17/06/2014

Latawica

Jeśli ktoś dzisiaj w nocy widział jakiś Niezidentyfikowany Obiekt Latający to byłam ja. :) Śmieszne, ale prawdziwe. Obudziłam się w kosmosie, ale niedaleko ziemi. Po prostu sobie latałam, ale nie sama. Ze mną był mój przewodnik, czyli osobisty Anioł Stróż, czy Wyższe Ja. Nazwa nieistotna, wiadomo o co chodzi. Najpierw pomyślałam, że to dziwne, że latam, bo tuż przed snem wypiłam kubek herbaty z pokrzywy i byłam napita, pękata. Ale chyba nie miałam ciała, więc mi to nie przeszkadzało. To czym patrzyłam skoro nie miałam oczu? Niepojęte. To był zupełnie inny lot niż poprzednio, z uwagi na miłe towarzystwo i ruch w kosmosie.


To widok z ISS, ale ja byłam jeszcze wyżej.


Tak sobie latałyśmy, do góry i na dół, a co jakiś czas widziałam jak gdzieniegdzie błyskały światełka na ziemi. Czy było to w słońcu czy w nocy, te światełka były doskonale widoczne. Gdy spytałam co to, to mi Anioł odpowiedział, że to ktoś robi coś dobrego i wtedy ta wiadomość w formie światła błyska i wszyscy w kosmosie o tym wiedzą. Nie mogłam tego sprawdzić, bo gdy chciałam zobaczyć z bliska te osoby, to nie mogłam. Musiałam uwierzyć. To był niezwykły widok. Pomyślałam, że z kosmosu nie widać kto jest ważnym prezydentem, a kto jest pionkiem. Ale widać właśnie te światełka. Zapragnęłam polecieć do Watykanu, a tam ciemno. To samo w Waszyngtonie, w Moskwie, w Londynie, w Tybecie i innych ważnych miejscach. Niczego nie zobaczyłam, bo było tam ciemno, ale nie czarno, tylko tak szaro buro, jak zieleń ujemna przy raku. Trochę się zdziwiłam, że te miejsca nie były ważne i zapytałam Anioła (on-ona). A on mi odpowiedział, że politycy, celebryci, władcy są nieważni. Oni mają za zadanie odciągać nas od tego co ważne w życiu. I że oni nie są prawdziwi i większość i tak pójdzie na przemiał. Dziwne stwierdzenie, ale bałam się zapytać co to oznacza. Żeby odróżnić człowieka od klona to trzeba patrzeć w oczy. Klony mają puste, zimne, szklane oczy. Często je zasłaniają, żeby ktoś się nie kapnął, że tam w środku nie ma nic. Aż strach się bać. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Może to prawda.


Gdy tak latałam to spotykałam pełno istot, które patrzyły na mnie z zaciekawieniem i pozdrawiały mnie i mówiły mi coś ciepłego (bez słów, same emocje). Było zupełnie inaczej niż na księżycu. Może dlatego, że nie byłam sama tylko w towarzystwie mego Anioła. Trudno opisać te istoty, bo one przybierały kształt wtedy gdy na nie spojrzałam. Gdy nie patrzyłam to tylko czułam czyjąś obecność. Ale było nieziemsko. Czułam ogromną radość i szczęście. Nad nami są tłumy istot, a my ich nie widzimy. A one widzą tylko te światełka, które co chwila błyskają na ziemi. Tak nas widzą, obserwują i pilnują, żebyśmy nie zniszczyli tej planety. Te istoty uruchamiają różne zjawiska, które nam wydają się zjawiskami naturalnymi, jak trzęsienia ziemi, pożary, powodzie, huragany itp. Nam wydają się groźne, ale mają one na celu ochronę innych bytów na i w ziemi.


Potem spytałam mojego Anioła co tak naprawdę jest ważne w życiu, co mam robić, może rozwijać się duchowo, medytować itp. A on mi odpowiedział, że to wszystko co mi się wydaje rozwojem to pic na wodę fotomontaż. To odwracanie uwagi od bycia człowiekiem. Zwątpiłam w mego Anioła, bo anioły się nie wyrażają. Mój nie miał skrzydeł i nie był ubrany w białe szaty. Właściwie nie wyglądał jakoś specjalnie. Ja go po prostu czułam, tak jak on mnie czuł. To budujące, bo nie liczy się powłoka cielesna, czy jesteś gruby czy stary. Liczy się jakość twojej duszy.A to jest widoczne gołym okiem, a raczej sercem.


Gdy zapytałam po co mi ta podróż, to Anioł odpowiedział, że pytałam. Przecież dużo ludzi pyta, a nie latają. A on, że ludzie pytają, a nie chcą znać odpowiedzi, a taki lot lepiej mi wyjaśnił moje wątpliwości. I ma rację. Zrozumiałam, że na ziemi mam być człowiekiem i w dodatku dobrym, szlachetnym współczującym. Samo bycie tu i teraz jest zmyłką, skupianiem się na nieistotnych rzeczach, a zwłaszcza traceniem czasu, który mija. Wystarczy nie spać, a na to samo wychodzi. W teraźniejszości możesz być podły i krzywdzić ludzi. Ludzie 500 lat temu byli bardziej „duchowi” i widzieli więcej niż obecnie. Tu nie chodzi o oświecenie, zbawienie itp. Samo myślenie, medytowanie nic nie zmieni. Nie wiesz na razie co będzie po tym świecie. Ten świat to wszystko co masz. Rób to co masz robić.


To raczej nie był sen, bo podróżowałam w czasie rzeczywistym. Gdy się obudziłam, to było rano. Nie spałam, a byłam wypoczęta. Trudno to wytłumaczyć.


Nie pożegnałam mojego Anioła, bo on jest ciągle ze mną, wystarczy zawołać. Czy wierzysz czy nie, masz Go.


Włączyłam tv i wyłączyłam foń. Przeraziłam się patrząc tym ludziom w oczy. Nie myślałam, że to tak oczywiste i widoczne. Gdy uwaga idzie tylko w jeden punkt to widzisz więcej. Nie słuchaj, patrz.


Po tej lekcji nie słucham już nikogo. W razie wątpliwości spytam osobistego doradcę. Będę teraz błyszczeć tak często jak się da. Ale nie za często, żeby nie spłonąć ;) Może nie pójdę na przemiał ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz