04/03/2022

Brygady frajerów

W dziwnych czasach żyjemy.

Rzadko kopiuję cudze teksty, ale ten jest bardzo dobry i warto go przekazać dalej. Wklejam tu tekst ze strony:

https://thelethaltext.me/2021/11/04/7172/

Tłumaczenie jest automatyczne i niektóre słowa są niezrozumiałe. Polecam oryginał bo formatowanie i podkreślenia są moje.
Miałam wkleić wyłącznie cytaty, ale tekst w całości jest lepszy. 😎
Skala oszustwa jest ogromna.
To temat nie dla każdego. Jak nie zrozumiesz pierwszej strony to odejdź.

Zadziwiała mnie skala prania mózgów. Moi wykształceni znajomi mówią teraz dziwnym językiem. Jak wytresowane małpki. 
Więc odpowiedź nadeszła.



"Jesteśmy teraz imperium, a kiedy działamy,
tworzymy własną rzeczywistość”.

Te słowa pochodzą z krótkiej, ale pamiętnej rozmowy, jaką dziennikarz Ron Suskind przeprowadził z Karlem Rove, głównym doradcą politycznym i makiawelicznym „nauczycielem sztuczek” dynastii Bushów. Rove był starszym doradcą i zastępcą szefa sztabu w administracji George'a W. Busha, a także kierował Biurami Spraw Politycznych, Łączności Publicznej i Inicjatyw Strategicznych. Publiczność znała go żartobliwie jako „Mózg Busha”.

Rove miał umiejętność posługiwania się słowami, a te konkretnie były wypowiadane na uboczu, niezupełnie nieostrożnym, ale takim, który potwierdza — w starannie dobranych słowach — to, co obie strony wiedzą.

Doradca powiedział, że faceci tacy jak ja byli „w tym, co nazywamy społecznością opartą na rzeczywistości”, którą zdefiniował jako ludzi, którzy „wierzą, że rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości”.

Kiwnąłem głową i wymamrotałem coś o zasadach oświecenia i empiryzmie.

Odciął mi. „Świat już tak nie działa”. Kontynuował: „Jesteśmy teraz imperium, a kiedy działamy, tworzymy naszą własną rzeczywistość. I podczas gdy ty studiujesz tę rzeczywistość – rozsądnie, jak chcesz – znowu będziemy działać, tworząc inne nowe rzeczywistości, które też możesz studiować i tak wszystko się ułoży. Jesteśmy aktorami historii… a wy wszyscy będziecie pozostawieni tylko studiować to, co robimy. (Wiara, pewność i prezydentura George'a W. Busha , The New York Times Magazine)

Suskind opublikował swój artykuł w 2004 roku, pozostawiając mówcę bez imienia i nazwiska w oryginalnym artykule, ale później identyfikując go jako Rove. To odkrywcza krótka rozmowa i jesteśmy wdzięczni Suskindowi za przekazanie jej dalej. Imperium, które zaczyna wierzyć, że tworzy rzeczywistość brzmi dla mnie jak pycha z Ozymandii, ale może to branie Rove'a zbyt dosłownie. „Tworzenie rzeczywistości” w sensie politycznym to oczywiście symulowanie jej, w taki sposób, aby większość ludzi akceptowała swoje pierwsze wrażenia jako rzeczywiste. Straszliwa większość może być następnie wykorzystana do prześladowania i oczerniania wątpiących, a ostatecznie do wymuszenia przyzwolenia na oszustwo, zastraszenia ich do uwierzenia lub udawania, że ​​wierzą, lub do milczenia. Jest to „inżynieria” lub „wytwarzanie zgody”, jak nazwał to Edward Bernays – jego definicja roli mediów masowych we współczesnej „demokracji”.

Kiedy działamy, tworzymy własną rzeczywistość.

Albo, jak powiedziałby Baudrillard: Symulakrum jest prawdziwe.

Co jest zarówno postmodernistycznym paradoksem, jak i ostatecznym przykładem orwellowskiego „dwójmyślenia” . Moc kreowania rzeczywistości opiera się na uwarunkowaniu masy, by opierać się „przestępstwom myślowym” i niezdolności populacji do postrzegania sprzeczności w warunkach strachu.

Jeśli chodzi o jego określenie „oparte na rzeczywistości”, jest ono pełne szacunku – co najmniej odświeżająca zmiana z bycia nazywanym „teoretykiem spiskowym”, „prawdą”, „negującym” „antyszczepionkowcem” czy cokolwiek innego. Szacunek także w porównaniu z tym, jak ludzie tacy jak my są postrzegani przez nasze rodziny, kolegów i ogół społeczeństwa.

A jednak, jak dotąd relacja między mapą a terytorium zmierzała już w kierunku „śmierci rzeczywistości”, jest to jednocześnie lekceważenie. We współczesnych warunkach ci, którzy opierają swoje przekonania na zasadzie rzeczywistości, są zupełnie nieistotni, nie rozumiejąc prawdziwego zasięgu władzy. Nie masz urojeń, a jedynie jesteś „oparty na rzeczywistości”.
Ale nie to powiedzą światu. 

„I nigdy nie tolerujmy oburzających teorii spiskowych
 dotyczących wydarzeń z 11 września…”
George Bush w ONZ, Nowy Jork 10.11.01

Ludzi takich jak my, którzy teraz coraz liczniej padali ofiarą „fałszywego pragnienia” wiedzy Baudrillarda, przewidywano i modelowano, a ustalenia zostały dokonane z dużym wyprzedzeniem. „Społeczność oparta na rzeczywistości” nie stanowi zagrożenia dla Imperium. Wiara, że ​„rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości” jest śmiechu warta w straussowsko-platońskim świecie szlachetnego, imperialnego kłamstwa. Termin „oparty na rzeczywistości” staje się zatem terminem łagodnej pogardy.

Rove uważał, że tych wrogów kłamstwa nie trzeba się bać, ponieważ kłamstwa są tak wielowarstwowe i rozległe, że tworzą pułapkę. Teoretycy spiskowi są tak zafascynowani uważnym rozeznaniem rzeczywistości, że ich to obezwładnia. Ich wnioski są akademickie; nie robią różnicy w świecie stworzonym przez kłamstwo. Zahipnotyzowani wizjami otchłani, są zdumieni, jak można przełożyć wiedzę na władzę polityczną. Ciężar nowej rzeczywistości wystarczy, by wywołać defetystyczny paraliż, a wpatrujący się w otchłań izolują się w społeczeństwie, na które nie mają wpływu. Bez względu na to, jak mocno opiera się ich wiedza, problemy komunikacyjne, zaostrzone przez medialne podstępy i teatr polityczny, praktycznie uniemożliwiają dotarcie do mieszkańców zaczarowanej krainy.

Dla Rove'a, podobnie jak dla Baudrillarda, pojęcie „rzeczywistości” jest przestarzałe; jest to gorzkie trzymanie się terytorium, które już nie przetrwało na mapie, a nawet już ją nie poprzedzało.
Odtąd to mapa tworzy terytorium i […] terytorium, którego strzępy powoli gniją na mapie. To prawdziwa, a nie mapa, której ślady istnieją tu i tam, na pustyniach nie należących już do Imperium, ale do naszych własnych. Pustynia samego prawdziwego.
Jean Baudrillard, Symulakry i symulacje, 1981

Powinieneś zrozumieć, że jest to pustynia, po której będziesz wędrować na zawsze, jeśli ulegniesz fałszywemu pragnieniu poznania.

„Nasz problem polega na tym, że oszustwo stało się zorganizowane i silne; gdzie prawda jest zatruta u źródła; taki, w którym zręczność najsprytniejszych umysłów poświęcona jest zwodzeniu zdezorientowanych ludzi”. [Walter Lippmann, Przedmowa do polityki, 1913]

A co z opinią publiczną, która odrzuca i wyszydza tych, którzy „wierzą, że rozwiązania wyłaniają się z rozsądnego badania dostrzegalnej rzeczywistości”? Ostatnio nasiliły się dyskusje wśród wspomnianej społeczności na temat odpowiednich terminów, których należałoby używać dla bezrozumnych mas. Mamy tendencję do nazywania ich „normami”, „owcami” lub „owieczkami” — tych łatwych do prowadzenia, naturalnych zwolenników, zbyt nieśmiałych, by przełamywać szeregi i zbyt ogłupiałych, by móc wypowiedzieć pytanie lub zauważyć sprzeczność. Lub „NPC” — postacie niegrywalne — tj. postacie, które nie są awatarami graczy, ale zaprogramowanymi artefaktami samej symulacji. Niektórzy uważają, że taka nomenklatura jest nieprzydatna, nie odzwierciedla właściwej postawy wychowawcy, jaką powinniśmy być. Nawet antyteza „przebudzony/śpiący” jest przez niektórych odczuwana jako lekceważąca, a nawet arogancka.

Politycy będą oczywiście schlebiać publicznie masom jako „wielkim Amerykanom” czy kimkolwiek, ale za zamkniętymi drzwiami? Słyszałem, że Rove ukuł własne zdanie: Brygady frajerów.

Społeczeństwo, ludzie, robotnicy, elektorat, którzy myślą, że to oni dają władzę rządom – „brygady frajerów”.

To dowcipna zniewaga, z pewną poetycką ekonomią. Jesteśmy frajerami; jedno z nas rodzi się co minutę i nigdy, przenigdy nie wolno nam dać równej przerwy. Bo tak jest napisane.

Ale dlaczego „brygady”? Wydaje się to sprzeczne z intuicją, ponieważ zbyt zorganizowane, zbyt aktywne… Trudno wyobrazić sobie pasywną, bezkierunkową populację przepychającą się w sztywnych szeregach: „Zdezorientowane stado” Waltera Lippmanna może wydawać się bardziej trafne. Ale ta oksymoroniczna jakość sprawia, że ​jest to tak dowcipne zdanie. W dwóch słowach doskonale oddaje rzeczywistość: łatwość, z jaką frajerów można nakłonić do wyrażenia zgody na okrucieństwo, wzbudzić w nim nienawiść, pomaszerować, by zabijać i umrzeć — albo po prostu, jak teraz, umrzeć.

Tworząc to zdanie, Rove nie mówił nic nowego, po prostu przełożył stary pomysł na nową, mocną formę. Już sto lat temu widać było, że nowe środki masowego przekazu będą świadomie wykorzystywane do zarządzania percepcją, kształtowania postaw i fundamentalnej zmiany natury demokracji. Naukowe badanie ludzkiego umysłu byłoby kluczem do ich skutecznego zastosowania. Edward Bernays, powszechnie uznawany za protoplastę nowoczesnej branży public relations, był siostrzeńcem Zygmunta Freuda, a teoria i praktyka nowoczesnego public relations, reklamy i propagandy opierały się na psychologii Freuda.

Bernays argumentował, że naukowa manipulacja opinią publiczną była konieczna, aby przezwyciężyć chaos i konflikty w społeczeństwie. W czasach, gdy środki masowego przekazu składały się jedynie z radia, gazet, drukowanych plakatów i niemych filmów, już wyobrażał sobie – i dalej udowadniał – że tych narzędzi można użyć do „stereotypowania umysłu publicznego”.
„Jeśli zrozumiemy mechanizm i motywy grupowego umysłu, możliwe jest teraz kontrolowanie i kontrolowanie mas zgodnie z naszą wolą bez ich wiedzy”.
EDWARD Bernays, Propaganda (1928)

Narodowy Socjalizm przyjął te idee i techniki entuzjastycznie i ze skutkiem zmieniającym świat. Choć może być przenośnią stwierdzenie, że Goebbels projektował swoje kampanie propagandowe z otwartą książką Bernaysa na biurku, nie jest to przesadą: naziści byli pod głębokim wrażeniem amerykańskiej propagandy, która ich zdaniem wygrała Wielką Wojnę.

Temat ten był nie mniej gorliwie podejmowany przez postępowych uczonych i teoretyków w USA. Dziennikarz i guru mediów Walter Lippmann zbadał teorie percepcji, aby pokazać, w jaki sposób system medialny może być używany do standaryzacji, kontrolowania i kontrolowania grupowego umysłu. Lippmann był doradcą ds. public relations rządu i kolegą Bernaysa z Komisji Creel, która generowała propagandę mobilizującą amerykańską opinię publiczną do przystąpienia do I wojny światowej, udowadniając, że wojna może być sprzedawana w taki sam sposób, jak Coca Cola czy Lucky. Uderzenia. Przekonywał, że w prawidłowo funkcjonującej demokracji wyspecjalizowana klasa musi kierować sprawami, analizując i wykonując, podejmując decyzje i sprawując kontrolę poprzez systemy polityczne, ekonomiczne i ideologiczne. Specjaliści zajmują się myśleniem i planowaniem oraz „zgodą na produkcję” (fraza Bernays, nie Chomsky'ego) za ich plany poprzez środki masowego przekazu. W swojej bardzo czytelnej książce z 1922 r. Opinia publiczna Lippmann rozwija wyrafinowaną teorię stereotypów jako podstawy – i środka kontroli – ludzkiej percepcji.

I tak XX wiek stał się wiekiem propagandy. Guru ruchu neokonserwatywnego, profesor Leo Strauss z Uniwersytetu w Chicago, przekonywał, że zwykli ludzie nie są wystarczająco silni, by spojrzeć w otchłań, i dlatego muszą być chronieni przed rzeczywistością poprzez konstrukcję „systemu złudzeń”. W tym właśnie argumentował z Platonem: w jego wizji większość populacji ogranicza się do nowoczesnej wersji Jaskini , gdzie środki masowego przekazu projektują mur platońskich „szlachetnych kłamstw”.
„Strauss […] uważał, że zwykłych ludzi nie należy wystawiać na rozum. Polegać na rozsądku to patrzeć w otchłań, ponieważ rozum nie dostarcza żadnych pocieszających absolutów, by chronić przed pustym niebem. Strauss sprzeciwiał się nie samemu rozumowi, ale rozumowi pozbawionemu tajemnicy. Powód jest dla nielicznych, a nie dla wielu. Oświecenie, demaskowanie rozumu, było początkiem katastrofy”.
„ Killing Democracy The Straussian Way”, Michael Doliner

W takim systemie ci, którzy są wystarczająco silni, aby zajrzeć w otchłań, muszą zostać odrzuceni przez masę i uważnie monitorowani przez system. Muszą być zinfiltrowane, zidentyfikowane i wymienione; ostatecznie, gdy jest to konieczne, należy je zaokrąglić i zniknąć. A jednak, jak odzwierciedla charakterystyczna terminologia Rove'a, nawet wtedy będą bardziej godni szacunku niż głupie bydło, które ustawia się w uporządkowane kolejki przed (j)rzeźnią i maszeruje posłusznie z urwiska w samą otchłań, której istnieniem są nauczony zaprzeczać.

Δ

Lippmann, nieco bardziej uprzejmie niż Rove, nazywa naiwną publiczność „zdezorientowanym stadem”. Rolą stada w demokracji jest bycie widzami, nieuczestniczącymi, z wyjątkiem sytuacji, gdy okresowo zezwala się im na głosowanie na jednego lub innego członka wyspecjalizowanej lub rządzącej klasy w wyborach. Klasa rządząca i jej wyspecjalizowana biurokracja muszą wykorzystywać środki masowego przekazu do kontrolowania opinii publicznej, „aby każdy z nas mógł żyć bez deptania i ryku oszołomionego stada”. ( Opinia publiczna, 1922)

To znaczy, dopóki nie zostanie postanowione, że odrobina szaleństwa i deptania służy interesom klasy rządzącej. Kiedy potrzebna jest moc stada do niszczenia, odwracania uwagi i eskalowania podziału, zostanie wykorzystana. Jeśli „naukowa manipulacja opinią publiczną” może przezwyciężyć chaos i konflikty w społeczeństwie, wynika z tego, że w razie potrzeby można jej użyć do uwolnienia tego samego. Siłą napędową oligarchii jest przecież heglowska dialektyka tworzenia konfliktów i zarządzania nimi.

Lippmann kpi z naiwności publiczności, która wyznaje absurdalne przekonanie, że dokładny obraz świata można uzyskać pasywnie i bez najmniejszego wysiłku. 

„Za dolara możesz nie dostać nawet naręcza cukierków, ale za dolara lub mniej ludzie oczekują, że rzeczywistość lub przedstawienie prawdy spadnie im na kolana”.
Walter Lippmann

To, co mamy zamiast tego, można bez przesady nazwać straussowskim „systemem złudzeń”. Istnieją ogromne gałęzie przemysłu, które manipulują opinią publiczną. Rządy zatrudniają firmy PR do tworzenia fałszywych raportów „wiadomościowych”, które są emitowane przez organizacje informacyjne bez przypisywania ich autorom, zamiast autentycznego dziennikarstwa. Pentagon i NASA mają własne studia filmowe. W 2012 roku prezydent Obama podpisał ustawę o autoryzacji obrony narodowej (NDAA) znoszącą prawne zakazy zabraniające agencjom wywiadowczym używania tych samych technik propagandowych we własnych granicach, co za granicą. System medialny na Zachodzie należy właściwie postrzegać jako ramię kompleksu wywiadowczego. Infiltracja przez CIA zarówno mediów informacyjnych, jak i fabularnych od lat 60. nosiła kryptonim MOCKINGBIRD, a w 1981 r. dyrektor CIA William Casey przechwalał się Ronaldowi Reaganowi: „Będziemy wiedzieć, że nasza kampania dezinformacyjna dobiegła końca, gdy wszystko, w co wierzy amerykańska opinia publiczna, jest fałszywe”. Jeśli ktoś wątpi w zmowę między agencjami wywiadowczymi a agentami mediów w celu kontrolowania narracji, powinien wziąć pod uwagę spotkanie, które odbyło się w hotelu Clinta Murchisona 21 listopada 1963 r. – wieczór przed zabójstwem Kennedy’ego – w którym uczestniczyli dziennikarze, a także przyszli prezydenci, mafiosi i oficerowie CIA (jak ujawniła kochanka LBJ, Madeleine Duncan Brown ).

Świadomość tego poziomu infiltracji i kontroli mediów narasta już od dłuższego czasu. We wpływowym eseju z 1996 roku autor Alex Constantine napisał:

„Zaczyna świtać rosnąca liczba fotelowych rzeczników praw obywatelskich, że publiczna prasa donosi o wiadomościach z równoległego wszechświata – takiego, który nigdy nie słyszał o zabójstwach motywowanych politycznie, kradzieżach bankowych CIA i mafii, kontroli umysłu, szwadronach śmierci, a nawet agencjach federalnych z tajnymi budżetami utuczonymi przez sprzedaż kokainy – miejsce opanowane przez samotnych bandytów, gdzie CIA i mafia zwykle zachowują się jak najlepiej. W tej idyllicznej krainie najpoważniejszym wykroczeniem, jakie może popełnić urzędnik, jest zatrudnienie służącej bez (drżenie) bez statusu rezydenta.

Ta nieprawdopodobna kraina zaklęć jest dziełem MOCKINGBIRD ”.

Ten poziom oszustwa i tworzenia rzeczywistości obejmuje nie tylko relacje narracyjne i starannie dobrane obrazy, ale także wydarzenia odgrywane na scenie rzeczywistości, łączące w różnych proporcjach fikcję i rzeczywistość, aby zrealizować koncepcję teatru globalnego Marshala McLuhana w erze technologii satelitarnej. McLuhan przewidywał, że satelity komunikacyjne zamykają Ziemię w środowisku stworzonym przez człowieka – lub „pseudo-środowiskiem”, by użyć określenia Lippmanna – w którym rzeczywistość może być teraz kształtowana zgodnie z wolą technokratów. W jego wizji satelita komunikacyjny „kończy „Naturę” i zamienia kulę ziemską w teatr repertuarowy do zaprogramowania”. (Od kliszy do archetypu , s. 9)

Otrzeźwiająca jest refleksja, że ​​technologie masowego oszustwa ewoluowały w takim samym tempie, jak technologie masowego rażenia. Wdrożona przez kompleks informacyjno-rozrywkowy, w którym rząd, korporacje i agencje wywiadowcze mogą odgrywać swoje szlachetne kłamstwa w dynamicznych, trójwymiarowych dramatach na żywo, technologia znacznie rozszerzyła możliwości wydarzeń teatralnych, aby przejąć kontrolę nad dyskursem publicznym. Gdy panoramiczny zasięg sieci oszustwa, udawania i symulacji staje się jasny, obserwator musi zacząć dostrzegać coś bardzo podobnego do „precesji symulakrów” Jeana Baudrillarda; stajemy teraz w obliczu swoistej Osobliwości symulacji, wywołanej (i przywołanej) przez Baudrillardowski paradoks „śmierci rzeczywistości”.

Projekcja przednia ustąpiła miejsca zielonemu ekranowi… zdalnie sterowane samoloty ustąpiły miejsca CGI … rozprzestrzenili się aktorzy kryzysowi… Internet umożliwił zupełnie nowy zakres psychologicznych operacji i eksperymentów: opinię publiczną można było podzielić za pomocą samonapędzających się baniek w mediach społecznościowych, psychologia społeczna i cybernetyka badane w ramach propagowania kampanii Kony 2012, granice łatwowierności testowane przez intensywną promocję teorii Płaskiej Ziemi, pamięć zbiorowa kwestionowana przez „Efekt Mandeli”… Prawda może zostać zagłuszona przez dezinformację, setki dzikich teorii spiskowych rozpowszechniały się, by spienić wodę za każdym razem, gdy umykała jakaś prawda. Z biegiem czasu przeciążony umysł publiczny można było uzależnić od wiary, że sama prawda jest przestarzała.

Wraz z pojawieniem się oprogramowania Facial Re-enactment nastąpił znaczący postęp w technologiach symulacji, umożliwienie „przechwytywania i rekonstrukcji twarzy w czasie rzeczywistym”. W połączeniu z technologią klonowania głosu i wyrafinowanym mapowaniem twarzy, wizerunek prawdziwej osoby może sprawiać wrażenie przemawiającego w niezwykle naturalistycznej formie zaawansowanego technicznie brzuchomówstwa. Technika ta zapewnia całkowicie realistyczną i kontrolowaną symulację mowy i mimiki twarzy. Teledyski Bin Ladena, które były publikowane sporadycznie przez lata po 11 września, aż do jego słabo symulowanej „śmierci” w 2011 roku, były przezroczystymi fałszerstwami, wykorzystującymi różne głosy i dialekty oraz bardzo kiepskie „podobieństwa”. W ostatnich miesiącach administracji Obamy okazało się, że Pentagon zapłacił Bell Pottinger, brytyjskiej firmie PR, za nakręcenie „terrorystycznych” filmów – z których żaden nie był zbyt przekonujący. W przyszłości, wraz ze wzrostem wykorzystania nowych technologii symulacji,
Potencjał tworzenia rzeczywistości za pomocą oprogramowania do odtwarzania twarzy w przyszłości jest ogromny, od sabotażu głosów dysydentów po tworzenie całkowicie fikcyjnych mózgów terrorystów lub przywódców politycznych. „Dżentelmeni” Straussa, wyszkoleni, by wyglądać jak przywódcy, ale nie robiący i nie mówiący nic, czego nie napisali „Filozofowie” – stały lub rząd cieni – właśnie zostali zdigitalizowani.

Historia „szlachetnego” czy propagandowego kłamstwa jest tak długa, jak historia literatury czy filozofii; widzieliśmy, jak ewoluował przez fazy formy narracyjnej, od narracji autorskiej do polifonii i odgrywania, od poezji epickiej do zaawansowanego technologicznie multimedialnego teatru globalnego. Nic więc dziwnego, że stado jest zdezorientowane. Sto lat zarządzania percepcją i psychologicznego uwarunkowania stworzyło populację, która przypomina, mówiąc intelektualnie, tasujących pracowników Metropolis Fritza Langa.

Byłem jednym z nich, dopóki nie opuściłem swojej ojczyzny w 2001 roku i zaledwie miesiąc później oglądałem w telewizji na żywo dwie ogromne wieże, chociaż minęło kolejnych sześć, zanim miałem jakiekolwiek pojęcie o sprzecznościach związanych z tym wydarzeniem. Przez chwilę tam też maszerowałem. Może nadal jestem. Jaskinia Platona, we współczesnej postaci, składa się z jaskiń w jaskiniach, zagnieżdżonych razem jak rosyjskie lalki.

Od czasu do czasu wydawane są nowe amulety słowne – „fałszywe wiadomości”, „rosyjskie hakowanie”, „zaprzeczanie klimatowi”; „antyszczepionkowca” – nowe dzwonki zawieszone na szyjach bydła. Zdezorientowani i zdezorientowani, zapominają o kropkach, zanim zdążą je połączyć.

Swoim moralnym tchórzostwem stado usprawiedliwia pogardę kryminalnej elity dla mas i usprawiedliwia pokrętną etykę drapieżników. Zgodnie z logiką, świadomie niewidomi nie są lepsi od drapieżników, którzy się nimi żywią; zasługują na to, co ich czeka, moralni tchórze świadomie ignorują holokaust niewinnych; przez swoje wygięcia, aby uniknąć prawdy, robią z siebie potwory.

Żyjemy teraz w przeciwstawnych moralnych wszechświatach, które stają się sobie coraz bardziej obce. Mówiąc z własnego doświadczenia, prawie niemożliwe stało się przekazanie czegokolwiek ważnego przez ten podział, ponieważ jeden obóz obsesyjnie poszukuje dostrzegalnej rzeczywistości, a drugi ucieka od niej w stanie histerycznego zaprzeczania, kurczowo trzymając się wymyślonych mitów. Stoję na innym kontynencie; trudno jest prowadzić jakąkolwiek sensowną rozmowę o świecie po drugiej stronie tej ziejącej przepaści. Dla nich, bez względu na to, czy powiedzą mi to w twarz, czy nie, jestem wariatem, „teoretykiem spiskowym”. Coś we mnie umarło. Żyję w alternatywnej rzeczywistości.

Podczas gdy oni, dla mnie, maszerują — maszerują i salutują — w Brygadach Suckerów. 


Podobnie jak Truman Burbank, żyją w wyobrażonej przeszłości, statycznej chwili, w której wszystko jest takie, na jakie wygląda. Podczas gdy postmodernistów można uwieść sprytnym gadaniem o liminalizmie i postprawdzie, al Dajjal, Antychryst, jest już tutaj, na każdym ekranie, w każdej kieszeni, tkając wokół nas Matrix. Bez zdyscyplinowanego krytycznego myślenia, wzajemnej krytyki i debaty, nikt nie będzie obdarzony przywilejem lub przekleństwem ucieczki przed sztuczną rzeczywistością.

Jedno jest jasne: jeśli nie jesteś teoretykiem spiskowym, maszerujesz w brygadach frajerów.

Słyszałem, że okultyści nazywają resztę z nas „niezaczętymi” lub po prostu „umarłymi”. Mówią, że co minutę rodzi się kolejny frajer. Ty, albo moje dwudziestowieczne ja, możesz sprzeciwić się, że ciężej cię oszukać. Mówisz, że nie urodziłeś się wczoraj.

To prawda, nie byłeś. Urodziłeś się dzisiaj. Bez logiki, pamięci i historii, które mogłyby cię bronić, dryfujesz w morzu zdekontekstualizowanych wydarzeń, urodziłeś się przed minutą.




Uwagi moje.
Przypominam, że termin „teorie spiskowe” został wymyślony przez pismaków w 1964 roku po zabójstwie JFK. Było wielu naocznych świadków, którzy nie zgadzali się z narracją rządową. Zostali uciszeni na zawsze. A dokumenty zostały zniszczone.

Nie mam pojęcia dlaczego nie uległam ogólnemu „zauroczeniu”. Mam własne zdanie. Chyba jestem z warstwy frajerów od Mandeli.

Wszystkie media używają takich samych określeń w podawaniu jedynych słusznych pseudoinformacji, wyciągają z ludzi ich mroczne strony, podjudzają, rzucają oszczerstwa, napuszczają, zachęcają do nagonki. Ten zły jest dobry, a dobry jest zły. Wszyscy w to wierzą bezwarunkowo. Wrogowie udają przyjaciół.

Skala nieprawdy jest ogromna. Jednak ludzie niczego nie kwestionują i idą grzecznie na rzeź. Jeśli kiedyś się obudzą będzie płacz i zgrzytanie zębów. Raczej do tego nie dojdzie.

Stare struktury odchodzą, ale z hukiem, przy okazji zabierając ze sobą co się da. To fakt. W takich ważnych momentach historycznych cierpią zwykli ludzie. 
Już są przygotowana nowa broń biologiczna na ludzi i nowe zastrzyki.

Nikt z duszą nie może krzywdzić drugiego człowieka.

A może tu chodzi o nasze dusze.

Ponad 100 lat temu Rudolf Steiner (ciągle go czytam i nie mogę rozgryźć) pisał:

”W przyszłości wyeliminujemy duszę za pomocą medycyny. Pod pretekstem „zdrowego punktu widzenia” pojawi się szczepionka, dzięki której organizm ludzki zostanie potraktowany jak najszybciej bezpośrednio po urodzeniu, aby człowiek nie mógł rozwinąć myśli o istnieniu duszy i Ducha.

Materialistycznym lekarzom zostanie powierzone zadanie usunięcia duszy ludzkości. Tak jak dzisiaj ludzie są szczepieni przeciwko tej chorobie lub chorobie, tak w przyszłości dzieci będą szczepione substancją, którą można wyprodukować właśnie w taki sposób, aby ludzie dzięki temu szczepieniu byli uodpornieni na poddanie się „szaleństwo” życia duchowego. Byłby niezwykle mądry, ale nie rozwinąłby sumienia, a to jest prawdziwy cel niektórych kręgów materialistycznych.

Dzięki takiej szczepionce możesz łatwo uwolnić ciało eteryczne w ciele fizycznym. Gdy ciało eteryczne zostanie oddzielone, związek między wszechświatem a ciałem eterycznym stałby się niezwykle niestabilny, a człowiek stałby się automatem, ponieważ fizyczne ciało człowieka musi być wypolerowane na tej Ziemi wolą duchową. Tak więc szczepionka staje się rodzajem arymanicznej siły; człowiek nie może już pozbyć się danego materialistycznego uczucia. Staje się materialistą konstytucji i nie może już wznieść się do duchowości”.


On mówił o dzieciach, bo one zawsze są głównym celem. A teraz mamy dorosłych zachowujących się jak zombi. To są ludzie bez-duszni, nie mający własnego zdania, idący za stadem. To iluzja, że w stadzie nie ma odpowiedzialności jednostkowej. Smutne jest to, że ten proces jest nieodwracalny.

Są na świecie ludzie, którzy protestują i walczą o wolność. W Kanadzie i USA, w Australii i Nowej Zelandii, w Paryżu, Berlinie i Wiedniu. Oni walczą w imieniu wszystkich frajerów. Jestem im wdzięczna i modlę się za nich.

Nie angażuj się w wojnę nocy z ciemnością. Tam nie ma dobrych. Ludzie nie chcą wojny, to elitom jest ona potrzebna do kreowania swojej rzeczywistości.

Może pora by to frajerzy zaczęli tworzyć przyjazną nam rzeczywistość, bo „elyty” to też ludzie. Nie czytajmy ich informacji, wyłączmy telewizory.

Wiedza to potęga. Ludzie w strachu nie mają czasu szukać prawdy.
 

A dzisiaj przeczytałam, jak co dzień, myśl dnia ze strony sathyasai.org.pl
Lubię taką synchroniczność. 

4.03.2022 r.

'So-ham' (ja jestem Nim) głosi tożsamość człowieka i Boga (ja jestem Nim). Człowiek nie zrozumie tej tożsamości, dopóki będzie tkwił w szponach świata materialnego. Taka jest prawda o Bogu. Jeśli ktoś zapyta: "Gdzie jest Bóg", odpowiedź znajduje się w XVIII rozdziale, 61. strofie Bhagawadgity. Kriszna oznajmił: "Iśwara sarwa bhutanam hriddese (Pan mieszka w obszarze serca wszystkich istot)". Studiujemy Gitę, otaczamy ją czcią, recytujemy każdego dnia, lecz nie stosujemy jej w praktyce w codziennym życiu. Ten, kto uświadomi sobie swoją tożsamość z Bogiem, nie wyrządzi nikomu krzywdy. Służba dla społeczeństwa jest prawdziwym oddawaniem czci Bogu. Boska moc przenika wszystko. Nasza podróż odbywa się od indywidualnego do Uniwersalnego, od 'swam' (moje) do 'So-ham' (jedności z Bogiem), od 'ja' do 'my'. - Dyskurs z 11.02.1983 r.



Żyję w alternatywnej rzeczywistości. Jak niewielu.

Kto ma Boga w sercu przetrwa. A właściwie przetrwa jego dusza.


25/02/2022

Modlitwa

Są ludzie, którzy przeżywają życie zupełnie nie interesując się duchowością. I dobrze, jeśli wszystko idzie jak należy. Z doświadczenia, a nie badań naukowych, wiem, że najlepsza jest równowaga. Do czego prowadzi zbytni materializm pokazują nam bogacze, którzy mają wszystko, a nikt ich nie lubi. Brakuje duchowości, połączenia z duszą

Człowiek żyje na ziemi pod niebem. Jest jakby pośrednikiem. Dostaje inspirację z nieba i manifestację na ziemi.

Ładnie to opisuje mnich buddyjski. Mówi o tym co ja robię na co dzień 😄 o indywidualnych pragnieniach i o przeznaczeniu, o charakterze i silnej woli. Wystarczy wyłączyć tv i być samemu ze sobą.

Wszystko przebiega bez wysiłku.


Gdyby na wysokich stanowiskach urzędowali buddyści, na świecie zapanowałby pokój i dobrobyt.

Znam kilku wykładowców, profesorów fizyki i ludzi biznesu, którzy są buddystami.

Są takie chwile w życiu każdego człowieka, gdy przypomina sobie o duchowości, bo coś idzie nie tak. Z bezradności szuka pomocy u Siły Wyższej. I nie tylko.

Miesiąc temu dostałam sms od znajomej, że ma ciężko chore roczne dziecko. Jest ono w szpitalu, stan ciężki, sepsa, zapalenie opon mózgowych itd. Zdziwiłam się, bo dawno się nie widziałyśmy. Zapytałam czego ode mnie oczekuje. A ona, że medalika lub kamieni. Zdębiałam. Znam wszystkie techniki”wróżebne, może dlatego pomyślała, że dam jej jakiś gadżet, powiesi na łóżeczku i wszystko będzie Oki. Tak się nie dzieje. Choruje dziecko to trzeba najpierw uleczyć matkę. Tu nie było czasu. Powiedziałam, że modlitwa pomoże, a ona, że nie jest wierząca. To ciekawe, skąd się wzięła na tym świecie. Więc pomodliłam się ja. Dostałam wiadomość, że jest lepiej, ale nie wiem co to znaczy. Jak trwoga to do Boga.

Nigdy nie uczestniczę w zbiórkach na leki. Kiedyś chciałam, ale dostałam tyle znaków, że odstąpiłam od tego. Nie wnikam dlaczego, choć to dziwne, że nikt nie dożył tych kosztownych uleczeń.

Zdrowie nie jest najważniejsze. Naprawdę. Trzeba realizować swoje przeznaczenie, a zdrowie samo przyjdzie. Jak fizyk Stephen Hawking. Przeżył 76 lat, ożenił się (2x), miał 3 dzieci. A lekarze, gdy miał 21 lat, powiedzieli, że zostało mu 3 lata życia. Wpadł w depresję, pił, a potem ożenił się i zaczął inne życie. Nie wyzdrowiał z ALS, ale choroba ustabilizowała się i mógł się realizować i stworzyć "teorię wszystkiego". 😎

Z pomocą trzeba być uważnym. To ingerencja w przeznaczenie. Dlatego gdy ktoś rzuca się bezmyślnie do rzeki, by ratować tonącego, często sam ginie. Rachunek się zgadza, miał ktoś umrzeć. W Chinach ktoś kto uratował komuś życie, jest za niego odpowiedzialny do końca życia. Naprawdę trzeba najpierw pokochać siebie, by umiejętnie pomagać innym, najlepiej obcym.

Oglądałam relacje z konwoju w Ottawie. Zobaczyłam, że tam w nocy jest -18 stopni. Zrobiło mi się ich szkoda, bo spali w tych ciężarówkach. Więc wyraziłam życzenie, żeby zrobiło się im cieplej.

Po 2 dniach temperatura zrobiła się +6. Ale wcale nie było dobrze. Padał deszcz i topniał śnieg. Nie tego chciałam. Odwołałam szybko to życzenie i wróciły ujemne temperatury. Muszę bardzo uważać co posyłam do „realizacji”.

Bardzo odczuwałam determinację tych ludzi, bo 41 lat temu sama strajkowałam. Było to 41 dni (od czwartku 8.01 do 18.02.1981). Spaliśmy na uczelni, na stołach. Był to najdłuższy strajk okupacyjny w tamtym czasie. Było łatwiej, bo wiele osób nas wspierało. Moje koleżanki często przychodziły na widzenia, bo one by tak nie umiały. Na koniec miałam obawy, czy wszystkie listy osób, które strajkowały zostały spalone. Bo na tym strajku straciłam zawodowo. Studia zostały przedłużone o pół roku, nie zdążyłam obronić pracy. Potem był stan wojenny. Miałam później przebłyski, że może jestem gdzieś na jakiejś liście, bo miałam dziwne problemy z pracą.

Ciekawe, że 10 lat wcześniej, od 10 lutego 1971 r. był w Łodzi strajk włókniarek. Trwał tylko 5 dni. Moja babcia pracowała w Marchlewskim i właśnie przeszła na emeryturę. Wspierała koleżanki. Nasłuchałam się jako dziecko o Kunickim. Dziwiło mnie, że ona go nie znała, a go nienawidziła. Nie wiedziałam kto to. Znałam Jaroszewicza czy Gomułkę. A Kunicki to był minister przemysłu lekkiego. Władza była zaskoczona "buntem", więc szybko kobiety dostały co chciały. Cofnięto podwyżki. Ale po 20 latach zamknięto i rozkradziono wszystkie fabryki i nie było już przemysłu lekkiego.

Protestowanie mam w genach, po mieczu. W duszy mam współczucie dla słabszych i krzywdzonych. Nic nie mogę na to poradzić.


Modlitwa 🙏 jest jak medytacja, czy uważny oddech.

To wykład o energii modlitwy. Wykład zaczyna się od 19 minuty, jak ktoś ma mało czasu na naukę.


 https://www.youtube.com/watch?v=VJXNyd3wTVc

Moje modlitwy nie wymagają specjalnych przygotowań, ani póz. Od niedawna.

Po prostu gdy zachodzi potrzeba odczuwam to co czuje druga osoba, jej ból, cierpienie i pragnę jak najszybciej jej pomóc lub chociaż ulżyć. Wysyłam pragnienie do Stwórcy, a on zajmuje się resztą.

To proste, ale niełatwe. Najważniejsze to mieć czystą duszę. Do sprawiedliwych jeszcze mi daleko, ale lata pracy nad sobą przynoszą efekty. Trenuję na małych rzeczach, wtedy widać efekty. Rośnie pewność siebie i chęć dalszej pomocy współmieszkańcom ziemi, którzy cierpią. Nie ma wtedy oceniania. To bardzo pomaga w sprawianiu, że ten świat staje się odrobinę lepszy.

Współczucie to droga.

Są ludzie, którym nie można pomóc, bo nie mają naczynia na to duchowe światło. Próbować można.

Jest dużo przepisów na skuteczną modlitwę. Każdy może sobie wybrać co mu w duszy gra.

modlitwa

modlitwa-wg-rs

mantra-i-kolano

modlitwa-panska

modlitwa-o-pokoj


Nie wspieram Ukrainy. 

Nie wspieram żadnego państwa, bo nie opowiadam się po żadnej stronie.

Nie wspieram rządów, które niszczą własnych obywateli, zmuszając ich do wojny.

Nie wspieram sankcji, bo one uderzają w zwykłych ludzi. 

Nie wspieram dostaw broni. Modlę się, żeby się psuła jak najczęściej.

Przez ostatnie tygodnie prasa szczuła Rosję, prowokowała do wojny. Karma wraca, kiedyś bandy upa, a teraz bandycki napad. Protesty nic nie pomogą, bo wszystko zostało zaplanowane. To spektakl.

To nie nasza wojna.

Nie wyrażam zgody na ingerencję w sprawy innych państw. Oczekuję, że obce wojska opuszczą nasz kraj i wrócą do domu, bo tam czeka na nich rodzina. Ciągle przydarzają się im dziwne wypadki, nikt normalny ich tu nie chce. To znaki. Dlaczego oni tu są?

Wspieram wyłącznie zwykłych biednych ludzi.


14/02/2022

Sen z pociągiem i słoniami

Wczoraj wieczorem w łóżku przeczytałam artykuł zmarłego w styczniu Thaya, mistrza zen. Podziwiam nieustannie jak niektórzy dobrzy ludzie mają łatwość w wyrażaniu swoich myśli.

Artykuł pochodzi z tej strony cultivating-compassion

Oczywiście go wydrukowałam (8 stron), bo w sypialni nie ma komórek.

To artykuł o praktykowaniu współczucia i miłości. To medytacja metty, czyli miłującej dobroci. Praktykuję ją niemal codziennie, bo wystarczy „powiedzenie jednej linijki medytacji metty by przynieść światu więcej współczucia i uzdrowienia”.

Wbrew wszystkim, którzy wywołują wojnę.

Czytałam z myślą, że skoro czytam miłe rzeczy to będę miała miły sen.

Mówisz – masz.


Podróżowałam z grupą znajomych. Byliśmy piękni i młodzi. Nie mieliśmy bagażu, bo nic nam nie było potrzeba do szczęścia. Było ciepło i słonecznie. Postanowiliśmy gdzieś pojechać. Pojawił się pociąg. Więc wszyscy wsiedliśmy do niego. Tylko na dachu było miejsce, więc tam usiedliśmy, a niektórzy się położyli. Pomyślałam, że jesteśmy w Indiach, bo tam tak ludzie podróżowali kiedyś. Było pięknie. Czy coś nam było potrzeba więcej do szczęścia? Nie, wszystko było idealnie. Jechaliśmy przez jakiś wąwóz. I nagle pojawiły się słonie, które biegły po dachu pociągu w przeciwnym kierunku do jazdy.

Każdy z nas musiał się położyć i tak manewrować ciałem, aby żaden ze słoni nas nie nadepnął. Te słonie też delikatnie biegły, nie zrobiły nam krzywdy. Same też były zdrowe. Po prosty przebiegły po dachu pociągu i zniknęły.

A nasza paczka pojechała dalej, nieuszkodzona.


Obudziłam się z uśmiechem na ustach. Odlotowy sen. Po prostu miły sen, wedle życzenia. Sama bym czegoś takiego nie wymyśliła. 😎

Po raz kolejny przekonałam się, że swoje życzenia trzeba poprawnie formułować. Moja podświadomość jest zabawowa i taki mi miły sen zafundowała.

W tym nowym roku chińskim zaplanowałam kilka rzeczy do zrobienia. I część już wykonałam. Zapisałam się do biblioteki, na zajęcia fizyczne i zapłaciłam już za warsztaty manualne. Teraz w każdą sobotę wstaję o 7 rano, żeby ćwiczyć.

W sobotę rozmawiałam przez telefon. Chodziłam po mieszkaniu, i w pewnej chwili spojrzałam w niebo, a tam księżyc, prawie w pełni. Była godzina 15:30.

Zapytałam rozmówcę czy u niego też widać księżyc. A on, że nie, bo u nich (UK) jest zachmurzone niebo. Na komputerze miałam włączony YT na żywo z Tokio. I tam też był księżyc, tylko była noc. Dokładnie na tej samej wysokości na niebie co u mnie. W Tokio była 23:30.

Na kompasie kierunki się nie zgadzały z tym co widać na niebie.


Nie mogłam zrobić fotki, bo zanim zdążyłam uruchomić obraz w telefonie i zrobić zrzut ekranu, to w Tokio nadciągnęły chmury, które zakryły księżyc.

Byłam bardzo zmęczona po ćwiczeniach, bolały mnie mięśnie, których wcześniej nie odczuwałam. Jak ciało zmęczone to głowa źle pracuje. Wydawało mi się dziwne, że księżyc wygląda tak samo w dwóch miejscach na ziemi oddalonych od siebie o 8686 km.


Może faktycznie ziemia jest płaska.

U mnie w domu wiosna na całego. Kwitnie kroton, ZZ i sansewieria.






Obym była spokojna i szczęśliwa.

Obym była bezpieczna.

Obym była wolna.

Niech mój umysł będzie wolny od złości, chciwości i ignorancji.

Niech moje serce będzie wypełnione miłością,

a mój umysł znajdzie spokój.



11/02/2022

Sen z ogórkami

Była noc. Szłam ulicą. Spotkałam mężczyznę, który sprzedawał ogórki. Takie małe, idealne do kiszenia. Było dziwnie, ciemno, a wokół mgła. Chciałam od niego kupić te ogórki. Miał mi sprzedać 1 kg, ale miał 3 kg, więc dał mi je za cenę 1 kg. Dołożył jeszcze liście chrzanu i dużo koperku. Było mi głupio, że mało zarobił. Ogórki były jasnozielone, dziwne. Powiedział mi, że to dlatego, że jest środek zimy i mało światła. Zabrałam te zakupy i poszłam do domu. Facet też poszedł, bo nie miał czym handlować.


Ten sen sprawił, że poszłam na targ i kupiłam kg kiszonych ogórków. Były pyszne. Człowiek tęskni za dobrym jedzeniem.

Dziwny to był dzień. Pokazywałam mamie filmy z YT z Ottawy. Podobno mamy niezależną tv, gdzieś, a zwykli ludzie nic nie wiedzą co się naprawdę dzieje ważnego na świecie. Wirus przestraszył się ciężarówek i opuścił to piękne miasto. To już 2 tygodnie jak ludzie koczują na ulicach, nie ma żadnego zagrożenia. Chcą wolności i są spokojni. Pojawiła się policja. Jak to się skończy?

Najpierw była godzina 11:11, potem 12:12 i 14:14. Potem przestałam zerkać na zegarek. To tylko cyfry. Dla mnie nic nie znaczą. Gdyby to były godziny na zegarze wskazówkowym, to nie zwracałyby na siebie uwagi. 

Mam już nowy telefon i nowy numer. Bateria jest doskonała. Postanowiłam, że nie będę przenosić wszystkiego, tylko będę pojedynczo wpisywać numery osób, z którymi chcę mieć kontakt. Stary telefon ma pełno śmieci, starych numerów, nawet osób zmarłych, i zdjęć, nikomu niepotrzebnych.

Mam znajomych, którzy mają od samego początku telefonów komórkowych, ciągle ten sam numer. A ja mam już 3 numer i to łatwy do zapamiętania. 😎

Czas na porządki. Czas na zmiany 😀


01/02/2022

3 nowości

To wyjątkowy dzień 1.02.2022.

Dziś jest pierwszy dzień drugiego miesiąca roku.

Rano księżyc był w nowiu w wodniku, o godz. 6:45, i zaczął się 1 dzień księżycowy. O 8:06 był wschód księżyca i rozpoczął się 2 dzień księżycowy.

Nowiu doświadczamy co ok. 29 dni. Ale ten jest wyjątkowy, bo to też początek roku chińskiego.

Nów to koniec jednego i początek kolejnego cyklu. W ostatnich dniach księżyca ubywało i mieliśmy czarne noce (Hekate). Mamy mało energii, ale porządkujemy to co nam przeszkadza.

Od dzisiaj doświadczymy przypływu energii i emocjonalnej równowagi.

To doskonały czas na nowy początek, na coś co sobie zaplanowałeś, na nowe projekty. Nów jest w kwadraturze do Urana, więc przynosi napięcia i konflikty. Ludzie są nerwowi i impulsywni. Istnieje ryzyko wypadków, protestów i chaosu.

Ta energia łączy się z impulsywną i wybuchową energią roku 2022.



Najpierw będzie źle, a potem nowy porządek lub nieład.

To nie będzie rok 6, miły i spokojny, to będzie rok trzech 2. Ważne daty 21 marca, 23 kwietnia, 22 grudnia.

Dzisiaj oglądałam transmisje na żywo z Ottawy. Filmy kręcone przez zwykłych ludzi, pokazują jak to naprawdę tam jest. Ciężarówek jest mnóstwo, a to już 4 dzień.
Np. kanały freedom convoy, truckersforfreedom. Może znikną, ale pojawią się nowe. Cenzura. Pełno ludzi na ulicach, choć jest mróz i śnieg. Nie ma wirusów i policji. Na pewno wśród ludzi są jakieś Bolki i Sokrotki. Wszystko pod kontrolą.

Obejrzałam też kreskówkę Simpsonów z 1999 roku o tej sytuacji w Kanadzie. Dlaczego najważniejsze osoby we wszystkich państwach są tacy żałośni, bez kręgosłupa i empatii? W razie problemów zachowują się jak szczury. Zwykli ludzie budzą szacunek i sympatię. To nie są agresywni ludzie, są elastyczni i pomysłowi. Jest nadzieja na zmianę.


 
Trzecia nowość to początek nowego roku księżycowego. Chińczycy to mądrzy ludzie. Podczas nowiu ludzie są słabi, więc u nich nikt nie pracuje, tylko spędza czas z rodziną i świętuje w domu. To ma sens.

Dekorują domy czerwonymi ozdobami. Oczywiście fajerwerki witające nową energię. Są też petardy, które mają przestraszyć ubiegłoroczne duchy roku wołu. 


To świątynia Blue Cliff. Powitanie roku i medytacja dla pokoju.

To będzie rok Tygrysa w żywiole wody. Szybszy rok niż poprzedni.


Nikt nie ma wątpliwości, że stare struktury się walą. To ostatnie podrygi leśnych dziadków, którzy chcą zaszkodzić. Nowi władcy już się szykują objąć tron i nikt ich nie powstrzyma. Oni mają władzę i kasę, mogą kupić każdego lub zabić każdego. Nowy porządek staje się faktem. Możemy tylko protestować i nie brać udziału w wojnach, które niczego dobrego nie niosą. Tak ja zrobili to talibowie ośmieszając amerykańskich żołnierzy.

Energia Tygrysa jest wybuchowa, wiele rzeczy się rozpadnie. Będą niepokoje, frustracje i gniew ludzi. Wielu będzie niezdecydowanych co robić i dla świętego spokoju będą maszerować jak baranki. Trzeba wymyślić dobry plan, żeby bunt się powiódł. Okresy burzliwe będą się przeplatać z czasem spokoju (przed burzą). Będą trzęsienia ziemi, powodzie, katastrofy.

To nie jest jasnowidztwo, to obserwacje.

Poprzedni rok Tygrysa był w 2010 roku.

Co się wtedy wydarzyło? Moim zdaniem najważniejsze było ujawnienie tajnych dokumentów przez WikiLeaks. Bo w tym roku może być podobnie. Potrzebne są media, które nagłośnią prawdę. Ujawnione zostaną kłamstwa na temat wirusa, udziału wpływowych osób w spisku, ktoś pójdzie siedzieć, ale inni przeczekają. Elity dbają o posłuszne pacynki.

2010 rok (metal):

- trzęsienie ziemi na Haiti, a później ujawnienie handlu dziećmi przez międzynarodowe instytucje „pomocowe”,

- ratowanie 33 chilijskich górników,

- wyciek chemikaliów z fabryki aluminium na Węgrzech,

- katastrofy lotnicze, trzęsienia ziemi, lawiny,

- zamachy, zamieszki,

- wstrzymanie lotów w Europie przez wulkan na Islandii,

1998 rok (ziemia):

- założono Google

- zakazano klonowania ludzi,

- ulewne deszcze, powodzie, tornada

- katastrofy lotnicze i kolejowe

- trzęsienia ziemi, śmiertelne uderzenia piorunów,

- zamachy, masakry, próby jądrowe,

- powołano trybunał karny w Hadze do zbrodni ludobójstwa,

- afera rozporkowa Clintona.

1986 rok (ogień)

- wybuch elektrowni w Czarnobylu,

- katastrofy lotnicze, łodzie podwodne,

- eksplozja wahadłowca Challenger,

- stacja orbitalna Mir

- zamachy bombowe, pożary,

- afera Iran-Contras,

1974 rok (drewno)

- lawiny i trzęsienia ziemi, katastrofy lotnicze,

- powodzie, pożary, tornada, huragany

- po raz pierwszy użyto określenia internet,

- impeachment Nixona, a Ford go ułaskawił ze wszystkich przestępstw,

- ostatni raz wystąpił na scenie John Lennon.


 
1962 rok (woda):

- zamachy,

- katastrofy pociągów, lotnicze, powodzie,

- ostatni koncert The Beatles,

- kryzys kubański,

- wystrzelenie sond kosmicznych, satelitów,

- pierwsza transmisja tv satelitarnej,

- 3 więźniów uciekło z Alcatraz,

- Mandela poszedł do więzienia (do 1990r),

- urzędniczka FDA została wyróżniona za niedopuszczenie do obrotu talidomidu na teren USA (jest o tym film dokumentalny, o którym pisałam na blogu)

1950 rok (metal):

- katastrofy lotnicze,

- pożary, trzęsienia ziemi,

- maccartyzm – polowanie na komunistów,

- wojna koreańska,

- początek Radia Wolna Europa,

1938 rok (ziemia)

- katastrofy lotnicze, powodzie, pożary,

- wojny domowe,

- Adolf Hitler został dowódcą Wehrmachtu,

- budowa obozu koncentracyjnego w Austrii

- zaatakowanie Czechosłowacji,

- słuchowisko radiowe Wojna Światów Wellsa

- noc kryształowa – pogrom Żydów,

1926 rok (ogień):

- powódź w Londynie,

- runięcie mostu w Kostaryce,

- zamach na Mussoliniego,

- strajki górników i stan wojenny w Anglii,

- zamachy stanu, przewroty wojskowe,

- erupcja Wezuwiusza,

1914 rok (drewno):

- rewolucja meksykańska,

- zamachy, manifestacje robotnicze,

- zabicie arcyksięcia Ferdynanda (28.06),

- wojna domowa w Irlandii,

- I wojna światowa (28.07)


A więc, jeśli chcesz wiedzieć co cię czeka, przypomnij sobie co się wydarzyło w wymienionych powyżej latach w twoim życiu. Będziesz wiedział co cię czeka w 2022 roku. Bez magii.

To rok buntu, a potem nastanie ustalony pokój (2023, 322), czas królika, który jest spokojny i uważny.

A kroton wypuszcza nowe kwiatki 😎



26/01/2022

Czasowstrząsy

Miałam sen. 

Byłam w lesie, albo w górach. Stałam oparta o ścianę lub skałę. Z lewej strony stał ktoś odwrócony plecami do mnie, ubrany na ciemno. Czuwał i czekał. Z przodu stanęły przede mną wysokie (2 m) 2 osoby ubrane w szare szaty, kombinezony od stóp po głowę. Zrobiło się ciemno, jak to w górach. Te szare osoby zaczęły się zbliżać, nie mogłam oddychać, dusiłam się. A one napierały jak walec, jak w filmach przygodowych, gdy ludzie wpadają w pułapkę i sufit na nich się opuszcza.

Prawie się udusiłam przytłoczona ich ciałami, zimnymi jak beton. I wtedy przypomniałam sobie, że mogę oddychać. Wzięłam głęboki oddech nosem, a potem głęboki wydech. I tym wydechem pozbyłam się tych ludzi.


Byłam uratowana, czyli sama się uratowałam. Więc spałam dalej. !?

Obudziłam się o zwykłym czasie, jak już był dzień.

Ciekawe, że pamiętałam sen, który nie przerwał snu. Położyłam się na lewym boku, a obudziłam się leżąc na wznak. I wszystko pamiętałam.

To, że oddech uratował mi życie (choć tylko we śnie), to nie był przypadek. 


To już 5 dzień od nie-śmierci Thaya, mistrza buddyjskiego. Nie znałam go osobiście, a pozostawił po sobie pustkę. Gdy umiera polityk, książę lub miliarder to zupełnie mnie to nie wzrusza, nikt się nie smuci, że ich nie ma. Bo oni nie pomogli ani jednemu człowiekowi.

Wszystko co czytasz, słuchasz, oglądasz wnika do ciebie. W odpowiednim momencie można tego użyć w dowolnym celu. Thay mówił, że można zgubić smartfon, zapomnieć komputera, pieniędzy. Ale zawsze mamy przy sobie swój oddech i on nam pomoże w różnych sytuacjach. Znam wiele technik oddychania zw. pranajamą. Można oddechem uwolnić się od strachu, obniżyć ciśnienie, doładować się, uwolnić emocje, skierować oddech do dowolnego miejsca w ciele lub w kosmosie itp. Nigdy się nie nudzisz, bo oddech masz przy sobie (w sobie). Skupienie się na wdechu i wydechu, to jak medytacja. 

Jak można przypomnieć sobie we śnie coś co było na jawie. Nie zdawałam sobie sprawy, że śnię. Wykorzystałam doświadczenie. Sen to bardzo ciekawy stan. Doświadczyłam przenikania się jawy i snu.
Znakiem rozpoznawczym Thaya są obrazy, kaligrafie.


To okrąg, przedstawiający oddech. Zaczyna się na dole – wdech i opada po prawej – wydech. Wszystko odnawia się cały czas. Podążaj za oddechem, nauczał. I teraz mi się o tym przypomniało, gdy opuścił fizyczne ciało.

Wg niego śmierć nie istnieje, zmienia się tylko forma. Jak chmura, która nie umiera tylko staje się deszczem. Thay istnieje w swoich uczniach i naukach.

 

Dla relaksu obejrzałam właśnie film o uczuciach. To był film z 2021 roku pt. Igła w stogu czasu (Needle in a Timestack). Film trwa 1:40:20 i napisy. Główną rolę gra Leslie Odom Jr., który jest czarny, a błyszczy talentem. Jest tam jeszcze Orlando Bloom, ale on nie gra, on występuje. Film jest ciekawy, na tle seriali, które są o niczym. Ludzie nie są pewni czy żyją swoim życiem, czy cudzym. Mogą mieć psa, a może mają kota, gdy ktoś umiera to czy umiera „naprawdę” czy tylko zmienił fazę.

Żona Janina mówi, że Miłość jest jak okrąg, nie wiadomo gdzie się zaczyna i nigdy się nie kończy.

Mówiła też, że wszystko układa się tak jak powinno.

Często tak mówię, gdy ktoś narzeka, bo nie widzi całości.

Gdy nadchodzi wstrząs w czasie jest w postaci fali. Jedni ją czują, inni nie.


Ja nie czuję fali, ale obserwuję dziwne rzeczy. Wiem, że coś jest nie tak. 


Np. - czytałam art. o sztucznym mięsie, że jest dostarczane do fast foodów. Ten tekst zniknął z internetu. Cieszyłam się, że tego się nie ukrywa.

- Często czytam jakieś artykuły, a potem po 2-3 dniach znowu się pojawiały na tych samych stronach. Tylko, że po wcześniejszych nie ma śladu. Mogłabym robić zrzuty, ale nie wiem który artykuł się pojawi, a który zniknie. Czasem się nie pojawi wcale.

- Jak np. ten, że na ziemi żyło 23 miliardy ludzi. Dowodem były wykopaliska, np. pod Paryżem, czy innymi wielkimi miastami. Pochowano tam miliony zwłok z jednego pokolenia. Do dziś stoją ogromne budowle, a ludzi na ulicach było mało. Nie ma tego artykułu, a są wręcz przeciwne mówiące o przeludnieniu. Nie ma przeludnienia, bo ludzi upchano do klatek w miastach. Kiedyś ludzie mieszkali w swoich domach rozsianych na całym świecie. Na ziemi jest luz.

- Przez chwilę oglądałam serial, który ogląda moja mama. Zatrzymałam się, bo przez minutę, czy dwie nie było dźwięku. Nie oglądam filmów z dziećmi, ale ten był dziwny. Mała dziewczynka siedziała przy ławie, uśmiechała się, zakrywała jedno oko, potem układała palce w dziwny sposób, zupełnie jak sekta 666, wytykała język i przygryzała go. Dorośli się uśmiechali i byli zadowoleni. Dla mnie było to jak pranie mózgu, bo dziecko nie wiedziało co czyni. Zadzwoniłam do mamy, a ona tego nie widziała.

- Kilka dni temu wyprasowałam sobie koszulę, na drugi dzień. Powiesiłam na wieszaku, na szafie. Rano jej tam nie było. Była pognieciona w szafie. Może powinnam zainstalować kamerę na stałe.

- Mam apkę z obrazami. Można sobie wybrać jakiś kolor i wyświetla obrazy z wybraną barwą. Trafiłam na taki obraz: była waga, na lewej szali leżał nagi skulony człowiek, na dole, druga szala była w górze i na niej pełno było czaszek ustawionych w piramidę.
W oddali po lewej był zamek czy coś. Wszystko w kolorze ciepłych odcieni brązu. Zrobiłam zrzut z ekranu, przycięłam, żeby było widać datę i autora i wysłałam do siebie na komputer. Po 2 godzinach sprawdzam mejle i tego nie było. Na telefonie też nie było. Próbowałam znaleźć ten obraz i go nie ma.

Nie wiem już na jakim ja świecie żyję. Na filmie 3 czasowstrząsy w roku to dużo. To co ja mam powiedzieć? Może żyję w dwóch światach jednocześnie? Są jednakowe rzeczy tu i tam, ale są też różnice, które widzę.

Im człowiek bardziej uważny, tym widzi więcej. Nie rozpraszam się na bzdety, trenuję współczucie. Medytacja pozwala zobaczyć coś czego inni nie widzą – mówił Thay. Ale ja nie medytuję, ja podążam za oddechem, tylko tyle. Zauważam drobne zmiany i nie mam z kim o tym pogadać. To jedyne miejsce, dobrze, że jest. 😎

Wszystko jest ze sobą powiązane. Zakładam nową etykietę SYNCHRO.

Może to co ujawnione zniknie na zawsze, a może nie.

Okrąg na pewno nie zniknie. To też symbol ludzkiej duszy, albo to ourobos (wąż połykający własny ogon) czyli symbol wieczności i cykliczności natury kosmosu. To też brzuszek w literach b, d, p, g, o, czy w liczbach 6 i 9.

Może ktoś chciałby dołączyć do trenowania współczucia i dotykania wewnętrznego cierpienia, cierpienia innych ludzi, cierpienia świata?

Przepiękna muzyka dla duszy. Wyłącznie dla tych co mają duszę.

Zamknij oczy i słuchaj 👂 i całym sobą.


Na stronie https://plumvillage.org/ można przeczytać co znaczy Namo Avalokiteshvaraya. Trzeba wiedzieć co się nuci. 😎

23/01/2022

Odblokowywanie wątroby

Wątroba to drugi, po sercu, najważniejszy organ. To królowa emocji, uwielbia relaks. Odpowiada za równomierny przepływ qi w ciele.

Ostatnio jem dużo cytrusów i jogurtów, więc wychładzam się.

Idzie wiosna, dzień coraz dłuższy i pomyślałam sobie, że to dobry moment na oczyszczanie. Nie piję alkoholu, nie łykam tabletek, ale dolna warga (wątroba) mi się łuszczyła. Górna (śledziona) jest w porządku. Peeling nie pomagał na zadziory. To pierwsza oznaka, że wątroba, czy pęcherzyk żółciowy może niedomagać.

O tym teście pisałam tu kiedyś, ale nie mogłam znaleźć.



Sprawdza się ołówkiem z gumką dłonie w tych punktach. Jedynym bolesnym miejscem była wątroba i to tylko na lewej ręce. Czyli to początek niedomagania wątroby. Mało kto ma wgląd w narządy wewnętrzne, nie wiadomo jak sobie radzą i czy wszystko jest w porządku. Lepiej zapobiegać. Można bolesny punkt naciskać przez 10 minut, ale nie wiadomo jak długo trzeba to robić. Tę metodę stosuję do diagnozy.

Kurację z olejem zastosowałam kiedyś i mi pomogła. Mam ją w pliku pt. Tombak, ale nie jestem pewna czy to z jego książek.


Poniżej przedstawiona kuracja pochodzi z materiałów publikowanych przez Dr. H. Clark. Dotyczy usprawnienia krążenia żółci poprzez częściowe usuwanie złogów zalegających w pęcherzyku żółciowym i w przewodach żółciowych. Najbardziej zdumiewające jest to, że te osoby, które nie odczuwają żadnych szczególnych dolegliwości ze strony wątroby również obserwują schodzenie kamieni. Proszę się nie obawiać złogi schodzące podczas kuracji są miękkie i ich wydalanie nie jest obarczone dolegliwościami. Efektem kuracji powtarzanych nawet wielokrotnie jest usprawnienie krążenia żółci. Dodatkowo suplementami typu Super Detox wspierać należy codziennie prawidłową pracę komórek wątroby i wiązanie toksyn.

Zestaw składników:

4 łyżki stołowe soli gorzkiej, 1 - 2 czerwone grejpfruty - potrzebna ilość soku 2/3 do 3/4 szklanki, oliwa z oliwek - pół szklanki (125), 1 słomka do picia, słoik o pojemności 1/2 litra z pokrywką. 

wystarczą 2 torebki, po 8 zł.

Kuracja trwa 2 dni. Zaplanuj ją w taki sposób, aby móc odpocząć drugiego dnia kuracji (np. z piątku na sobotę lub z soboty na niedzielę). Pierwszego dnia kuracji nie należy przyjmować lekarstw, które nie są konieczne. Zjedź śniadanie i drugie śniadanie bez tłuszczu. Proponowany jadłospis: kasza, chleb, miód, dżem, gotowane warzywa, pieczone ziemniaki (bez masła i produktów mlecznych). W ten sposób nie obciążymy pracy wątroby i cała energia skierowana jest na jej oczyszczanie. Wypij 0,5 - 1 litra wody. Możesz jeść i pić do godziny 14. 00. Należy ściśle przestrzegać godzin.


14.00 GODZ. Od godziny 14 nic nie jedz i nie pij. Jeśli zjesz coś później możesz poczuć się źle podczas kuracji. Rozpuścić 4 łyżki stołowe soli gorzkiej w 3 szklankach wody (750ml). Z tej ilości będą 4 porcje roztworu soli do picia po 3/4 szklanki (180 ml) każda.

18.00 GODZ. Wypij pierwszą porcję rozpuszczonej soli tj. 3/4 szklanki (180ml). Możesz ewentualnie wypić kilka łyków czystej wody (lub wypłukać usta) lub wypić kilka łyków soku z grejpfruta. Przygotuj oliwę i grejpfruty aby były temperatury pokojowej.

20.00 GODZ. Wypij drugą porcję soli rozpuszczonej tj. 3/4 szklanki (180ml). Pomimo, że nie jadłeś od 14, nie czujesz głodu. Sól gorzka powoduje oczyszczanie jelit. Ewentualnie pochodź po mieszkaniu lub pospaceruj wokół domu. To powoduje szybsze działanie roztworu soli.


21.45 GODZ. Wlej 1/2 szklanki (125 ml) oleju do słoiczka z pokrywką. Wyciśnij sok z czerwonych grejpfrutów i przecedź go. Potrzebne będzie przynajmniej pół szklanki soku, ale lepsza jest większa ilość (3/4 szklanki - można dodać trochę soku z cytryny). Wlej ten sok do oleju, zamknij pokrywką i dobrze wstrząśnij, tak żeby olej i sok były ze sobą dobrze wymieszane. Idź po raz ostatni do łazienki. Bądź gotów ze wszystkim do godz. 22.00 (można się nieco spóźnić, ale nie więcej niż 15 min).

22.00 GODZ. Stojąc przy łóżku wypij olej zmieszany z sokiem (pij przez słomkę). Olej z sokiem wypij w ciągu 5 minut ( osoby starsze lub osłabione w ciągu 15 min). Po wypiciu POŁÓŻ SIĘ NATYCHMIAST NA PLECACH (z głową ułożoną wyżej na poduszce).

I LEŻ TAK ABSOLUTNIE SPOKOJNIE PRZEZ 20 MINUT.
POWODZENIE TEJ KURACJI ZALEŻY OD TEGO, ŻEBY LEŻEĆ SPOKOJNIE.

Zwróć uwagę, czy kamienie żółciowe lub wątrobowe przesuwają się. Niektórzy czują jakby kulki wydobywały się z wątroby. Podczas tego procesu nie odczuwa się bólu, ponieważ sól gorzka otworzyła drogi żółciowe. Po 20 min. ułóż się swobodnie do spania.

NASTĘPNEGO DNIA (nie wcześniej jak po godz. 6 rano lub później). Jeśli po przebudzeniu się masz lekkie bóle brzucha lub jest ci niedobrze, połóż się jeszcze trochę. Wspomniane dolegliwości powinny minąć po krótkim czasie. Udaj się ewentualnie do łazienki. Potem wypij trzecią porcję rozpuszczonej soli tj. 3/4 szklanki (180 ml). Nie pij tej porcji przed godzina 6.00.

2 GODZINY PÓŹNIEJ: Wypij ostatnią, czwartą porcję rozpuszczonej soli 3/4 szklanki (180 mi). Połóż się ewentualnie jeszcze do łóżka.

PO NASTĘPNYCH 2-CH GODZINACH: Kuracja jest zakończona.

Możesz zacząć jeść. Zacznij od soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy, grejpfrutów, cytryny, a po 30 min. zjedź trochę owoców. Poczekaj jeszcze godzinę zanim zaczniesz jeść normalne jedzenie, ale poczekaj jeszcze z tłuszczem. Dopiero pod koniec dnia (wieczorem) możesz jeść normalnie (ewentualne zmęczenie powinno minąć). Zjedz dobry jogurt najlepiej bez owoców (uzupełnienie flory bakteryjnej w jelitach). Rano, 15 min przed posiłkiem proszę wypić pół cytryny z ciepłą wodą.

REAKCJE PODCZAS KURACJI:

Po wypiciu pierwszy raz rozpuszczonej soli może nastąpić po 2 godz. biegunka. Drugiego dnia po wypiciu rozpuszczonej soli również może być biegunka. Zwróć szczególną uwagę na to co zostaje wydalone (2 dnia kuracji). Policz ile kamieni zostało wydalonych. Kamienie żółciowe mogą różnić się kształtem i kolorem. Są one przeważnie zielone - to są te prawdziwe kamienie żółciowe, ale mogą być też brązowe, białe, czerwone, bordowe, wielkości pestek jabłka. Czasami drogi żółciowe wypełnione są kryształkami z cholesterolu, które nie zostały przekształcone w kamienie.

Po wydaleniu wygląda to jak piana. To hamuje prawidłowe funkcjonowanie wątroby. Po kuracji można mieć luźny stolec 1- 2 dni. Należy pamiętać o piciu kwaśnego mleka. Osoby mające choroby chroniczne mogą wydalić nawet kilkaset kamieni! Dlatego ważne jest powtarzanie kuracji, ażeby usunąć wszystkie kamienie. Między kuracjami powinno być przynajmniej 2 tygodnie przerwy.


Moje uwagi:

Poświęć na to 2 pełne dni. W domu.

Pierwszego dnia na śniadanie zjadłam chleb z miodem, a potem poszłam na zakupy. Gdy wróciłam o 13 zdążyłam zjeść tylko gotowany brokuł i wypiłam szklankę wody. Nic więcej. Podczas kuracji bardzo mi się chciało pić, więc popijałam sól gorzką. Nie czułam się zbyt dobrze. 
 

Dla wspomożenia odblokowania wątroby użyłam termoforu. To bardzo pomogło. Zauważyłam 2 kamyki zielone i dużo piany. Rurka do picia oleju z sokiem jest konieczna i bardzo pomaga. Wychodzenie było przyjemne. Zaczęłam od gęstego jogurtu, a potem kiwi i na kolację jajka na miękko. Czuję się lżej. 😎

Trzeba samemu dbać o swoje zdrowie. Teleporady od nieszczęśliwej sztucznej inteligencji nas nie uleczą. Najlepszym źródłem wiedzy o człowieku jest medycyna chińska.



22/01/2022

Sen ze swetrem

Rozmawiałam z kimś o swetrach w jakiejś pracy. Zrobiłam na drutach duży sweter. Był biały z niewielkimi wzorami. A okazało się, że miał być biały, ale ze strzałką na przodzie. Zaczęłam mówić, że nie można tego zrobić na gotowym swetrze. Wzory robi się w trakcie pracy, wtedy wszystko dobrze wygląda. Nie chciałam poprawiać swetra, chciałam go zrobić jeszcze raz ze strzałką. I zrobiłam bardzo szybko. Wyceniłam go na 180,-. A ktoś kupił za 230,- Nie wiem dlaczego. Nikt tak przecież nie robi. Widocznie komuś zależało.

Obudziłam się. Była 6:47. Nie wstaję gdy jest ciemno.

To zasnęłam znowu.

Tym razem miałam iść na obronę pracy doktorskiej. Wydawało mi się, że to strata czasu, bo wszystko było uzgodnione. Skoro promotorem był mąż koleżanki, która się doktoryzowała, to wynik jest oczywisty. Koleżanka naciskała, a ja udawałam, że to dla mnie zaszczyt. Nie lubię takich sytuacji.

Obudziłam się o 8:00. Zadzwonił budzik 😎 mogłabym jeszcze pospać.

Sny zupełnie bez znaczenia.

Przed snem pomyślałam: „żebym pamiętała moje dzisiejsze sny” i zasnęłam.

Mówisz (myślisz) – masz.

Ostatnio moja podświadomość była bezczynna, więc szybko skorzystała z okazji.

Nie był to sen proroczy, tylko ponowne przeżywanie rzeczywistości.

Kilka dni temu zadzwoniłam do koleżanki, a ona właśnie robiła na drutach. Musiała odłożyć robótkę, żeby ze mną porozmawiać. Naszła mnie ochota, żeby odkurzyć wszystkie prace ręczne, które kiedyś robiłam. Sprawiało mi to wtedy radość i spełnienie. Zazdrościłam jej, że ma na to czas. Ja też muszę inaczej się zorganizować, żeby mieć więcej przyjemności niż pracy. Kiedyś miałam podobny sweter ze strzałkami. Z przodu była strzałka do góry, na plecach – w dół, na rękawach do góry. Wracam do przeszłości. Może to sygnał, że na drutach zrobiłam już tyle swetrów w przeszłości, i może pora na inną twórczą aktywność.

Kolejny sen też był w realu. Córka mojej koleżanki uczy się do egzaminu prawnego, moja siostrzenica uczy się do doktoratu medycznego, a wnuczka do egzaminu w szkole podstawowej. Wszyscy się uczą do czegoś.

A ja na razie pochłaniam wiedzę z internetu :)

Wstałam wypoczęta i w znakomitym humorze.

Robiłam listę mąk do pieczenia chleba, których mi brakuje. Zrobiłam przegląd. Mam zapas mąki żytniej 720 i torowej 450, bo z nich piekę najwięcej chleba.

Znalazłam resztkę mąki pszennej razowej, więc postanowiłam upiec chlebek razowy. Dla siebie.

Dałam mąkę pszenną razową i żytnią razową, wodę, drożdże świeże i sól.

Zaczyn, który zrobiłam bardzo urósł i część się wylała na ściereczkę. Chyba będzie za mało drożdży, żeby podnieść mąki 2000. Ale robiłam dalej. Potem wyrabiałam rękami przez 15 minut. Podśpiewywałam, bo to długo na jedną czynność. A właściwie mantrowałam OM. Aż mi całe ciało wibrowało. 


Chleb nie wyrósł za bardzo, smak wszystko wynagrodził. Taki własny wypiek smakował z pastą z jaj, które dostałam w prezencie od producenta.

Miałam dobry nastrój. Tak mało potrzeba do szczęścia.

Kiedyś oglądałam Gordona Ramseya, ale przestałam gdy 100 jajek wyrzucił do kosza, bo nie były idealne. Jajko to życie, a on chyba życia nie szanuje, skoro pił (tak donosiła prasa). Szkoda, bo ma wiedzę i dobrze gotuje. Nie oglądam też polskiej wulgarnej kucharki, bo takie jedzenie na pewno by mi zaszkodziło.

Jedzenie trzeba przygotowywać w dobrym nastroju, z miłością. Wtedy napełniasz się dobrem i jesteś zdrowy. Po co napełniać się wulgaryzmami.

Jaką ścieżką kroczysz? Do depresji, do złego samopoczucia czy do zdrowia i szczęścia, jak ja.

Pięknie o tym mówi Thich Nhat Hanh na tym filmie – 4 Szlachetne Prawdy. Sztuka życia na co dzień. Trzeba włączyć tłumaczenie automatyczne i wybrać język polski. Nie wiem dlaczego, ale moje ustawienia nie trzymają tych ustaleń raz na zawsze.


Co za synchroniczność.

Smutna wiadomość:

O północy dzisiaj 22 stycznia 2022 roku, zmarł Thich Nhat Hanh, szanowany mistrz buddyjski zen, który był pionierem koncepcji uważności na Zachodzie i zaangażowanym społecznie buddyzmem w Azji. Miał 95 lat. Kto z nas tyle pożyje w dobrym zdrowiu.🙏

Według Nhat Hanha: „Buddyzm oznacza bycie przebudzonym — świadomym tego, co dzieje się w ciele, uczuciach, umyśle i na świecie.

Jeśli nie śpisz, nie możesz zrobić nic innego, jak tylko działać ze współczuciem, aby pomóc złagodzić cierpienie, które widzisz wokół siebie. Więc buddyzm musi być zaangażowany w świat. Jeśli nie jest zaangażowany, to nie jest buddyzmem”. 

Mam też łatkę buddysty, bo nie angażuję się w konflikty. Ciężko jest nie spać i widzieć rzeczy takimi jakie są.

Robił to o czym mówił i pisał w swoich książkach. Na tle kołczów, był jasnym promykiem. Mówił prostym językiem, trafiał do każdej duszy.

Po udarze uleczyła go tradycyjna medycyna. Takie osoby są chyba nie z tego świata. Mamy szczęście, że schodzą na ziemię i możemy ich podziwiać.

Zapaliłam świecę w intencji spokoju jego duszy. Nie kasuję subskrypcji. Poniżej, ostatnie pożegnanie.

 

Dzisiaj akurat był smutny dzień. Jak to w życiu.

 

Wszystko układa się tak jak powinno.



21/01/2022

Myślenie lateralne

Piekłam chleb na zamówienie. Wiadomo, że pieczenie chleba nie jest pracochłonne, ale jest czasochłonne. Ciasto należy pomieszać i odstawić, potem znowu pomieszać i odstawić, a potem włożyć do pieca i znowu czekać. A potem czekać aż wystygnie.

To chleb pszenny razowy z siemieniem lnianym.


Zanim chleb został upieczony, ten czas trzeba było jakoś uprzyjemnić.

Zostałam przetestowana na inteligencję. Nigdy nie ukończyłam żadnego takiego testu. Może ze strachu, że raczej nie jestem inteligentna. To efekt programowania przez mojego ojca, który przez cały mój szkolny czas mówił do mnie "głąbie". Może stąd moja obsesja na punkcie bardzo mądrych ludzi i pęd do wiedzy, jakiejkolwiek.

Ważne, że inteligencję emocjonalną mam na najwyższym poziomie ;)

Dostałam jedno pytanie i oczywiście poległam.

Zadanie było takie:

Ojciec Mary miał 5 córek, które miały imiona: Nana, Nene, Nini i Nono.

Jak nazywa się 5 córka?


Odpowiedziałam, źle. Dla mnie piątą córką jest Mary. Odpowiedziałabym, że Nunu, jeśli byłoby 6 córek. To logiczne. A może Mary jest transwestytą i nie jest córką. 👀😎😎

Nie zdałam, zgodnie z własnymi oczekiwaniami. Trzeba było iść schematem, czyli kolejnością samogłosek w języku polskim, czy angielskim.

To co ja zrobiłam podobno nazywa się myśleniem lateralnym, czyli myśleniem w bok lub myśleniem równoległym. Nie znałam takiego określenia. To wymyślił brytyjski lekarz Edward de Bono w 1967 roku.


Źródło: cognity.pl


Wszystko się zgadza, ale ja przecież nie zawsze myślę w ten sposób. W końcu jestem księgową i muszę stosować reguły, nawet jak są głupie. 😎

Schematy są potrzebne, ale nie zawsze. Jak np. w sztuce. Lubię surrealizm, bo jest nieprzewidywalny, a naziści go nienawidzili. Lubię też abstrakcyjne dowcipy, co nie podoba się sztucznej inteligencji. W czasie studiów często trenowaliśmy burzę mózgów do rozwiązywania błahych problemów. To było ciekawe, bo fantazja ludzka nie ma granic. Wszystko jest możliwe.

Dzisiejszy dzień to 1E, czyli nowa trecenna E – nowa droga. Przez kolejne 13 dni będziemy obserwować nową drogę, która prowadzi nas przez życie, a dzisiaj jest jej początek. Nowy kierunek drogi życia.

 Ciekawe, że część ludzi nie korzysta z utartych ścieżek. Mamy wyznaczone chodniki, ale niekoniecznie nimi chadzamy. Czy to chodzenie lateralne? ;)))


Ktoś planuje nam mieszkania, w których spędzamy życie, ścieżki, którymi mamy podążać. Są ludzie, którzy chadzają swoimi ścieżkami, wyłamują się ze schematów.

Jeśli ktoś przechodzi przez jezdnię, bo nic nie jedzie, choć świeci się czerwone światło to kim on jest? Może przestępcą, a może wolnym człowiekiem. Dlaczego mamy stać w miejscu i tracić czas, gdy nic nie jedzie. Kilka lat temu nie było sygnalizatorów na każdym kawałku drogi. To utrudnia życie zamiast je ułatwiać. Ach gdyby samochody latały, to nie potrzebne byłyby światła co 200 metrów. Nie potrzebne byłyby tez jezdnie i wszędzie byłyby chodniki i miejsca parkingowe. Może za jakiś czas.


09/01/2022

Wiosenna niedziela

To był piękny, słoneczny dzień.

Słońce jeszcze nisko na niebie, ale było przez cały dzień. Człowiek od razu ma więcej energii.

Chociaż nazwa dnia mówi, żeby nie działać, to ja robiłam porządek z kwiatami.

Wilczomlecz wytrzymał zaledwie 4 tygodnie i w takim stanie zwiastuje koniec zimy. To nie Meksyk.


Musiał zmarznąć zanim do mnie trafił.

Pierwszy nowy kwiatek, jaki pojawił się w nowym roku to pierwiosnek.



Przyjechał z Holandii. Nie miałam go wcześniej, a odpowiadał mi kolor.

Paproć wypuszcza nowe pędy i wymagała zraszania.


Kroton wypuszcza kolejne liście. Najpierw są zielone, a potem zmieniają kolor na czerwony. Widocznie czuje się u mnie w domu jak w południowo-wschodniej Azji.


A tu kolejny szczawik.


Maleńka i delikatna roślinka. W słońcu szyby okazały się brudne, jutro umyję.



I kiełki lucerny, w tym roku po raz pierwszy. Sieję na zmianę z rzeżuchą.

Skąd rośliny wiedzą, że jest koniec zimy i warto wypuszczać nowe pędy? Nie mają kalendarza i nikt im nie mówi co mają robić. Po prostu to się dzieje, jak co roku.

Kontakt z roślinami zawsze wprawia mnie w doskonały nastrój. Wszyscy są zdrowi, czym tu się martwić. Przestałam się denerwować na długo stygnący chleb. Teraz doceniam, że pieczenie chleba w domu jest korzystne dla zdrowia i samopoczucia.

Nie ma też na świecie osoby, którą bym nienawidziła. Jakoś to uczucie zupełnie zniknęło. Może dlatego, że gdyby się zastanowić nad postępowaniem różnych ludzi, to okazuje się, że to przez brak miłości tak się dzieje. Nikt ich nie kocha, więc muszą się odegrać. Jakie to żałosne i smutne.Pojawiają się różne odczucia, ale nie nienawiść.

Warto utrzymywać swoją świadomość w stanie miłującej dobroci. Wtedy wokół pojawiają się podobni ludzie. To jest też zaraźliwe, więc bezkarnie się rozprzestrzenia, aż ogarnie cały świat. I wszyscy to dostrzegą. Wystarczy spróbować.

Każdy to ma, tylko czasem jest głęboko ukryte. Cokolwiek robisz, nie krzywdź nikogo, zawsze pomagaj. To naprawdę się opłaca. 
W dzień świeci słońce, a w nocy księżyc. Wszystko jest tak jak powinno.