28/03/2018

Awarie

Co jakiś czas nawiedzają mnie awarie. Stadami. Jak coś zacznie się psuć to ciągnie za sobą inne rzeczy w domu.


Zaczęło się od słuchawki. W kuchni mam kran wyciągany, zakończony słuchawką z przyciskami. Jest inna od słuchawki łazienkowej, bo ma strumień jak ze zwykłego kranu. Kilka dni temu rano woda strzelała we wszystkie strony. Trzeba było ją odkręcić, bo zalewała całą kuchnię. Oczywiście sygnały, że coś się psuje były od dawna. Skoro nic się z tym nie zrobiło to popsuło się na amen. Trzeba było w trybie pilnym kupić nową słuchawkę i wymienić.


Potem wywaliły korki. Nie chodziła pralka, czajnika nie mam, a prądu nie było. Co jakiś czas tak się zdarza i pora wezwać elektryka, żeby sprawdził instalację. Korek został wymieniony. Prosi się o automat. Będzie łatwiej. Po świętach się tym zajmę.


Potem ktoś walił w drzwi. Zdziwiona otworzyłam. Mam dzwonek bezprzewodowy, który dostałam w prezencie (kolejny). Mało kto dzwoni do drzwi, bo jest domofon. Ale czasami ktoś chodzi od drzwi do drzwi. Dzwonek nie działał, bo bateria się wyczerpała. W miesiąc. Powinno się od czasu do czasu pobudzić baterię. Baterie kupuję tonami, więc i ta została wymieniona.


dzwonek
Na początku ubiegłego tygodnia zostałam pozbawiona smartfona. Popsuło się gniazdo ładowania. Najważniejsza rzecz w telefonie. Naprawa trwała 3 dni robocze i w sobotę smartfon do mnie wrócił. Przez ten czas używałam starego htc. Dużym plusem była bateria, którą naładowałam raz i trzymała. Przez ten czas nie wiedziałam kiedy ktoś wysłał mi mejla, nie znałam ilości kroków, które robiłam, nie mogłam odczytać mms. Poza tym niczego mi nie brakowało. Nie jestem uzależniona, choć człowiek szybko się przyzwyczaja do lepszego.


W piątek zafundowałam sobie światłowód do mojego kompa. Technologia idzie naprzód, więc nie można odstawać. Przewód jest cieniutki i bardzo wrażliwy na zginanie. Trzeba uważać przy sprzątaniu. Przez 2 godziny w domu było zamieszanie. Bałagan został szybko usunięty, przy okazji świątecznych porządków. Mam teraz internet 100 Mb/s, a tv działa na wi-fi. Wywaliłam kolejny kabel. Tv działa dobrze, tylko głos ma lekkie opóźnienie gdy się lata po kanałach.


Tyle różnych zdarzeń związanych z elektrycznością trochę mnie dziwi, ale nie niepokoi. Trzeba po prostu wszystko naprawiać. Ze spokojem.


Bo Swiat-to-lustro jak kiedyś pisałam. Gdy coś się dzieje niespodziewanego, to nie należy wpadać w panikę, tylko naprawiać. Przecież wszystko ma swoją żywotność.


W sobotę zmarł facet, który przez 40 lat udawał miłego. Po śmierci jego żony, powiedział, że właściwie to nas nie lubi, a przychodził z musu, z żoną. Podłość ludzka nie zna granic. Umierał w męczarniach, sam, nie jadł nie mógł chodzić, nie mógł jeść. Nawet nie wiadomo kiedy dokładnie umarł. Nikt go nie trzymał za rękę. Tak mają podli i fałszywi ludzie.


Wczoraj w sklepie kasjerka okradła mnie na niecałe 6 zł. Była to miła starsza pani. Uśmiechnięta zeskanowała 2 razy 2 paczki ciastek, wyszło, że kupiłam 4 paczki. Zorientowałam się w domu. Kasjerka była stara, ale szybka i miła. Nie wzbudzała podejrzeń. Potem przypomniałam sobie, że wydruk z kasy podała mi drukiem do dołu i nie patrzyła na mnie o oczach nie wspomnę. Taka stara złodziejka. Zamiast siedzieć z wnukami w domu, to siedzi na kasie i kradnie. Straciłam czujność.


Ciekawe jak te ciastka się rozliczą. Na półce zostały 2 paczki opłacone. Czy kasjerka weźmie je sobie i wyniesie do domu? Albo zje na kolację w sklepie. Czy ma też inne produkty ukradzione innym ludziom? Jak ona to ogarnia, co zdjąć z półek.


Czy ona nie wie, że skoro ona coś zabrała mi to jej też zostanie coś zabrane. Tylko z nawiązką. Chytry 2 razy traci, tak się mówi. Złodziej traci o wiele więcej. I będzie płacz i pytanie dlaczego ją to spotkało, czym sobie zasłużyła. A rodzina i znajomi będą się dziwić, że taką miłą staruszkę spotykają złe rzeczy. Ja się nie dziwię. Wiem, że choroby, wypadki, nieszczęścia mają naprawić nasz charakter i nasze czyny. Im mniej słuchamy tym bardziej potem cierpimy. I to nie żadna karma, tylko dążenie świata do równowagi. Ubytek trzeba wyrównać, a nadmiar rozpuścić. Jak to w życiu.


Chyba tego sklepu nie odwiedzę w najbliższym czasie. To kolejna kasjerka stara złodziejka.


Zamiast kraść można żebrać. Tylko żebractwo przeniosło się do internetu, a stare złodziejki są nie kumate i nic nie potrafią.


papryka1
A na koniec moje papryczki. Posiałam jednego dnia, a lepiej wyrosła żółta papryka niż zielona. Żółta nawet listki ma dłuższe. Te same warunki uprawy, a efekt inny.


Nie mam nowej ziemi, a powinnam już przesadzić je do większych doniczek.


Właściwie to trafiłam na trop przyczyny moich ostatnich awarii, ale o tym innym razem.


 


 

20/03/2018

Upiększanie

Mieszkam w jakiejś enklawie. Nikt ze znajomych nie choruje, wszyscy są szczęśliwi, choć oczywiście nie przez cały czas. Ludzie wokół są sympatyczni, a im dalej stąd tym gorzej, smutniej.


A przecież gdzieś jest epidemia, ludzie chorują i umierają. A moja przychodnia pusta, lekarz czeka na pacjentów przy otwartych drzwiach. Codziennie wygląda słońce. Temperatura też jest wyższa. Gdy miało być -15 u mnie było -11. Dzisiaj było około zera, choć na telefonie miałam -2.


I ludzie są jakby milsi. Rozmawiam z moimi sąsiadami, wymieniamy drobne uprzejmości i biegniemy dalej. Wystarczy poświęcić tylko chwilę i świat staje się lepszy, widniejszy.


Ktoś powiesił karmnik dla ptaków.



Otwór maleńki, ale to chyba nie atrapa. Czy ptaki jeszcze wiedzą po co to? To raczej nie karmnik, a domek dla pisklaków. Wysoko i otwór maleńki. Nikt niepowołany tam nie wejdzie.


Jak mówi Laitman powinniśmy „utkać sieć dobrych połączeń.” Ludzie są węzłami sieci, gdy są połączeni to stanowią jedność, jednostka znika, ważna jest społeczność.


Gdy się prawidłowo zorganizujemy (będziemy świadczyć dobro) to świat stanie się lepszy. W przeciwnym razie będzie wypełniony ludźmi, którzy zaczną się wzajemnie niszczyć. A więc przyciągamy wyższe światło, nie tracimy czasu na bzdety. Traktujmy ludzi jak siebie samych.



Ktoś pomyślał o innych i zawiesił baloniki na krzakach. Na chwilę. Upiększył szarą rzeczywistość, zanim pojawią się kolory natury. Trzeba myśleć pozytywnie, co dla niektórych jest trudne. Trudny to jest tylko początek, postanowienie. Potem z każdym dniem jest lepiej.


Politycy wmawiają ludziom kłamstwa, programują ich negatywnie, straszą. Nie ma żadnego potwierdzenia ich słów. Prowokują mroczne siły, ale nie wiedzą, że ludzi dobrej woli jest więcej. Ludzie powinni zadawać pytania, a nie potakiwać i czekać na najgorsze. Zawsze oczekuj najlepszego. Dostaniesz to czego oczekujesz. Odkryj punkt w swoim sercu, tą boską iskierkę. Gdy zaczniesz „świecić”, inni też tego zapragną. I świat będzie lepszy, piękniejszy.


Dzisiaj znowu miałam dziwną sytuację. Znam pewną osobę ok. 15 lat. Były już dwie rozmowy. Okazało się, że obie inaczej pamiętamy pewne sytuacje. Ona wmawia mi coś, czego ja na pewno nie powiedziałam. Pamiętam to dobrze. Ona twierdzi inaczej. I dzisiaj kolejna taka sytuacja. Czy powinnam się bać? Czy coś ze mną jest nie tak? Może tak, ale dotyczy to kontaktów tylko z tą znajomą. Może jestem klonem, ale klonuje się wszystko, łącznie ze wspomnieniami. Może jestem z innego świata, w której ta znajoma jest inna i pamięta inne sytuacje. Trzy takie zdarzenia to nie jednostkowa sprawa.


Powinnam może wszystko zapisywać. Mniej mówić, a więcej wysyłać mejli.


Nigdy nie kasuję swoich starych wypowiedzi na różnych forach. To ślad i dowód mojego rozwoju lub cofania się. To przecież ja, ale inna, młodsza, głupsza. Nie czytam staroci, ale wiem, że jak zechcę to mogę te wypowiedzi odnaleźć i się pośmiać.


Znajoma to nikt ważny, ale zasiała niepokój w sercu.


W razie czego mam kamień od mojej przyjaciółki. Gdy go dostrzegła na ziemi podczas spaceru, to od razu pomyślała o mnie i że mi go da. Bo kształt ma wyjątkowy. To serce.



Wygląda jak prawdziwe serce, a nie jak nerki, które ludzie sobie pokazują palcami. Jakby nie wiedzieli jak wygląda prawdziwy mięsień, pompa, która tłoczy życie. Inni też dostrzegają w tym manipulację, jak Moby. Pisałam o tym tu Serce-czy-nerki


Dobrze jest mieć przyjaciół i znajomych, którzy są dobrymi ludźmi.


 

15/03/2018

Przyjaciel

Dzień rozpoczęłam od takiej myśli:


http://www.sathyasai.org.pl/nauki.php?tekst=t10.1


Akurat dzisiaj taki temat. Zwykle polemizuję z autorytetami, ale tym razem w pełni się zgadzam.


W ciągu życia spotykamy wielu ludzi. Z jednymi się dogadujemy, z innymi nie. Z niektórymi jesteśmy blisko i to oni zostają naszymi przyjaciółmi.


Miałam kilka bliskich koleżanek, ale odeszły. Zawsze mnie dziwiło, że ktoś chce się ze mną przyjaźnić. Wydawało mi się, że nie mam nic do dania. Przyjaciel zapewnia ci równowagę w życiu. Przyjaźń to interes, jedna strona daje to co potrzebuje druga strona. Dlatego przyjaźń może trwać do śmierci.


Przyjaźni nie da się zaplanować. Jak w powyższej myśli: łączą się serca. Moje przyjaźnie nie są filmowe, są zwykłe. Nie spotykamy się często, rozmawiamy przez telefon czasami – jak jest potrzeba. Gdy rozmawiamy to uwaga skupiona jest na rzeczach najważniejszych. Są rzeczy, których nie powiesz matce, siostrze, córce. Musisz mieć kogoś obcego, który cię zna, wie jaki jesteś w różnych sytuacjach. Gdy rozmawiasz to nie udajesz, bo po co. Czasem musisz wyrzucić z siebie żal i poczucie niesprawiedliwości. Osoba z boku umie cię „naprawić”, osuszyć łzy, podnieść z dna, pomóc uwierzyć w siebie, sprawić przyjemność.



O przyjaźni pisałam tu Przyjaciele i będę jeszcze pisała. Neverending story. Jeśli jesteś młody to rozejrzyj się wokoło. To dobry czas, żeby znaleźć przyjaciela. A najlepiej wielu przyjaciół. Podczas życiowej weryfikacji zostaną ci prawdziwi, do których pasujecie jak puzzle.


Mówi się - Chcesz stracić przyjaciela – pożycz mu pieniądze.


Kiedyś żyrowałam kredyt koleżance ze studiów, z którą przyjaźniłam się kilka lat. Nie bolało pismo z banku, bolał brak informacji od koleżanki. Nic nie powiedziała, że ma problem ze spłatami. Rozmówiłyśmy się, dogadała się z bankiem, ale przyjaźń nie przetrwała. I to nie dług był tego przyczyną.


Potem pożyczałam pieniądze mojej aktualnej przyjaciółce i nadal się przyjaźnimy. Ona była w potrzebie i nie oddała mi w terminie. Ja akurat nie potrzebowałam, ale widziałam, że jej nie było z tym dobrze. W końcu oddała, jak miała. Nie ma tematu. Zaufanie zostało.


Jechałam dzisiaj tramwajem. Ponieważ foteliki były pokryte tkaniną, nie siadałam. Widziałam kiedyś menela, który sikał siedząc. Czy ktoś to pierze, czy tylko wysycha?


Stanęłam obok ogłoszenia. Poszukiwano wolontariuszy, którzy zostaną przyjaciółmi chorych na Downa i samotnych, którzy z nikim się nie przyjaźnią. Czy to dobry sposób na samotność? Był podany adres strony, ale nie zapamiętałam. W pierwszym odruchu chciałam się tym zainteresować. Ale potem zreflektowałam się. Przecież tam chodzi o poświęcanie swojego czasu i fizyczne bycie z kimś. A tego nie mam w nadmiarze. Z moją przyjaciółką teraz nie musimy się widywać, wystarczą telefony w potrzebie. Kiedyś spotykałyśmy się często, nawet spędzałyśmy ze sobą wakacje, ale po urodzeniu dzieci kontakty wyhamowały. Przyjaźń nie może być męcząca i absorbująca. To tylko uzupełnienie życia.


Dzisiaj rozmawiałam z przyjaciółką 15 minut. Wystarczyło, żeby upewnić się, że wszystko w porządku. Na to mam czas.


Każdy potrzebuje przyjaciela, obojętnie kim jest. I każdy może go mieć. Tylko trzeba o to zadbać. Najgorzej mają „gwiazdy”. Pną się na szczyt, żeby zobaczyć, że nikogo tam nie ma. Jak Pattinson, aktor jednej roli, jednej miny. Kiedyś był sławny i miał swoje przemyślenia. Jaki to on biedny, bo sławny i wszyscy go nienawidzą. Ego i sława Nie umiem mu współczuć.


Dlatego trzeba mieć przyjaciół z zupełnie innego środowiska, żeby zachować równowagę i nie odlecieć w kosmos.


Nie zostanę wolontariuszem.


 


 

05/03/2018

Projektantka

Nie ma to jak dobrze zacząć tydzień. Wczoraj zupełnie przypadkowo obejrzałam film z 2015 roku Projektantka. Tytułową rolę brawurowo zagrała Kate Winslet. Był też Hugo Weaving (agent Smith), który zagrał zabawną postać lokalnego policjanta.



Dawno żaden film mnie tak nie rozśmieszył, śmiałam się na głos, co było dziwne ;) W zalewie przeciętności taki film to perełka. Nieprzewidywalne zwroty akcji, historia opowiedziana świeżo. Nie ma w tym filmie zbędnych ludzi, zbędnych scen, czy zbędnych dialogów. Dobrze się ogląda i dobrze bawi. Zaskakujące zwroty akcji nie pozwalają się nudzić.


Film opowiada o lękach z dzieciństwa, które mają ogromny wpływ na nas – dorosłych. Trzeba się z nimi zmierzyć, przypomnieć sobie stare wydarzenia, żeby pójść naprzód. To ludzie i sytuacje z dzieciństwa kształtują nas jako dorosłych. To z czasów szkolnych pozostają najlepsze przyjaźnie.


W każdej społeczności są te same problemy. W filmie możemy oglądać ładne stroje i rozpadające się drewniane chatki. Nawet gdy bieda piszczy można chodzić w szpilkach po piasku. Samo życie.


Warto przypomnieć sobie różne sytuacje z przeszłości i przeżyć je jeszcze raz, bez oceniania. W przeszłości jest nasza przyszłość. Obojętnie jak wysoko zaszliśmy, warto wrócić do korzeni i oczyścić wspomnienia. Nie chodzi o zemstę, ale wszystko potem układa się samo.


Pamiętam scenę z Lost, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Scena, która mówiła, że wszystko jest zapisane, a my mamy tylko iść z punktu A do B. To było spotkanie Jacoba z małym dzieckiem Johnem Locke. Jacob wiedział co się wydarzy, wybrał sobie konkretne osoby, które wykorzystał do swoich celów. Byłam w szoku, bo to znaczy, że niespecjalnie mamy wpływ na nasze życie. To osoby, które spotykamy nas kształtują, zmieniają, ranią lub podnoszą z kolan.


Polecam obejrzeć ten film. Jest świeży, zabawny i zaskakujący. Każdy aktor w swojej roli jest znakomity.


Nie ma to jak dobrze rozpocząć tydzień :)


10 nieusuwalnych trojanów na moim smartfonie nie jest w stanie zepsuć mi dnia ;) Powiadomił mnie o tym nowy program antywirusowy.


 

04/03/2018

Kredyt alkoholowy

O pijakach miałam napisać dawno. Miałam w rodzinie wielu, więc znam problem z obserwacji.


Wydarzyły się ostatnio 3 rzeczy, które zmusiły mnie do napisania tego co poniżej. Już. Teraz.


Po pierwsze: występ Justina Timberlake'a na Super Bowl.



Wykorzystał Prince'a. Wszyscy wiedzą, że Prince występy żywych ze zmarłymi uważał za demoniczne i był temu przeciwny. Dostaliśmy pokaz pogardy dla zmarłego artysty. Dlaczego nie wziął sobie Bowiego? Jeszcze zawłaszczył sobie fiolet, kolor kojarzony z Princem. Fiolet to błękit – oddanie i czerwień – siła krwi. Szyderstwo. Skopiował wszystko, prócz talentu. Kto mu to podpowiedział? Kto szeptał do uszka?


Po drugie: Przeczytałam art. w gazecie, że Robbie Williams ma problemy ze zdrowiem. Odwołał trasę koncertową, bo lekarze wykryli u niego nieprawidłowości w pracy mózgu. W 2007 r. „odmienił” swoje życie, ożenił się, ma 2 dzieci, poszedł na odwyk. Przez alkohol rozpadł się jego zespół Take That, potem dzięki alkoholowi zaczął karierę solową. Wychodzi na prostą i zachorował.


Po trzecie: w tramwaju usłyszałam rozmowę 2 młodych ludzi. Opowiadali jak to idą do pracy i są sprawdzani. Chwalił się jeden, że po wypiciu kilku piw na bramce go przepuścili do pracy, a kolegę, który był „wczorajszy” nie. To powód do dumy, żeby pracować na taśmie nietrzeźwym. System jednak nie działa zbyt dobrze. Nie wiedziałam, że badają pracowników alkomatem, czy czymś innym. Zawsze prześlizgnie się jakiś cwaniak.


O kredycie alkoholowym przeczytałam w 2013 roku w książkach Zelanda o transerfingu.


Na forum usiłowałam to rozkminić, bo nie mogłam zrozumieć na czym polega ten kredyt. Odpowiedź znałam już dawno. Tylko o tym zapomniałam.


Moja mama miała 2 młodsze siostry, które piły. Gdy przejeżdżali to jako dziecko śmiać mi się chciało jak sprytnie ukrywały swoje picie. W różnych miejscach miały pochowane butelki, potem puszki. Na pytanie czy piły, kłamały w żywe oczy przysięgając na wszystko. Śmiać mi się chciało, że one dorosłe bały się mojego ojca. W domu był barek wypełniony po brzegi. Ale piło się okazjonalnie, czasem po 1 kieliszku, na rozgrzewkę. A one chciałyby opróżnić wszystko w kilka godzin. Widziałam, że zachowywały się jak opętane, jakby coś im kazało pić i robić złe rzeczy. Nauczyłam się, że pijacy zawsze kłamią, nie można im ufać gdy mówią, że to ostatni raz itd. Potem wiele razy ostrzegałam znajome, ale każdy musi sam się przekonać, albo nosić swój krzyż.


Potem po maturze spotkaliśmy się z kolegami na prywatce w wakacje. Wszyscy zdaliśmy na studia i było co świętować. Wszyscy piliśmy, niektórzy na umór, do zatracenia. Na drugi dzień dowiedziałam się, że jeden kolega powiesił się. Pokłócił się z dziewczyną, wyszedł wcześniej, a w domu skończył ze sobą.


Potem miałam męża, który wychodził wyrzucić śmieci, a wracał po 3 dniach. Spotkał kolegę i poszedł na imprezę. W domu nigdy nie pił, ale z kolegami często. Gdy pierwszy raz nas okradli, świętowaliśmy Wielkanoc. Był alkohol. Pojechaliśmy do domu. A mąż już wypity otworzył lodówkę i dopił ćwiartkę wódki. Nie było z nim kontaktu i ja musiałam z policjantami gonić taksówkę z fantami. Odzyskałam tv i koc, reszta przepadła. Policjant powiedział, że szkoda, że mój mąż się upił, bo on wie, gdzie złodzieje schowali łup. On nie może, ale my mogliśmy się tam włamać i odebrać co nasze. Potem Los wyrównał nasze krzywdy.


Dlaczego alkohol jest tak łatwo dostępny, a narkotyki są nielegalne? Szkodzą tak samo. Dobre pytanie, nie raz się zastanawialiśmy dlaczego tak jest.


Każdy pijak ma powód do picia. Moja ciotka w wieku 17 lat wyszła za mąż, a w wieku 19 lat została wdową z maleńkim dzieckiem. Kiedyś w kopalniach codziennie ktoś ginął, albo miał wypadek (jak mój tata). Druga ciotka w alkoholu topiła smutki po rozwodzie. Artyści piją, żeby ciągle być na fali, piją ze strachu, że mogą stracić popularność, piją, żeby nie patrzeć na siebie w lustrze, żeby nic nie czuć.


Indianie Lakoci nauczyli się pić z ciekawości (art. Duży Format 12.02.2018). W rezerwacie w 1 osadzie jest zameldowanych 14 mieszkańców i mają 4 sklepy z wódką. Piją, żeby zabić czas, poczucie beznadziei, brak celu w życiu, żeby nie słyszeć przodków. Był świetnym środkiem płatniczym w czasach eksterminacji, czyli kolonizacji Dzikiego Zachodu.


Alkoholizm to nie choroba. Nie można pójść na zwolnienie lekarskie i można za pijaństwo zostać zwolnionym z pracy dyscyplinarnie. Nie jest to choroba, bo nie każdy na nią zachoruje. Warunek konieczny to picie na umór. Nie można się litować nad pijakiem, to nic nie pomoże. Musi on sam spłacić swój kredyt alkoholowy.


W zeszłym roku policja zatrzymała aktora Shia La Beouf za zakłócanie i prowadzenie po pijaku.


Jego prawnik stwierdził, że Shia nie jest alkoholikiem, bo nie ma niekontrolowanego pragnienia picia. Aktor ma problem, bo gdy zacznie pić, to nie może przestać. Kuriozum. Można zajrzeć tu shia-labeouf-not-alcoholic


 


Można powiedzieć, że alkohol to pierwszy stopień do piekła.


Od niego zaczyna się degradacja człowieka, jak wpadnie w szpony nałogu. Potem kolejne używki. To określenie wiele wyjaśnia.


Steiner wykładał, że


...poprzez alkohol przyjmujemy do naszego organizmu coś, co z innego kierunku działa tak, jak ego działa na krew. Oznacza to, że spożywając alkohol, bierzemy w siebie opozycyjne ego, które jest bezpośrednim przeciwnikiem uczynków naszego duchowego ego.Alkohol nie dopuszcza do działania własnego ego, czyniąc go niewolnikiem.


Pijący alkohol oddala się od Boga i duchowości. Kto podąża ścieżką rozwoju duchowego, a pije, nie dosięga wyższych światów, a brodzi w rynsztoku.


Słynny jego cytat: “Spożywanie alkoholu przygotowuje żyzną glebę dla zastępów istot duchowych, tak jak brudny pokój wypełnia się muchami.” Świetnie to ujął.


Gdy pijesz często i do upadłego wpadasz w szpony demona. Demon nie potrzebuje zaproszenia, bo zaproszeniem jest picie.




Każdy pijak ma w sobie demona. Łatwo to sprawdzić. Osoba taka jest wesoła, nadaktywna, czarująca, wszyscy ją lubią, sprawia wrażenie, że osiąga co chce.


Moje ciotki były bardzo fajne, wesołe, lubiane. Jedna doskonale gotowała, choć się tego nigdy nie uczyła. Kolega z liceum nie uczył się dobrze, ale nauczyciele go lubili i zawsze zdawał. My też go lubiliśmy i zapraszaliśmy na wszystkie imprezy. Przyjaciel mojego ex również miał charyzmę, niczego się nie bał, mógł wszystko. Często zachowywał się ryzykownie, ale wygrywał.


Tak zadomawia się demon. Początek zawsze jest dobry, niczego złego się nie spodziewamy.


Jest ogromny nacisk na propagowanie picia.


 




Takie sklepy w moim mieście są co 500 m. Wszystkie oferują alkohole na każdą kieszeń. W każdym filmie pije się dla uczczenia czegoś, żeby się odstresować, żeby zasnąć, żeby zapomnieć. Piją artyści, sportowcy i zwykli ludzie.


W każdym teledysku się pije. Butelki i puszki są wszędzie, często w tle. Pijacy są nietykalni, wszyscy ich omijają. Tak chroni demon.


Prawdziwe oblicze demona można zobaczyć jeśli zrobi się coś co go wkurzy.




Wylewanie do zlewu jest dobrą okazją do zobaczenia prawdziwej twarzy demona. Szczerze tego nie polecam, bo można stracić życie.


 


Każdy pijak już jest martwy. Ale jeszcze o tym nie wie.


W serialu Lost (kilka odcinków przed końcem) jest taka scena, w której Sawyer siedzi w domku i pije. Wchodzi John Locke (wiadomo kim się stał ;)). A Sawyer mówi, że jest już martwy. Świetna scena. Zapamiętałam.




O śmierci od alkoholu mówi też Jezus. Każdy zna jego pierwszy cud gdy został zaproszony na wesele w Kanie Galilejskiej. Oczywiście, dodatkowi goście to zabrakło wina, ale nie jedzenia. Przez matkę Jezus musiał coś zaradzić, ale nie był zadowolony. Wesele to nie impreza składkowa. I tak Jezus odpowiada:


Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”.


To stwierdzenie aż bije po oczach. Powinno to zniechęcić każdego wierzącego do picia, a księża piją codziennie na oczach wiernych udając, że piją krew.


Jezus przemienił wodę w wino. Dla niego to łatwe. Woda była świeżo czerpana z rzeki, a więc była żywa. Podpici biesiadnicy nie zauważyliby różnicy gdyby pili wodę. Na tej zasadzie chrzczą drinki w knajpach. Klient płaci za alkohol, a dostaje coś rozcieńczonego.


Jakiś badacz Biblii opisał to zdarzenie tak: Skromna woda ujrzała swego Boga i zarumieniła się. Piękne :)


Dlaczego alkohol kojarzy się ze śmiercią? Wiedział to Jezus i Sawyer. Bo to kredyt, który trzeba zapłacić. I nie chodzi tu o kaca, tylko o usługi demona. Alkohol łamie hamulce. Artysta pijak robi różne rzeczy, które podpowiada mu demon. Obnażanie się na scenie to znak rozpoznawczy demona. Robił to Robbie Wiliams, Bennington, Prince, Amy Winehouse, Robin Williams, Jim Morrison i wielu innych. Artysta z demonem śpiewa o śmierci, o Lucyferze lub Lucy, o demonach, o zatraceniu.


Tu link do utworu The Doors - The End. Tekst w opisie.


https://www.youtube.com/watch?v=96dBUaKfp_g


Wszyscy są bardzo atrakcyjni, ale do czasu. Do czasu spłaty kredytu alkoholowego. Zwykle następuje to gdy człowiek się najmniej tego spodziewa.


Najpierw rozpada się rodzina, związki, praca, przyjaciele odchodzą. Potem odwyk czy odtrucie. Gdy człowiek wychodzi na prostą, układa sobie życie na nowo, to następuje zwrot długu z odsetkami. Dłużnik po prostu umiera w nieodpowiednim momencie.




Praca demona polega na szeptaniu do ucha rad, żeby być wspaniałym. Potem szepcze inne rzeczy. Namawia np. do gonienia pociągu – na pewno zdążysz. Człowiek nie myśli racjonalnie. W końcu słuchanie demona przynosiło spektakularne sukcesy. Taka rola demona, najpierw cię zwodzi i zawsze kłamie. Często namawia do ekstremalnych zachowań. Np. skocz z 10 piętra, zabij przypadkową osobę, powiedz coś co zaboli, zrób sobie selfie na klifie, możesz wszystko. Na początku pijakom się udaje. A potem przychodzi czas zapłaty.


Nie da się go oszukać czy przechytrzyć. Zawsze wygrywa.


Pijacy wiedzą, że to w alkoholu jest zło. A cola tylko ma to osłodzić. ;)



 


Śmierć może być niezrozumiała. Jest trup, a nie ma powodu śmierci. Demon może wydać polecenie i dłużnik nie budzi się rano. Niczego nie biorąc. Może też umierać w męczarniach jak Stalin. Relacja tu smierc stalina . Kto wrażliwy, niech nie czyta. Ostrzegam.


 


To nie bajka. Demony istnieją, nawet gdy się w nie nie wierzy.


Demon alkoholu zbiera żniwo nieustannie i poluje na następne ofiary. Nie musi się specjalnie wysilać.


A potem spłacaj zaciągnięty kredyt. Umrzyj przed czasem. Znienacka.


Zastanów się, czy dasz sobie z nim radę. Lepiej nie zaczynaj pić.


 

01/03/2018

Zakładki

Równowaga w życiu jest ważna. Gdy miną dni, w których zajmuję się tylko pracą, muszę zająć się czymś zupełnie innym. Dla zdrowia psychicznego.


Nie mam co czytać. Szukam czegoś ciekawego, ale stałam się wybredna.


Szkoda mi czasu na czytanie książek, które niczego w moje życie nie wnoszą. Nie czytam kolejnych wersji kopciuszka, nie czytam kryminałów, bo wiadomo jak się skończą. Reportaże czytam w wersji gazetowej, czyli krótkiej. Mogłabym czytać biografie, ale one zwykle są podrasowane. O niektórych nie wypada pisać prawdy, choć są niezbite dowody na pewne wydarzenia. Mamy takie czasy, że każdy może napisać książkę i ją wydać. Tylko, że ja nie czuję potrzeby czytania czegoś takiego. Na stos.


W oczekiwaniu na coś ciekawego zrobiłam kilka zakładek. Fajnych ;)





W moich książkach siedziały proste zakładki, sztywne, prostokątne, często jakieś stare widokówki. A teraz znalazłam coś ciekawego. I wróciłam do starej literatury. Na początek Imię róży. W oczekiwaniu.


Ze strony http://krokotak.com/?s=bookmarks można sobie wydrukować i pokolorować.


Kocham ludzi, którzy upiększają moją rzeczywistość. :)


Nie kocham ludzi, którzy czują nienawiść.


Dzisiaj w piekarni usłyszałam jak facet mówi, że nienawidzi zimy, że to najgorsza pora roku. Jakby mógł, to by wyjechał do ciepłych krajów.


Ludzie sami sobie szkodzą. W pełni zasługują na to co ich spotyka, a zwłaszcza na choroby. Hodują w sobie nienawiść.


Dziwaczne jest nienawidzenie pogody.


 


Rzeczy są jakie są i takie pozostaną. - Oskar Wilde.



Zimą jest zimno, a latem jest ciepło. Jesteśmy szczęściarzami, że mamy 4 pory roku. Na Florydzie jest nudno, bo ciągle jest ciepło, a na Islandii ciągle jest zimno. U nas jest pięknie. Wystarczy się odpowiednio ubierać i żyć w zgodzie z naturalnymi przemianami. Zimą jest idealny czas na zwolnienie, wyhamowanie. Dziwi mnie, że ludzie kupują teraz rzodkiewki i pomidory. To nie jest dobre w tym czasie. Zachowaj odpowiedni rytm, a będziesz żył długo w dobrym zdrowiu.


W Chiński Nowy Rok posiałam paprykę. Czerwona szybko została zjedzona. Została żółta i zielona. Nasionka poszły do ziemi i zostały podlane i przykryte pojemnikiem po kiwi. Zakleiłam tylko dziurki. A dzisiaj po 12 dniach zauważyłam pojawienie się roślinek.



 


Tylko w jednym pojemniku. To żółta papryka. Zielona jeszcze nie wzeszła. Nie oczekuję owoców. Niczego nie oczekuję. Niech sobie rośnie w ciepełku.


 





22/02/2018

Czucie

Czuję się świetnie. Bez powodu. Nie ćwiczę, źle się odżywiam, piję kawę i mało sypiam. A jednak moje samopoczucie jest znakomite. Od czego to zależy?


Inni robią wszystko dobrze, a mają depresję, a ja nic dobrze nie robię, a ogarnęło mnie szczęście. Samo z siebie. Na pewno to zasługa powietrza i słońca.


W powietrzu czuję nadchodzącą wiosnę. Jest inne niż zimowe. Nie musi być ciepło, ale są wyższe wibracje. Optymizm rozchodzi się wokół. Chce się żyć.


Wiedzą o tym rośliny. Mają wyczucie kiedy wypuścić młode listki. Są mądre, albo reagują na światło.



Drzewa są jeszcze bez liści. Nic nie mówią.



Czy my na pewno wiemy czym jest słońce? Naukowcy obserwują je, ale zupełnie nie umieją interpretować tego co widzą. Boją się gdy słońce jest mało aktywne i boją się jak są rozbłyski czy burze magnetyczne. Nie mają pojęcia jaki to ma wpływ na ludzi.


Słońce ma na nas dobry wpływ. Daje nam światło i życie. Im dłuższy dzień, tym ludzie dłużej są aktywni. Chce im się więcej, więcej mogą i nie są zmęczeni. Przynajmniej w naszym klimacie. Jesteśmy szczęściarzami, bo mamy 4 pory roku. Inni mają tylko lato lub zimę. U nas nie jest nudno.


Dzisiejszy dzień był słoneczny i noc bezchmurna. Wszystkie gwiazdozbiory są dobrze widoczne.


Najbardziej lubię bliźniaków, którzy są widoczni od wschodniego nieba do północnego, przez całą noc. Pollux świeci mocniej i dlatego dostał takie imię. Lux to przecież światło.


Ziemia jest dobrze oświetlona w dzień i w nocy.


Oprócz Pudelka i tmz czytam m.in. bankiera.


Dzisiejsza informacja o tym to-warto-wiedziec-dzis-rano też wprawia w dobry nastrój.


1990 - Na Dolnym Śląsku temperatura osiągnęła najwyższą wartość w lutym w historii pomiarów. We Wrocławiu i w Legnicy zanotowano +19,7 °C, w Jeleniej Górze +19,5 °C, w Zielonej Górze +19,0 °C.


28 lat temu było bardzo ciepło. Teraz może być podobnie, bo u mnie jest powyżej zera.


W przychodni znowu nie było nikogo. To gdzie są chorzy i umierający? Czy to możliwe, że w jednym miejscu są tak różne zjawiska? A może światy zachodzą na siebie. Zaklinanie rzeczywistości niektórym nie wychodzi. Idzie wiosna.


Nic nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi.


Czego życzę każdemu.


Nawet tym co nic nie czują. ;)


 

17/02/2018

Rok Ziemnego Psa

Właśnie mija pierwszy dzień chińskiego nowego roku. U nas zaczął się wczoraj po 22, czyli po nowiu.




Wczorajszy dzień był dla mnie beznadziejny. Pokłóciłam się z klientem i dwa razy rzuciłam pracę. Potem kupiłam ładne prezenty. Odpuściłam. Przeszło mi. Świat wszystko naprawił.


A dziś był piękny słoneczny dzień, ptaki ćwierkały i pachnie już inaczej. Ok. 20 ktoś puścił fajerwerki, chyba mu zostały z naszego nowego roku. Idealnie się wpisały w dzisiejsze święto. Trzeba wystraszyć złe duchy. Nadszedł nowy czas. Wiosna. Księżyca przybywa.




W tym roku emocje ostygną. W naturze jest równowaga, po 2 latach ognia nadchodzą 2 lata ziemi, a potem 2 lata metalu. Jest czas na wszystko, po kolei. Jin – Yang.


Historia lubi się powtarzać.


Nic dwa razy się nie zdarza.


Wchodzimy w czas ziemi (yang) i spraw przyziemnych. A czuwa nad tymi sprawami pies. Psy są inteligentne, fajne, sprawiedliwe i opiekują się swym panem. Na złodziei warczą i gryzą. Skoro one pilnują to my będziemy zajmować się sprawami bezpieczeństwa. Chciwość i ignorancja zostaną ujawnione. Obudzą się ruchy solidarnościowe z biednymi i głodnymi. Ruchy konserwatywne będą w ofensywie. Mamy już dość ognia, fermentu, głupich celebrytek, oczekujemy spokoju. Bo pies jest najbardziej konserwatywnym tradycjonalistą ze wszystkich znaków. Jest też niezależny i lojalny, można na nim polegać.


Ludzie będą mieć dość niusów, że garstka ma wszystkie pieniądze świata i zażąda sprawiedliwego podziału zasobów. Bo godne życie należy się każdemu. Marnotrawstwo i niepotrzebne wydatki będą piętnowane. Otworzą się ludzkie serca, bo pomaganie jest cool.


Ludzie będą bardziej dbać o swoich bliskich, starych i chorych. Bo pies jest współczujący.




Rodzina wysuwa się na pierwsze miejsce. Ważny będzie też dom jako miejsce dożycia. Wielu w tym roku zmieni mieszkanie, albo je ulepszy. Bo pies dba o swój dom. Powrócą też osoby z przeszłości, ludzie będą wracać do swoich korzeni. Dostaniesz na co zapracowałeś.


Energia ziemnego psa już zaczęła działać. Mamy komisję, która odkrywa prawdę o mafii mieszkaniowej. Jak każda komisja kreuje swoją gwiazdę. Jednak nie to jest ważne. Należy poszkodowanym ludziom zadośćuczynić. Nie wróci to życia zmarłym, ale teraz jest dobra pora by dostać to co zostało ukradzione. Ludzie walczcie o swoje pieniądze. Nie wystarczy, że oszuści zwrócą pieniądze, oni pójdą w odosobnienie.


Pójdzie lawina. Niech oszuści się boją, bo to dopiero początek. Już fala idzie np. takie przejecie ziemi


Kara nie ominie oszustów. Chyba, że urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą.


Jak O.J.Simpson.




Orenthal James Simpson (Jedynka i ognista świnia) w 1994 roku (rok drewnianego Psa) zabił swoją drugą żonę i jej znajomego. Jego pierwsza żona utopiła się w basenie. To ciekawy człowiek. Jako Jedynka świetnie się realizował. Najpierw jako bejsbolista, potem jako aktor (Korzenie, Naga broń i in.). Był zauważalny, a jako ognista świnia był lubiany. Swój temperament realizował w domu bijąc żonę. Miał wszystko i wszystko było mu wolno. Zero pokory. I został przestępcą. Proces śledzili ludzie na całym świecie. Został uniewinniony, bo jego prawnicy postawili na dyskryminację. Potem napisał książkę, bo on musi być widoczny. Ludzie mu współczuli. Poszedł siedzieć na 33 lata za 12 przestępstw w 2008 roku (rok ziemnego Szczura). Po 9 latach miał możliwość wyjścia warunkowego i wyszedł na wolność (w 2017 wspierał go ogień od koguta). Teraz wypoczywa, codziennie gra w golfa, ludzie robią sobie z nim fotki. Celebryta, a nie przestępca. Plotkowano, że jest ojcem porno celebrytki, bo jego adwokatem był ojciec kilku porno celebrytek. Cały czas jest aktywny i obecny, a w lipcu skończy 71 lat. Oj ty Simpson ;) Zajmij się może w tym roku swoimi dziećmi i domem.


Jego historia pokazuje jak działa zodiak chiński. I jak mu sprzyjał.


W zodiaku chińskim jest 5 żywiołów i 12 znaków, czyli mamy 60 opcji.


Każdy żywioł powtarza się co 10 lat (5 x 2). Niżej świetny obrazek, bo pokazuje zależności między żywiołami. Każdy może sobie sprawdzić swój żywioł i jak będzie aspektowany. Czy ziemia go będzie wspierać czy niszczyć. Jak w życiu: są wygrani i przegrani. Sam sobie zrób prognozę na te 2 lata. Poznaj siebie.



Ogień tworzy ziemię, a ziemia tworzy metal. O.J. popełnił zbrodnie w roku ziemi, potem dostał wyrok w ziemi, a wyszedł w roku ognia (z urodzenia). W roku 2018 dużo zarobi. Pomysły ma, doświadczenie i kreatywność (jako Jedynka). I jako świnia jest lubiany, bo wszyscy lubią świnki za nic, nawet jak są przestępcami. (Musk też jest świnią, ale z metalu – fortuna i szczęście mu sprzyja, nadchodzi jego żywioł w 2020).


Drzewo rozsadza ziemię, a ziemia zasypuje - niszczy wodę. Dlatego będą powodzie. Pojawi się jeszcze więcej głębokich otworów w ziemi.


Ostatnio rok Ziemi był w 2008. Każdy pamięta ten rok, bo był niedawno.


W żywiole ziemi panował wtedy Szczur. Ziemia wypędziła wszystkie szczury z norek. Dziwnym trafem wybuchł, „spontanicznie”, kryzys związany z hipotekami (ziemia). Idealny czas na to.


Czasem wydaje mi się, że ważniejszy jest panujący żywioł niż sam znak – zwierzę. Znak panuje 1 rok, a żywioł dwa lata.


W tamtym roku wybuchały ruchy wolnościowe, ale krwawo tłumione (m.in. Tybet). Oczywiście spór był o miejsce do życia, o ziemię. Były trzęsienia ziemi i powodzie (Chiny, Jemen). Na Ukrainie zginęli górnicy w wyniku wybuchu metanu (pod ziemią).


Ujawniono w Austrii przestępstwa Fritzla, który w swoim domu prowadził prywatne więzienie. Nie była to oaza spokoju i bezpieczeństwa. Zadziałał żywioł ziemi i szczur, patron tamtego roku, został wygoniony z piwnicy.


We wrześniu 2008 zepsuł się CERN. Co oni tam robili pod ziemią, żeby nikt nie widział? Nie da się tam wejść, ale można popsuć. Na 14 miesięcy. Dalej coś tam kombinują, pod ziemią. Ziemia może się oczyścić sama, bez pomocy człowieka.


Historia lubi się powtarzać.


Nic dwa razy się nie zdarza.


W tym roku będzie spokojniej, ale ziemia nie raz wstrząśnie, żeby zrzucić nieuczciwych ludzi. Gdy ziemia się trzęsie to niszczy, ale też może ujawnić stare artefakty. Bo przecież pies to tradycjonalista. Przeszłość może zostać ujawniona, odkopana. To dobry czas, żeby dowiedzieć się prawdy o przodkach. Archeolodzy niech kopią wszędzie.


Każdy znak w jakimś żywiole pojawia się co 60 lat. Rok Ziemnego Psa był 60 lat temu, czyli w 1958.


Pisałam już o nim tu 1958



Nie będę się powtarzać. Proszę przeczytać. Gorące sześćdziesiątki ;) Dla Chińczyków ważny jest rok urodzenia. Patrząc na energię sprzed 60 lat mogą w tym roku urodzić się popularne postaci. Wychodzi tu może nie spokój psa, co jego inteligencja. Psy wiedzą co robić w życiu i zgarnąć kasę na dom.


Historia lubi się powtarzać.


Nic dwa razy się nie zdarza.


Od 10 lat straszy się nas wojnami. To tylko słowa i zaklinanie rzeczywistości. Wojny były i będą, bo ludzie na tym zarabiają. Jednak rok ziemnego psa nie sprzyja agresorom. Wszystko obróci się przeciwko nim.


Nie można bezkarnie krakać, korzystając z informacji z zaświatów. Stamtąd idzie uzależnienie, pycha i kłamstwa. Wiem bo kiedyś tam zaglądałam. To nam nie jest do niczego potrzebne. To inny świat, który karmi się niegodziwościami. A wojny to żniwa dla zła. Rok Ziemnego Psa to czas spokoju, upominania się o swoje, budowy domu i upiększania go, zacieśniania więzi rodzinnych. Jednak trzeba uważać, żeby nie stawiać spraw na ostrzu noża, bo można to przypłacić życiem. Wykorzystajmy inteligencję Psa, który zawsze coś tam sobie zakopie. Wykorzystajmy swoje zapomniane doświadczenia, wykorzystajmy starych znajomych, walczmy o swoje sposobem, a nie otwartą wojną, wyjmijmy Asa z rękawa. Może uchodźcy wrócą do siebie.


W roku 2030 czyli metalowego psa może być gorąco.


Historia lubi się powtarzać.


Nic dwa razy się nie zdarza.



Zwolnij trochę, zrelaksuj się i ciesz się życiem.


To w końcu Nowy Rok :)













13/02/2018

Jakby środa

Często w środę ok. 17 mam wrażenie, że to sobota. Zaplanowane sprawy robią się same i mam dodatkowe dni. A dzisiaj poczułam, że jest środa, a to dopiero poniedziałek. Musiałam się upewnić, że się mylę. Mam dwa dni wolnego ;)


Czy to jakaś choroba? Jakieś zaburzenia czasu i przestrzeni? Anomalia na pewno.


Naprawdę czuć wiosnę, choć rano prószył śnieg. Nieśmiało i zaraz wszystko stopniało. Widocznie też poczuł co idzie i że nie ma tu miejsca dla niego. Wiosnę poczuli pracownicy firmy, która reklamuje się, że „podniosą wszystko”. Zdejmowali dekoracje świąteczne. Rychło w czas. Powinni to zrobić na początku stycznia, przecież każdy dzień oświetlenia kosztuje. Ale przecież to z moich pieniędzy, a nie urzędników.


Na głównej ulicy miasta zatrzymała mnie menelka z prośbą o złotówkę. Potem kolejny menel prosił o rozmowę??? O czym mam z nim rozmawiać? Ciekawe, że tyle osób przechodziło, a oni wybrali właśnie mnie, specjalnie. Strażników nie ma, bo inni menele siedzieli na ławce i popijali. Czy gdy zrobię im fotkę to będzie naruszenie ich prywatności? Czy jeszcze mamy prywatność skoro na każdym skrzyżowaniu są kamery?


Jest taka kamienica, którą upodobali sobie „artyści”. Tę fotkę zrobiłam ponad rok temu.





Podobno to sztuka, a mnie skojarzyło się z puszczeniem pawia na ściany.


A dzisiaj zobaczyłam, że rzygi zniknęły i pojawiła się para. Chyba trochę włóczki zostało.




Facet na górze z pejczem, a na dole płacząca kobieta. Co to ma być?


Chyba nikt tam nie mieszka, bo ciekawe byłyby odczucia mieszkańców.


24 grudnia 2017 wykonano mural (czyli sztuka) w NY. Na stronie https://www.arthistorynews.com/list/5 jest post New York's giant penis mural January 3 2018. Proszę odnaleźć i przeczytać, jak się czuli ludzie z obrazem gigantycznego penisa na ścianie własnego domu. Jedyna możliwa odpowiedź – źle. Mural zamalowano, ale penis jest nadal, tylko pod spodem. A może go zeskrobano. Nie da się tego odzobaczyć, ale proszę new-york-art-penis-mural-carolina-falkholt


I to nie dlatego przyszła do nich extra zima. A może tak, żeby autorce ostudzić głowę.


Pojawił się teraz trend na świecie cenzurowania dzieł sztuki, które pokazują nagość.


Trzeba szybko robić fotki, żeby cokolwiek się uratowało.


Ponieważ mam 2 dni wolnego ;) to przejrzałam gazety, które dostałam hurtowo od mamy.Są coraz głupsze, oglądam tylko obrazki ;)


A ta fotka mnie rozbawiła :)))





Zagadka: jaka jest różnica wieku między modelką 20+ a 60+?


Dobry humor na cały tydzień. Dla wszystkich.


A w niedzielę impreza, więc pogoda będzie odpowiednia, zamówiona. Bez czapki. Bo to przecież wiosna idzie. Zresztą w czwartek będzie Nowy rok, więc proszę święcić ten dzień. Ale o tym w kolejnych dodatkowych dniach.


Miłego tygodnia :)





09/02/2018

Faworki i Musk

Faworki dostałam wczoraj. Ja nie smażę. Robią to inni i mi dają. :)





Są pyszne. Odpowiednio usmażone na smalcu, kruche i chrupiące, cienkie, idealne. Zaczęliśmy jeść wczoraj, a dzisiaj szybko się skończyły. Trzeba było kupić pączki.


Niestety musiałam włączyć tv, bo było dla kogoś ważne głosowanie. Zupełnie się w tym nie orientuję. Jak można mieć wypieki na twarzy i obserwować przedstawienie. Nic nie znaczący urzędnicy siedzą i udają, że coś robią. Gdyby na sali siedziały chomiki to jaki byłby wynik? Zupełnie nie rozumiem jak można tym żyć. Dla darmowych faworków wszystko :)


Dzisiaj dowiedziałam się, że nie mieszkam już na ulicy poety tylko na ulicy pisarza. Sąsiad, który obwieścił mi tę nowinę będzie musiał wymienić dowód. Ja nie. Na razie nic się nie zmieniło, szyldy są stare, korespondencja dochodzi na stary adres, w bazach jeszcze nie ma zmiany. Czy nie można nazwać mojej ulicy np. Wesoła, Dobra, Zdrowa albo jakoś je ponumerować jak w NY. Nie daje się spokoju zmarłym, wyciągając ich na szyldy. To nie jest dla nich dobre.


Jeszcze załatwiłam sobie skierowanie na badania. Idzie wiosna, więc warto sprawdzić, czy wszystko OK. To najlepszy moment, bo po zimie może mi czegoś brakować. Dziwne, że nikogo nie było w przychodni. Podobno jest epidemia, ale ani ja, ani nikt z mojej rodziny i nikt ze znajomych nie choruje. Moja dzielnica też nie, skoro przychodnia jest pusta i lekarze czekają na pacjenta. Zima się kończy więc chorych nie będzie. Może ja mieszkam w dziwnym miejscu, enklawie?


Wczoraj równocześnie z polityką pokazywali Muska. Pijarowy spektakl! Jak można mówić dobrze o takim człowieku. Czy ludzie są ślepi i głupi? Czego on dokonał? Motoryzację skierował na ślepy tor, wracamy do XIX wieku. Czy ktoś opłacił marionetkowe rządy, żeby dofinansowywali projekt elektrycznych samochodów? W prasie pojawiają się peany nad jego działalnością. Kto im płaci za te bzdury?


Elektrycznej ciężarówki nie ma, samochody na autopilocie nie działają. Tunele buduje tradycyjnymi metodami i dla słoni, więc nie będzie spektakularnego sukcesu. Wypuszcza rakiety, które spadają, jak ostatnio zuma . Supertajna rakieta za miliard dolców (żeby tylko) wyparowała. Kolejna wystartowała (jak zwykle z opóźnieniem) i podobno leci. Czy sukcesem jest powrót części na ziemię? Wiadomo, że wysłanie tego czegoś ponownie na orbitę jest mało ekonomiczne, bo prawdopodobieństwo awarii wysokie. To się po prostu nie opłaca.


Ludzie rajcują się samochodem na orbicie. Jasne, że Musk zabiega o kontrakty rządowe, bo od nich kasa płynie szerokim strumieniem. Jak u nas, najlepsze fuchy są na ustawianych przetargach. Płacimy za to wszyscy.


Nic to, na biednego nie trafiło. On ma miliardy, a jego firmy generują gigantyczne straty. Nie żal mi inwestorów, czyli frajerów jak się kiedyś mówiło o takich co łatwo ich oszukać. Frajerzy mają za dużo kasy, więc niech ją palą. Musk ma prywatną firmę, w której pracują pracownicy Nasa. To jak u nas lekarze. Płacimy im prywatnie, by potem wykonywali zabiegi w państwowych szpitalach.


Jego firmy wyglądają jak obozy pracy. Podobno. Wystarczy ich zbajerować i kolesie pracują po 18 godzin na dobę za dziękuję. Wszelkie strajki są wyciszane. A Musk produkuje czapeczki po 20 dolców, albo miotacze ognia na zombi. Czy można takiego człowieka traktować poważnie? Ludzie pracują, a on się nocami bawi z panią Amber .


Cokolwiek obiecuje nie sprawdza się. Zysków nie ma, są opóźnienia, a frajerzy płacą. Ciekawe kiedy pęknie ta wydmuszka.


Są za to firmy, które pracują nad naprawdę ciekawymi pomysłami. I tam można inwestować, jak się ma za dużo pieniędzy. Po cichu dzieją się ważne rzeczy. Klakierom dziękujemy za Muska.


Czy on ma za zadanie odwracać nasza uwagę od czegoś?


 

06/02/2018

Pytanie - odpowiedź

Podobno na każde zadane pytanie jest już odpowiedź. Gdzieś.


Zadałam przedwczoraj pytanie: dlaczego młodzi ludzie chorują na choroby starych, zwłaszcza choruje wątroba i pęcherzyk żółciowy. Kiedyś trzeba było wielu lat, żeby wysiadła wątroba.


Na moje pytanie odpowiedź padła ponad 100 lat temu, na jednym z wykładów Rudolfa Steinera w 1909 roku.


Od jakiegoś czasu ciągle trafiam na jego teksty, cytaty. Nagabuje mnie, bo chyba to nie molestowanie. On nie żyje. Nie wiem, czy mam znowu zacząć czytać jego artykuły czy wykłady, to wtedy da mi spokój. Jestem podatna na wpływy, muszę być czujna. Dzisiaj na bazarku podpity sprzedawca namówił mnie na jakiś nieznany mi gatunek ziemniaków.


Zostało mi tylko 5 jego książek, ale w internecie jest tego o wiele więcej. Trzeba tylko dać do tłumaczenia. http://www.rsarchive.org




Lubię czytać stare teksty. Ludzie pisali, jak to czas szybko biegnie, przyśpiesza, jak to młodzi nie szanują starych. Fajne. Ciekawe co by powiedzieli teraz.


Na tym wykładzie Steiner powiedział, że rodzice w tamtym czasie, w ramach hartowania dzieci, ubierają je lekko, a ubrania sięgają do kolan, albo są jeszcze krótsze. Gdyby ich rodzice wiedzieli, że „to jest najlepsze przygotowanie do późniejszych ataków wyrostka robaczkowego, byliby bardziej troskliwi.” Potem jeszcze dodaje, że „pewnego dnia będą dosięgać tylko do brzucha – to będzie ich moda! Moda ma duży wpływ.” Jasnowidz.


Gdy Steiner był dzieckiem nosił długie spodnie i był ciepło ubrany, a chodził boso. Tych chorób było zdecydowanie mniej i nie u młodych ludzi.


Faktycznie, dwie dziewczyny nosiły się krótko, aż za bardzo i jeden chłopak często nosił spodnie do kolan. Ale przecież wszyscy tak chodzą, a nie chorują wszyscy. Żeby wystąpiła choroba wątroby trzeba mieć jeszcze złe myśli i osądzać ludzi. „Coś im leży na wątrobie” – tak się mówi. Kłania się tu brak wiary w siebie, złe mniemanie o sobie, bycie gorszym od innych itp.


A więc nie hartujmy się, bo nie na tym to polega. Bycie zahartowanym polega na przetrwaniu każdej pory roku w dobrej kondycji. Nie rozumiem jak ktoś mówi, że nie lubi gorąca, a ktoś inny, że nie lubi zimy. Oni nie są zahartowani. Zdrowy człowiek powinien być gotowy na każdą pogodę i powinien myśleć o sobie jak najlepiej.


Ciekawe, że odpowiedź przyszła tak szybko. Gdy człowiek nie buja się na wahadle polityki, albo ezoteryki (władza i pieniądze) to znajduje szybko wszystko co chce. Samo się znajduje.


Muszę się dowiedzieć co ten Steiner ode mnie chce.










03/02/2018

Skóra i wiosna

Skóra to torebka na kości i różności. Jest nam dane na całe życie, więc powinniśmy o nią dbać. To bardzo ciekawy organ. Ma największą powierzchnię i nie można jej przeszczepić innemu człowiekowi. Książka i film Czerwony smok to czysta fikcja. Seryjny morderca ze swych ofiar ściągał skórę, żeby stworzyć nowego siebie. To niemożliwe. W przypadku oparzeń czy ran można przeszczepić swoją skórę z innego miejsca. To jedyny sposób, na uzupełnienie braków.


Skóra odnawia się co 2-4 tygodnie, ale tylko jej wierzchnia warstwa. Mimo to na skórze pojawiają się plamy, które trudno usunąć i wybielić. Nie pomoże żaden peeling. Główne odżywianie skóry odbywa się od wewnątrz. Ale substancje odżywcze można też podać z zewnątrz. Bo skóra nie jest ceratą, a jest przepuszczalna. Każdy kiedyś się spocił i wie, że pot ma różny smak. Zwykle wychodzi na wierzch sól, a jak ktoś łyka dużo tabletek to wychodzą toksyny. Przez pory.




Najlepsze nawodnienie organizmu jest właśnie przez skórę. Dlatego nasi przodkowie się kąpali w wannach, a nie brali prysznic. I byli nawodnieni. A teraz każą pić wodę z butelek, a o obciążeniu nerek nikt nie wspomina. Kleopatra kąpała się w mleku i miodzie i wyglądała zjawiskowo. Mój życiowy błąd to wymiana wanny na prysznic. Już po roku tego żałowałam i tak mam do dziś. Muszę się chyba rozejrzeć za nowym idealnym lokum ;)


Wszystkie choroby skóry są związane z tym co jemy i co nakładamy na skórę. Rak skóry jest spowodowany niewłaściwymi kosmetykami. Kiedyś do programu tv zaproszono młodą osobę z wyleczonym rakiem skóry. Prowadząca stwierdziła, że to od opalania, a dziewczyna powiedziała, że ona się nie opala, bo nie lubi. Najwięcej chorych jest na północy Europy, najmniej w Afryce, czy w krajach śródziemnomorskich. Rolnicy na choroby skóry nie chorują.


Kilka lat temu przeczytałam ten artykuł pokarm-dla-skory Polecam :) Już nasi przodkowie wiedzieli, że przykładanie liścia kapusty na stawy, działa kojąco. Wiedzieli, że skóra jest przepuszczalna, a korzystne substancje dotrą do organizmu szybciej. Gdy mój syn był mały i miał gorączkę to wsadziliśmy go do wanny z chłodną wodą. Ulga była natychmiastowa. Organizm miał siły, żeby usunąć chorobę. Zawsze wolałam takie rozwiązania niż tabletki.


Przestałam martwić się cholesterolem. Okazuje się, że jest on głównym składnikiem skóry. Przeciętny 65 kg człowiek powinien mieć go 210 g. I taka kiedyś była norma. Za mało cholesterolu powoduje łysienie, łuszczycę i powstają narośla rakowe. Zanim zaczniesz zbijać cholesterol – pomyśl, obserwuj swój organizm.


Od tego dnia zaczęłam zwracać uwagę co nakładam na skórę. Zaczęłam od pomadek na usta. Od lat kupuję pomadki ochronne czysto naturalne, bo wszystko co na ustach znajdzie się w moim żołądku i czasami w żołądku faceta. Nie pamiętam, żebym miała postrzępione skórki warg. Szminki używam sporadycznie, błyszczyków wcale. Nie mam problemu z wyborem co ładne, a co dobre.


Wytworem skóry są włosy i paznokcie. One są martwe, a gdy je obcinamy to nas nie boli. Z tych wytworów można wyczytać stan zdrowia człowieka. Gdy ludzie dostają chemię to ich martwe włosy wypadają z cebulek. Gdy zmieniamy coś w swoim jedzeniu to na paznokciach pojawia się poprzeczny rowek. Włos z cebulką można zbadać na zawartość minerałów. To jest już oczywiste.


Gdy ktoś obgryza paznokcie, albo ma je chore, może ukryć przez doklejenie nowych, pięknych tipsów. Gdy włosy wypadają, można zrobić doczepy. Gdy skóra ma wypryski, można nałożyć kilkanaście warstw kosmetyków. Pod maską ich nie widać, ale choroba jest. Kosmetyki (pełne sls, pegów i kancerogennych acrylów) nie leczą. Pełno śmieci jest też pakowanych do produktów dla niemowląt i dzieci. Do dziś pamiętam jak przy myciu włosów szczypały mnie oczy. A nie powinny.


Przez te kilka lat krok po kroku zmieniałam kosmetyki. Skóra najpierw zachowywała się dziwnie, jak po odstawieniu. Potem było tylko lepiej. Z włosami było to samo. Stosuję farbę bez amoniaku, więc wynagradzam włosom dobrym szamponem i odżywkę. Włosy rosną jak szalone. Nauczyłam się siebie. Moje ulubione humektanty to siemię lniane i miód, i zawsze szukam tych produktów w składach (INCI). Nie nabieram się na produkty tylko udające naturalne. Nie działa na mnie żadna reklama w tym względzie. Modzie też nie ulegam, bo wiem co dobre dla mnie.


Nowe naturalne mydło do rąk spowodowało, że nie potrzebuję kremu. Odżywienie i nawilżenie mam z 1 produktu. To się opłaca, a skóra jest wdzięczna.


Każdy kiedyś wróci do naturalnych produktów, jedni wcześniej, inni gdy będą na chorobowym. Na pewno ci co chcą długo żyć.


Tydzień temu postanowiłam spróbować nowych kosmetyków. W ferworze spraw zawodowych kupiłam tylko to co się kończyło, bo kosmetyki naturalne mają krótki okres ważności. W czwartek zauważyłam na stronie, że w aptece blisko mojego domu będą dermokonsultacje, w godz. od … do. :) Mówisz – masz. Zawsze lepiej dotknąć, sprawdzić na skórze. I oczywiście na takich imprezach można wszystko kupić taniej.


Na piątek miałam kilka spraw. Uwinę się z nimi szybko, żeby zdążyć do apteki.


Rano czekałam na konieczne informacje do umów. Czekam i czekam, a czas płynie. Miałam godzinę „spóźnienia” zanim wyszłam z domu. Na przystanku dowiedziałam się, że był wypadek na mojej trasie. W tramwaj (którym mogłam jechać) wjechał samochód. Gdyby wyszła wcześniej musiałabym czekać godzinę na ulicy. Wygrałam :) Dostarczyłam umowy, potem jeszcze faktury, listy i inne. Potem pojechałam do ZUS. Zawsze jest kolejka. Wczoraj nie było nikogo!? Od razu podeszłam i zostawiłam zwolnienie lekarskie pracownika (24 lata). Coraz młodsi ludzie chorują i to na poważne choroby. Do 30-tki nie powinni, a chorują jak starzy. Zwykle są po operacji pęcherzyka żółciowego, mają kamienie w wątrobie, i sprawy ortopedyczne. Tak to jest, jak ludzie podążają za samozwańczymi ekspertami.


Wszystkie sprawy zawodowe załatwiłam szybko, zupełnie inaczej niż planowałam. Tym sposobem zdążyłam do apteki na czas. Przetestowałam na skórze różne preparaty i zakupiłam 5 produktów. Ponieważ to promocja za każdy produkt należała mi się pomadka. Były 4 rodzaje, więc powinnam wziąć 4 i 2 takie same. I dowiedziałam się, że 1 pomadkę ukradła wcześniej jakaś pani. Więc wzięłam tylko 4 pomadki. Wyrównałam brak. Żeby przełożony pomocnej dermatolożki jej nie ukarał. Zarabiam i mnie stać. Zyskałam pełno próbek, a z pomadek ucieszą się koleżanki. Przecież nie zużyję tyle w ciągu pół roku. A złodziejka co zyskała? Jedną pomadkę. Złodziejstwo jest nieuleczalne.




Moje plany zawsze realizują się w najlepszy dla mnie sposób. Wystarczy tylko zaplanować co się chce, a potem zostawić wszystko do realizacji Opatrzności.


Wieczorem błogosławiłam internet, bo miałam 2 sprawozdania do wysłania. Cały dzień byłam zajęta, więc wieczorem usiadłam do wypełniania. Biurokracja ma się doskonale. Urząd chce wiedzieć to co już wie, ale z kilku miejsc. Ale po co ma sam zbierać, lepiej obciążyć spółkę. Im ktoś lepiej prosperuje, zatrudnia więcej osób, to obciążeń jest więcej. Do północy się wyrobiłam. Kiedyś musiałabym jechać na całodobową pocztę. Kocham internet :)


Wczoraj był dzień świstaka. Amerykanie są przesądni. Od tylu lat pytają zwierzątko o pogodę. Mogli iść do wróżki, albo jasnowidza. Będzie jeszcze 6 tygodni zimy. To chyba u nich. U mnie dzisiaj czuć wiosnę.


Sobota to dzień podlewania kwiatów. Przy okazji umyłam wszystkie listki, żeby lepiej oddychały. Zauważyłam nowe pączki, więc idzie wiosna.



A potem z rozpędu umyłam okna, żeby lepiej widzieć nadchodzącą wiosnę. W grudniu dostałam myjkę Karchera WV2 Premium. Kto ma to wie, że myje się szybko. Umyłam w krótkim czasie 6 szyb z obu stron. Świeciło słońce, ale nie mogłam się powstrzymać. Lubię czyste szyby. Bo tak widzę świat. Oczekuję wiosny. A świstak niech zawija sreberka.


To były dobre dni :)