28/03/2014

Dokąd zmierzamy

Żyjemy w burzliwych czasach. Na naszych oczach następuje degradacja ziemi. Człowiek niszczy planetę, na której żyje, myśli, że bezkarnie, a zapłacą za to wnuki. Nieważne, że ja tego nie robię i ty też nie. Dla kogoś kto patrzy na ziemię z Kosmosu niewidoczni są pojedynczy ludzie. Ale czy przez to są mniej ważni?


Są jeszcze na ziemi zakątki, gdzie ludzie żyją w rytmie przyrody. Ziemia ich żywi i ubiera. Przez świat zachodni postrzegani są jako biedni, bo nie mają syntetycznych ubrań, nie wytwarzają PKB, nie biorą kredytów, nie pracują na pasożytów (politycy, celebryci). Oni tego nie znają. Jednak dzięki technice cywilizacja dosięgnie każdego na ziemi. Avatar.



Świat zmierza ku przepaści. Wzrost gospodarczy się kończy, a za chwilę skończą się surowce. I co dalej? Najlepiej poszczuć jedne narody na inne i wywołać wojnę. A potem tylko nowy porządek zaprowadzić. Można bezkarnie wejść do Iraku, Afganistanu, Syrii i wymordować tysiące ludzi. Gdy to samo próbuje się zrobić z europejskim krajem to jest agresja. Czy można coś z tym zrobić? Kałasznikow przed śmiercią żałował swego wynalazku, który umożliwia nadal skuteczne zabijanie. Czy człowiek jest jeszcze potrzebny na ziemi?



Do 15 maja 2018 mamy Urana w Baranie, więc nadal będą burzone stare struktury, pojawią się nowi bohaterowie, kolejne nowe bronie masowej zagłady, nowe wojny, ale też nowe technologie. Zmiany, zmiany, zmiany.


Tak mnie naszło. Filozoficznie, pesymistycznie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz