31/05/2022

Bhavani i Ra

Jak to dziwnie życie się toczy. Przed snem postanowiłam poczytać sobie jakąś książkę. Lubię książki papierowe. Nie zdążyłam jej nawet otworzyć, gdy wypadła z niej mała karteczka.

rozmiar 6,50 X 5,50

Ta karteczka ma ok. 35 lat. To niewiarygodne, ale prawdziwe. Jest to pamiątka z nadania mi nowego imienia w tym nowym życiu. Pisałam kiedyś o tym na blogu, ale nie będę szukała. Byłyśmy z przyjaciółką na jakimś wyjeździe z grupą, a raczej z sektą. Ja mało z tego pamiętam, ale tak ich określiła moja przyjaciółka, a ja jej ufam.

To był wyjazd, jakich było wiele w tamtych czasach. Były medytacje, nauki i inne bzdety. Zwieńczeniem było nadanie imion, w tym kulcie, cokolwiek to było.

No i dostałam tą karteczkę z pojaśnieniem, bo nie rozumiałam dlaczego dostałam takie, a nie inne imię. Mistrzem ceremonii była osoba anglojęzyczna. Przykazano nam, żeby nikomu nie zdradzać tego imienia. Ale gdy przeczytałam moje imię, to zaczęłam się śmiać. I oczywiście z przyjaciółką wymieniłyśmy się tą informacją.

Nadal mnie to śmieszy. Zastanawiam się dlaczego ktoś może nosić imię po jakiejś świętej osobie – bogu. To raczej brzemię niż impuls do dobrego życia.

Bhavani to źródło twórczej energii, a moja droga życia sumuje się do 55. Nie podawałam im mojej daty urodzenia.

Nigdy nie używałam tego imienia, bo nasze drogi z tą sektą się rozeszły.

Każda potrzebna (i nie) wiedza jest w zasięgu internetu 😎

Imię, które dostaje człowiek od rodziców jest ważne. Powinno uskrzydlać, dodawać skrzydeł, pomagać w życiu.

Cieszę się, że nie dostałam imienia z literami Q (niewolnik), V (nierówność: lepszy- gorszy) czy X (zamyka energię, tortury).

W moim imieniu są tylko 3 litery: B – powstawanie, utajone życie, matka z dzieckiem; A – zmieniać; R – częstotliwość, manifestacja życia. Wszystkie związane z ruchem. Mogę powiedzieć, że zmiana to moje kolejne podsumowujące imię.

Są też rodzice, którym nie zależy na dobru dziecka i dają dziecku numer zamiast imienia. Numery dostajemy od urzędów systemu przez całe życie, a imię ma być wyjątkowe i nieść nas przez życie.

Zecharia Sitchin w 12 Planecie (słuchałam dzisiaj 1,5 godziny podczas zakupów audiobooka 12_Planeta ) opowiada  o Szumerach. Na starożytnym Bliskim Wschodzie nazwy osób i miejsc miały znaczenie. Ale dla współczesnych nie mają sensu. Chyba dlatego, że ich nie rozumiemy. Sumerowie używali sylab dla określenia Boga, miasta czy krajów. Cała ich historia, osiągnięcia, tabele matematyczne i astronomiczne, przepowiednie astrologiczne kosmologia, są zapisana na tabliczkach, których teraz jest ok. 25 tys. Czy z powodu tych artefaktów usa zabijają ludzi na Bliskim Wschodzie?

Stąd chyba imię Boga Słońce Ra. Im krócej, tym lepiej. 🌞🌞

W moim imieniu mam RA i AR. I chyba dlatego moim ulubionym ciałem niebieskim jest Słońce, bo w końcu jestem Jedynką z drogi życia. Właściwie to Słońcu codziennie oddaję cześć, codziennie wita się ze mną.

Chyba Słońce jest dla mnie najważniejsze. W końcu każdy człowiek ma splot słoneczny, a nie księżycowy czy marsowy. Na Słońcu nie ma nic do rozpuszczenia, świeci własnym blaskiem.

Imiona czytamy jak chcemy, od lewa do prawa, od prawej do lewej, po skosie, zmieniamy kolejność. Jak np. Atena i Aneta, Leon i Elon czy Noel. Wszystko jest to samo, tylko kolejność wibracji ma znaczenie.

27 lat temu, moi klienci z Bliskiego Wschodu musieli rejestrować firmy. Mężczyźni mają 3 imiona. Po naszemu ich trzecie imię to u nas nazwisko. Tak mi powiedzieli, że u nich każdy dostaje swoje imię, do którego dodaje się imię ojca i imię dziadka. Każdy przedstawia się pełnymi, bez skrótów, trzema imionami.

 

Nie wiem jak to jest z kobietami, ale oni kobiety uważają za coś gorszego. Niestety, doświadczyłam tego od niektórych.

Rudolf Steiner w IX wykładzie GA 102 (wybiórczo wczoraj przeczytałam 😎) „Wpływ istot duchowych na człowieka” pisał, że w czasach starożytnych to, co przeżył ojciec, dziadek, pradziadek, było w takim samym stopniu przedmiotem pamięci, jak własne przeżycia człowieka. Zewnętrznym znakiem istnienia takiej pamięci są właśnie takie imiona jak Noe, Adam i tak dalej. Te imiona nie oznaczają pojedynczych osób między narodzinami a śmiercią. Dawniej nadawanie imienia szło tak daleko, jak pamięć sięgała do pokoleń, tak daleko, jak krew płynęła przez pokolenia.

Adam” to tylko imię, które trwa tak długo, jak trwa pamięć. „Ja i Ojciec Abraham jesteśmy jednym”. Każda jednostka czuła się ukryta w świadomości duszy grupowej, w „Ojcu Abrahamie”.

Ta tradycja nadal obowiązuje na wschodzie.

Oglądałam wcześniej serial dokumentalny o odkrywaniu grobowców w Egipcie. W jednym odcinku, stażystka oddała mocz w jednym z grobowców. Bo miała ochotę. W moim świecie nazywa się to bezczeszczeniem miejsca pochówku, czy miejsca uświęconego. I tam opisano, że nowi faraonowie wymazywali imiona poprzednich władców, żeby pamięć o nich znikła. Niszczyli wszystko co zbudowali. Wtedy przestawali istnieć, bo nie było po nich śladu. Czy ta wiara miała sens.

W magii wszystko co istnieje ma swoje imię. Czyli, jeśli coś nie ma imienia to nie funkcjonuje. Jeśli wymyśla się jakieś byty, to trzeba nadać im wyjątkowe imię.

Jestem ciekawa jakie jest moje duchowe imię, czyli między śmiercią, a narodzinami. Każdy ma swoje indywidualne, niepowtarzalne imię ducha. I tym imieniem będziemy się poznawać ze znajomymi w duchowej przestrzeni.

Jeśli ktoś mówi, że imię nic nie znaczy, to niech to sprawdzi. Okaże się, że jesteśmy tacy, a nie inni. Nie tylko data, miejsce i godzina urodzenia ma znaczenie, ale też wszystkie imiona i nazwiska, a także pseudonimy i przezwiska. Sprawdź to sam, a dowiesz się o sobie więcej. Wykorzystaj ten czas do poznania siebie.

A najważniejsze są imiona narodów. Nie ma już sumeryjczyków, akadyjczyków, ariów, atlantydów i wielu innych. Ale pamięć i dokonania przetrwały.

Wracają książki, które kiedyś przeczytałam, ale ich nie pamiętałam. Teraz jest ich czas. Nigdy się nie nudzę.

Zadaję pytanie, a odpowiedzi napływają natychmiast z różnych źródeł.

Świat mi się kłania. 🌞


20/05/2022

Zimna Zośka

W połowie maja jest czas na odwiedziny mojej babci Zofii. W tym roku pojechałam na cmentarz z mamą. Najpierw są zimni ogrodnicy, a potem zimna Zośka. Chyba coś się nie udało, bo nie było zimno.

Maj to szczególny miesiąc. Babcia zmarła 13 maja, a imieniny obchodziła 15 maja. Zawsze wyprawiała, do końca. Nasza wizyta była w 30 rocznicę śmierci (1992 r.). Ja byłam kilka razy, a mama 30.

Szłyśmy przez cmentarz. Minęłyśmy ok. 200 grobów (groby były widoczne w 3 rzędach po każdej stronie) i nie było nikogo, kto by umarł w 2020 i 2021 roku. To już kolejny cmentarz z taką anomalią.

Rzadko chodzę na cmentarze, bo tam nic nie ma. W grobach są tylko kości lub popiół. Dusze dawno odleciały. Ale tradycja, taki rodzinny rytuał, żeby chodzić na imieniny. Kości – kości-ół.


Jak widać na zdjęciu tuż za murem są domki, w których mieszkają ludzie. Nie jest to dobry pomysł. Cmentarze były kiedyś na uboczu. Bo to niehigieniczne. Rozkładające się ciała zanieczyszczają glebę, dostają się do wód gruntowych. Nic co rośnie w ogródkach tych domów, raczej nie nadaje się do jedzenia. Steiner pisał, że takie obiekty należy odgrodzić od siebie sadząc drzewa. Nie mogę znaleźć tego wykładu, ale mówił o orzechu i jeszcze innych drzewach. Takie drzewa mają chronić żyjących. Chyba ci ludzie o tym wiedzą, bo sprzątając ścieżki wokół nagrobka znalazłam łupinki po orzechach włoskich. To było nieprawdopodobne znalezisko. 👀

Oczywiście trzeba było się pomodlić. Na pomniku napisane, że zmarli proszą o Zdrowaś Maria. Prosisz – masz. Tylko, że ja nie mówię tej modlitwy (jest dziwna), słabo ją pamiętam. Więc mama mówiła na głoś, a ja razem z nią. W dwóch miejscach zapomniałam tekstu. Nikogo wokół, a my możemy na głos się modlić. Ciekawe doświadczenie.

Gdy wróciłam do domu to zauważyłam, że jakiś ptaszek narobił mi na piękną białą bluzkę. Co prawda plama była wielkości biedronki, ale nie chciała się sprać. Co te ptaki jedzą? 😎 A tak mało drzew tam było. Ptaki do mnie lgną, gdziekolwiek jestem.

Maj to też miesiąc kwitnącego bzu i konwalii. Pięknie pachną.


14/05/2022

Dobra 13

Wczoraj był dobry dzień, jak zwykle w piątek trzynastego. Tak jest w moim otoczeniu. Wcześniej tego dnia broniłam pracę magisterską, wiele było wyzdrowień z chorób, udanych operacji w mojej rodzinie. A wczoraj mamie zrobiło się lepiej. Miała biegunkę. Trzeba było sobie przypomnieć o jagodach, które w takiej sytuacji są pomocne. Mam jeszcze 3 słoiczki z 2018 r. Przez prawie 4 lata nie były potrzebne. Wszystko ma swój czas.

Zmienił się jej głos. Trochę mnie to niepokoi, bo z tym objawem mam złe skojarzenia.

Wczoraj była też piękna podwójna tęcza. Po krótkim deszczu.

 

Zdałam sobie sprawę, że dawno nie widziałam pojedynczej tęczy.

Na balkonie truskawki rosną i niedługo będzie zbiór 😎

Rosną też bratki. W tym roku mam wyłącznie fioletowe.

Dzisiaj wysłuchałam wykładu, w którym opisano, że dusze Sprawiedliwych mogą przyjść do człowieka i mu pomagać. Oczywiście do takiego, który ma pragnienie naprawy. Bo tak się zastanawiam kim są ludzie z mojego snu i jawy sen-z-blaskiem

Właśnie z powodu ich blasku, nieziemskiego wyglądu mogą to być takie właśnie dusze. Czuję, że czegoś ode mnie chcą. Może porozmawiać?

Postanowiłam nie marnować swego życia na bzdety i wejść choć jeden stopień na drabinie rozwoju. Pomoc jest, bo o czymkolwiek pomyślę to znajduję prawie natychmiast pojaśnienia i rozwiązanie. Ciekawie się zapowiada współpraca, a właściwie moja naprawa.

Czas płynie, tik tak.

 

02/05/2022

Zmarli

W czwartek rano dostałam powiadomienie z apki (jak zwykle) i przy okazji przeglądałam różne obrazy. Nie jestem religijna, a trafiłam na obrazy Rafaela. Zwłaszcza jeden przyciągnął moją uwagę. To Madonna Sykstyńska.


Nie znam się na sztuce, ale zdziwiły mnie zielone zasłony, a poniżej aniołki. Czy w niebiosach są zielone zasłony? Co zasłaniają? Te aniołki są bardziej znane niż cały obraz. Wycięto je z obrazu i wykorzystuje na kartkach z życzeniami i w innych celach marketingowych.

Aniołki patrzą poza obraz, w prawo (ich lewo), w świat niematerialny.


Potem przeczytałam wykład Rudolfa Steinera wygłoszony w Essen, 23 kwietnia 1913 roku pt. O związku ze zmarłymi. Od 2 lat czytam sporo o zmarłych, zaświatach, śmierci itp. Nic wielkiego, jestem obeznana.

A potem nie mogłam zasnąć w nocy. To dziwne, bo akurat zbliżał się nów, a nie pełnia.

Rano zadzwoniła mama, że nasza kuzynka zmarła poprzedniego dnia. Poszła do szpitala na operację serca, wymiana zastawki, czy coś podobnego. Było jej lepiej, zdrowiał, a na drugi dzień rano, w czasie obchodu, dostała udaru i zmarła natychmiast. Pomoc była natychmiastowa, a jednak jej już nie ma. Dziwne to uczucie gdy na telefonie widzisz numer kobiety, a odzywa się mężczyzna. Mama była w szoku, bo tydzień wcześniej rozmawiały przez telefon i składały sobie i rodzinom życzenia świąteczne.

Mama też nie spała w nocy, ale ona zwykle czuje wiadomości z zaświatów, bo jest Jedenastką. Tata się zdenerwował, bo on czeka na śmierć, a umiera jego chrześnica, 19 lat młodsza. To tak nie działa, że odchodzi ten co chce. Musi widocznie się naprawić.

Zapamiętamy kuzynkę, bo miała ładny głos. Byliśmy w stałym kontakcie, jak to w rodzinie. W świecie duchowym odnajdziemy się.

Zapaliliśmy świece w domu.


Wracając do wykładu Rudolfa Steinera.

Gdy czytałam Tybetańską Księgę Umarłych to zastanawiałam się po co czytać zmarłemu drogę duszy po zaświatach. On jest w innym świecie, a my tutaj. On chyba lepiej wie, jak tam jest. Otrzymałam odpowiedź teraz.

Wiele dusz śpi w życiu na ziemi, nawet się nie modli. Żyje, a jakby nie żyje.

Niczego się nie uczą o świecie duchowym. Nie wiedzą co ich tam czeka, są zagubieni. Nam się wydaje, że jak trafiamy w zaświaty to wszystko wiadomo, gdzie iść, co robić, z kim się spotykać itp.

A tak nie jest. Im bardziej materialistyczny człowiek tym trudniej jest mu zostawić materialny świat. Tak kocha pieniążki. Prawie umierają z głodu.

Steiner uważa, że „Życie nigdy nie może być zrozumiane za pomocą praw fizycznych, ponieważ płynie do świata fizycznego z wyższych światów.”

Zresztą tak samo uważał Einstein, który często medytował siedząc w fotelu.

Ludzie myśleli, że drzemał, a on czerpał ze świata duchowego inspirację. Podobnie jak wielu innych twórców, naukowców, czy artystów.

A co żywa osoba może zrobić dla kogoś, kto umarł przed nim? Najprostszą rzeczą, jaką może zrobić, to czytać idee, koncepcje, pojęcia związane ze światem nadzmysłowym. Wtedy taka istota, między śmiercią a nowym życiem nie jest zagubiona. To odpowiedź na moje wątpliwości dotyczące czytania zmarłemu Tybetańskiej Księgi Umarłych. Oczywiście mistrzowi zen nie trzeba czytać, ale zwykłym ludziom tak.

Umarli również pracują dla żywych, zwłaszcza rodzice dla swoich dzieci, jeśli zmarli bardzo wcześnie. I tutaj Rudolf Steiner tłumaczy to na przykładzie Rafaela. Ojciec Rafaela, Giovanni Santi, zmarł, gdy Rafael miał jedenaście lat. Był malarzem i poetą. Pracował z zaświatów przez ręce syna, który był wybitnie zdolny i miał więcej talentu. Czuwał nad nim nie tylko artystycznie.

Jak to życie jest splątane 😎

Każdy przynajmniej raz w życiu doświadczył opieki ze świata nadzmysłowego. Zwykle są to zbiegi okoliczności, nie zdążyliśmy na autobus, który miał potem wypadek i inne tego typu sytuacje. Zawsze ktoś się o nas troszczy. Najlepiej o tym wiedza dzieci zmarłych rodziców.

Aby otrzymać bezpośrednią komunikację ze świata duchowego, potrzebujemy pewnego treningu duszy, trzeba też zbudować most pomiędzy światami. Opisywałam kilka lat temu zdarzenia, które doprowadziły do spotkania po latach z moją przyjaciółką. To był przedziwny splot przypadków.

W życiu powinniśmy „zbierać” jak najwięcej dusz w realnym świecie, żeby w innym wymiarze łatwo się rozpoznać. Samotność nam nie grozi. Trzeba budować wiele takich połączeń.

My mamy wpływ na zmarłych, a oni mają wpływ na nas. Wszystkiego trzeba się nauczyć i wiedzieć, że tak można. Ile wcieleń można zaoszczędzić.

Zmarli rozumieją naszą mowę przez 4 lub 5 lat po śmierci. Nasze myśli przez dłuższy czas.

Jeśli nie masz życia duchowego to zacznij od czegoś prostego – od modlitwy. Poczujesz opiekę. Na początek to wystarczy.

Co czeka ludzi bez sumienia? Proszę przeczytać wykład.

https://rsarchive.org/Lectures/19130423p01.html

Końcówka dziwna, bo wyjaśnia jak najlepiej odnajdywać zmarłych.


Nie ma sensu płakać po śmierci bliskiej osoby. Umarli i żywi należą do jednego świata, następuje tylko zmiana formy. Jednak przykro jest gdy ludzie młodsi od nas odchodzą przed nami.

Plan świata polega na ciągłym stawaniu się i przemijaniu, dopóki niebo nie zostanie ustanowione na ziemi.

Jak mówią, to Rudolf Steiner otwiera zieloną kurtynę i umożliwia zajrzenie w świat duchowy. Jak na obrazie Rafaela.

Nic nie dzieje się przypadkiem.



26/04/2022

Ziemia i niebo

Człowiek, istota duchowa, żyje na ziemi, w materialnym świecie. Dlatego musimy o nią dbać. Ziemia utrzymuje nas przy życiu. Staraj się jak najmniej ją zanieczyszczać. Nie patrz na wielkie firmy, które niszczą naturę. One znikną z tej ziemi, jak wszystko.

Światy rodzą się i umierają. Nie trzeba po nich płakać.

Ważne jest życie każdego człowieka, więc dbaj o siebie, dbając o ziemię.

Zakupiłam kolejne roślinki. Żeby pszczoły miały jedzonko.

To szałwia

I kolejne bratki

Zakupiłam też pomidorki koktajlowe, jeden czerwony i jeden żółty. To w ramach eksperymentu, czy urodzą się jakieś owoce na moim balkonie. Przesadzę je do dużych donic.

W dniu dzisiejszym zrobiłam wszystko co zaplanowałam. Złożyłam wreszcie na piśmie rezygnację z umowy na telefon. Mam już nowy numer, który będzie dla wybranych. To trzeci raz gdy odcinam przeszłość. Po co iść przez życie z ludźmi, którzy nic nie wnoszą do mojego życia, a szkodzą.

Zdarzyła się też miła niespodzianka. Jak co roku wysyłam pity roczne rodziców i wpisuję 1% dla konkretnego chłopca. Mamy pewność, że pieniądze idą na ratowanie zdrowia, a nie np. na broń czy amunicję do zabijania. Problem był taki, że nie mogłam znaleźć zeszłorocznych pitów. Nie miałam ubiegłorocznych przychodów, potrzebnych do wysyłki. Mama nie mogła znaleźć, więc szukałam u siebie. Nigdzie nie było. Odpuściłam. Pomyślałam, albo się samo znajdzie, albo nie. To tylko 1%.

A dzisiaj przeglądając notatki w starym telefonie zobaczyłam notatkę z potrzebnymi informacjami. Od razu wysłałam pity. Przychody za 2021 rok wpisałam w notatki na nowym telefonie. Widzę, że moja podświadomość się uruchomiła, bo lubi znajdować różne zguby.

Rozbawił mnie dzisiejszy prezent. Dostałam kilka par spodni. Założyłam te, które najbardziej mi się podobały. Na metce była adekwatna nazwa

                                 

Mam gust mamuśki z ubiegłego wieku 😎 Stare spodnie czekają na drugie życie.

Dzisiejszy dzień to 11 Aj, wg potomków Majów.

Nawal Aj przynosi światu życie. A dla mnie same dobre rzeczy. Nie odczułam działania 11. Nazywa się ją łodygą kukurydzy, a czasami laską życia. Reprezentuje kręgosłup w ciele, który pozwala nam stać wyprostowanym, dumnym i odważnym. Jak łodyga kukurydzy ma swoje korzenie w Ziemi, a jej głowa znajduje się w niebie. Ponieważ jesteśmy ludem kukurydzy (podobno), jeśli chcemy prowadzić sprawiedliwe życie, powinniśmy pielęgnować nasze połączenie z Sercem Nieba i Sercem Ziemi.

 

Niech Serce Nieba będzie w moim sercu,

Niech moje serce będzie w Sercu Ziemi,

Niech Serce Ziemi będzie w moim sercu,

Niech moje serce będzie w sercu nieba.

 

Często wypowiadam to zaklęcie 3-krotnie, ale zawsze w dniach Aj.

To zaklęcie działa jak uziemienie i uduchowienie. To obraz człowieka z nogami w ziemi i głową w niebie. Wszystkim rządzi serce. 💖

Używaj wyłącznie dobrych zaklęć. Mają większą moc niż zaklęcia telewizyjne.
Idźmy przez życie z wyprostowanym kręgosłupem, jak łodyga kukurydzy lub laska życia. Nie dajmy się złamać.

Żyj w harmonii z naturą. Nie patrz na innych.

Czyń dobro, a zło samo zniknie.


22/04/2022

Święto Ziemi

Dzisiaj był piękny, słoneczny dzień. Tak jak lubię. Idealny do świętowania dnia naszej Matki Ziemi. Człowiek jest tylko ziarenkiem piasku, a zachowuje się jakby coś znaczył. Wystarczy spojrzeć na drzewa, które będą żyły po nas. Jesteśmy tu tylko gośćmi. Jako istoty myślące powinniśmy spajać wszystko co żyje dla wspólnego dobra.

Tak jak to zobaczył artysta z XVI wieku.

albo jak artysta z XIX wieku przedstawia matkę ze smutnym dzieckiem.

Pogoda na zamówienie, podobnie jak w święta. Zamówiłam słoneczko i było. Jak zwykle. Nie gotowałam, bo byłam zaproszona, upiekłam tylko chlebek. Nie można świętować w deszczu, gdy ma się wychodne. Było idealnie na spacer. W lany poniedziałek byłam polana wodą z pistoletów, butelek, pisanek, a nawet z puszki po piwie. Sama też każdego polałam dużą pisanką. Nikt się nie spodziewał, więc była zabawa, śmiech i pisk. Na ulicach nikt nikogo nie polewał. Umarła tradycja. Ale nie w domach, przynajmniej w mojej rodzinie.

Ustawianie pogody jaką chcę doprowadziłam już do perfekcji. Trwało to kilka lat, a zaczynałam od słoneczka. Nie będę szukać starych wpisów, bo nie o to chodzi. Postanowiłam zachować dla siebie sukcesy mojej działalności, dla niektórych uważanej za magiczną. Kogo to obchodzi, to tylko mój rozwój. Chcę być lepsza niż byłam. Pisanie czy mówienie o panowaniu nad pogodą to objaw pychy, albo braku pokory. Przecież to nie ja robię, tylko ja o to proszę. Mówisz – masz. To nic wielkiego. Każdy mógłby to robić, gdyby chciał. Przecież zgodnie z pierwszym prawem hermetyzmu świat jest mentalny, więc wpływać na niego trzeba umysłem. Gdy pomyślałam o tym, to natychmiast pojawili się moi osobiści Bogowie (ze snu/wizji z blaskiem), uśmiechali się i prawie zaczęli klaskać z tego pomysłu. Chcieli mnie też uściskać. (Ciekawe co bym poczuła). Byłam zaskoczona, bo to wygląda na to, że oni są zawsze przy mnie i w każdej chwili mogą się pojawić. Jeszcze się do nich nie przyzwyczaiłam. Pokazali mi, że idę dobrą drogą, własny rozwój jest najlepszy. Czy to nie surrealizm?

Nigdzie się z tym nie spotkałam, a przeczytałam dużo książek. Mam dwóch Aniołów, parę ludzi, którzy są na każde zawołanie i są realni, choć nikt inny ich nie widzi. Ja to mam szczęście 😎

Zacznę z nimi pracować, zadawać im pytania i być z nimi częściej.


Z okazji Dnia Ziemi upiekłam dzisiaj chleb tostowy. Naszła mnie ochota na grzanki, a taki chleb jest najlepszy. Ostatni tostowy piekłam 26.07.2021, zapisuję na karcie każdego przepisu.

Byłam dzisiaj na osiedlowym ryneczku. Ktoś zapytał o cenę makaronu rzemieślniczego. Cena wyniosła 6,30, czyli za drogo dla tej osoby. Ekspedientka powiedziała, że po 1 maja ceny mąki i chleba poszybują w kosmos. Nie oglądam tv, a wszystko wiem 😎

Na rynku zauważyłam kartkę na szybie zamkniętego sklepiku.

Sprzedawca-właściciel napisał list do klientów: drodzy klienci, było nam miło obsługiwać was przez kilkadziesiąt lat, przeszliśmy na emeryturę, coś w tym stylu. To miłe 😊

W Dniu Ziemi zasiałam w donicy koperek, bo w zeszłym roku był piękny i pachnący. Ciekawe jaki będzie w tym roku.

Na parapecie spotkała mnie niespodzianka. W doniczce po alokazji pojawiła się maleńka roślinka, obok matki. Chyba nieopatrznie podlałam, bo niby skąd roślinka miałaby siły, żeby wzrosnąć.

Tak jest teraz

A tak wyglądała w czerwcu 2021 r.

W naturze coraz więcej światła.


Autorytet i wynalazca koła barw Johann Wolfgang von Goethe tak pisał o kolorze żółtym i niebieskim.

Tak jak żółty zawsze niesie ze sobą światło, tak można powiedzieć, że niebieski zawsze niesie ze sobą coś ciemnego”.

Zawsze wygrywa światło. Prędzej czy później. To nieuchronne.


Na koniec jeszcze jedna sprawa. Osobista.

Ostatnio mama mi powiedziała, że miałam rację. Gdy spytałam o co chodzi, to powiedziała, że w grudniu oznajmiłam, że coś będzie i to się stało. Nie piszę szczegółów, bo to nieistotne. Ważne jest to, że ja tego nie powiedziałam, a mama też tego nie zmyśliła, bo ma świadka – ojca. Takich zdarzeń mam coraz więcej i myślę, że mogę bezwiednie zmieniać ścieżki życia. Nie zdaję sobie z tego sprawy, choć czasem kolory różnych rzeczy są inne. Pisał o tym Zeland w Transerfingu, że dokonując wyborów przemieszczamy się na inną ścieżkę. Tylko, że ja chodzę tam i z powrotem, jakbym nie mogła się zdecydować.

Dlaczego nikt o tym jeszcze nie napisał?

Powinnam nagrywać wszystko co mówię i scanować wszystko co czytam. Wtedy będę miała jakąś kontrolę nad tym. A może moi przyjaciele – aniołowie to robią? Może to taka zabawa. Może oni są z innego świata. Może spotkam kogoś kto przeżywa to samo i sprawa się wyjaśni.

Dbajmy o nasz Dom – Ziemię,  tak jak o siebie samego.