20/01/2015

Blue monday?!

Dzień minął jak zwykle więc nie miałam dziś nic pisać. Ale przeczytałam, że dziś był blue monday 


Czy udało się zdemotywować kogoś tymi „badaniami naukowymi?” Kto dał kasę na te badania. Czy normalni są ci, którzy mieli dzisiaj gorszy dzień, czy ja, która miałam taki dzień jaki chciałam?


Mój dzień był normalny. Wstałam o 6,45. W weekend byłam na kursie i musiałam wstawać o 7. Moja podświadomość myśli, że ja tak teraz mam i dzisiaj mnie obudziła o 7 w środku nocy. Naprawdę było ciemno. Na kursie byli ciekawi ludzie, czas spędzony twórczo. Okazało się, że ktoś tam trenował krav magę, ale u innego trenera. Coś w tym jest, że kumplujemy się z ludźmi, z którymi mamy coś wspólnego, podobnie patrzymy na świat i lubimy podobne rzeczy. A nawet o tym nie wiemy.


Kupiłam książkę i dostałam osobistą dedykację.


Nie ma nic lepszego jak zacząć dzień od pysznej kawy. Od razu masz dobry nastrój. Potem wysłałam kilka mejli zawodowych. Potem zadzwoniła koleżanka i gadałyśmy godzinę. Musiałam przerwać, bo ktoś się próbował dodzwonić. To był nowy klient, z którym umówiłam się na piątek. Potem jeszcze wpadli moi rodzice i przynieśli mi prasę kobiecą i kiełbasę własnej roboty. Pyszna, surowa, trzeba ją zaparzyć.


Podlałam kwiatki, a one poczuły już wiosnę.


Kolejny zwiastun wiosny na innym parapecie.


Potem zadzwoniła miła pani z bok i negocjowałam nową umowę. Chciała mi wcisnąć jakiś pakiet za darmo, a potem niby mogłabym go wyłączyć. Gdy się nie zgodziłam, po uzgodnieniu z kierownikiem, będę miała taki pakiet jaki chciałam i będę płacić 90 zł mniej niż teraz. Nie ufam im, więc mogę z umowy zrezygnować jak dostanę ją na piśmie. Wszystko jest nagrane :)


Potem weszłam na jedną stronę w necie i okazało się, że jestem na liście laureatów konkursu. Konkurs nie był wiedzowy, tylko trzeba było zadać interesujące pytanie. Widać pytanie było ciekawe (przecież temat mnie interesował to jakie miało być), bo wygrałam książkę. Sama ją wybrałam, ale nie wiem czy ją dostanę. Przecież inni też mogli ją wybrać. Jak dostanę „moją” książkę, to przeczytam i o niej napiszę, a jak będzie inna to nie napiszę. Żartuję ;) Będę czytała wszystko, co mi wpadnie w rękę.


Potem poszłam do pracy. Gdy dochodziłam do przystanku to podjechał tramwaj i były wolne miejsca. Przyjechałam przed czasem. W pracy ktoś mi oddał pieniądze, a ja zupełnie o tym zapomniałam – czyli niespodzianka, kasa z nieba. Gdy wracałam było identycznie. Nie musiałam nigdzie czekać, autobusy szybko podjeżdżały. A gdy dochodziłam do przejścia, to akurat zmieniały się światła na zielone. I tak na każdym przejściu dla pieszych.


Poczułam się jakby świat mi usługiwał, co jest absurdalne, bo przecież jaki miałby w tym interes.


Jedna rzecz, której nie wykonałam to nie poszłam na pocztę wysłać pisma. Ale to pismo do komornika, więc mogę wysłać jutro.


Tak wyglądał mój dzień, który miał być depresyjny. Na depresję nie można zachorować w jeden dzień, chyba, że nie ma takiej choroby.


Oceniając dni popatrzmy lepiej na to jaka jest faza księżyca. Jutro jest nów. Czyli niektórzy mogą poczuć się jak w czarnej dziurze albo na dnie studni, to zrozumiałe. Ale to jest doskonały dzień na kreację marzeń. Masz się od czego odbić :) Zastanów się co chciałbyś szybko osiągnąć, coś łatwego na początek. A do pełni już powinno się to coś skrystalizować. Tylko nie planuj schudnąć, bo to się nie uda. Gdy księżyca przybywa, to nam przybywają kilogramy z powietrza. To nie magia to zatrzymanie wody przez księżyc. Chyba widziałeś przypływy i odpływy nad morzem. Tak działa natura, a człowiek jest jej częścią. Tylko trochę o tym zapomniał.


Gdy będzie najlepszy dzień w roku to co wygram, ile dostanę kasy znikąd, co spektakularnego się wydarzy?


 


 



17/01/2015

Nieznany sen

Wczoraj przed snem myślałam, jak to jest możliwe, że każdy człowiek śni od 6 do 8 snów. Zbadali to w ośrodkach badań zaburzeń sennych, więc nie mam powodu im nie wierzyć. Żeby zapamiętać sen trzeba się po każdym z nich się obudzić i go zapisać.

Rozśmieszyło mnie to, bo kiedy spać jak ciągle trzeba się budzić. Typowe rozumowanie ;)  Jednak we śnie czas płynie zupełnie inaczej.

Coś mi się przyśniło. Obudziłam się i po ciemku zapisałam parę słów w notesie. Zdążyłam jeszcze rozpisać długopis, bo pomyślałam, że nie będzie pisał. Nie sprawdziłam godziny i szybko zasnęłam. Miałam w planie obudzić się jeszcze ze 4 razy ;) Właściwie to sen pamiętałam dobrze i wcale nie musiałam go zapisywać.

Niestety nie obudziłam się w nocy, dopiero rano. I nie pamiętałam snu. Dobrze, że zapisałam. Wzięłam notes, a tam bazgroły, w dodatku na śnie zapisanym 6 maja 2014. Zupełnie nieczytelne. Sen w nocy wydawał mi się prosty do zapamiętania i zapisałam tylko 2 słowa, jedno na sz, a drugie to zdjęcie. Nic nie mogłam skojarzyć. Przepadło.

Śniłam, zapisałam i nic nie wiem.

W czwartek 15 stycznia zrobiłam zdjęcie, nieudane, ale nie zdążyłam skasować. To zdjęcie samolotu, którego prawie nie widać.

Dlatego tu pasuje ;)

 


Mało widoczny. Coś jak mój sen :) Ktoś go widział, ale nie wiadomo jak wygląda ;)

 


16/01/2015

Kinslow

Wczoraj zadzwoniła przyjaciółka i zapytała czy coś wiem o metodzie dwupunktu. Bo ona obejrzała parę filmów i wydaje jej się interesujące i się wybiera na kurs. Gdy zapytałam po co jej to, w czym ma jej to pomóc, czy jest chora, to nie wiedziała. Nie umiała nawet powiedzieć o co w tym chodzi, ale to dla niej. Zamulona.


I przypomniało mi się, że miałam napisać o uzdrawianiu metodą Kinslowa, kiedy pisałam o Zerze c.d.



Jest to kolejna książka, która zdradza sekret natychmiastowego uzdrawiania. Autor oczywiście zastrzegł sformułowanie SK ;) i kształci treserów z certyfikatami.


Nie musisz rozumieć niczego co dotyczy świadomości, aby czyniła cuda w twoim życiu.” Jestem pod wrażeniem, nic nie musisz, wszystko robi się samo.


Nie będę opisywała metody, kto chce niech przeczyta. W skrócie: musisz się dotykać w dwóch miejscach i mieć równocześnie świadomość tych miejsc. Może cię dotykać ktoś inny ;) Masz coś poczuć, a jak nic nie poczujesz to i tak działa.


Ważne co powiedział to to, że „Synchronizacja Kwantowa uzdrawia tak samo uzdrowiciela, jak i uzdrawianego.” Grzebanie w cudzym polu energetycznym zawsze wpływa na osoby biorące w niej udział. Nie słyszałam, żeby ktoś po tym wyzdrowiał, a na pewno może mu się pogorszyć. To zależy komu pozwalamy się dotykać.


Każdy ma własne pole, które u jednych jest mniejsze, u innych większe. Dzieci mają duże pole, a z wiekiem maleje. Możesz sprawdzić jakie masz, gdy ktoś się zbliża z tyłu, a ty nie patrzysz. W pewnej chwili czujesz dyskomfort, bo ktoś się za bardzo zbliżył, ale cię nie dotknął. To już wiesz jakie masz.


Na tych filmach pokazują jak przypadkowe osoby wnikają w cudzą sferę, wykonują różne ruchy. Nie mają pojęcia czy te osoby mają dobre czy złe zamiary wobec nich. Śmieszne jest pytanie prowadzącej o odczucia. Co ci biedni ludzie mają powiedzieć, że czują się głupio, bo dają sobą manipulować. Osoba prowadząca używa specyficznej modulacji głosu, mówi, że nie ma przypadków, że są tu z nią, ble, ble, ble. Jak się muszą czuć ci co nic nie czują?


A ty co czujesz czytając mojego bloga? To nie przypadek, że tu jesteś i umiesz czytać ;) Magia ;)))


Kinslow w książce opisuje przypadek, kiedy pomagał żonie znajomego Marka. Ta żona od roku chorowała na raka, miała guza złośliwego w macicy i drugiego na wątrobie. Otóż on chodził kilka razy do niej do szpitala i jej pomagał SK. Potem jej się polepszyło wróciła do domu. „Po jakimś czasie nowotwór powrócił” i ona umarła. I to jest dowód, że „SK jest niesamowicie potężna”. Jeśli nie umierasz, a masz raka, to trzymaj się z daleka od uzdrowicieli. Oni zawsze pomagają na krótko. To ty musisz się uzdrowić sam.


Kolejna ważna rzecz jaką napisał w tej książce to, że „nie dokonujesz żadnego uzdrowienia, nie możesz czerpać korzyści z wyników, nie możesz być związany z wynikami”.


Za książkę zapłaciłam 23,25, a kursy przekazujące dokładnie to co w książce kosztują 600,- Przyjaciółka zrezygnowała z tego kursu, bo jej nie stać, a zahipnotyzowana dała się zmanipulować miłej pani.


Zadziwiające jest to, że są ludzie, którzy nie mają oporu w wyciąganiu od chorych pieniędzy. Każą sobie płacić za nadzieję i złudzenia. Ktokolwiek był kiedyś chory poważnie wie, że jak coś nie zmieni w życiu, to choroba wróci z innej strony (np. przerzuty). Wie to doskonale mój ojciec. On wie, ale trudno mu się zmienić. Gdy trochę gorzej się poczuje, to natychmiast zmienia swoje zachowanie wobec mamy i nas. On wie co robić i robi to. I żyje. I to nie cud.  Nie zmaga się z chorobą tylko ze swoim charakterem.


Nie pamiętam czy pisałam kiedyś o swoim doświadczeniu z uzdrawianiem duchowym, więc napiszę krótko. Przeszłam 3 etapy kursu i na 4 tuż przed egzaminem mieliśmy uzdrowić młodego chłopca, który narzekał na ból kolan. Chłopiec przyszedł z ojcem. Chłopiec stanął po jednej stronie sali, my po drugiej. Skupiliśmy się. Ja starałam się skierować energię z kosmosu do niego, blokada. To skierowałam do mojego Wyższego Ja i przez niego do kolana chłopca, blokada, energia nie płynie. Potem skierowałam energię od mojego WJ do WJ chłopca z prośbą o uleczenie kolana. Energia popłynęła, a ja usłyszałam głos chłopca, żeby ojciec przestał go zmuszać. Przerwałam połączenie, bo rozwiązanie problemu było dziecinnie proste i nie potrzeba było żadnej energii. Gdy zastanawiałam się jak powiedzieć ojcu, żeby przestał kształtować syna na swoje podobieństwo, że syn to odrębny byt, który chce być sobą i ma inne zainteresowania niż ojciec. I wzięłam jego dłoń i powiedziałam mu żeby poluzował smycz. Na dłoniach widać nasz charakter i to co się wydarzy, rzadko z tego korzystam, ale wtedy to było jedyne wyjście. Syn to słyszał więc może ojciec odpuścił. Nie wiem jak to się skończyło, ale mnie to wiele nauczyło. Okazało się, że jest prostszy sposób na likwidowanie chorób. Wystarczy dotrzeć do tego co choroba mówi  i się zmienić. Gdy bolą nas kolana tzn. że nie chcemy się przed czymś ugiąć (paść na kolana), nasze ego nie chce się zgodzić na coś na co nie mamy ochoty. Elastyczność popłaca. Gdyby chłopiec porozmawiał z ojcem, że może np. chodzić na tenisa, ale chce też chodzić na balet, to nie byłoby problemu. Ale ojcowie zwykle wiedzą lepiej, a potem gdy dzieci dorastają, to czasem wypominają rodzicom jak ich gnębili.


Oczywiście nie mam certyfikatu, bo po co.


Na koniec nie polecam książki o dwupunkcie Mircea. Ta książka to kompilacja tez Bartleta, Kinslowa, Bradena i wielu opracowań z internetu. Nic nie wniosła do mojego życia, a czytałam ją z obrzydzeniem. W dodatku autor wykorzystał metodę Sokratesa, ale sam udzielał wyjaśnień. Sokrates był mądrym człowiekiem i lubił rozmawiać z przypadkowo spotkanymi ludźmi. I zawsze udawał głupka, który nic nie rozumie. Nie chciał ich obrażać, ale wskazać błędy w ich sposobie myślenia, a zwłaszcza odkryć w nich ukrytą mądrość. (Mam dzieła Platona). Natomiast autor tej kompilacji cudzych myśli udaje najmądrzejszego. Szczerze nie polecam, strata czasu i pieniędzy.


Ludziom brak pokory, a ego rośnie.


Obojętne w co wierzysz, ale nie pozwól nieznanym ludziom grzebać w twoim polu, a zwłaszcza na odległość. Poprzez pole kwantowe można znaleźć każdego, ale żeby się dobrać do jego pola (aury) musisz tego chcieć i wyrazić zgodę. Na początku przeżywasz euforię, bo czujesz się lepiej (placebo). A potem się okazuje, że w twoim polu ktoś coś zgubił i to ci bruździ w życiu. I zaczyna ci się gorzej wieść i albo przejrzysz i zaczniesz myśleć, albo pójdziesz na kolejne kursy „uzdrawiania”, za twoje pieniądze. Wybór należy do ciebie. Pomyśl co ci się bardziej opłaca.


Nieświadomość zbiorowa Junga, holomechanizm Bohma, pole morficzne Sheldrake'a i efekt obserwatora w fizyce kwantowej – wszystkie te pojęcia zmierzają do zrozumienia wpływu zjawisk niewyjaśnionych na człowieka.


 


 



12/01/2015

CR7

Piłka nożna jest ostatnią dyscypliną sportową, którą mogłabym się zainteresować.


Około południa usłyszałam w radiu, że piłkarzem roku został Cristiano Ronaldo, a potem jak dziękował wszystkim pracownikom Realu (trochę mnie to zdziwiło) i że chce być lepszy dla rodziców i syna. Zwykła informacja. Potem poszłam do pracy i usłyszałam rozmowę 2 panów, którzy zastanawiali się kto zdobędzie  złotą piłkę. To ja im mówię, że nie słyszeli, że w radiu mówili, że wygrał Ronaldo. A oni, że jeszcze nic nie wiadomo, bo może wygra Messi.


Nie znam się więc się nie wykłócałam. A potem zobaczyłam informację w internecie, że wybrali trenera, ale piłkarza jeszcze nie. To co ja słyszałam w radiu, polskim?


A potem ok 20 oficjalna informacja, że wygrał Ronaldo.



Jakaś dziwna sytuacja. Ja wyraźnie słyszałam jego podziękowania. I to w dzień.


 


 

10/01/2015

Las w domu

Oczekuj nieoczekiwanego. Mówisz – masz.

Był środek dnia. Wstawiłam czajnik na kawę i usiadłam w fotelu. Na chwilę. Nie spałam, miałam otwarte oczy. Patrzyłam w róg ściany i okna. To patrzenie to nie było patrzenie na ścianę, ale jakby przez nią. Czasem można się tak zapatrzeć na kogoś, ale go nie widzieć, tylko patrzymy przez niego. I przestałam słyszeć bulgotanie czajnika, zrobiło się dziwnie cicho i jakby gęsto. Kawałek ściany i okna zniknął i zobaczyłam las. W części pokoju.


 źródło:  http://freebigpictures.com/forest-pictures/shady-forest/ 

Las był gęsty, zielony, chyba liściasty, ale głowy nie dam. Nie widziałam lasu z dołu tylko wśród koron drzew lub trochę poniżej. Było ciemno od lasu ale widno bo był dzień i prześwitywało trochę. Bałam się mrugnąć, ani poruszyć, patrzyłam i oczom nie wierzyłam. Ostatnio często nie wierze w to co widzę. Pomyślałam, że to chyba miejsce mojego domu przed setkami lat. Dokładnie w tym samym czasie i porze roku, ale dawno temu. I nagle zaczął padać deszcz, ale ja się nie przestraszyłam, że mi napada do domu, bo już wiedziałam, że las jest w innym czasie. Nie wiem czy pora roku się zgadzała, bo las był zielony, a mamy przecież styczeń. Kiedyś musiał być śnieg w tym czasie.

 

Musiałam już mrugnąć i wszystko zniknęło. Czajnik się wyłączył, a ja nie wiem ile to trwało. Szkoda, że nie miałam smartfonu w ręku, bo mogłabym spróbować zrobić fotkę. Ciekawe co by wyszło?  


Udało mi się uchwycić rzadkiego motyla gdy przybył, gdy prosiłam o cos milego , albo tęczę w trakcie tworzenia podwojna tecza .

Niedawno śniła mi się rzeka, która płynęła między blokami i sięgała do parapetu. Może to była przyszłość.

Ciekawe czy gdybym mieszkała na parterze to zobaczyłabym np. ludzi, a nie tylko drzewa.

To wyglądało jak sen na jawie. Pojawiło się zupełnie znienacka, nie było nastroju, nie zaplanowane, siedziałam z otwartymi oczami, półleżąc wygodnie w fotelu. Totalny luz, kiedy nie musi się niczego robić tylko trwać. Trwaj chwilo! Była tylko intencja, zamiar.

Zupełnie nie wierzę w takie rzeczy i na pewno można to jakoś wytłumaczyć. To jakieś twory mózgu, który się nudzi. Z drugiej strony potwierdza moją niewiarę w reinkarnację. Bo przecież moja świadomość była w jednym miejscu, tu i teraz. A widziałam kawałek innego świata dawno temu. Tam mnie nie było. Ja po prostu podejrzałam inną klatkę taśmy z napisem Życie na ziemi. Wszystko dzieje się równocześnie. Czy powinno się mieszać te światy?

Cały dzień potem był ciepły i nie chodzi o temperaturę tylko klimat, odczucie, że wszystko idzie jak należy. W realu padało, a w duszy świeciło słońce.


08/01/2015

Stargate

Koncepcja dualizmu Kartezjusza odchodzi w przeszłość. Wiedza intuicyjna istniała zawsze, a teraz ją badać (hologram kwantowy). Rosjanie się tym zajmowali robiąc eksperymenty telepatyczne z marynarzami i opisywali to w pismach technicznych. Więc Amerykanie też zaczęli się tym interesować i stworzyli program rządowy Stargate (Gwiezdne Wrota – bo miał odkrywać tajemnice). Doświadczenia były prowadzone przez 20 lat (od 1974) i kosztowały 20 mln (najtańszy program CIA).


I o tym jest książka, którą dostałam za darmo. (chyba dlatego, że kosztuje 6 zł;)


 


Dyrektor tego programu, Dale Graff, inż. fizyki przestrzeni kosmicznej, badał zdolność uzyskiwania informacji bez używania 5 podstawowych zmysłów, a za pomocą psi (ESP), czyli zdolności psychicznych polegających na widzeniu na odległość, świadomych snów i synchronizacji, czyli niezwykłych zbiegów okoliczności.


Chodziło o zastosowanie widzenia na odległość w lokalizacji zaginionych samolotów, pilotów, więźniów wojennych czy zakładników (np. w 1979 w Iranie).


Szkoda, że w 1994 r. zaprzestano doświadczeń, bo mogłyby się przydać do lokalizacji „znikających” samolotów z Malezji. A może ktoś to kontynuuje i wie, ale nie powie.


Grupa osób z uzdolnieniami podpatrywała obiekty techniczne i wojskowe w ZSRR, czyli szpiegowali. Szukali też zaginionych samolotów, podglądali budowę łodzi podwodnych, szukali nadajników w ambasadach, ale informacje te nie były zawsze wykorzystywane w praktyce, bo były niezbyt dokładne. Niektóre informacje były później weryfikowane przy pomocy urządzeń technicznych.


Przewidywano również akcje terrorystyczne, ataki zbrojne np. w Zatoce Perskiej. Zginęli żołnierze, bo nie do końca wierzono, że coś się może wydarzyć. Szpiedzy nic nie donosili.


Po okresie zimnej wojny grupa zajęła się namierzaniem handlu narkotykami, lokalizowali ładunki, trasy przerzutowe. Były też próby wpływania umysłem na materię, by np. powalić zwierzę, można też znajdować zgubione przedmioty, namierzać swoich bliskich.


Eksperymenty dowiodły, że:




  • widzenie na odległość nie jest ograniczone czasem i przestrzenią;




  • widzenie na odległość jest zjawiskiem naturalnym, którego w różnym stopniu może doświadczyć każdy człowiek;




  • szkice i rysunki są bardziej wiarygodne niż ich interpretacja;




  • motywacja oraz świadomość wagi zadania, są ważniejsze niż trening;




  • otrzymane informacje są mieszaniną prawdy i fałszu, można to zmienić przez praktykę.




Źródłem informacji mogą też być sny.


Wczesne cywilizacje przywiązywały dużą wagę do snów. Aborygeni dowiadywali się o stanie zdrowia krewnych mieszkających daleko, starożytni Grecy budowali świątynie, w których doświadczano uzdrawiającego snu. W średniowiecznej Europie lękano się snów, bo miały pochodzić od diabła. Aż do 1952 r. kiedy odkryto cykl REM i zapisano fale mózgowe na EEG. I okazało się, że każdy śni kilka razy w ciągu nocy, na początku są to krótkie sny, a bliżej rana dłuższe. Obecnie istnieje wiele ośrodków, w których bada się sny i zaburzenia snu. Sen jest podstawą zdrowia i dobrego samopoczucia. Dlatego psychopaci pozbawiają snu swoje ofiary, niby nic takiego, a ludzie przeżywają męczarnie, halucynacje. Freud i Jung zrobili kariery otwierając okno na naszą podświadomość. Sny mogą pomagać nam w rozwiązaniu problemów, inspirować (Edison, Einstein), uprzedzać o niespodziankach, a nawet ocalić życie. Trzeba tylko nauczyć się ich symboliki. Mark Twain śnił treść listów, zanim zostały napisane lub zanim zostały wysłane.


Informacje czerpiemy z różnych źródeł, ale czasem nie wiemy co jest nam potrzebne, lub nie wiemy gdzie tego szukać. Pomoże nam w tym synchronizacja, czyli nagłe doświadczenie, które dostarcza informacji, której potrzebujemy. Te zdarzenia nie są przypadkowe, choć pojawiają się „znikąd”. W pewien sposób krzyżują się ścieżki życiowe nasze i innych ludzi. To taki przebłysk intuicji, zwrócenie uwagi na schematy, olśnienie. Musi być potrzeba i czas. Gdy mamy podwyższoną świadomość jesteśmy bardziej otwarci i dostrzegamy pewne wskazówki. Czasem mamy pewne przeczucia, że wydarzy się coś ważnego. Gdy w sierpniu złamałam nadgarstek to od rana wiedziałam, że coś się wydarzy. Nie było snów tylko takie przeczucie. A potem wszystko co robiłam przybliżało mnie do tego momentu. W trakcie upadku poczułam ulgę, że to już się wydarzyło. Musiałam to przeżyć. Dale Graff synchronizację czy prekognicję określa jako parapsychiczny skarb. To ułatwia życie, jak spotkanie i zauważenie fali szczęścia.


Aby zwiększyć częstotliwość występowania wydarzeń synchronicznych, powinieneś:




  • uwierzyć w ich istnienie;




  • koncentrować uwagę na określonej potrzebie;




  • robić wszystko co możesz, by zaspokoić tę potrzebę zwykłymi środkami;




  • mieć szczerą intencję doświadczenia synchronizacji (rozglądaj się);




  • być elastyczny i otwarty na głos intuicji i przeczuć..




Oczekujmy nieoczekiwanego. Możesz tuż przed snem zawołać o pomoc i dostaniesz ją. Zachowaj równowagę i poczucie humoru :)


Dzięki Stargate autor „zaczął lepiej rozumieć siebie, poznał głębsze uczucia innych ludzi i uświadomił sobie, że wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani, wszyscy zmierzamy w jednym kierunku”. „Program Stargate otworzył nowe okno – ukazujące mnie samego, rejony, które ściśle łączą się wzajemnie z innymi rejonami. Takie okno otwiera się dla każdego z nas.” 


Każdy może nauczyć się widzenia na odległość. Potrzebne jest pragnienie, intencja i praktykowanie. Bez otwartego umysłu to się nie uda, trzeba być zrównoważonym. Niektórym może przeszkadzać strach, uprzedzenia i pretensje do ludzi. Trzeba być ponad to. Zjawiska psi stanowią naturalny element wszechświata, są talentem, a nie darem i dotyczą wszystkich.


Książka jest ciekawa, bo opisuje konkretne wydarzenia. Na końcu są wskazówki jak rozwijać własny potencjał.


Ujawniono rządowy program, zrobiono kilka filmów, napisano kilka książek, a ludzie nadal nie chcą ujawniać swoich zdolności. To nie bajki.


Program zamknięto 20 lat temu. Teraz są drony i w czasie rzeczywistym można zobaczyć odległe tereny, można też bezkarnie kogoś zabić. Eskalacja przemocy.


 


 



06/01/2015

Urok

Urok kończenia pracy po zmroku wygląda tak:



 


 


Dekoracje są biało niebieskie i wyglądają prześlicznie. Fotki tego nie oddają ;(


Niektórzy znajomi dopiero w środę zaczynają prace zawodową. Co za początek roku.


Ciekawy dzień minął.


Była pełnia w kwadraturze do Urana i Plutona, Merkury wszedł do Wodnika (nowa energia), opozycja Marsa do Jowisza i kwadratura Saturna do Neptuna.


To idealny dzień na spiskowanie, uzgadnianie czegoś z dala od wścibskich oczu. Musiał ktoś z tego skorzystać.


Przejrzałam prasę Le Monde, Le Figaro. DW, Independent i polską. Niczego nie znalazłam. Francuskie niusy podobne do polskich. Rozpoczyna się proces w Bostonie, książę Andrzej ma kłopoty przez kolegę. Normalka.


Ale kto szuka ten znajdzie. W Berlinie odbyło się za zamkniętymi drzwiami spotkanie w MSZ Niemiec z udziałem przedstawicieli ministerstw spraw zagranicznych Rosji, Niemiec, Francji i Ukrainy. Debatują nad sprawą Ukrainy, czyli ważą się jej losy. Podała tę wiadomość jedna gazeta rosyjska. Dla mnie to wiadomość dnia.


Niedawno cała prasa rozpisywała się nad konsumpcją jakiejś posłanki, a media nie relacjonowały bajdurzenia prezydenta, czy zaklepania ustawy gmo.


Czy to kogoś jeszcze interesuje?


 


 


 


 




04/01/2015

Bójcie się

Na taki art dzisiaj trafiłam dziś rano Bienkowska


Dziwne, że o tym opowiedziała gazecie. (jest teraz w 7 roku uniwersalnym więc ciągnie do "dziwnych rzeczy"). Sednem jest wizyta u wróżki, a nawet numerologa! Wow, co się dzieje, ona taka pragmatyczna, a wierzy w magię.


Wystarczy powiedzieć: czary, magia i wszyscy się boją. Tylko czego.


Śmieszy mnie takie stawianie sprawy. Numerologia to wiedza, a nie magia. Ale wrzuca się to do czarów. Więcej magii jest na mszach w kościele. Świece, kadzidła, jedzenie ciała i picie krwi, no i te negatywne mantry: moja wina, nie jestem godzien … Więcej nie pamiętam, bo dawno tam nie byłam.


A może ona tak daleko zaszła, bo właśnie korzysta z tej wiedzy. Wie jaka jest, do czego zmierza i co jej teraz sprzyja, a numerologia po prostu w tym pomaga. Tyle. To nie czary.


A zaglądanie do innych miejsc na ziemi to nie czary?


Tuż przed wyjściem na proszony obiad zajrzałam nad morze ;) To magia.


kamerka: http://plaza.swi.pl/


Kochani zakochani. Widziałam Was ;) Dlaczego mi nie pomachaliście?


To chyba jedyna kamerka nad morzem, którą upodobali sobie zakochani ;) Kiedyś (to już 5 lat) już widziałam narysowane tam serce.


http://bajka107.blox.pl/2009/12/Zakochani-ze-Swinoujscia.html


U mnie też było pięknie i słonecznie. Ale dzień jeszcze krótki, a drzewa łyse. Nie ma kamer więc fotka.



 Aż chce się żyć :)


 


 




Jackie

Moim zdaniem to Jackie stworzyła JFK i mit o nim. Była od urodzenia wyjątkową osobą.

Jacqueline Lee Bouvier urodziła się

 28.07.1929 = 38 = 11

Jedenastka to liczba mistrzowska. Osoby z taką drogą życia mogą wszystko. To idealiści, którzy inspirują innych. Mają liczne talenty. 1 to słońce, a 11 to dwa słońca. 11 symbolizuje życie w świetle jupiterów (patrzcie na mnie), a swoje talenty wykorzystuje dla dobra świata, „ja chcę, bo ja chcę”. Ją oświetlało wiele słońc i oczy wszystkich były skierowane na nią. Przyciągała uwagę jak magnes, od urodzenia.


28 = ojciec - miał ogromny wpływ na dziecko, kontakty ukryte. Był maklerem giełdowym, celebrytą, lubił hazard, alkohol i hulaszczy tryb życia. Zwany był Black Jack, bo był zawsze opalony. W końcu matka się z nim rozwiodła (czerwiec 1940 – Jackie miała wtedy 11 lat). Dzieci zawsze przeżywają rozwód rodziców, w tamtych latach to było wyjątkowe wydarzenie i hańba dla rodziny, bo ludzie nieczęsto się rozwodzili. Może dlatego Jackie wolała znosić upokorzenia mężów, ale się nigdy nie rozwiodła.

Urodzeni 28 dnia są uczuciowi, niezależni, obdarzeni silną wolą, mogą dużo poświęcić, by osiągnąć swój cel. Takie cechy dostała w dniu urodzin.

Jej siostra – Caroline – ur. 3.03.1933 = 22 zupełnie inaczej widziała ojca. Przed nią ojciec grał (3 - Uran), zawsze go broniła. Nie dawał poczucia bezpieczeństwa, ale pokazywał piękno świata. 2 to Księżyc, który świeci odbitym światłem. Lee, bo tak była nazywana, całe życie zazdrościła siostrze i grała drugie skrzypce. Nie miała celu, a właściwie miała ich za dużo i dlatego wpadła w alkoholizm. (Tam gdzie dwójki tam nałogi.) Wyszła za księcia Stanisława Radziwiłła, a była nieszczęśliwa i zdradzała go. Była 3 razy zamężna. Nazywana była nazwiskiem panieńskim matki, a nie imieniem, brak jej było tożsamości. Doświadczyła wszystkiego. Będzie miała 82 lata za 2 miesiące. Nazywa się Caroline Lee Bouvier Canfield Radziwiłł Ross. Chciała mieć wszystko. Ciągle nieszczęśliwa.

7 = matka (miesiąc urodzenia) nie była wsparciem, dała negatywne emocje, traciła nad sobą kontrolę, a jak jej się coś nie podobało to policzkowała obie córki, ale bardziej bita była Jackie. Matka po rozwodzie wpadła w depresję i piła, a Jackie opiekowała się młodszą siostrą.

Karma – 2+9= 11 – pragnie pieniędzy i domu, który można zostawić dzieciom.

Od dzieciństwa rodzice powtarzali im, że są wyjątkowe. Ojciec był wymagający i uważał, że córki powinny być najlepsze. Uczył je umiejętności zajmowania miejsca w środku sceny i przyciągania uwagi świata za pomocą starannie dobranego stroju. Kupował im drogie prezenty, a one już od najmłodszych lat ceniły luksus.

Nie tylko z daty urodzenia była wyjątkowa.

Jacqueline – samogłoski = 5, spółgłoski = 2

Lee – sam. = 1, sp. = 3

Bouvier – sam. - 5, sp. = 6

samogłoski – dusza = 11 – duża intuicja, lubi błyszczeć, chce być inspiracją dla innych, przywódca.

spółgłoski - osobowość = 11 – indywidualistka w sposobie ubierania się i w działaniu, intuicja.

wszystkie litery – ekspresja – przeznaczenie = 22 – oryginalność, intuicja, umiejętność inspirowania innych, cechy przywódcze.

Takie cechy dostała od rodziców, którzy nadali jej imię i nazwisko.

Taka osoba nie mogła być nijaka i była wyjątkowa. Świetnie wykorzystała to co dał jej Los - Jedenastki. Realizowała się zgodnie z przeznaczeniem.

Liczby to nie przymus, to wskazówka w czym będziemy dobrzy i do czego jesteśmy stworzeni. Zawsze mamy wybór.

Wzór mężczyzny wynosimy z domu od ojca. Jej ojciec był czarującym kobieciarzem, a ojczym miał w swojej posiadłości w Newport krowy, które nazwał Jacqueline i Caroline?!

Jackie była wszechstronnie utalentowana, dobrze się uczyła, dużo czytała i rysowała. Od dziecka jeździła konno, zdobywała nagrody. W szkole uchodziła za gwiazdę, bo była ładna. Była też powściągliwa i stwarzała dystans, w przeciwieństwie do siostry, która była żywiołowa. Studiowała w paryskiej Sorbonie i w Waszyngtonie historię, literaturę, sztukę, język francuski.

Konsekwentnie i powoli realizowała swój plan bycia nieprzeciętną osobą.

Pisała do czasopism i miała talent. Zatrudniono ją w The Washington Times-Herald jako dziennikarkę i fotoreporterkę. Robiła wywiady ze znanymi osobami, co było wówczas dużym wyróżnieniem i uznaniem dla profesjonalnego dziennikarskiego rzemiosła. Wtedy poznała Johna Kennedy'ego.  Miała 22 lata.

Ślub odbył się 12.09.1953 = 3 Był bardzo wystawny i pisały o nim wszystkie gazety.

Nazywała się Jacqueline Kennedy.

dusza – 6 – lojalna i uczciwa, determinacja w osiąganiu celu

osobowość – 7 – dystans i rezerwa, wyrazista osobowość

ekspresja – 4 – budowniczy struktur

Jedyna wspólna cecha to J – pierwsza litera imienia. Jack i Jackie – odważni, inteligentni, wielu ludzi wokół, ale też zakłamanie. Oboje nie mówili prawdy, on o swoich romansach, a ona udawała, że ich nie widzi.

Jackie szybko stała się ikoną mody i dobrego stylu. Komentowano jej stroje, fryzury i kopiowano wszystko. Umiała się dobrze prezentować publicznie, pomimo, że była zamknięta w sobie. Występowała zawsze z godnością, największą elegancją i spokojem. Jednocześnie usuwała się w cień, bo nie interesowała się polityka. Umiała rozmawiać na każdy temat. Wszyscy się w niej zakochali, bo była piękna, dowcipna i wykształcona.

Zmieniła wystrój Białego Domu za milion z podatków i 2 mln od sponsorów. Film, na którym pokazywała wnętrza oglądało 80 mln Amerykanów. Jest na YT.

Jackie pracowała nad zmianą ubioru JFK, bo on nie miał gustu. Wykreowała go, a on zaczął o siebie dbać, bo widział tego efekty.

W pierwszym roku po ślubie poroniła (28.07.1954=9 rok osobisty - rok strat)

Latem 1956 r. w 3 miesiącu ciąży Jackie straciła swoje pierwsze dziecko, córkę Arabellę. Ona walczyła ze śmiercią, a JFK pływał z koleżankami po Morzu Śródziemnym i nie przyjechał. Chciała się rozwieść. Wtedy rodzina Kennedy zaoferowała jej milion dolców za odstąpienie od rozwodu. W końcu senator miał zostać prezydentem.

W 1957 27 listopada = 33 urodziła córkę Caroline. JFK ją uwielbiał i tylko jej okazywał zainteresowanie. Żonie nie.

Podczas kampanii prezydenckiej urodził się syn John 25.11.1960= 25 = 7 (podobny do ojca, zmarł w 1999 r.) W Białym Domu pojawiły się dzieci, które umiejętnie wykorzystano w sesjach zdjęciowych. Ludzie śledzili ich każdy krok, kupowali to co miały prezydenckie dzieci. Szaleństwo.

Jackie tolerowała romanse męża, ale pod warunkiem, że ją nie ośmieszały. Odgrywała rolę idealnej żony.

JFK lubił aktorki. W lutym 1962 poznał MM. W marcu, w tajemnicy przed Jackie, wyjechali razem do Palm Springs, gdzie spędzili kilka namiętnych nocy. Dla JFK była to jedynie przygoda. Jednak MM chciała więcej. Wydzwaniała do niego, a potem zadzwoniła do Jackie i poinformowała ją o "romansie". Była starsza o 3 lata od Jackie i zazdrościła jej wszystkiego. Jackie podobno powiedziała jej, że niech się wprowadza i będzie Pierwszą Damą, jak zechce JFK. MM żyła złudzeniami (7 z 25), małżeństwami leczyła kompleksy, wyobrażała sobie różne rzeczy, w tym miłość JFK. Niezbyt ciekawa postać, manipulantka. Potem przedawkowała.

Nadszedł rok 1963. Dla niej to był 9 rok osobisty. (28.07.1963 = 36 = 9) W takim roku wszystko się zamyka, kończy się to co się zaczęło, odchodzi to co musi odejść. I tak się stało.

29.05.1963 JFK świętował swoje urodziny, śpiewała mu Audrey Hepburn.

7 sierpnia 1963 r. urodziła syna Patricka. 9 sierpnia syn zmarł. (9)

12.09.1963 obchodzili 10 rocznicę ślubu. Jackie była smutna. Skorzystała z zaproszenia siostry i popłynęła na rejs po Morzu Egejskim na jachcie należącym do Arystotelesa Onassisa. Wtedy go poznała i zaprzyjaźnili się.

Gdy wróciła włączyła się w kampanię męża. Wyglądali razem zjawiskowo.

22 listopada wsiedli do samochodu.

Świetne zdjęcie. Ukazuje realne stosunki jakie łączyły parę prezydencką. Siedzieli daleko od siebie, każdy patrzy w inną stronę, ale się uśmiechają. Hipokryzja, mowa ciała nie kłamie.

22.11.1963 = 25 = 7 zginął prezydent USA.

Jackie miała wtedy 34 lata i została wdową.

Im bardziej Jackie starała się być osobą prywatną, tym większą budziła ciekawość.

20.10.1968 = 9 wyszła za mąż za najbogatszego człowieka świata. On chciał wzmocnić swój prestiż wśród elit, natomiast Jackie pragnęła uciec od rodziny Kennedych, no i realizacja karmy – kasa. Data niedobra, bo 9 to zawsze rozstania. Był cyniczny, czekał 5 lat, bo uważał, że dzięki małżeństwu wejdzie do klanu wpływowej rodziny, będzie blisko wielkiej polityki i dzięki temu zarobi jeszcze więcej pieniędzy.


Nazywała się Jacqueline Kennedy Onassis.

liczba duszy - 4 – władza materialna

liczba osobowości – 6 – interes domu i rodziny

liczba ekspresji – 1 – uczy się myśleć samodzielnie, przywódca i promotor.

Jackie zamieszkała w luksusowym pałacu ze swoimi dziećmi, dziećmi Onassisa i 70 służącymi. Przyjaciele wspominali, że znowu stała się radosną, zadowoloną z życia kobietą. Szczęście nie trwało jednak długo. Onassis publicznie ją upokarzał, bo mu się znudziła. Zresztą kochał tylko Callas (zmarła na zawał w 1977). Gdy po śmierci syna popadł w depresję, zamierzali się rozwieść. Zmarł w 1975 r. Jackie nie była na pogrzebie. W spadku po nim dostała 26 mln dolarów.

Została redaktorem książek, dostała pracę w NY o jakiej zawsze marzyła. Była uwielbiana w towarzystwie, nigdy publicznie nie wypowiadała się negatywnie na czyjś temat. Wzór klasy i elegancji, nigdy nie komentowała rewelacji ani na swój temat, ani na temat swoich małżeństw. Udzieliła tylko 3 wywiadów. Grzecznie pozowała do zdjęć, zakazywała tylko fotografowania jej z papierosem, choć wiadomo było, że jest nałogową palaczką. Była ikoną mody.

Jackie realizowała swoją karmę - zależało jej na pieniądzach i na znajomościach z bogatymi, wpływowymi ludźmi.

Żaden ze związków nie był udany, tu intuicja ją zawodziła.

W styczniu 1994 zachorowała na ziarnicę, czyli nowotwór układu limfatycznego. Leczono ją chemioterapią. Była coraz słabsza, rzuciła palenie. Potem rak zaatakował mózg i rdzeń kręgowy. Dostawała sterydy. Słabła. Gdy rak zaatakował wątrobę, przerwała leczenie w szpitalu, wróciła do domu i zasnęła na wieki.

Zmarła 19.05.1994 = 11 pogodzona ze światem i ze śmiercią. Miała 64 lata.

W 2067 ukaże się wywiad, jakiego udzieliła w sprawie śmierci JFK. Do tego czasu jest bezpieczny w bibliotece w Bostonie.

Zrealizowała swoją karmę - była nieprzeciętna, sławna i bogata i inspirowała.






02/01/2015

Błękitne kamienie – Bruno Ferrero

Co można robić gdy pada i nie musisz wychodzić z domu? Porządki. Mam czysto w domu, więc porządkowałam komputer. Sprawdzałam zakładki i linki do różnych stron, które przechowywałam. Wszyscy powtarzają, że w internecie nic nie ginie. To nieprawda. Wiele stron zniknęło, niektóre blogi nagle przerwały wpisy i nic nie wiadomo. Wiele linków skasowałam, bo nigdy tam nie wejdę, zwłaszcza na strony ujawniające prawdę, coś ukrytego, zakazanego, zdradzające sekrety, podające leki na raka, o uzdrawianiu, wciskające dobroczynność jakichś produktów. Znużyło mnie to. Każdy podaje ci receptę na zdrowie i szczęście, a potem nagle umiera, albo choruje i znika. Marnowałam dużo czasu na zgłębianie tajemnic i nie starczało czasu na zwykłe i ciekawe życie.


A to jeden z takich linków Bruno Ferrero Kiedyś lubiłam takie teksty.



Jubiler siedział przy biurku i patrzył w roztargnieniu na ulicę przez witrynę swojego eleganckiego sklepu. Jakaś dziewczynka podeszła do sklepu i przycisnęła nosek do wystawy. Jej oczy w kolorze nieba zabłysły, gdy dostrzegła jeden z wystawionych przedmiotów. Weszła zdecydowanym krokiem i wskazała palcem w kierunku wspaniałego naszyjnika z błękitnych turkusów.


- To dla mojej siostry. Może pan ładnie zapakować, bo to prezent?


Właściciel sklepu zmierzył małą klientkę wzrokiem pełnym niedowierzania i zapytał:
- Ile masz pieniędzy?


Dziewczynka bez zakłopotania, wspinając się na palcach, położyła na ladzie metalowe pudełeczko, otworzyła je i opróżniła. Wyleciał z niego bilecik, garść monet, kilka muszli i kilka figurek.


- Wystarczy?- spytała z dumą - Chcę zrobić prezent dla mojej starszej siostry. Od kiedy nie ma już z naszej mamy, ona ją zastępuje i nie ma nawet wolnej chwili dla siebie. Dzisiaj są jej urodziny i jestem pewna, że ten prezent uczyni ją szczęśliwą. Te kamienie maja taki sam kolor jak jej oczy.


Jubiler poszedł na zaplecze sklepu, wyniósł stamtąd wspaniały papier pakunkowy, czerwony i złoty i owinął nim troskliwie szkatułkę.


- Weź go - powiedział do dziewczynki. - Nieś ostrożnie.


Dziewczynka ruszyła, dumnie trzymając w ręku paczuszkę jak trofeum. Godzinę później weszła do sklepu piękna dziewczyna z czupryną w kolorze miodu i przecudnymi, błękitnymi oczami. Położyła stanowczo na ladzie paczuszkę, którą jubiler z taką starannością pakował, i spytała:


- Ten naszyjnik został kupiony tutaj?


- Tak, panienko.


- I ile kosztował?


- Ceny wystawiane przez mój sklep są poufne: przeznaczone dla klienta i dla mnie.
- Ale moja siostra miała zaledwie kilka drobnych. Nie mogłaby nigdy zapłacić za naszyjnik taki jak ten!


Jubiler wziął szkatułkę, zamknął ją wraz z jej zawartością, na nowo starannie zapakował i oddał dziewczynie.


- Twoja siostra zapłaciła. Zapłaciła cenę wyższą niż ktokolwiek inny: oddała wszystko, co posiadała.


 


Dobrze się to czyta:)


Czy myślisz, że taki jubiler istnieje? Jeśli nie, to witaj w klubie.


Naprawdę ważne rzeczy dostajesz za darmo.






 

JFK

Udało mi się nie obejrzeć badziewnego Kevina. Obejrzałam po raz kolejny wszystkie części PdP. Czy chciałbyś się nazywać Calvin Klein, Clint Eastwood, Julius Verne czy może John F.Kennedy?

Szampan już wywietrzał, więc mogę coś napisać;)

Zawsze fascynował mnie fenomen JFK. Marne osiągnięcia, a sława jego trwa po śmierci.

22.11.2014 minęło 51 lat od śmierci JFK. Ulubieniec Ameryki. Umiał być czarujący, choć miał jedną nogę dłuższą i nosił wkładki. W Warszawie, gdy wystawiono księgę kondolencyjną, wpisało się 16 tys. ludzi.

John Fitzgerald Kennedy

ur. 29-05-1917 = 34 = 7


Mógłby być myślicielem lub guru jakiejś sekty. Miał intuicję, pozwalał sobie na wszystko na co miał ochotę. Właściwie to był pierwszym celebrytą. Umiał wykorzystać raczkującą telewizję. Umiał wykorzystać wszystko dla własnego pożytku.

29- dzień urodzenia to podświadomość i ojciec. Taki ojciec wie lepiej co jest dobre dla dziecka, kształtuje je. A dziecko się buntuje i odcina się od niego, czasem działa mu na nerwach. Osoba urodzona 29 jest niejednoznaczna, mieszanka wrażliwości (2) i idealizmu (9), prowadząca do służby ludzkości (11).

2+9=11 – dwa słońca, musiał błyszczeć i być w centrum

karma = 8 (1+7) – przywódca

l.duszy = 4 – jest praktyczny, pragnie uczuć, jego marzeniem było występowanie przed tłumem w roli urzędnika państwowego lub polityka. I to zrealizował. (l.osobowości też 4). W tym przypadku do samogłosek nie zalicza się y, które liczy się jako spółgłoskę. Tak jest zawsze, chyba, że nie ma innych samogłosek, jak np. w nazwisku Pyć.

5 – matka – manipulantka, inteligentna, umie kierować dzieckiem w kontaktach z ojcem

Pojawiająca się w wyliczeniach liczba 26 sugeruje, że nie był zadowolony w związku. Właściwie nie dorósł do małżeństwa, nikogo nie kochał, szukał tylko nowych zdobyczy. Można powiedzieć, że to go zabiło. Gdy dostał pierwszą kulę, to mógł się schylić, a nie mógł, bo nosił gorset. Doznał kontuzji ścięgna po zabawach w basenie z asystentkami. Druga kula go zabiła. Strzelano jak do tarczy.



Zobaczmy jak się realizował w życiu i jaki naprawdę był.

W latach 1936-1940 studiował na Harvardzie, ciągle chorował, podejrzewano nawet białaczkę.

2.08.1943 – okręt, którym dowodził został storpedowany przez Japończyków, a JFK został odznaczony i zyskał status bohatera narodowego. Uszkodził kręgosłup.

12.08.1944 – zginął w dziwnych okolicznościach jego starszy brat Joe, który przez ojca był szykowany na prezydenta. Pojawiła się szansa dla JFK, bo bardzo tego pragnął i zazdrościł bratu.

Został kongresmenem 3.01.1947 do 3.01.1953, potem senatorem od 3.01.1953 do 22.12.1960. Nie bardzo się przykładał, opuszczał głosowania, bo wolał balować.

Wszystkim kierował jego ojciec. Zmusił go też do ślubu, bo wiadomo, że bez żony nikt nie zostanie prezydentem. Ojciec zadbał też o głosy, które pomagała kupować mafia (ciekawy film na planete+). Kto stawia na stanowisku, to może z niego usunąć.

W 1951 r. poznał Jackie, a 12.09.1953 wzięli ślub. JFK miał 36 lat, a Jackie 24. Zupełnie do siebie nie pasowali. On bawidamek, lubił towarzystwo, ona spokojna wyważona, z klasą. Patrząc na ich daty urodzenia i datę ślubu, nie ma żadnej wspólnej liczby. JFK wrócił do swoich przyzwyczajeń i romansował. Obie wpływowe rodziny się zebrały i nie dopuściły do rozwodu. Nie kochali się, ale musieli żyć ze sobą i jeszcze mieć dzieci. Dzięki Jackie zainteresował się literaturą i sztuką. Dużo czytał i nawet napisał książkę opisującą losy polityków uznanych za bohaterów. W 1957 dostał za nią nagrodę Pulitzera, a to Jackie chodziła do bibliotek i zbierała materiały.

13.07.1960 (9) wystartował do wyborów na prezydenta.

20.01.1961 złożył przysięgę i został 35 prezydentem. Gdyby nie telewizyjne debaty z Nixonem, nie wygrałby. Jackie zadbała, że był dobrze ubrany, a on zaczarował ludzi swoją osobowością i młodością. Przewaga była niewielka, ale wygrał. Amerykanie czekali na takiego prezydenta. Słynne „Nie pytaj co twój kraj może zrobić dla ciebie ...”

15.04.1961 – kiepsko przygotowana inwazja w Zatoce Świń, wygłosił potem przemówienie, w którym uznał winę. Co ciekawe, wyrwane zdania z kontekstu stały się mottem wielu blogów głoszących teorie spiskowe. Sama im uległam, aż sprawdziłam cały tekst przemówienia. On mówił o zimnej wojnie i spiskach na amerykański styl życia.

25.05.1961 – przemówienie w Kongresie, m.in. prosił o kasę na program kosmiczny. Wszystkie przemówienia są tu:


13.08.1961 podzielono Berlin i zaczęto budować mur.

17.08.1961 JFK wystosował protest, który nic nie wniósł. Co on robił przez 3 dni?

24.08.1962 JFK wygłosił przemówienie, w którym nałożył embargo na Kubę, ale wcześniej sprowadził dla siebie 1200 najwyższej jakości cygar. Mówił, że w razie wystrzelenia z Kuby pocisku jądrowego na jakiekolwiek państwo półkuli zachodniej, będzie uważał, że za atak odpowiada Związek Radziecki.

15.10.1962 Amerykanie odkryli wyrzutnie na Kubie

28.10.1962 Chruszczow wysłał list, w którym zobowiązuje się do rozmontowania pocisków na Kubie. Wojny nie było.

To bardzo kosztowne embargo trwa do dziś


Czyżby to ulubiona broń Amerykanów? Nawet papież je potępiał i pytał: gdzie tu otwarte społeczeństwo.


W międzyczasie JFK zdradzał żonę, balował z prostytutkami, m.in. Ellen Remetsch (agentka podstawiona przez NRD-owskie służby wywiadowcze), albo Judith Campbell Exner (związana była z Samem Giancaną, mafijnym bossem, któremu CIA zleciła zabicie Fidela Castro). Była też MM, ale zasnęła na wieki 5.08.1962.

Wcześniej zaśpiewała na 45 urodzinach JFK w dniu 19.05.1962 r.



W ciągu swojej prezydentury zdążył wysłać 16 tys. żołnierzy do Wietnamu (a wcześniej było ich tylko 800) i zrzucić tony napalmu na niewinnych ludzi. Wojna była przegrana, jak każda, którą prowadzi USA.

Gdy okazało się, że Rosjanie wysłali Gagarina w kosmos, to USA rozpoczęło swój plan. JFK nie doczekał aż Apollo 11 za 22 mld dolarów wylądował w 1969 na Księżycu

w lutym 1963 poparł zamach w Iraku, w wyniku którego otworzył się rynek dla amerykańskich i angielskich firm,

26 czerwca 1963 odbył podróż do Berlina Zachodniego i wygłosił przemówienie, które miało zmazać blamaż z 1961 gdy powstał mur. Powiedział wtedy, że jest Berlińczykiem. Wszyscy oszaleli. Ale mur jak stał tak stał jeszcze 28 lat do 1989 r.

JFK był faszerowany lekami i narkotykami, bo ciągle odczuwał ból kręgosłupa. Lekarz Max Jacobson robił mieszanki amfetaminy z witaminami, hormonami, sterydami i komórkami zwierzęcymi. Po takiej mieszance można pracować 72 godziny bez przerwy. Ciekawe, że Michael Jackson też miał podobnego lekarza. JFK miał problemy z koncentracją i był nadpobudliwy.

Zaraz na początku prezydentury został człowiekiem roku, podobnie Obama (też absolwent Harvardu) na początek dostał pokojowego Nobla, żeby potem spokojnie wysyłać żołnierzy do różnych krajów.

JFK wprowadził zwyczaj transmitowanych na żywo konferencji prasowych oraz zatrudnił w Białym Domu fotografa. Wiedział jak wykorzystać tv i swoją rodzinę. Robił ustawki z dziećmi w gabinecie owalnym, na piknikach, na wakacjach, w domu. Kreował się na nowoczesnego człowieka, celebrytę. Ludzie ich naśladowali. Tv transmitowała też jego zabójstwo i pogrzeb. Byłby zadowolony.

Ale popularność spadała. W przeddzień zamachu miał 58% poparcia i ponowna prezydentura była wątpliwa.

Na pewno był to spisek, bo ani mafia, ani służby nie byłyby w stanie tak namotać, że jeszcze dzisiaj nikt nic nie wie. I nikt się nie wygadał.

Filmy o nim zarabiają miliony. Stał się idolem wyznawców teorii spiskowych. Czy zasłużenie go gloryfikują? Ciekawe kto ich sponsoruje, że ciągle podsycają strach i nienawiść. A może robią to za darmo dzięki agentowi Doty.

JFK niczym wielkim się nie wyróżnił jako prezydent, tylko zginął na oczach całego świata. Może ku przestrodze.

Żył w ciekawych czasach.

Magia trwa do dziś, a ja ciągle nie wiem dlaczego.

Chyba ciągle pusta gadka, uśmiechy i obietnice bez pokrycia są w modzie.