoim życiem. Akceptujemy siebie, nie chcemy nikogo zmieniać. Jutro wraca do swojego domu. 😎 Nagadaliśmy się.
Czytałam przed snem Ucztę Platona razem ze wstępem tłumacza i objaśnieniami. Moja dusza tęskni za pięknym słownictwem i dialogami między mądrymi ludźmi. Dlatego często ją karmię pięknem. 😎
Kupiłam dzisiaj pierwsze bratki.
Nie planowałam tego, ale w tak piękny dzień nie mogłam się powstrzymać. A dusza śpiewa nadal.
Rośliny są mądre i słyszą co mówię. W styczniu podlewałam kwiaty i podlewając grudnika powiedziałam, że jak nie zakwitnie to go wyrzucę. Na początku lutego zakwitł. Nazwałam go lutnik. Gdyby miał duszę to by zaśpiewał.
Ostatnią rzeczą, którą wczoraj zrobiłam inaczej niż zwykle to było wysłuchanie taśmy 1-4 – uwolnij i doładuj Roberta Monroe. Z tymi taśmami nie jestem systematyczna, ale tą słuchałam pierwszy raz.
W tym zadaniu trzeba było wrócić do Pudełka (skrzynki) Konwersji Energii, które stworzyłam w trakcie słuchania taśmy 1-1. Zadanie polegało na tym, żeby otworzyć to pudełko i wyjąć pierwszy strach, na który się natknę. Potem pozwoliłam mu płynąć w górę i w dół jak bańka unosząca się na wodzie. Po uwolnieniu strachu i emocji trzeba dostrzec czystą energię i wchłonąć ją. Niezbyt się skoncentrowałam, więc wyciągnęłam „nic: i „nic” wypuściłam. To samo zrobić jeszcze 3 razy. Coś się jednak musiało „uzdrowić” skoro moja dusza zaczęła śpiewać. Widać zadziałało na głębokim poziomie.
„Uwalniając narzucone sobie ograniczenia i ładując się czystą energią, która jest naturalnie twoja, możesz znaleźć nową wolność. Wraz z taką wolnością pojawia się nowa zdolność do eksploracji i poczucie nieograniczonych możliwości.”
Podobno gdy się rodzimy mamy wrodzony lęk – strach przed upadkiem i strach przed głośnymi dźwiękami. Reszta jest nabyta i możemy się z innymi lękami pożegnać. Uwolnić się od kajdan. Pa pa pa. 😎
Czego wszystkim życzę w tym dobrym roku 2025
06/02/2025
Sen z wiertłem
Byłam u jakiegoś lekarza. Leżałam na fotelu dentystycznym, jak na łóżku. Lekarz opowiadał mi jaki będzie przebieg operacji. Bo ja potrzebowałam operacji. Wg niego. Mówił, że musi zrobić mi dziurę w udzie i w pachwinie i poprowadzić rurkę czy coś podobnego przez tułów do prawej części klatki piersiowej. Tam zostanie umieszczone jakieś urządzenie. Wydawało mi się to dziwne, bo przecież nie trzeba wiercić pachwiny, która jest daleko od klatki piersiowej. Pachwinę można naciąć skalpelem. Lekarz nic na to nie odpowiedział. Odwrócił się, a chwilę później zobaczyłam w jego ręku wiertarkę i obracające się szybko wiertło. Przeraziłam się, bo nie zgodziłam się na żadną operację. Jeszcze nie. Nie dostałam żadnego znieczulenia. On chciał mnie przewiercić na żywca. Zerwałam się z fotela i uciekłam. Na pustym korytarzu słyszałam jeszcze pracującą wiertarkę. Koszmar.
W rzeczywistości półtora roku temu lekarze mówili, że potrzebuję operacji. Skoro nic mnie nie boli to po co mam się dać pokroić. Często zdarza się, że ból pojawia się właśnie po operacji.
Wg sennika:
Bardziej to do mnie pasuje. Cały czas pracuję nad uzdrowieniem mojej duszy. Droga do całkowitego zdrowia jest długa, od pachwiny do klatki piersiowej 😎
25/01/2025
Równowaga
Wczoraj przeczytałam cytat dnia z nauk Sathya Sai Baby:
Gdy ktoś, kto siedzi obok ciebie, jest pogrążony w smutku, czy możesz być szczęśliwy? Nie. Może się tak zdarzyć, że w pobliżu usłyszysz żałosny płacz dziecka. Ze współczucia do oczu napłyną ci łzy. Dlaczego? Dlatego, że między tymi istotami istnieje niewidzialna więź. Tylko człowiek posiada cechę współczucia; tylko on może być szczęśliwy, gdy inni są szczęśliwi i odczuwać smutek, gdy inni są smutni.
Byłam we wtorek na wykładzie o cebulowej teorii szczęścia wg prof. Janusza Czapińskiego. Podobno były badania i tak:
- im wyższy materializm to niższy poziom szczęścia,
- niskie dochody to wyższy poziom szczęścia,
- czas wolny to więcej poczucia szczęścia, za wyjątkiem spędzania go przed tv
-
przynależność do grup też ma wpływ na poczucie szczęścia, i inne
Ok.
40% poczucia szczęścia to
wola życia zapisana w genach. Rodzimy się z tym. A
reszta to poczucie szczęścia z poszczególnych dziedzin życia.
Można być szczęśliwym w związku lub w życiu zawodowym. Moim
zdaniem to takie niepełne szczęście, przemijające.
Dzisiaj
byłam na rynku i kupowałam jabłka. Zastanawiałam się ile kupić.
Chciałam 2,5 kg, ale często sprzedawca dokłada więcej. Więc sama
sobie nałożyłam do reklamówki. Okazało się, że było 2,49 kg.
Dostałam 1 jabłko więcej by było 2,5 kg. Pomyślałam, że mam
szczęście i dobrą rękę. Lubię
produkty od producentów 😎
Takie jabłka pachną. Potem kupowałam kapustę kiszoną –
dostałam 1,04 kg, miał być kilogram. A potem jeszcze ogórki
kiszone – 0,55 kg, czyli pół kg. Powiedziałam, że „ja to mam
szczęście, do wagi”. Zabawne jak małe rzeczy cieszą i
wprowadzają dobry nastrój wśród ludzi. Potem kupowałam jajka.
Sprzedająca upuściła jedno jajko, gdy wkładała do pudełka jajka
dla mnie. Straciła 1,20. Powiedziała, że „od rana wszystko jej
leci z rąk, ma pechowy dzień”. Gdy odchodziłam to rozerwała się
jej reklamówka, do której chciała wsypać ziemniaki dla
następnego klienta. Czyli w świecie jest równowaga. Jest ktoś kto
ma szczęście, jest ktoś kto ma pecha. Wynik = 0 😎
Ludzie
nie zdają sobie sprawy, że sami sobie tworzą rzeczywistość. Nie
znają mocy słów. Rzucają zaklęcia i nawet o tym nie wiedzą. Ich
życie w tym sektorze dałoby im poczucie szczęścia. Lepiej
mniej mówić. 😎
Czasem czegoś pragniesz. Gdy to dostajesz czujesz się bardzo szczęśliwy. Na moment. Pochwalisz się znajomym i poczucie szczęścia opada. Szukasz czegoś innego co cię uszczęśliwi. Twoje życie to huśtawka.
22/01/2025
Wiosna tuż tuż
Na trawnikach leży jeszcze śnieg, choć niewiele, a rośliny już czują wiosnę.
Zamiokulkas jest zawsze pierwszy. Może w tym roku znajdę chwilę, by przesadzić tą roślinę do większej doniczki.😎
W doniczce nie ma prawie ziemi, bo ZZ stoi u mnie kilka lat bez specjalnej opieki. Nie dokarmiam niczym, rzadko podlewam. A on uparcie na wiosnę wypuszcza nowe łodygi.
Przez ostatnie 3 dni zauważyłam pewną prawidłowość. Dużo jeżdżę autobusami. Zwykle 2-5 dziennie. Jeżdżę o takiej porze, że nie są pełne i widzę co się dzieje wokół. Okazało się, że moi kierowcy są uprzejmi, czekają na biegnących pasażerów. Gdy nerwowo naciskają przyciski otwierające drzwi, to sami je otwierają. Ostatnio kierowca otworzył drzwi dla biegnącej kobiety, ale biegła do autobusu za nami. On spokojnie zamknął drzwi, nie denerwował się. Żaden kierowca nie zamknął drzwi przed biegnącymi potencjalnymi pasażerami. Duża zmiana.
To
wygląda tak jakby to był odzew na mój poprzedni wpis. 😎
Tworzę własną rzeczywistość. Bo świat jest taki, jaki myślisz, że jest (zasada IKE). Świat jest jak lustro. Nie skupiam się na „złych” rzeczach. One zawsze są, jakby ich celem było sprawdzanie naszego stanu. Śpimy, czy nie. Wszystko przebiega tak jak powinno.
Nie wpadaj w emocjonalną pułapkę, a rzeczywistość będzie taka jak chcesz.
A w Nowym Orleanie zimno (-3) i śnieg
Ciekawa pogoda 😎
18/01/2025
Luz
Minął piękny dzień. Było słonecznie. Słońce jest zawsze, nawet w pochmurny dzień. Tylko nic nie widać i na ziemi robi się ciemniej. Gdy słońce jest widoczne ludziom poprawia się humor, mają więcej energii. Przynajmniej ja tak mam.
To
był też pracowity dzień. Oprócz zmiany pościeli, prania i
odkurzania musiałam wyprać włosy moich lalek. Ubranka też.
Nie
wystarczyło odkurzanie, więc umyłam je w szamponie 😎
Przy okazji przypomniała mi się pewna sytuacja sprzed kilku lat.
Był u mnie syn z wnuczką. Gdy powiedziałam, że gdybym urodziła się trochę później to zostałabym hakerką. Na to moja wnuczka powiedziała: babciu, gdyby tak się stało to mnie by nie było. Uśmialiśmy się. Dzieci są mądre, nie kombinują, mówią co myślą.
To zdanie towarzyszy mi w trudnych chwilach. Gdy mam wątpliwości czy dokonuję dobrych wyborów, w chwilach zwątpienia, to przypominam sobie to zdanie. Takie coś zwane jest kotwicą. Przeczytałam to w jakiejś książce. Każdy powinien mieć kotwicę, czyli coś pewnego, do czego może się odnieść, dostać wsparcie i pewność. Takie uziemienie. Polecam to każdemu, bo pomaga w życiu.
Polecam też stworzyć sobie Wewnętrzną Świątynię, Świątynię Astralną lub Niebiańskie Sanktuarium. Jest to miejsce wymyślone, indywidualne, intymne, święte, całkowicie twoje. Może to być pokój, komnata lub szczyt góry, bezludna wysepka, pusta plaża, cokolwiek. Musi to być miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie, nikt o nim nie wie, nie wie jak wygląda. Czujesz się tam bezpiecznie. To ważne gdy np. zasypiasz lub medytujesz. Miejsce takie daje ci ochronę, nikt cię tam nie znajdzie. Wystarczy zamknąć oczy i sobie wyobrazić takie miejsce,umeblować, urządzić wg własnego gustu. A potem wystarczy się tam przenieść i odpoczywać. Znam wiele osób, które mają coś takiego. Pozwala to zachować zdrowy rozsądek i wytchnienie. Nie opowiadaj nikomu żadnych szczegółów. Jesteś tam bezpieczny, bo nikt cię tam nie znajdzie.
Dzisiaj jest jeden z najważniejszych dni w kalendarzu świętym Majów.
To początek nowego cyklu ceremonialnego. Nawal B'atz reprezentuje nić czasu. Kalendarz święty jest reprezentacją tego, jak ta nić jest tkana, aby tworzyć rzeczywistość. To nawal B'atz przynosi kreatywność do naszego świata, odtwarzając i odnawiając wszystko wokół nas.
Może dlatego poczułam dopływ energii i szkoda mi było marnować potencjał na bzdety. Jaki pierwszy dzień, taka reszta. Każdy ma jakiś talent do tworzenia swojego świata, nowej rzeczywistości. Teraz jest na to dobry czas. A czas jest cenny. Od nas zależy jaki będzie świat.
Na koniec dnia nagrodziłam się pijąc piwo imbirowe. Zero alkoholu.
Jest pyszne, ale tylko ja to lubię. Działa jak energetyk. Nikt mi tego nie podbiera.
Nie chce mi się spać. Może jeszcze coś zrobię 😎
17/01/2025
Sen z krwią
Leżałam w łóżku na wznak. Zaczęło mnie swędzieć na plecach w miejscu między łopatkami. Już nie spałam we śnie, ale miałam zamknięte oczy. Starałam się dosięgnąć tego miejsca. To, że leżałam na plecach zupełnie nie miało znaczenia 😎 Robiłam to raz jedną, a raz drugą ręką. Chyba był tam jakiś strupek, bo poczułam ciepło. Musiałam otworzyć oczy (we śnie). Zobaczyłam, że śpię w białym podkoszulku. Spojrzałam na prawy palec wskazujący, który był umoczony niewielką ilością krwi. Potem spojrzałam na lewą rękę i palec środkowy i też był we krwi. To były niewielkie ilości. Krew miała piękny czerwony kolor, taki radosny. Sprawdziłam moją koszulkę czy nie jest upaprana krwią. Była nieskazitelnie biała. Zaczęłam myśleć. Od kiedy na noc zakładam t-shirt? W jaki sposób leżąc na plecach mogłam sięgać do pleców obiema rękami prawie jednocześnie? Chyba, że robiłam to rękami astralnymi Podobno we śnie nie można zobaczyć własnych rąk. Obudziłam się, bo mój mózg nie dal rady zracjonalizować zdarzenia we śnie.
Otworzyłam oczy naprawdę. Byłam rozbawiona. Jak to łatwo rozszyfrować co jest snem, a co jawą. Chyba, że wszystko jest snem. Śpimy i budzimy się, budzimy, budzimy.
Ciekawe jest miejsce między łopatkami, bo tam zaczyna się warkocz intencji (to technika Tufte’a). Nie mam problemu z czuciem go jak się porusza. Do czego służy napiszę kiedy indziej
Sen z krwią ma wiele znaczeń, W Wyroczni snów opisano wiele przypadków gdzie widzimy krew, ale na plecach nie. 9 stron i nic.
Tylko to pasuje do mojej sytuacji
Nie można bez przerwy być czujnym i uważnym. To pochłania dużo energii. Sen ujawnia, że mam tę energię i dam sobie radę z zasadzkami.
W tym tygodniu miałam taką przeszkodę.
Byłam w dobrym humorze. Poszłam do apteki po maseczkę na twarz. Na pytanie czy ma to być jednorazowa czy nie, powiedziałam, że potrzebuję taką do kriokomory. Dostałam 2 w prezencie 😎 Farmaceutka była bardzo miła, choć tuż za mną weszło 7 osób i zrobiło się głośno. Wszyscy się niecierpliwili jak byłam obsługiwana. Gdy wchodziłam nie było nikogo wewnątrz, ani na zewnątrz jak okiem sięgnąć, w promieniu 500 m. Nie mam pojęcia skąd się biorą ci ludzie.
Potem pojechałam na krio. Gdy osoba mierzyła mi ciśnienie, powiedziała, że mam za wysokie, 220/90. Zdziwiło mnie to, bo nigdy takiego nie miałam. A ona stwierdziła, ze mam syndrom białego fartucha. Tylko, że obsługa miała niebieskie ubrania. Takiego syndromu nie znam. Wyszłam, żeby się uspokoić, pooddychać, choć czułam się znakomicie. Po 15 minutach wróciła i pomiar był „jeszcze wyższy”. Nie wiem jaki, ale w karter wpisała mi pierwszy pomiar. Pani (nie wiem czy to była pielęgniarka czy kto) stwierdziła, że nie wejdę na zabieg i kazała mi połknąć 2 tabletki. Wróciłam do domu. Natychmiast zmierzyłam ciśnienie. Miałam 110/81 tylko puls miałam 99, ale bardzo się śpieszyłam. Jak to jest możliwe, żeby w ciągu godziny aż tak bardzo obniżyć ciśnienie.
Następnego
dnia ciśnienie zmierzyłam przed wyjściem. Miałam 134/88 i puls
80. Nie
piłam kawy, tylko melisę. Byłam
dobrej myśli. To był błąd. Odczekałam 15 minut przed gabinetem,
uspokoiłam się. Weszłam. Pani zaczęła mi pompować rękaw.
Długo, mało mi nie rozerwało ręki. Gdy skończyła pompować
krzyknęła, że mam
to samo,
mam za wysokie ciśnienie, takie jak wczoraj. Zapaliła mi się
czerwona lampka. I zaczęłam zarządzać rzeczywistością. To Transerfing 😎
Kiedy ona to zobaczyła, jak nie minęła sekunda, a ona mówi o złym wyniku. Stałam się obserwatorem tej sytuacji. O co jej chodzi, dlaczego wmawia mi ciśnienie, którego nie mam. Do krio wpuszcza fizjoterapeuta i obserwuje osoby wewnątrz. Pani podeszła do niego i powiedziała, że ja się nie nadaję na krio, bo mam za wysokie ciśnienie. A do mnie powiedziała, że szkoda mojego czasu, żebym znowu przyjeżdżała, bo jutra będzie straszna osoba, która będzie mierzyła ciśnienie. A co to ma do rzeczy jaki charakter ma ta osoba? Na pytanie kto wydal skierowanie na krio, ta pani od razu, bez patrzenia w kartę powiedziała, że „to ty” do fizjoterapeuty, z dziwną miną. To najlepszy fizjoterapeuta, u którego byłam. Sytuacja wydała mi się niedorzeczna, więc wyszłam. Pani goniła mnie, żebym wzięła tabletki, bo nie dojadę do domu. Odmówiłam. Powiedziałam w rejestracji, że muszę zrezygnować z krio, bo wychodzi mi za wysokie ciśnienie. Oddałam kartę. Bez emocji, pełna kontrola rzeczywistości.
Gdy wróciłam do domu moje ciśnienie wynosiło 134/79 i puls 95, biegłam. Nie mam jak udowodnić, że pani zmyśla. Gdy pompuje się rękaw, to nie widać żadnego ciśnienia. Trzeba odczekać chwilę. A ta kobieta zbyt szybko podała wynik. Jej ciśnieniomierz nie był elektroniczny jak mój, ale z zegarem, starego typu.
Nie będę robiła afery, ale z fizjoterapeutą sobie porozmawiam. Pójdę też do lekarza POZ, ale oni kryją się wzajemnie. Tak przysięgają.
Obudziłam się 😎 w rzeczywistości.
Omówiłam te zdarzenia z koleżankami, a one zwróciły mi uwagę, że powinnam zażądać innej osoby do mierzenia, że ciśnienie 220/90 jest dziwne, bo jest za duża różnica między skurczowym, a rozkurczowym. Przy 220 powinno być ok. 140. Podobno wzywa się pogotowie, ale przecież byłam w placówce zdrowia.
Ewidentnie
to był przekręt, bo w domu miałam dużo niższe. Nie da się zbić
ciśnienia w ciągu godziny.
Koleżanki stwierdziły, że są 3 wyjaśnienia:
1. pani nie polubiła mnie
2. pani chce podważyć dobrą opinię fizjoterapeuty,
3. pani obiecała/sprzedała moje miejsce innej osobie, bez kolejki (pół roku).
Ludzi wkurza radość i szczęście innych. Ale ja naprawdę staram się tym nie emanować. Co jest trudne, jak oczy się świecą i wszystko mnie cieszy.
Może
powinnam była pojechać 3 dnia, ale odechciało mi się. Przyjęłam
to jako test – zasadzka. Pani w ciągu pół roku zostanie ukarana
przez wszechświat za złe uczynki. Nie dam jej więcej uwagi.
Dlatego ważne są osoby z otoczenia. Z kim przestajesz takim się stajesz.
Do dobrego życia wystarczy wykonywać dobrze swoją pracę.
Wczoraj jechałam na wykład. Stałam na przystanku i widziałam jak młody mężczyzna z nadwagą biegnie do autobusu, który stal na przystanku. Gdy światła zmieniły się na zielone, to autobus odjechał. Kierowca widział jak mężczyzna naciskał przycisk, ale mu nie otworzył. On nie wykonuje swojej pracy właściwie. Ma wozić ludzi. Potem przyjechał mój autobus. Nie wszystkie miejsca były zajęte. Kierowca dwa razy czekał aż pasażerowie dobiegną do autobusu. Raz była to starsza kobieta, a drugi raz starszy mężczyzna. Zajęło to ok. 6 sekund za każdym razem, specjalnie liczyłam. Na miejscu byłam przed czasem, czyli kierowca jechał szybko. Moja koleżanka spóźniła się na zajęcia, bo autobus odjechał o czasie, a ona była przyzwyczajona do opóźnień. Czy ten kierowca dobrze wykonał swoją pracę? Znakomicie, 2 zadowolone osoby i jedna nie.
W sytuacji gdy kierowcy cie szykanują, pokazują swoją wyższość to nie karm ich, rób to:
Kiedy spotykają nas jakieś trudności to trzeba się zatrzymać (czerwona lampka) i się obudzić. Nie wolno się dać zagarnąć wahadłu, bo zmieniamy realizację naszych celów.
To są cytaty z książek Vadima Zelanda. Na czarno, bo mam w telefonie tryb nocny cały czas 😎
Pamiętaj - obudź się - przesuń punkt uwagi. Gdy kontrolujesz swoją uwagę to kontrolujesz swoją rzeczywistość i nie wpadniesz w żadną zasadzkę. Nie dopuszczę by ktoś zaśmiecał moja rzeczywistość.
To będzie proste gdy będziesz trenował, jak ja 😎
09/01/2025
Sen z nieziemskimi miastami
Obudziłam
się w środku nocy. Sen nie zdążył mi uciec i zapamiętałam go.
Potem zasnęłam. Obudziłam się o normalnej porze i wszystko
pamiętałam. Jak dawniej 😎
To właściwie nie był sen, tylko wizja.
Opuściłam moje ciało i wystartowałam w przestrzeń nade mną. Na początku nic nie widziałam, bo był duży pęd powietrza. Musiałam lecieć dość długo. Potem zrobiło się kolorowo. Oglądałam niewiarygodne miasta, jakby z jakiejś bajki.
Tylko, że nie
przypominam sobie żadnej bajki podobnej do tych widoków. Widziałam
cale bajeczne miasta płynące w przestrzeni. Czułam się wolna,
lekka i podekscytowana. Ktoś dał mi możliwość zobaczenia tych
cudów. Poczułam się wyróżniona. Co innego zobaczyć to wszystko
na własne oczy, a co innego obejrzeć to samo na obrazkach. Nie
widziałam żadnych mieszkańców, zwierząt, ani żadnego ruchu.
Jakby dopiero czekały na zaludnienie. Tylko, że chyba nie czekały
na ludzi. Płynęłam między tymi wiszącymi miastami podziwiając
je. Nie przyszło mi do głowy by tam zajrzeć. Ale czułam się
dobrze, rozluźniona. Na swoim miejscu.
I
to koniec. Sen o niczym i bez znaczenia. Przydarzył mi się tylko po
to, bym nie zastanawiała się co z tymi uciekającymi przede mną poprzednio
snami. Wszystko wróciło do normy. 😎
Nawet kalendarz księżycowy mówi, że dzisiejsze sny były bez znaczenia, ale będą bajkowe. 😎 Chociaż rzadko się sprawdzają jego wskazówki. Testuję, sprawdzam.
Dzisiaj był 5 dzień medytacji i Sutra Długowieczności (Longevity).
Wcześniej miałam gimnastykę, a potem wykład. A potem medytacja. Niestety prowadząca wykład przedłużyła go o 15 minut. Rozwaliła mi dzień. Nie zdążyłam na autobus, potem przyjechał po 25 minutach i jechał 40 minut, bo już był szczyt korków. Nie wolno nam wychodzić wcześniej, bo prowadzący może źle się poczuć. Ale gdy uczestnik ma plany na resztę dnia to co? Poczułam się jakby ta kobieta ukradła mi 15 minut mojego czasu, a może ukradła godzinę. Gdyby wszystko odbyło się wg planu, to spóźniłabym się na medytację 5 minut. Nie szanuję ludzi, którzy nie szanują czasu innych ludzi.
Medytacja była ważna, bo było błogosławieństwo za ludzi w Kalifornii i błogosławieństwo wody każdego uczestnika. Spóźniłam się 1,5 godziny. Ale nic straconego, bo dostałam link do zapisanego wydarzenia. O dziwo była różnica. W 7-dniowej medytacji błogosławieństwa świata na 2025 rok biorą udział osoby z 42 państw, jak do tej pory. Gdy siadam o wyznaczonej godzinie (każdy dostał linka z godziną właściwą dla jego kraju), to czuję tę społeczność. Jakbyśmy trzymali się za niewidzialne ręce. Gdyby były widzialne ręce to trzymałabym tylko 2 osoby. To jest uczucie trudne do opisania. Daje moc. Trzeba to przeżyć. I to zostało mi odebrane, ukradzione.
Jutro będzie lepiej.
Obrazki wygenerowała mi AI z generatora nierealnych obrazów miejskich. AI jest bezmyślne, pokazuje to co ktoś kiedyś stworzył. AI niczego nie tworzy, nie kreuje i nie czuje. Jeśli ja widziałam bardzo podobne miasta, to znaczy, że one istnieją, ktoś je zobaczył i namalował. AI mi je tylko podała, bo ma pamięć wszystkiego. A ja po prostu podglądnęłam je.
Pokój. Miłość. Ochrona. Uzdrowienie. Obfitość.
Wszystkim
08/01/2025
Znowu miałam sen. Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Sen uciekał przede mną, a ja nie miałam żadnego przyrządu / narządu by go zatrzymać. Uciekł. 😎 Nie zapamiętałam go. Ten rok jest jakiś dziwny.
Pomiędzy stoiskami są ścieżki, ale 2 osoby spokojnie się wyminą.
Ciągle eksperymentuję z balonem energii, buduje go w różny sposób. Potem patrze co się dzieje wokół. Idę sobie spokojnie po prawej stronie ścieżki i o mało nie zderzyłam się z jakąś panią. Ledwo ja wyminęłam. Ona zupełnie nie zwróciła na mnie uwagi. Na innej ścieżce jakiś facet o mało na mnie nie nadepnął. Też mnie nie zauważył. Był jasny dzień, nie padało, więc widoczność była znakomita. Może mnie naprawdę nie widzieli 😎
Potem jeszcze gdy wchodziłam do piekarni, ktoś wychodził i mnie staranował. Zero komentarza. Dziwne to wszystko. Nigdy mi się to nie zdarzyło, jestem uważna.
Mój REBALL jest przezroczysty, niczego nie zakrywa, ale nie przepuszcza niskich energii.
Mijał mnie ktoś z psem, który zaczął szczekać. Myślałam, że to na mnie, ale nie. Jechała na wózku starsza pani. Dla psa widocznie to był dziwny widok. Pani tak kręciła kołami, że mnie prześcignęła. Dogoniłam ją gdy pani zatrzymała się przed schodami i miejscem na wózki. Podjazd nie był stromy, bo były tylko 2 schodki. Odruchowo ujęłam rączki i wepchnęłam go na wyższy chodnik. Skoro jestem niewidzialna, to kobieta będzie miała dobry dzień, pomyśli, że to wiatr jej pomógł. Nic z tych rzeczy. Byłam widzialna. Pani odwróciła się i się uśmiechnęła. Miała wjechać do apteki, a ja zaczęłam się tłumaczyć, że myślałam, że potrzebuje pomocy, bo obok był bardzo stromy wjazd na chodnik wyżej. Niwelował 5 schodów. A ona spojrzała na wejście do apteki i powiedziała, że właściwie to może wejść jeszcze do sklepu, a do apteki będzie miała z górki. Tak zrobiłam. Popchnęłam ją na tym wózku bardzo stromym podjazdem, było ciężko. Ona pojechała w swoją stronę, a ja w swoją. Bez zbędnych słów. 😎
Każdy ma wokół siebie pole ochronne, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Emanuje tym co jest w nim w środku.
Zauważyłam, że gdy wchodzę do pustego sklepu, natychmiast wchodzi za mną 5 osób. Kiedyś ta liczba osób była różna. Od około roku jest to 5 osób, które pojawiają się znikąd. Ludzie ciągną do energii, bo przecież uwaga podąża za energią.
Dzisiaj była medytacja Sutra Wielkiego Współczucia. Nie umiałam sobie wyobrazić ludzi poszkodowanych w trzęsieniach ziemi, czy innych katastrofach. Mam za mało energii na to. Więc przypomniałam sobie tę panią i posłałam jej błogosławieństwa, miłość i energię uzdrawiania.
Szkoda, że nie jestem niewidzialna 😎😎😎
07/01/2025
Fałsz
Gdy blachę wsadziłam do piekarnika to miałam 15 minut wolnego. Spojrzałam w niebo na południowym zachodzie. Chmury się rozstąpiły i ujrzałam to:
Zrobiłam fotkę, bo ostatnio niebo jest zachmurzone. Rzadki widok.
Koniunkcja była w gwiazdozbiorze Wodnika jak podaje Stellarium. Wenus nadal jest w Wodniku, a nie w Rybach. Pluton wszedł do Koziorożca, a opuści go za 14 lat w 20239 roku. I rzeczywiście tak się dzieje. Pluton rozwala to co stare, jak wulkany czy firmy z tradycjami. Gdy o tym wiesz to możesz sprawdzić czy ciebie to dotknie. Jak Pluton tranzytuje twoje urodzeniowe planety – rzeczywiste, a nie sprzed 2 tysięcy lat.
Co są warte horoskopy „na Słońce w Koziorożcu” skoro Słońce jest w Strzelcu?
Jak ma na nas to działać? Po co nam opis działania Słońca w Koziorożcu. Po to, żebyś popełniał błędy i zwalał winę na gwiazdy.
Nie jestem znakiem zodiaku. Bo co to właściwie znaczy? Gdy się rodziłam moje słońce było w Pannie, a nie w Wadze, ascendent w Rybach, a nie w Baranie. A Saturna mam w Wężowniku i to ma sens. Wszystkie planety były o jeden znak wcześniej. We Lwie mam 4 planety. Opisy zgadzają się w 100%. Gdy sprawdziłam znaczenie, to nie musiałam naginać rzeczywistości i udawać, że pasuję do Wagi. Dobrze, że pracę wybrałam nie znając „horoskopu”. Naprawdę nie czuję się podobna do Putina czy Wałęsy. Nie mogłabym być kapusiem i ciągle kłamać. Wszystkie koleżanki by o tym wiedziały. Byłabym bezużytecznym agentem. Nie trać czasu na znaki zodiaku i horoskopy, bo są nic nie warte. Śmieszne jest stawianie tarota na znaki zodiaku. Bzdury. Nic nie ma prawa się spełnić, bo to nie dotyczy ciebie. Nie jesteś znakiem zodiaku, masz tez inne planety, które są czasem ważniejsze. Albo coś robisz wyłącznie dla siebie i na podstawie rzeczywistych tranzytów, albo nic nie rób. Nie marnuj czasu. To najcenniejsza rzecz na tym świecie. Stracone zdrowie możesz odzyskać, stracone pieniądze też, ale czasu nic ci nie zwróci. Urodziłam się we wrześniu, to jest september, czyli 7. Dawno temu kalendarz zaczynał się w marcu, więc było dobrze. Rzym zawsze fałszuje wszystko.
Pomylona jest przez to numerologia. Elity stosują gematrię i astrologię syderyczną. Bo mają dostęp do prawdziwej wiedzy. Nam, plebsowi, wciskają kit ubrany w szaty prawdy. Król jest nagi, a w oczach ma strach. Boi się, że wszyscy się dowiedzą jak działa świat. I mogą zrobić porządek. Jak nie ludzie to Pluton pozbawi stanowisk tych co rządzili i kradli. Wyjdą na jaw wszystkie brudne sekrety. Bójcie się. 🙊Nawet państwa nie są bezpieczne. Kanada już się szykuje do unii z USA. Będą to ciekawe lata. Aż 14 😎
Ciągle udajemy, że czas jest zimowy i letni. Pociągi stoją godzinę w polu, żeby godziny przyjazdu się zgadzały. Nieustannie życzę tym osobom tego, czego nam życzą, nawzajem im i ich rodzinom.
Planowałam kupić książkę o magii, ale mam już 2 i postanowiłam je przejrzeć. Bardzo dużo technik w rozwoju osobistym pochodzi od magii. Oddychanie, zaklęcia – afirmacje, rytuał relaksacyjny, wszystko jest pomieszane. Ludzie nawet nie wiedza, że stosują magię. 😎
A taką zakładkę znalazłam.
Zaczęłam się śmiać. To jedna z run. Są to symbole najbardziej krwiożerczych ludzi na planecie. Facet wisiał głową w dół i dostał objawienia. Humanitarne. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale o tej jednej runie powiem.
Algiz to miała być runa „ochrony”. Widzimy istotę, która ma ręce w górze, a obok parasol, który ma metalowe pręty skierowane w dół. Co innego na obrazku, co innego znaczenie. To nie jest runa ochronna. Wręcz przeciwnie.
Prawdziwą runę ochronną znają rodzice czy dziadkowie. To pacyfka - runa Yr. Nie było jej w pierwszym Futharku. Nordyckie plemiona mordowały przeciwników, nie potrzebowały ochrony.
Mam ją namalowaną na kamieniu i trzymam w domu na parapecie.
Przedstawia się ją jako pustą, straszną, a to ona ochrania. Widzimy istotę podpieraną z obu stron. Jak korzenie wspierają drzewo, by się nie przewróciło.
Ktoś sobie namalował runy, ale widać, że kamień nie jest stary. Bo na górze mamy runę ochronną.
Bądź ostrożny przy stosowaniu różnych symboli i znaków. Ludzie specjalnie są wprowadzani w błąd, by zwykłym ludziom, pozbawionych wiedzy, żyło się gorzej.
Dlaczego prawda jest ważna? Jeśli patrzysz w niebo i widzisz planety na właściwym miejscu to rezonujesz z kosmosem. Jak na górze tak na dole. Jeśli uważasz, że planety mają mieć na nas wpływ. Fałszywe znaki mają za zadanie programować cię wg schematów.
A co będzie, gdy będziesz rezonował z naturą?
Gdy nie widzę słońca
na niebie to proszę istoty żyjące na nim, by się ukazały 😎Dawno temu
robiłam eksperymenty ze słońcem, ale przecież kula światła nie może
rozmawiać, więc pomyślałam o istotach.
Hej chłopaki pokażcie się, chciałam się przywitać.
Mówisz / masz 😎
I o godzinie 13:36 dzisiaj niebo się rozchyliło i mogliśmy się zobaczyć 😎 Przesyłam im zawsze dobrą energię, błogosławieństwa i wdzięczność. Mrówka z Goliatem. A jednak zawsze mi się udaje. A potem tylko chmury i ciemno.
Kiedy słońce zmieniło kolor z żółtego na biały?
Fałszu jest za dużo na świecie. Każdy ma swój rozum. Jeśli ci to nie przeszkadza to dobrze. Tak ma być. Każdy ma swoje miejsce na ziemi. Jeden oszukuje, drugi jest oszukiwany.
Tak to działa. Gdy postrzegasz rzeczywistość taką jaka jest to rezonujesz z inteligentnymi energiami. I możesz na nią wpływać Możesz wtedy sterować swoim życiem. I zrozumiesz Transerfing.
Ludzie jednak wolą, by życie im się przydarzało „bo taki ich los”. Nie uważam, żeby było jakieś przeznaczenie. Chyba, że jesteśmy podatni na programowanie fałszem, na nieuzasadnione cierpienie. Prawda wymaga odwagi. I działania.
Szekspir miał rację.
Czytałam jeszcze w nocy wykład Rudolfa Steinera o mózgu i myśleniu, bardzo zabawny i bardzo a propos (GA 348 II). Nie mam już tu miejsca na opowieść o tym.
W tym roku co noc (6 nocy) mi się coś śni, ale treść mi umyka, gdy otworzę oczy.
Podałabym więcej przykładów fałszu, ale jestem po medytacji Diamentowej Sutry i Sutry Serca. Mam dziwny nastrój. Biorę udział w 7 dniowych światowych medytacjach - błogosławieństwa dla świata.
Nie ma nic lepszego niż rozsiewać dobro. 🙏