03/10/2016

Liczby w Matrix

Zawsze się zastanawiałam skąd się biorą liczby używane w filmach. Gdy akcja przenosiła się do jakiegoś miejsca pojawiał się napis w stylu: Paryż godz. 15:05. Kto to wymyśla, czy ma to coś oznaczać itd.

W trylogii Matrix liczby są inteligentnie wykorzystane i mają pojaśniać akcję. Nie ma przypadków. Rolą widza jest je odnaleźć i znaleźć dla nich dobre wytłumaczenie. Dlatego film jest ciekawy, bo zmusza do myślenia, albo do zabawy. Nic nie jest podane na tacy.

Już pierwsze liczby są znaczące i „mówią” czego mamy szukać.


Widzimy kolumny cyfr, a kamera najeżdża na 5 przerwa 6. A potem pojawia się zero, czyli nie są to pojedyncze liczby 5 i 6, ale 506. A to wszystko zmienia. Zera nie wolno pomijać, bo ono zmienia wartość liczb.

Kiedyś ludzie do poprawnych obliczeń nie używali zera tylko zostawiali puste miejsce. Zero było brakiem czegoś. W Europie dopiero Fibonacci upowszechnił ten symbol. Matematyka za sprawą zera ruszyła do przodu.

A więc przekaz, moim zdaniem, jest taki: patrz pomiędzy, szukaj szyfru. Nie bez powodu na statku był Cypher. Od zera wszystko się zaczyna. Jest puste, a więc pełne możliwości. Pisałam o tej liczbie na blogu wiele razy.


Pierwszy pokój, do którego pukają agenci ma numer 303.

Czytałam, że ludzie kojarzą ten numer z 33 i z masonami. Litości! Co to ma niby znaczyć, że Trinity była masonką, czy odwiedziła masona? Ludzie mają wiedzę, ale zupełnie nie umieją jej wykorzystać. W tym pokoju poznajemy Trinity – Trójkę i ona brawurowo ucieka. Czyli 3 przyniosła jej szczęście, bo takie m.in. ma znaczenie ta liczba. Ta liczba występuje też później, gdy Neo umiera, a potem zmartwychwstaje. (patrz 23).


Kolejny pokój to pokój Tomasza. Nie jest to pokój z 1984 Orwella, bo dzieją się tu inne rzeczy! Tutaj Zero wzmacnia Jedynki. I widzimy przeraźliwie samotnego młodego hakera, który nieufnie otwiera drzwi. Całymi nocami buszuje po internecie, zna innych hakerów i słyszał o terrorystach. W jego pokoju są pojedyncze rzeczy: krzesło stół, martwe komputery. Ma książki, ale ich nie czyta. One służą jako pudełka na ważne rzeczy. Na pewno nie przeczytał ani jednej książki przed ich wydrążeniem. Tomasz nie ma żadnych przyjaciół ani dziewczyny, ma tylko klientów, którzy z litości zabierają go na imprezę. Był tak znudzony swoim samotnym, nic nie znaczącym życiem, że skorzystał z zaproszenia. I Morfeusz zaczął go hipnotyzować. Tacy wyalienowani ludzie są bardzo podatni, nic ich nie wiąże, bo nie mają rodziny. Można nimi dowolnie manipulować, a oni są szczęśliwi, że ktoś się nimi interesuje. 101 występuje jeszcze w innej sytuacji, ale o tym jutro.


Tomasz budzi się o 9:18. Jest spóźniony. Jeszcze nie wie, że jego życie się zmienia.

Mamy 9 i 18 czyli 9 i 9 = 18 = 9. To liczba kończenia spraw. A więc życie samotnego Tomasza dobiegło końca. Ta godzina to krzyczy.

Ostatnio był taki dzień 18-09-2016 = 9+9+9=27=9 i tego dnia przestał żyć pies w mojej rodzinie. Był z nami 15 lat. Smutek, kto to przeżył to wie.

I tego dnia Tomasza w pracy nie czeka nic dobrego, bo szef nie jest z niego zadowolony. To kropla, która przelała czarę beznadziei. Łatwo to wykorzystać.


Tu już dowiadujemy się więcej o Tomaszu.

W aktach mamy jedną datę urodzenia: 11-03-1962=23=5. A więc szuka wolności. Proszę przeczytać o liczbie 23, o której niedawno pisałam.

A potem mamy paszport, na którym widnieje inna data urodzenia: 13-09-1971+31=4.

Czwórka to budowniczy struktur, solidny pracownik, nie w głowie mu buntowanie się. Są ludzie, którzy mają dwie daty urodzenia, bo ktoś coś pomieszał. I obie daty mają wpływ na ich los. Tu zaznaczona została dwoistość głównego bohatera. Bo między 5 a 4 jest przepaść, choć są tak blisko siebie. (Podobnie jak 506)


Każda struktura to 4 osoby, albo ich wielokrotność. Czwórka to porządek, system. Nie widzimy w filmie symbolu rządu, tylko radę, przed którą muszą tłumaczyć się ludzie. I gdzie tu wolność. Zamienił stryjek … ;)


Gdy Neo i Trinity jadą uwolnić Morfeusza wsiadają do windy i jadą na 41 piętro.

4+1=5 od razu wiadomo, że im się uda. Strukturę (4) pokonają nowatorskim pomysłem (1) i będą wolni (5).


A tutaj Morfeusz i Neo jadą do Wyroczni. Ona mieszka na 8 piętrze! Tu już mi spadły klapki z oczu i zrobiłam się czujna. Ją powinna wskazywać liczba 7, a nie 8. Ósemka oznacza władzę (m.in.), czyli nie jest tym za kogo się podaje. Nie dojrzałam numeru mieszkania.


Ważna walka odbywa się o godz. 12 i wymaga udziału kilku osób i synchronizacji zegarków. Walka będzie wygrana 1+2=3.

To też ukłon w stronę westernu W samo południe. To starodawny film, często cytowany w innych filmach, jak np. w mojej ulubionej trylogii Powrót do przyszłości. Chyba częściej oglądałam niż Matrix.


I kolejna Trójka. Walki na tym peronie przynoszą Neo szczęście. Ucieka. A potem trafia do pokoju 303 i ginie i zmartwychwstaje.


Gdy ludzie chcą coś uzyskać to idą się tłumaczyć trójkami. Jest główna postać i 2 pomocników, wsparcie, ochrona … Sprawa zawsze będzie wygrana.

Prawie jak w szkole. Tam też były trójki klasowe, które wszystko załatwiały.


O dobroczynnym wpływie trójek wiedzą też agenci. System też o tym wie. Często gdy wszyscy widzą morderstwa i usłyszą, że nie stwierdzono udziału osób trzecich, to wierzą w samobójstwo. Choćby ktoś strzelił do siebie 5 razy i odciął obie ręce. Zawsze, ale to zawsze sprawcy uchodzi to na sucho. Wykrywacz kłamstw nic nie wykryje, bo mordują osoby drugie, a nie trzecie. Tak działa Trójka. Bo liczby są neutralne, nie są dobre, ani złe. Może kiedyś ktoś zada pytanie o udział osób drugich i prawda wyjdzie na jaw.


Neo i Trinity w ostatnią podróż życia kierują się 3 drogami.

Ile razy można igrać ze śmiercią, do ilu razy sztuka, ile razy można wskrzeszać?



W trylogii są jeszcze inne liczby.

Np. 6 – Neo jest szóstym One. 6 to Wenus, a Wenus to kasa lub miłość. Gdyby do Tomasza zapukał Bill G. i zaproponował mu pracę w Dolinie Krzemowej to Tomek byłby bogaty i nieszczęśliwy. Ale przyszedł Morfeusz i Neo poszedł za znakami i dostał miłość życia.

Nie znam się na Biblii, więc nie będę paplała o 6 dniu stworzenia. Nie komponuje się to z fabułą.

Jest jeszcze liczba 23, o której mówił Architekt. Gdy następuje restart Matrycy to wybiera się 23 osobniki – 7 samców i 16 samic. I życie zaczyna się od nowa.


I tak życie płynie do następnego Zbawcy. Bo ludzie wierzą, że im jest potrzebny. Tak jak potrzebują pośrednika w rozmowach z Bogiem.


I końcówka trylogii. Sati Wyrocznia i Serafin obserwują wschód słońca – trójca – będzie dobrze.


Nie narzucam nikomu mojej interpretacji liczb w Matrix. Nie jestem nawet numerologiem. Ale liczby rzucają mi się w oczy ;)

To przecież tylko film. Amerykański. Więc musi być Superman, który zbawia nieświadomą zagrożenia ludzkość.


Niewielu widzi to co jest starannie ukryte, a nikt nie widzi tego co jest na widoku.




02/10/2016

Neo i inni w Matrix

Minęło już 18 lat od nakręcenia filmu Matrix. Film świetnie wymyślony, zawierający pokłady znaczeń. Są tu aluzje do mnóstwa filmów, książek, do Biblii, do mitologii, numerologii itp. Żeby wymyślić taką fabułę trzeba mieć nazwisko na -ski i dużą wiedzę na różne tematy. Aluzje i podteksty nie zrozumie każdy, tylko ten z duszą. Co jakiś czas trylogia ta pojawia się w tv na różnych kanałach i coraz mniej jest osób, którym się to podoba. Chyba właśnie po to przypominają, żeby sprawdzić wiedzę młodego pokolenia. Jak ktoś nie czuje aluzji to zobaczy tylko strzelanki.  Niektóre filmy są ponadczasowe i Matrix do nich należy, moim zdaniem.


Żeby opowiedzieć fajną historię trzeba wymyślić ciekawe postaci. I w tym filmie takie właśnie były.




Morfeusz, grecki bóg marzeń sennych. Niektórzy uważają, że mitologia to bajki, to po co Rzymianie by ją ukradli i bogom nadali swoje imiona.


Morfeusz nas zwodzi, pojawia się we śnie każdego i mami. I taki jest w Matrix. Został zaprogramowany przez Wyrocznię do szukania kolejnego Zbawiciela ludzkości. Porzucił dziewczynę i szukał Neo. Aż znalazł Pana Andersona. Pokazał mu „prawdziwy” świat, czyli swoją wersję rzeczywistości. Bo rzeczywistość to wytwór naszego umysłu. Kto decyduje co jest prawdą, a co nie? Morfeusz pojawia się we śnie. Czyż cała ta historia nie jest snem Neo?




Przekonuje Wybrańca mówiąc mu rzeczy, które są nieprawdopodobne. A ostatecznym dowodem jest przepowiednia. Przez całą trylogię głęboko wierzy, że znalazł właściwego człowieka. Ponieważ ma charyzmę przekonuje do swego zdania innych. Zwodzi wszystkich.




Wyrocznia to przyczyna całego zamieszania. Pierwowzorem jej była Pytia, a może Sybilla. Tylko, że tamte wróżki były dziewicami. Pytia siedziała w świątyni nad szczeliną, z której wydobywały się opary, które wdychała, a potem mówiła pojedyncze słowa, które kapłani tłumaczyli. W XX wieku mamy wróżkę, która urzęduje w kuchni, zaciąga się papierosem i wtedy wypowiada swoje proroctwa. (Prawie jak współczesny jasnowidz Jackowski, który pali jak smok.) Okazuje się, że to matka Matrix, która ma wybadać ludzką psychikę. Zna ludzkie charaktery doskonale i każdemu mówi to co chce usłyszeć. Konstruuje ciąg zdarzeń, więc zna przyszłość. Często wypowiada banały w stylu: wszystko co ma początek, ma swój koniec. Wymyślono początek świata, wielki wybuch po to, żeby sprzedawać filmy o jego końcu. Ludźmi łatwo manipulować i ona świetnie to robi. Jest częścią systemu, taki dobry policjant. W swoim mieszkaniu ma tabliczkę z częścią cytatu ze Sztuki wojny. Wiele razy już o tym pisałam. Nie wystarczy poznać siebie, ale też i wroga, czyli drugiego człowieka.




To ojciec Matrix. Matka jest czarna, a on biały, czyściutki, bez emocji. Taki konstruktor. Na chłodno ustalił reguły gry obowiązujące ludzi na świecie i sobie ogląda co narobił.  Ciekawe, że po raz kolejny tworzy świat. Dwa razy mu się nie udało, bo ludzie nie byli szczęśliwi, bo ciągle czegoś chcą, szukają dziury w całym. To nie jest Bóg, to raczej Szef świata, który stoi na szczycie piramidy. Zorganizował życie na ziemi, ale ciągle się myli. A Źródło daje mu kolejną szansę. Zupełnie inaczej niż w życiu. Widocznie nie ma nikogo innego do tej pracy. Architekt nie może być Bogiem, bo nie ma poczucia humoru. Bóg go ma, bo w zadziwiający sposób spełnia marzenia.



Merowing symbolizuje elity naszego świata. Chce więcej władzy, jak jego przodkowie. Dynastia Merovingów żyła naprawdę i z małego nic nie znaczącego państwa stworzyła potęgę, rządzili prawie całą dzisiejszą Europą. Merowing przeżył wszystkich Wybrańców. Jest dobrze ustawiony, bo ma coś czego chcą inni (Klucznika). Dlatego inni się z nim liczą. Żyje sobie spokojnie, czasami dla zabawy bawi się uczuciami zwykłych ludzi. Też wypowiada mądrości typu „każda przyczyna ma swój skutek”. Niby wszystko wie, ale żona go zaskakuje, bo tę zasadę wykorzystała w praktyce przeciwko niemu. Pragnie coś czego nie można kupić, ale można dostać.


 


Persefona w mitologii była córką Zeusa i Demeter. Była niewiarygodnie piękną kobietę, w której zakochał się Hades, bóg umarłych i świata podziemnego. Hades porwał ją i zabrał do siebie. Po różnych umowach Persefona pół roku spędzała w podziemiach, a pół roku na ziemi. Persefona w filmie jest kobietą nieszczęśliwą w małżeństwie, dlatego ma dziwne życzenie. Znając mitologię wszystko jest jasne. Każda kobieta chciałaby być kochaną z wzajemnością. Można mieć wszystko, ale bez uczuć bogactwa nie cieszą.



Najciekawszą postacią w filmie jest agent Smith. Najwięcej się u niego dzieje. Ma pilnować ludzi, a się zmienia. Odłączył się, ale zabrakło mu celu. Każdy wie, że bez celu nie istniejemy. Nakręca go nienawiść i zemsta. Nie tylko każdy może być agentem, ale agent może być kim zechce. Pochłania wielu, nawet Wyrocznię. Chciał widzieć przyszłość. Jednak zdobyta wiedza nie pomaga mu w życiu i nie odnosi sukcesu. Uwielbiam tę scenę, w której Sati mówi mu, że jest niedobry. A on na to, że zyskuje przy bliższym poznaniu. I z uśmiechem połyka dziecko jak wilk czerwonego kapturka. Jest kowalem własnego losu. To alter ego Neo.



Niobe w mitologii była królową Teb. Miała 7 synów i 7 córek i pyszniła się tym. Jej dzieci zostały zabite, żeby spokorniała. W filmie Niobe jest gotowa na wszystko. Była z Morfeuszem, ale Wyrocznia się wtrąciła i Morfeusz odszedł na swoją misję.




Cypher to cyfra zero. To słowo pochodzi od arabskiego „sifir” i oznaczało pustkę. Potem uproszczono do słowa zefiro i zero. Cypher oznacza szyfrować, kodować, i właśnie tym zajmował się ten członek załogi. Niektórzy widzą w nim lucyfera, ale nie ja. Jemu nie podoba się świat Morfeusza i chce wrócić. To jego cel: być celebrytą, albo aktorem, jak Reagan :) Każdy kto zmierza do celu, chce go osiągnąć za wszelką cenę. I on tak właśnie zrobił.




Serafini to anioły stojące najbliżej tronu. W filmie Serafin jest ochroniarzem Wyroczni. Merowing mówi do niego „ty judaszu”. Okazało się, że kiedyś służył właśnie jemu (kiedy miał władzę), ale go zdradził. Czy Serafin przypadkiem nie był kiedyś Wybrańcem, bo umiejętności ma. Ale przecież Morfeusz powiedział, że wszyscy wybrańcy zginęli ;)



Tłumaczy się jej imię jako Trójca, a ja nazwałabym ją szczęściarą. Trzy to doskonałość. Trini była znakomitą hakerką i wszyscy myśleli, że to mężczyzna. Ją też zmanipulowała Wyrocznia, która powiedziała, że spotka miłość swego życia. I Trini zaczęła przeglądać Matrix w poszukiwaniu tej miłości. Gdy go znalazła, najpierw go obserwowała, a potem zakochała się. I jak zakochana kobieta dbała o niego, przynosiła mu obiad. Wierzyła we wszystko co mówił Neo, gotowa była poświęcić swoje życie. Była mu bezgranicznie oddana. Ideał kobiety.



Pan Thomas Anderson też jest hakerem. Pracuje w korporacji, ale niezbyt się przykłada. Coś mu nie pasuje w tym świecie. Taki niewierny Tomasz. Anderson – syn człowieczy – ander – son.


Niezadowolony człowiek tylko czeka aż coś się w jego życiu zmieni. I tą zmianą było spotkanie z Morfeuszem. Kupił opowieść o tym, że Matrix go więzi, uwierzył, że jest Wybrańcem. Dostał przechodnie imię Neo, bo tak nazywano wcześniejszych Zbawców. Zabawa z imieniem Neo jest ciekawa, i pojawia się wiele nowych znaczeń. (A co znaczy war - raw, TVN - NTV, dog - god ... Mogę tak długo.)


Wystarczyło tylko łyknąć tabletkę.




Ta scena jest świetna. Wszystko odbija się w okularach Morfeusza. Gdyby Neo był daltonistą, to którą tabletkę by wziął? Po prawej czy po lewej? Wybierz szczepionkę A lub B. To nieistotne. To nie była tabletka prawdy, nie zmieniała mu świadomości. To był zwykły czip, bo Neo miał być widoczny na ekranach monitorów. Dobrowolnie się zaczipował. Nie ma powrotu. Miał już jeden czip od Smitha, ale został usunięty.


Wielu ludzi utożsamiało się z Neo. Tuż przed 2000 rokiem ludzie czekali na jakieś drastyczne zmiany, zaczęli interesować się duchowością, a nie przyziemnością. Łatwo się było identyfikować z takim bohaterem.


Neo nie wierzył w przeznaczenie, bo to on sam podobno decydował o własnym życiu. Ale wierzył we wszystko co mu mówił Morfeusz. Często też chodził do wróżki, która mówiła mu to co chciał usłyszeć. Każdy chce być wyjątkowy i wybrany, chce, żeby jego życie miało jakiś sens. Znałam wielu takich co chodzili do astrologów i wierzyli, że jak ktoś zajechał im drogę to wina Marsa w kwadraturze. To wróżka mówiła im, że z jedną kobietą nie osiągnie sukcesu, a z inną będzie lepiej.  Naprawdę są ludzie na stanowiskach, którymi łatwo manipulować. Nie można wszystkiego zwalać na przeznaczenie, bo nie wszystko jest z góry ustalone.


Neo zachowywał się jak zahipnotyzowany. Wyszkolono go do walki. Przejął się swoją misją, że dopiero wróżka musiała mu zwrócić uwagę na Trini. Niby ludzie stoją mocno na ziemi, ale potrzebują potwierdzenia, czy idą dobrą drogą.


Neo jest przykładem, że mając cel można go osiągnąć.


Neo i Trinity zginęli. Tak kończy się każda wojna.


Żyjąc w systemie nie trzeba z nim walczyć. Wystarczy się obudzić, zdawać sobie z tego sprawę i kształtować swoją rzeczywistość omijając wahadła. W końcu od tego mamy mózgi.


 


Ludzie potrzebują wybierać. „Wszystko zaczyna się od wyboru?” System wie o tym doskonale i podsuwa zwykle swoje rozwiązania. W poniedziałek ubierz się na czarno, w środę na biało, w piątek załóż okulary, a w niedzielę kapelusz. Jesteś albo z nami albo przeciw nam. Kto nie skacze jest głupi. Rób to co ja, to będę cię lubił.


To żaden wybór. To kolejna iluzja. Odciągana jest uwaga od tego co istotne.


Ja wzięłabym zieloną tabletkę, trzecią. Wtedy to byłby prawdziwy wybór. :)

25/09/2016

Pole

Dziwna sytuacja mi się przytrafiła. Szłam ulicą w środku dnia. Było słonecznie i pięknie. I nagle ok. 4 metry przede mną idąca kobieta odskoczyła na bok odwracając się w moją stronę. Spojrzała na mnie zdziwiona, zatrzymałam się na chwilę, ale byłam daleko czyli ok. 3 metrów od niej. Nikogo między nami nie było. Ona myślała, że ją popchnęłam, ale to było niemożliwe, nie mam tak długich rąk.



Zorientowała się, że to nie ja. Poszłam dalej, a ona nie wiem. Nie oglądałam się, bo to dziwna sytuacja.


Niewątpliwie coś się wydarzyło, ale co?


Gdy chodzę po brudnych chodnikach w mieście to już nie omijam plam, bo jest ich za dużo. Staram się płynąć nad nimi, unosić się w powietrzu. Wiem, że to niemożliwe, ale inaczej nie umiem. Brudu jest tak dużo, że nie sposób patrzeć pod nogi.


Szłam i myślałam o niczym. Czyli jak zwykle czułam niewyobrażalną wdzięczność do życia. Jestem przepełniona wdzięcznością. Tylko tyle.


 


Mark Twain mówił, że "Ludzie myślą, że myślą, a nie myślą".


 


Czy to możliwe, że moje pole rozszerzyło się do 4 metrów? Ja przecież nic nie robię w tym kierunku, więc skąd to.


Nie mogłam już normalnie iść i starałam się tak lawirować między ludźmi, żeby ich przypadkiem nie zaczepić moją aurą ;)




24/09/2016

23

Dzisiaj jest odpowiedni dzień, żeby trochę przybliżyć liczbę 23.


23-09-2016=23


Zawsze ciekawiło mnie dlaczego ludzie boją się tej liczby? Komu na tym zależy? 23 to moja liczba duszy i dzień urodzenia. Jak można nie lubić lub bać się swoich liczb?


Znam oczywiście opowieść o kapitanie statku, który przez 23 lata pływał i zawsze wracał do portu. I wypłynął w kolejną podróż i statek zatonął. Czyli zaczął się 24 rok. I to on powinien być nieszczęśliwy. Cokolwiek to znaczy. Filmu 23 nie pamiętam i nie mam ochoty oglądać. Unikam teraz wizji paranoików, bo dbam o siebie i swoją energię. Nieustająco jest w równowadze. I niech tak zostanie.


Do generowania strachu ludzie używają każdej możliwej sztuczki. Każda liczba jest jaka jest i lubię je wszystkie.


Dlaczego do szerzenia strachu wybrano liczbę 23?


Ciekawe, że w przyrodzie liczby 2 i 3 występują najczęściej.


2 to symetria. Większość rzeczy możemy określić jako dobre i złe, męskie i kobiece, materialne i duchowe, przypływ i odpływ. Nawet same liczby możemy podzielić na parzyste i nieparzyste, liczby pierwsze i złożone... Sam znajdź więcej symetrii.


Dwójce w numerologii, o której tu piszę, patronuje Księżyc. A więc Dwójka oznacza energię żeńską, niezdecydowanie, emocjonalność, nieufność. Dwójka świat widzi tak jak chce go widzieć, a nie takim jaki jest naprawdę. Jest empatyczna i umie współpracować z każdym, bo wzbudza zaufanie.


3 jest równie często występującą liczbą. Trójka powstaje przez dodanie 1 i 2. W jednej liczbie skojarzona jest indywidualność, jedność (1) i dualizm (2), czyli rzeczy niemożliwe do pogodzenia. Wszystkie religie świata ją ukochały.Święta sylaba om ma taki znak:



Każdy Bóg jest w 3 osobach, a człowiek ma ciało, umysł, duszę. Mówimy „do 3 razy sztuka” z nadzieją, że coś co oczekujemy się spełni. Jeśli powiesz coś 3 razy to tak będzie, dlatego wszystkie zaklęcia i marzenia wypowiada się trzykrotnie. To nie tylko wiara, ale podświadoma wiedza. W wielu religiach wierzy się, że w ciągu 3 dni zmarły może wrócić do życia, potem już nie. Jest to liczba szczęściarzy.


Moja koleżanka bardzo nie lubi Trójek (i Piątek), bo im los sprzyja, za darmo, nic nie muszą robić w tym kierunku. Tak mają. Jak to wiesz to się nie dziwisz tylko to wykorzystujesz ;)


Trójka działa spontanicznie, bo jej patronem jest Uran. Ma wiele talentów, wdzięk, czar i radość życia. Faktycznie jest się czego bać?


Wykorzystywanie podświadomości (2) do tworzenia nowatorskich rzeczy (3) może być dla niektórych dołujące. Jeśli żyjesz w strachu wszystko co dobre cię omija i nawet nie wiesz dlaczego.


Kolejna ważna liczba w tym związku to Piątka (2+3). Jest wyjątkowa.


 


9 8 7 6 5 4 3 2 1


 


Jak widać jest w samym środku. Godzi przeszłość z przyszłością (prawą i lewą stronę), świat materialny ze światem duchowym, energie niższe (1,2,3,4) z wyższymi (6,7,8,9). Utrzymuje równowagę między tymi energiami. Piątka nie jest materialistą (jak wszystkie liczby nieparzyste), ale kasę ma jak zechce. Żyje dla wolności i szybkich zmian. Ma ogromną wyobraźnię. Patronem Piątki jest Merkury – posłaniec bogów, który patronuje podróżnikom, złodziejom, handlowcom i prawnikom. Żeby być dobrym w tych zawodach trzeba być niezwykle bystrym, elokwentnym, mieć wyobraźnię i elastyczność. Merkury był pośrednikiem i umiał komunikować się z każdym, nawet ze światem podziemnym.


Piątki kochają wolność i niezależność i są wszechstronnie uzdolnione. Lubią też manipulować innymi. Mogą być niestałe i impulsywne, nerwowe i niecierpliwe, działają zanim pomyślą, bo zmiana to rozwój. Lubią duże pomieszczenia, a w blokach czują się nieszczególnie ;)


W naszym świecie komunikacja jest bardzo ważna, więc nie można jej nie kontrolować.




Przestaliśmy zwyczajnie ze sobą rozmawiać. Każda wiadomość i rozmowa przez telefony jest zapisywana na serwerach (na wieczną pamiątkę). Energia nie płynie między ludźmi, tylko do wahadeł. Człowiek na tym nie korzysta, jego kreatywność zamiera. Łatwo rządzić takimi ludźmi.


Uwielbiam towarzystwo Piątek, bo zawsze coś się dzieje.


Bojąc się liczby 23 boisz się współpracy, okazywania emocji, negocjowania, godzenia ludzi (2) oraz twórczości i szczęścia (3), a także wolności, zmian, wyobraźni (5). Człowiek, który chce ciągle więcej i więcej jest niebezpieczny. Można go przyhamować drukując mu program 23 - ze strachu nie będzie niczego zmieniał w swoim życiu. Czy chcesz być bojaźliwym człowiekiem? Czy masz się czego bać? Czy widzisz tę manipulację?


Jeśli boisz się wolności to nigdy o nią nie zawalczysz. Dasz się łatwo wciągnąć o ustawione działania, będziesz tylko bezmyślnym narzędziem.


Był taki film Mr Deed's. Główny bohater uosabiał wszystkie cechy Piątki z 23, od razu widać co to za osoba. Film jest lekki i zabawny.




Ludzie boją się, bo nie wiedzą. A jak już się dowiedzą to mają wybór: bać się czy nie? To jedyny wybór jaki masz.


Liczba 23 pcha świat do przodu przez ciekawość i łamanie struktur.


Do twórczych świat należy :)


 


 



22/09/2016

Gimnastyka

Ostatnio badam korzenie swojej rodziny. Angażuję swoich rodziców, przypominają sobie przodków, sprawdzają stare fotografie, szukają starych dokumentów itp. Dowiedziałam się, że w rodzinie mojego ojca kobiety były długowieczne, bo żyły ponad 80 lat. Znam niektóre daty urodzenia i śmierci i wiem na co kto umarł. Mama mojej mamy była 11 z 29, a ojciec 9. Moja mama też jest 11, a mój ojciec 9. Powieliła schemat. Ciekawe, że żadne imiona się nie powtarzają, nie ma żadnych chorób dziedzicznych. Każdy pracował na swoje choroby. Myślałam co tu zrobić, żeby się więcej dowiedzieć, bo przecież korzenie są bardzo ważne. Każdy powinien znać swoich przodków, bo wtedy może swobodnie rosnąć i realizować siebie. Kobiety w mojej rodzinie nie miały żadnego wykształcenia, najwyżej 5 klas. Nie czytały książek. Poczułam się lepsza od nich, bo przecież ja jestem taka wykształcona, dużo wiem, godzę karierę i rodzinę. O czym miałabym z nimi rozmawiać?


Konsekwencją grzebania w przeszłości było spotkanie z gimnastyką słowiańską dla kobiet. Akurat były organizowane warsztaty, więc poszłam. Nie ma przypadków, skierowała mnie tam jedna z moich babć.


Dowiedziałam się, że każdego człowieka wspiera 128 osób – przodków. Wyobraź sobie, że za tobą stają twoi rodzice, matka po lewej, a ojciec po prawej i kładą ręce na twoich ramionach. Za nimi stoją ich rodzice i również kładą ręce na ramionach itd. Do 7 pokolenia. Robi się duszno i ciasno. Gdy człowiek sobie to uświadomi zaczyna odczuwać ogromne wsparcie.


Błogosławię mój ród.




Jakby mieć potężne skrzydła. ;)


Nie wiemy co się dzieje z energią zmarłych. Ciało znika, a co z resztą? Musi ta energia gdzieś krążyć i czekać. Można się do niej dostać.


Pamięć rodowa ma pomóc w rozwiązywaniu problemów, pomaga utrzymać zdrowie w ciele, korzystnie wpływa na gospodarkę hormonalną, a także na harmonię w rodzinie. To jest gimnastyka ciała i duszy, bo liczy się intencja.


W tej gimnastyce jest 27 ćwiczeń, obrazujących wszystkie sfery życia. Świat składa się z 3 części: Górny bogów – Prawi, Środkowy ludzi – Jawi i Dolny przodków – Nawi. W każdym ze światów jest 9 ćwiczeń. Indywidualnie ustala się 7 osobistych ćwiczeń na podstawie daty, godziny i miejsca urodzenia. Dawno nie spotkałam tak trafnej charakterystyki  osobowości. Są jeszcze mantry słowiańskie. Właściwie to okazuje się, że wszystkie praktyki duchowe na całym świecie są podobne, mają tylko inne nazwy. Każde ćwiczenie opatrzone jest symbolem. To kilka przykładów.




W ubiegłym roku na Paryskim Tygodniu mody suknie Valentino ozdobione były takimi haftami. belaruspartisan


Ćwiczyłyśmy w długich rozkloszowanych spódnicach. Energia płynie. Derwisze o tym wiedzą, ale wykorzystać ich dobroczynne działanie powinna każda kobieta.




Dzisiaj jechałam 3 tramwajami i autobusem. W tramwaju spotkałam tylko jedną dziewczynę w spódnicy, mini. Wszystkie kobiety nosiły spodnie, nawet małe dziewczynki. Na ulicy podobnie. Widziałam tylko 5 kobiet w sukienkach lub spódnicach. Dziwne. Czy to miasto mężczyzn? Kobiety nie dbają o swoją energetykę, a potem się dziwią, że chorują, nie mają dzieci. A ja w tym roku nie kupiłam żadnych spodni. Chodzę w sukienkach lub spódnicach, bo lubię i jestem kobietą. Mam świetne nogi, ale po co pokazywać je aż do krocza w obcisłych spodniach. Dbam o siebie i swoją energię. Do tej pory ćwiczyłam Qigong i energia płynęła harmonijnie. Teraz pora na kolejne ćwiczenia. Nic nie stoi w miejscu. Zmiana to moje 4 imię ;)


Ćwiczę codziennie rano, choć kolana troszkę bolą. Zajmuje mi to 10 minut, akurat komputer się skanuje. Na efekty nie trzeba czekać, bo są od razu. Na 3 dzień dostałam informację, że z mojego przyjścia na świat ucieszyła się tylko babcia, a nie rodzice. Nie miałam o tym pojęcia, a teraz zachowanie mojej mamy stało się jasne. Nie czuję się już lepsza, spokorniałam. Prawdziwa wiedza nie pochodzi ze szkół. A dzisiaj dostałam informację, że one (zmarłe przodkinie) cieszą się, że zostanę strażnikiem rodu. Co to znaczy? Nie mam pojęcia. Kontakt został nawiązany. To niesamowite. Jaką ja jestem szczęściarą, że na mnie padło to zadanie.


Ćwiczenia to klucz do energii kosmicznej – szyfr, z którego będę korzystała dla dobra swojego i swojej rodziny. Bo to jest najważniejsze.


Dla mężczyzn są osobne ćwiczenia. I to ma sens.


 


 

11/09/2016

Pszczółka

Zapach lawendy się rozchodzi i przyciąga owady. Dzisiaj przyleciała pszczółka i nurzała się w nektarze ok. 10 minut.



Mogłabym tak patrzeć i patrzeć. A pszczółka była taka milusia, że chciało się ją przytulić. A ona zajęta swoimi sprawami nawet mnie nie widziała, chyba.




Od 3 lat można w mieście mieć ule, a nawet hodować drób i króliki. Tylko nie wolno tego robić na balkonie. Chyba gdzieś w okolicy są ule, bo przecież pszczółka, chociaż pracowita, nie dałaby radę lecieć daleko za jedzonkiem.


 


Małe rzeczy, a cieszą. Miły dzień :)


 



10/09/2016

Lawenda

Lubię jak coś pachnie na balkonie. Zwykle jest to maciejka. Ma tak intensywny zapach, choć roślinka jest mizerna. W tym roku nie miałam maciejki, bo nie było nasionek.


Kupiłam dużą donicę lawendy zimującej.



Pachnie bez przerwy, Zwłaszcza gdy rano ją podlewam. Poranna kawa smakuje bosko. Zaczęłam ją przycinać i robię pęczki do ususzenia. Teraz pachnie w każdym pokoju, w którym wiszą roślinki. Gdy dobrze wyschnie to wpakuje ją do torebeczek z płótna. Mam tyle, że starczy na każdą półkę i szufladę. Nia mam moli, ani nie ma komarów. Ale to chyba nie jest sprawka lawendy? Choć, kto wie.


Zasypianie nurzając się w takim zapachu jest nieziemskie. Nie mam problemów ze snem, a teraz mam same przyjemności.


Tak wygląda lustro mojego życia.


A inni ciągle żyją w strachu i smutku. To naprawdę nic nie daje, tylko zabiera urodę i zdrowie. Ostatnio dowiedziałam się o samobójstwie jakiejś osoby z ezo świata. Skoro było jej tak dobrze to co się stało?


Różnica w byciu hej do przodu a w byciu zadowolonym jest oczywista. Jeśli człowiek lubi siebie, jeśli ma czyste myśli, w każdym widzi dobro, to świat to oddaje (lustro). Życie i zwykłe sprawy się nie zmieniają, zmienia się tylko nastawienie i bezwarunkowa akceptacja wszystkiego. I wtedy dzieje się magia, a świat jakby się kłania i we wszystkim pomaga. (Powtarzam się).


Ludzie uważają, że mają udawać szczęście, bo co powiedzą inni. Jeśli ktoś ma wątpliwości, a nie ma z kim pogadać, to złe myśli się odkładają i zabierają energię. Taka ciemna plama codziennie się powiększa i niszczy pewność siebie, a potem zatruwa ciało i duszę. Nie można sobie wmawiać, że jest dobrze, jak nie jest. Jak zaakceptujesz to co cię spotyka, to wtedy złe rzeczy odejdą same. Bo ty sam nie będziesz je tak oceniał. W każdej tragedii można zobaczyć coś dobrego. Wtedy poczujesz, że przeszedłeś na tą słoneczną stronę.


Ostatni wsiadałam do tramwaju i zobaczyłam, że ludzie siedzieli wyłącznie po stronie zacienionej. Wszystkie miejsca po słonecznej stronie były wolne. Czekały na mnie, żebym sobie wybrała :)


Czy nie jest tak, że ludzie wolą cierpieć i się bać, bo wtedy wiedzą, że żyją? Może i tak, ale żyją krótko i w nieszczęściu. I przyciągają innych nieszczęśników. A potem się nawzajem pocieszają. I nic się nie zmienia. Bo nie może się zmienić, gdy w lustrze odbija się smutek i strach.


Cała ezoteryka jest toksyczna i zabójcza, generuje dużo szlamu i nic nie wyjaśnia. Jim Carrey zamiast zająć się samoakceptacją, zajął się ćpaniem i wygłaszaniem mądrych tekstów. Zmierza donikąd, a nikt mu nie pomaga. Gadaniem nic nie zmieni. Udawaniem, że jest dobrze też nie.


Gdyby ludzie wiedzieli, że to umysł tworzy rzeczywistość, to świat zmieniłby się w jednej chwili. A w tv ciągle filmy katastroficzne. Już mnie to trochę śmieszy. Świat nie ma początku, więc nie będzie miał końca. Nie ma się czego bać. Oczekuj najlepszego, a to dostaniesz.


 


Zmarł fotoreporter wojenny Krzysztof Miller, którego fotografię kiedyś wykorzystałam na blogu. Gdy ciągle patrzy się na wojnę i zło, to źle się kończy. Trzeba mieć czas, żeby odreagować. Przecież życie ludzkie jest najważniejsze. Smutne, ale jego dusza wreszcie odzyskała spokój.



06/09/2016

Lustra i drzwi w Matrix

Skoro Matrix był przyczyną mojego zerwania z choinki to warto coś o nim napisać.


Film, a właściwie trylogia, ma wiele zapożyczeń z innych filmów. Możesz nie znać Dorotki z Kansas, ani Alicji L.Carolla, ani wersetów z Biblii, czy japońskich komiksów, ale i tak każdy znajdzie w nim coś ciekawego dla siebie.


Moim zdaniem ten film ukazuje dualny świat, którego nie jesteśmy świadomi. Pokazuje drogę każdego z nas przez grę jaką jest życie na tej Ziemi.


Życie to gra.


Stąd te szachownice na klatce schodowej domu gdzie mieszka Morfeusz. Możesz się z tym nie zgadzać, ale tak jest. Jesteś albo wygranym, albo przegranym, trzeciej opcji nie ma. Czyżby? W szachach i warcabach nie, ale są jeszcze inne gry. Nieprawdaż?


O lustrach już kiedyś pisałam, więc krótko. Każdy tworzy swój własny świat. Świat jak lustro odbija twój stosunek do niego i zawsze się z tobą zgadza. Jeśli myślisz, że jesteś do niczego to inni tak cię będą postrzegać. Myśl o tym co chcesz osiągnąć, a nie o tym czego nie chcesz.


W Matrix ludzie noszą okulary, w których odbija się świat. W świecie prawdziwym nie. A może chcą ukryć swoje prawdziwe ja? Oczy – zwierciadło duszy. W Matrix ludzie noszą sztuczne ubrania i króluje lateks, a w świecie prawdziwym nosi się zgrzebne lniane ubrania (dualizm). Tylko Morfeusz nosi lustrzanki i tylko Klucznik nosi zwykłe białe szkła.


Najbardziej podobają mi się okularki Niobe ;)




Z lustrami należy uważać, bo można w nich zobaczyć coś czego nie chcemy.



Twórcy filmy na pewno nie chcieli pokazać nam kamer, które odbijają się w lusterkach. To jak w życiu. Wydaje nam się, że jesteśmy fajni, zdrowi i piękni. Prawda jest inna. Nie każdy może taki być, ale każdy może być sobą. Trzeba poznać samego siebie – to hasło wisi w mieszkaniu Wyroczni. Wygląda jak cytat ze Sztuki wojny, o której niedawno pisałam. Lektura obowiązkowa.


Wszystko zaczyna się od wyboru.


Życie stwarza nam wiele różnych możliwości. Naszą rolą jest wybrać właściwą drogę. Ale czym się kierować? Znakami.


"Jeżeli nadciąga coś, co może wywrzeć istotny wpływ na bieg zdarzeń, pojawia się sygnalizujący to znak. Drogowskazy pojawiają się tylko w wypadku, kiedy zaczyna się przejście na inne linie życia. Niektórych zjawisk możesz nie dostrzec, bo znajdujesz się dawnej linii, bo nie czujesz różnicy jakościowej." - Transerfing Rzeczywistości, Vadim Zeland.




Gdy dokonujemy znaczących wyborów, które zmienią nasze życie to znaki się pojawiają. Gdy nie zauważymy znaku, to nic się nie stanie. Gdy musimy podążyć wybraną drogą to pojawi się kolejny znak i kolejny, aż wejdziemy na drogę dla nas najlepszą. Gdy znaki się nie pojawiają tzn., że drepczemy w miejscu i niekoniecznie idziemy tam gdzie powinniśmy.


W drodze przez życie czasem potrzebujemy pomocy w wyborze, więc wykonajmy telefon do przyjaciela.




Czasem okazuje się, że ktoś kogo uważamy za przyjaciela wcale nim nie jest.Zamiast nam pomóc, angażuje nas w swoje sprawy.


To kolejna lekcja życiowa.


Niekiedy potrzebujemy wsparcia, by wejść w odpowiednie drzwi. Trzeba nas popchnąć we właściwym kierunku.




Ile razy słyszałam, że ktoś dla towarzystwa poszedł na egzamin wstępny, na przesłuchanie itp. A potem okazywało się, że to my mieliśmy przejść przez określone drzwi. Bo za nim ukrywał się cel naszego życia. Czasem inni czują co nam w duszy gra i pokazują nam właściwe drzwi.


Nieraz się zdarza, że idąc przez życie wybieramy ciągle te same sytuacje i ludzi.




Gdy zmieniałam pracę, to dostałam w prezencie książkę i kartkę "żebyś nie wpadła z deszczu pod rynnę". I tak było. A po rozwodzie interesowali się mną klony mojego byłego. Dopiero siostra zwróciła mi na to uwagę. Wydaje nam się, że dokonujemy zmiany, ale nic się nie zmienia. Kobiety ciągle "trafiają" na tych "złych", nie zdając sobie sprawy, że to ich odbicie w lustrze. Wybieramy to co znamy, a niekoniecznie to co dobre dla nas. Czasem w życiu spotykamy przeszkody i nie widzimy właściwych drzwi. Możemy wówczas jak Neo walczyć z każdym, albo jak Niobe przeskoczyć wszystkich agentów i iść dalej ;)


Czasem widzimy, że ktoś wchodzi przez drzwi i widzimy jego świat. Gdy my wchodzimy przez jego drzwi to rzeczywistość jest zupełnie inna, nie nasza.




Tam gdzie inni czują się dobrze, nam akurat może być źle. W tym mistrzami są wahadła, ktęre wmawiają nam własne cele. Warto zacząć odróżniać cele własne od cudzych i wybrać. A ludzie myślą, że jak kupią kosmetyk firmowany przez celebrytę to będą jak oni. Wahadło mówi rób jak ja, tańcz jak ja ci zagram. Czy o to chodzi w życiu, żeby realizować cudze cele i napełniać kabzę innym?




Czasem wchodzimy przez drzwi, za którymi jest ktoś wyjątkowy i na nas czeka. On wiedział, że przyjdziemy, bo jesteśmy mu do czegoś potrzebni. Ale niekoniecznie on jest potrzebny nam. Im szybciej to zauważymy tym lepiej. Zamiast tracić czas wyjdźmy i szukajmy właściwych drzwi do naszego celu.




Czasem w naszym życiu pojawia się Klucznik, który wskaże nam drzwi do Źródła. Błądzimy po tym świecie, ale na pewno ktoś zna odpowiedź na każde pytanie. To Źródło, Bóg, Architekt, czy ktokolwiek mądrzejszy od nas.


I oto nadszedł ten dzień.




Stajemy przed właściwymi drzwiami, otwieramy i oczekujemy wyjaśnień i wskazówek.




Okazuje się, że przed nami kolejny wybór. Dobrze, że mamy do wyboru jedne z dwóch drzwi. I znowu ta iluzja. Czy na pewno mamy iść w prawo albo w lewo, czy nie ma trzeciej drogi?


Nikt nie może za nas wybrać drogi naszego życia. Niektórzy próbują, np. rodzice. To się zawsze źle kończy.


"Każdy człowiek ma swoją unikalną drogę, na której osiągnie autentyczne szczęście w życiu.


Goniąc za fałszywymi celami, nic nie osiągniesz, albo osiągnąwszy, zrozumiesz, że nie tego potrzebowałeś.


Twój cel zmieni życie w święto. Twoje drzwi są drogą, która doprowadzi Cię do celu.


Jeżeli zmierzasz do Twojego celu, wchodząc przez Twoje drzwi, to nikt i nic nie będzie w stanie Ci przeszkodzić, ponieważ klucz Twojej duszy idealnie pasuje do zamka Twojej drogi." - Transerfing Rzeczywistości, tom 4.


 


W filmie, jak w życiu, jest więcej drzwi. Do niektórych potrzebny jest klucz, inne stoją przed nami otworem. Zabawa trwa.


Obejrzyj ponownie Matrix, bo to ciekawy film.


Każdy znajdzie swoje drzwi.


Wiem to :)




A w radiu właśnie teraz Bruce Springsteen i Dream baby dream :))) Życie to sen.